mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sprawa

21.07.06, 13:44
nie wiem od czego zacząc sprawa jest.......sama nie wiem:(
Mam 23 lata, wprawdzie nie jestem samodzielną osobą, bo studiuje dziennie i
jestem na garnuszku mamy... ale od 2 lat jestem z jednym chłopakiem to ten
jedyny, którego szukałam:)
Od jakis dwóch tygodni biore tabletki anty, przemyslałam to dokładnie, jestem
jeszcze dziewicą. Do tej pory powoli mój chłopak "uczył" mnie mojej
cielesności, stopniowo pokazywałam mu więcej i pozwalałam na więcej, ale
powiedzieliśmy sobie stop aż do momentu gdy zastosujemy antykoncepcje, dla
mojego i jego komfortu.
Gdy wybierałam się ginekologa najpierw powiedziałam o tym mamie, ale wiedząc
jakie ma poglądy (jest zatwardziałą katoliczką i straszna moralizatorką)
powiedziałam zgodnie z prawdą, że niepokoja mnie pewne sprawy (obfita
miesiączka, upławy)i chciałam prosić o polecenie lekarza, ale ona na to, ze
to mi nie potrzebne, za wczesnie, a to o czym mówie jest normalne i jak
zapewniłam, ze jestem dziewica temat urwała:(
Postanowiłam, nie czekac nie wiadomo ile i sama sie wybrałam do lekarza, nie
chwaląc się jej o tym, zrobiłam badania, rozwiano moje wątpliwości i dostałam
recepte:)
tabletki schowałam do mojej szuflady i wczoraj mama je znalazła, nie powinna
tam zaglądać, był dym, wielka afera, pytania dlaczego nie powiedziałam, ze
byłam u lekarza (wczesniej przecież prosiłam o polecenie takiegoż)i zarzuty
czy jestem taka dorosła, ze decyduje się na coś takiego, ogólnie krzyczała,
powiedziała, ze nie będę ich brać, bo tabletki sa wogóle rakowe itp. i mam
się zachowywac moralnie. Kurcze całe zycie nie chodziłam nawet na impry, moje
zycie zaczeło się dopiero kiedy zaczełam być z moim facetem ale co ja mam
teraz robić??
kiedy tak na mnie wrzeszczała powiedziałam, ze przecież hormonami się kobiety
leczy a przy okazji sa one antykoncepcyjne, powiedziała, ze zabierze mi
opakowanie i zapyta znajomej pielęgniarki co to włąsciwie jest i czy na coś
pomaga (swoja droga Logest chyba nie ma jakis działań leczniczych:()Mam
przerąbane
skoro jesli zapowiedziałam, ze nie ide danej niedzieli do kościoła miałam
powiedziane ze bezboznika w domu trzymac nie będzie i nie da jeśc, wiec dla
spokoju chodziłam z nia co niedziela, to co dopiero po czymś takim??
jestem na praktykach i boje się wrócić do domu;(
to głupie, jestem dorosła, ale nie moge mieć innych poglądów i religijnych i
innych. Kurcze przeciez się nie puszczam, chce byc z tym jednym jedynym, o co
chodzi??
Co mi radzicie??
prosze o jakąs rade:(
    • mozambique Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 13:46
      polec mamie zeby obejrzała sobie film CARRIE

      serio
      • myniek1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:21
        A może już czas się usamodzielnić i zacząć żyć po swojemu?
    • fever18 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:22
      Podejrzewam ze jestes kims, komu dopiero studia i częściowo samodzielne zycie
      otworzyly okno na swiat. Moim zdaniem Twoja matka, tak jak robi tez wiele
      rodzicow, chce ustrzec swoje dziecko od błędów ktore sama w mlodosci popelnila.
      Nie potrafie jednak zrozumiec w jaki sposób można umoralniać 23-letnią kobietę.
      Moja rada? Wyrywij sie z tego. Stań na głowie (a może jednak Twój chłopak
      powinien działać?) i opuść 'rodzinne gniazdko'. Twój Jedyny mogłby przeprowadzić
      poważną rozmowę z Twoją mamą, jesli jednak to nie poskutkuje lub nawet nie
      chcecie próbować dialogu, to niech on wspomoże Cię w tej 'ucieczce'. Kobieto -
      23 lata - troszkę późno się budzisz, wiec mysle ze Twoj rownie dojrzały partner
      potrafi zarobić pieniadze dla was dwojga?
    • yesamin Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:36
      Taka matka jest nienormalna narzucajac ci szantażem swój religijny
      światopogląd, ale jak chcesz mieć prawo do własnego życia, to, niestety, na
      dłuższą metę musi to się odbywać za twoje własne pieniadze, a więc wypadałoby
      ci się usamodzielnić. Od rodziców masz prawo jedynie do alimentów do konca
      studiów i oni są zobowiązani ci jakąś kwotę wypłacać, niezaleznie od twoich
      poglądów itp. Więc niech cię nie szantażuje, ze nie da ci jeść. Ale ty się
      rozglądaj za własną pracą i oddzielnym mieszkaniem, bo z tego co widać w takim
      domu najwyżej zrobią z ciebie starą dewotę, życie tam to gnicie!
      • missy-queen Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 11:48
        ja mnie wk.rwiaja fanatycy religijni;/
        w mojej roxzinie tak nie mam,ale ojciec mojego chlopaka jest jak twoja matka;/
        straszne. robic awanture komus ze do kosciola nie idzie, to niby na przymus
        mamy kochac Boga?Generalnie chodzui o fakt "co ludzie powiedza".
        Taki niby religijny i ucacany, ale klnie i mowi takie rzeczy m in mojemu
        chlopakowi, ze serce boli:(
        to sie powinno wykorzeniac i puszczac z dymem (nie czytaj: zabijac,
        czytaj :resocjalizowac:

        jak inni mowia, powinnas zdecydownie psotepowac.
        w koncu dorosla jestes i nikt nie ma prawa Ci mowic co masz robic.
        Postepujesz wrecz b, odpowiedzialnie, zabezpieczajac sie zamiast jak
        pseudokatolicy (nie obrazam i szanuje pozostalych normalnych Katolikow)"liczyc
        na boga, wszytsko bedzie dobrze, bron boze nie prezwatywy i tablety - narzedzia
        szatana..."
        Twoja matke chyba ktos skrzywdzil w dziecinstwie- skad przeciez musial wyniesc
        takie zachowanie..
    • viola2 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:37
      moze to glupie, ale przyszlo mi do glowy, ze jesli nie mozesz sie wyprowadzic,
      mozecie sie zareczyc:))) Moze wtedy Twoja mama zauwazy ze jestes dorosla
      kobieta, ktora ma plany rodzinne:)
      A i tak rob swoje, i zyj po swojemu:)
      I bierz te tabletki skoro lekarz Ci je pzrepisal:)
    • kaktusik0 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:38
      powiedz, że robisz to z miłości, a nie z ciekawości, że chcesz zacząć tak jak
      trzeba, odpowiedzialnie itp. Ale skoro jej to nie odpowiada, to niech nie zdziwi
      się za miesiąc jak jej powiesz że zostanie babcią.
      Trochę mało logiczny wywód, ale powinien podziałać. Swoją drogą, znając poglądy
      mamy, trzymasz tabletki na wierzchu w szufladzie, jeszcze jak powiedziałaś
      wcześniej że idziesz do gin? Ja bym się spodziewała takiej "szpiegowskiej"
      reakcji mamy.
      pozdrawiam
    • olewam_to Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:50
      Jakbym czytała o sobie.
      Też mam chłopaka kilka lat. Tez długi zwlekałam zamin zdecydowałam się na pierwszy raz. Też chciałam tabletki. Tez mam Mamę dokładnie taką jak Twoja.
      Ja jednak nie miała odwagi nawet jej powiedzieć, że chce iść do ginekologa. Poszłam sama (lekarza poleciła mi mama koleżanki). Dostałam również Logest. Miałam 22 lata i brałam go przez 3 lata. Teraz mam 25 lat.
      Nigdy nie gadłam z Mamą na te tematy. Poprostu i ja i ona unikamy tych tematów. Jakby wiedziała o wszystkim co robię to by zawału dostała.
      Początkowo miałam też różne opory w łóżku, powodowane wyrzutami sumienia. Jednak została wychowana tak, że seks po slubie a antykoncepcja NIDGY :)
      Zmieniałam myślenie dość długo i sama siebie przekonywałam, że to co robię nie jest złe.
      Kocham mojego chłopaka i seks z nim jest wspaniały. Z czesem wyzbyłam się wyrzutów sumienia i poczucia, że robię coś złego.
      Nie miałam tego problemu, co Ty bo zawsze miała tabletki przy sobie w torebce lub plecaku. Nigdy się bez nich nie ruszałam z domu. Przyznam, żę bywało to męczące czasami.
      Teraz przestałam brac tabletki, bo w przyszłym roku planujemy dziecko :)
      Nie wiem co Mama na to powie, bo nie mamy ślubu.
      Ale chyba już mam taki wiek, że pozostanie jej się ucieszyć.

      A z niedzielnymi wizytami w Kościele mam to samo co Ty. Ale jak nie pójdę to mówię dla świętego spokoju, że byłam. Nie chce mi się słuchać. Wiem, że w wieku 25 lat to chore. Ale Rodziców mimo wszystko kocham i szanuję.

      Skonczyłam studia, zaczynam nieźle zarabiać, mam zamiar kupić mieszkanie i się usamodzielnić.

      Jedyne czego się nauczyłam przez te kilka lat, to kłamać. Kłamię bez mrugnięcia okiem. Chyba tylko mojego chłopaka nie oszukuję.

      Pozdrawiam!
      • rena-chan Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 09:12
        dokładnie.... dokładnie tak mam
        też nauczyłam się w domu kłamać i zdaję sobie sprawę, że to chore, strasznie chore
        w pełni identyfikuję się z Twoja wypowiedzią
    • vandikia Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:51
      tabletki anty są pomocne np w stanach zapalnych jajników i mozesz smialo
      powiedziec, ze na to dostalas :)
      co do mamy...musisz uszanować jej światopogląd, ale nie musisz się jej
      podporządkowywać. jeśli wiesz, że dyskusja nie ma sensu, to nie poruszaj tego
      tematu, są rodzice z którymi można o takich sprawach porozmawiac, a są tacy,
      ktorzy wolą nie wiedziec, lub narzucają swoją wolę i chcą by dzieci przeżyły
      życie wg ich planu.
      Radziłabym się nie kłócić z mamą, wziąć to na przeczekanie..i sie nie
      denerwowac przede wszystkim :)
    • maialina1 co sadzimy? 21.07.06, 14:52
      Sadze ze twoja mama uwaza cie za male dziecko, nie pogodzila sie z faktem ze
      stalas sie dorosla osoba/ Tak sie dzieje z ludzmi na starosc (przepraszam za
      okreslenie) ze popadaja w rozne nostalgie. Twoja mama pewnie chcialaby jeszcze
      miec w domu grzeczna dziewczynke, do czesania, ubierania, zabierania na plac
      zabaw i kupowania jej lodow waniliowych.
      Niestety, zadna dyskusja z osoba o charakterze jaki opisalas, na nic sie nie
      zda.
      Nic jej nie przetlumaczysz, a kazda proba udowodnienia twojej doroslosci
      skonczy sie obraza z jej strony.
      23 to w pelni dorosly wiek, i niestety jesli twoi rodzice nie zauwazyli ze
      jestes dorosla, to powinnas podjac jakies zdecydowane kroki, bez pytania sie
      ich wiecznie o zdanie.
      Ja na twoim miejscu bym sie wyprowadzila. Bedzie im z tym zle, ale z czasem sie
      pogodza, bo nie beda miec innego wyboru. A ty odzyskasz swoja doroslosc i - co
      tu duzo mowic - swiety spokoj.
      • maialina1 Re: co sadzimy? 21.07.06, 14:59
        I jeszcze jedno:
        moim zdaniem dopoki bedziesz z mama o wszystkim dyskutowac, wdawac sie w
        dyskusje, pytac sie o zdanie i dawac soba manipulowac, dopoty bedzie cie miec
        za dziecko. Niestety, juz w to wpadlas i nie wyjdziesz z tego jesli sie od niej
        nie odseparujesz. To ona ma problem, trudny, nadajacy sie na kanape psychologa:
        nie potrafi sie pogodzic z dorosloscia corki. Ale i tak sama nigdy tego nie
        zauwazy. W twoich rekach wiec zadecydowanie co chcesz z tym dalej poczac.
        Uwazam ze twoj pierwszy krok we wlasna doroslosc nastapi wlasnie wtedy gdy sama
        cos o sobie zadecydujesz, nie poddajac tego w ogole w dyskusje.
        Niestety, jesli jestes uzalezniona od maminego ganruszka, to nic sie nie zmieni.
        Ja, chocbym miala zyc na skraju nedzy, probowalabym sie jednak wyprowadzic.
    • maialina1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 14:53
      A tak na marginesie: pomysl twojej mamy zeby zapytac jakiejs pielegniarki od
      czego sa dane tabletki i na co maja jaki wplyw, to raczej glupota. O takie
      rzeczy pyta sie lekarzy badz farmaceutow, a nie pielegniarki od szczepionek i
      zmieniania basenow.
    • patrykkiwaczek Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 15:06
      musisz przeciwwstawić się mamie
      przykro mi ale masz 23 lata - musisz dorosnąć
      jeżeli tego nie zrobisz tego teraz to matka będzie ci wchodziła na głowę całe
      życie a nie ma nic gorszego dla dorosłej osoby i jej późnieszego zycia we
      własnej rodzinie jak matka, teściowa taka jak twoja.
      Ona musi znać swoje miejsce i zaakceptować twoją dorosłość i wszystko co z tym
      związane.
      Ja zrobiłem to mając 17-19 lat, teraz mam 31, od 2 lat mam już swoją rodzinę,
      spdziwamy się 1 dzidziusia, mieszkamy bez rodziców, przed slubem mieszkalismy
      razem ponad 3 lata,
      I mam wspaniałe kontakty z rodzicami i teściami - ale oni wiedzą jedno, że
      decyzje dotyczące nas podejmujemy z moją żona razem.
      Z domu wyprowadziłem się w wieku 20 lat i stoczyłem ze swoja mamą
      sporo "bitew", raz przez pół roku się do siebie nie odzywalismy - to była
      jazda. komunikaty przekazywalismy sobie przez tate.
      Trzymam za Ciebie kciuki - Powodzenia
      Aha moi rodzice zawsze byli pewni, że cokolwiek nie zrobie to zawsze będę brał
      za to odpowiedzialność!!! Pod tym względem nigdy ich nie zawiodłem. A nie byłem
      grzeczym dzieckiem.
    • fersja ... 21.07.06, 15:28
      Ja tez mam rodzicow o dosyc konserwatywnych pogladach, wychowanych w wierze
      katolickiej i tak nas wychowujacych. Tez zdarzalo mi sie uslyszec, ze jestem
      bezboznik, bo ide niechetnie do kosciola itp. Tez sie czulam lekko osaczona.
      Zawsze odbpieralam te ataki, ze to ja bede rozliczana z moich grzechow, a nie
      rodzice. A czego oczy nie widza temu sercu nie zal, wiec nie zawsze musieli
      wiedziec o wszystkim. Ale odkad jestem z moim chlopakiem i widzi, ze sie
      naprawde kochamy, wbudzil w mamie zaufanie, to chyba zrozumiala, ze bliskosc w
      zwiazku, a tym bardziej u mlodych, lapiacych zycie studentow jest nieunikniona.
      Poogodzila sie z tym widocznie. Sama nieraz zaczyna dyskusje, by mnie jeszcze
      jeszcze `douswiadomic`, jakby byla zielona w tych sprawach ;)
    • krambambulia Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 15:41
      Znam ten problem - moja babcia, z która sie wychowałam, na nieśmiałe pytanie o
      gina (miałam 17 lat i problem z bardzo bolesnymi miesiączkami) usłyszałam
      wzask, że nigdy, że ginekolog mnie rozdziewiczy wziernikiem. Gdy sie skarżyłam,
      że podpaski latem powoduja odparzenia (Boże, wstydliwe, ale prawdziwe),
      słyszałam, że tampony przerwą mi błonę i że zaden mnie takiej nie zeczce, i że
      tampony są niemoralne (??? myślę że tampon kojarzył się babci z wibratorem...).
      Babcia urodziła sie tuż przed wojną, nie jest z Ciemnogrodu, ale ten problem
      był dla niej nie do przeskoczenia.
      Okazało się, ze jeszcze w latach '50 babcia poszła pierwszy raz do gina i
      trafiła na... lesbijkę. A w każdym razie na lekarkę, która zaproponowała jej
      demonstracje masażu pochwy! Stąd była ta awersja.
      W ostatnich latach babcia zaczęła słuchać Radyja - przykro mi, ale chyba
      nasłuchała sie "mądrych" wypowiedzi posłanki Krupy z LPR o szkodliwości
      tabletek.
      Oczywiście główny problem to była wszechwładna kontrola - babcia czytała moje
      pamietniki, nie mogłam chodzic na imprezy, o chłopakach nie było mowy.
      Gdy w końcu sobie znalazłam faceta - wyrzuciła mnie z domu.

      Stanęłam na nogi, mam pracę (studia niestety musiałam przerwać, ale wracam w
      tym roku na wieczorowe), mam mieszkanie. Faceta juz nie :)

      Moja rada? Wyprowadź się. Są wakacje, rozejrzyj się za pracą, odłóż kasę na
      studia wieczorowe lub zaoczne. Musisz zacząć życ na własny rachunek. Pokaż, że
      umiesz sama sobie poradzić. Poproś chłopaka, by ci pomógł, w końcu jesteście
      parą, planujecie przyszłość (?).
      Nie pozwalaj na grzebanie w swoich rzeczach. Tabletki trzymaj w szkatułce na
      kluczyk, np. na biżuterię (nie będzie mogła Ci ich zabrać).
      Ktos tu poradził, żebyście się zaręczyli - to jest sensowny pomysł :)
      A jeśli mama ci powie, że jesteś taka czy owaka, że kochasz sie przed slubem -
      powiedz, że Ty jej nie pytasz w jakiej pozycji sie kochała, gdy przy pomocy
      seksu zostałaś poczęta ;)
    • p.s.j na marginesie 21.07.06, 15:48
      jak przeczytałem w nagłówku te "tabsy", to już myślałem, że szanowna Mamusia
      znalazła Twoj zapasik tabletek ecstasy, którymi umilałaś sobie rave parties w
      weekendy... :D
      • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 17:20
        A ja troche te mame rozumiem-uwazam i uwazac nie przestane, ze jak czlowiek
        zaczyna dorosle zycie, to powinien wlasny chleb jesc, choc rodzice oczywiscie
        moga pomoc.Niekoniecznie musi byc to po slubie, bo jesli nie bylam wlasnego
        dziecka przez kilkanascie lat przekonac do mojego swiatopogladu, no to trudno,
        pewnie wina lezy po mojej stronie, a moze taka jest droga zyciowa mojego dziecka.
        Jednak przy wlasnym chlebie bede sie upierala i popieram rady dot
        usamodzielnienia sie.
        • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 17:36
          Przypominam, że to nie jest takie proste :P zanim student znajdzie sensowna
          robotę to troche czasu mija. I do tego atmosfera w domu - zejdź nam z głowy,
          jak chcesz łykać tabletki i się puszczać to won z domu itp, itd. W takich
          warunkach trudno zrobic coś sensownego ze swoim zyciem.
          • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 17:55
            Ja jestem ze starej szkoly-bez seksu mozna zyc, naprawde, Jak ktos mi mowi, ze
            wstrzemiezliwosc szkodzi, to jakos zal mi tego czlowieka i przyszlosci jego
            zwiazkow.
            jesli naprawde chce sie byc z ukochana osoba tak bardzo, ze sie zyc bez niej
            nie moze, to sie znajdzie sily i srodki.
            • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 18:00
              ???????????????????????????????????????????????

              A ja jestem ze szkoły normalsów - qrde, dorosła dziewczyna może brac tabletki i
              uprawiać seks z chłopakiem.
              Mi się ciężko zyje bez seksu. Mam za duzy temperament, żeby rezygnować z
              przyjemności i radości z bliskości z drugim człowiekiem tylko dlatego, że ktoś
              mi wmawia że to niemoralne. Co jest niemoralnego w seksie? Przez 2 lata byłam z
              facetem, był moim pierwszym i najukochańszym, zostawił mnie. Od tamtej pory
              parę razy poszłam do łóżka z innymi - nigdy nie był to zonaty facet ani zajęty,
              po prostu samotni kumple. Nie mam z tym problemu.
              A może bardziej moralna byłaby masturbacja co noc i wściekla samotność co noc?
              • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 18:19
                Ale Ty mnie nie zrozumialas...
                Tu nie chodzi o uprawianie seksu przed slubem-kazdy ma prawo do wlasnego
                swiatopogladu-ja mam taki, Ty masz inny , ja Cie nie wyzywam od puszczalskich,
                Ty mnie od dewotek, malo tego w ogole Cie nie oceniam i na tym polega kultura
                wspolzycia.
                Chodzi tu o zaczynanie doroslego zycia na cudzy koszt.Jesli moje dziecie
                przyjdzie i powie-mama, chce zamieszkac z Ania, to ja powiem no coz, zycze wam
                szczescia, ale chcesz byc dorosly to na to zapracuj.
                To sa dwie rozne sprawy i takie podejscie prezentuja moi znajomi ktorych
                naprawde ciezko nazwac religijnymi.
                A co wynika z finansowania zycia seksualnego doroslych pociech ?
                A wlasnie niedawno byla tu dziewczyna, co to juz kilka lat z mezem zyje w 80%
                na garnuszku i skarzy sie, ze maz z pensji finansuje matke, a nie ja...
                Nikt mi nie wmowi, ze to jest zdrowe.
                jesli masz duzy temperament, masz tez pewnie duzo energii-tak to madrze Matka
                Natura wymyslila , wiec nie rozumienm jaki problem w przejsciu na swoje.
                • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 18:26
                  Ja przeszłam na swoje :))) parę lat temu, po prostu musiałam. Nie dało się
                  wytrzymać w domu... :(

                  A tu nie chodi o finansowanie zycia seksualnego, tylko
                  a. o zdrowie (hormony duzo regulują, jeśli są prawidłowo przepisane)
                  b. o bezpieczeństwo (ma dziewczyna ryzykować pęknięta gumkę i ciążę? a co wtedy
                  zrobi szanowna mamusia? wyrzuci na bruk czy zaprowadzi na skrobankę, ba "co
                  ludzie powiedzą"?)
                  c. o prawo do prywatności (nie rozumiem jakim prawem rodzic grzebie w czyjejs
                  szufladzie i zabiera cudzą własność uzasadniając to moralnością - wedle tej
                  logiki mama dziewczyny powinna jej siłą zabrac powieści Markiza de Sade)
                  d. ...i wreszcie o skandaliczny dysonans miedzy chrześcijańskimi wartosciami
                  (?) a szacunkiem dla innych. Choc oczywiście w demokracji nawet posłowie
                  Giertych i Gadzinowski mogą pieprzyc głupoty z mównicy.
                  • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 19:09
                    Tu sie zgadzam-do glowy by mi nie przyszlo tak zachowywac sie wobec wlasnego
                    dziecka.
                    Tabletki funkcjonuja jako leki i KK nie zabrania ich zazywania w takim
                    charakterze.Traktowanie ich jako wypierdku szatana to gruba przesada.
                    • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 19:19
                      ale wiesz, chodzi o to, że ich główne zadanie to jednak działanie
                      antykoncepcyjne.
                      A u mnie np. było tak, że zapytałam gina o pigułki przede wszystkim ze wzgledu
                      na antykoncepcję - po prostu jak sie spi w jednym łóżku z facetem przez pół
                      roku to trudno ciągle ryzykowac gumkami. Drugi powód to były bardzo bolesne
                      miesiączki (mam podejrzenie endometriozy). A moja babcia uważała, że ból i
                      omdlenia można zwalczyc apapem. Dopiero pigułki umożliwiły mi normalne zycie.
                      Zresztą co jakiś czas na FK pojawiaja sie posty typu "Pigułki a spowiedź" - i
                      prawie zawsze sie okazuje, że ksiądz potępia bez wzgledy na przyczyne brania.
                      Nie mówiąc juz o forumowych dewotkach krzyczących o grzechu i raku wszystkiego
                      przez pigułki :/
            • cala_w_kwiatkach Re: na marginesie 21.07.06, 18:01
              jasne ze bez seksu zakochane osoby moga zyc, ale jesli tego pragna i sa siebie
              nawzajem pewni to po co postepowac wbrew sobie byle tylko 'zadowolic' mamusie?
              jaks ie jest doroslym to zyje sie na wlasny rachunek, jest sie calkowicie
              samodzielnym, podejmuje niezalezne od rodzicow decyzje i przede wszystkim
              odpowiada osobiscie za wlasne czyny, wiec co mamusi do tego ze jej corka
              swiadomie rozpoczela wspolzycie? co ma zycie na garnuszku matki od pojscia do
              ginekologa czy seksu z partnerem? corka nie ma obowiazku przyjmowania wiary
              rodzicow ani ich pogladow, jest 'odrebna jednostka ludzka' ze tak to okresle i
              ma prawo do usamodzielnienia sie
              • simply_z Re: na marginesie 21.07.06, 18:40
                łatwo się mówi o wyprowadzce ,ale to jest Polska ,jesli czlowiek studiuje to
                nie ma często kasy na mieszkanie ,rozne opłaty itd.nawet po studiach jest
                cholernie cięzko ,wieć latwo wam tez pisać ,żeby sie wyprowadziła.
                • heart_of_ice Re: na marginesie 21.07.06, 18:54
                  niestety, wychowywanie rodzicow jest cholernie trudne:)
                  moim zdaniem mamusi o tak zabetonowanych pogladach nie nawrocisz... nie chciala
                  cie puscic do lekarza? jezu, sredniowiecze!!
                  widze jedna rade: na wszystko sie zgadzac i przytakiwac, powiedziec, ze tabletki
                  sa przypisane leczniczo, bo dolega ci cos-tam i maja to cos wyregulowac, a ty
                  jestes czysta i nieskalana i mozesz jej to udowodnic! (no bo na razie chyba
                  jeszcze jestes dziewica, tak?:))
                  a potem po prostu.... lepiej chowac tabletki i koniec, slepego uporu i
                  zakamienialych pogladow nie przeskoczysz
                  powodzenia:))

                  Pauli
                  --
                  bywam na Łysej Górze:)
                  • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 19:21
                    Jak ma udowodnic dziewictwo?!?!?!!? Rozchylając przed mamusia nogi czy idąc po
                    zaświadczenie do lekarza ("Panie doktorze, proszę o wydanie zaświadczenia, że
                    jestem dziewicą") :D
                    • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 19:25
                      To ten ksiadz jakis niedouczony i baaaardzo starej daty.
                      Moja niezamezna(i zyjaca w celibacie) kuzynka brala ze wzgledu na kobiece
                      sprawy i nigdy nie miala zadnych problemow.
                      Niektorzy ksieza sa tacy, co chca byc bardziej katoliccy od papieza, a
                      encykliki to z tytulow tylko znaja.
                      KK dopuszcza stosowanie gumek, jesli jedno z malzonkow jest czyms zarazone.
                      • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 19:29
                        Ooooo... a tu chyba pomyłka. Bo niedawno była o tym dyskusja i B16 sie nie
                        zgodził. A wieść o gumkach puscił jeden kardynał. Za co potem sie musiał kajać.
                      • zuzia.zet Re: na marginesie 21.07.06, 20:32
                        baba67 napisał:

                        > To ten ksiadz jakis niedouczony i baaaardzo starej daty.
                        > Moja niezamezna(i zyjaca w celibacie) kuzynka brala ze wzgledu na kobiece
                        > sprawy i nigdy nie miala zadnych problemow.
                        >
                        Tzn. z czym nie miała problemów? Jesli dobrze zrozumiałam, ksiądz na spowiedzi
                        zaakceptował ten fakt, czy tak? Bo jeśli tak, to nadal nie rozumiem, po co
                        mówić na spowiedzi, że bierze się pigułki, jeśli robi się to ze względów
                        pozaantykoncepcyjnych. To tak, jak bym mówiła na spowiedzi, że codziennie
                        zażywam vit. B i 2xaspirynę.
                        • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 20:33
                          ale niektórzy maja wątpliwości... moja kolezanka poszła do spowiedzi i zapytała
                          ksiedza czy to grzech że bierze pigułki i nie współzyje, a ten wyrzucił ją z
                          konfesjonału :(
                          • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 20:51
                            Jakis kretyn z problemami z osobowoscia-do seminarium tez rozne poplatance
                            trafiaja.
                            Ciagle mam wrazenie ze na tym forum wypowiadaja sie jedynie ludzie, ktorzy
                            nigdy z normalnym, douczonym i otwartym ksiedzem nie mieli do czynienia.
                            Nie przesiaduje non stop w kosciele, ale kilku znam.
                            • krambambulia Re: na marginesie 21.07.06, 21:31
                              no bo jakos dziwnie by wyglądał post:
                              "byłam dzis u spowiedzi i spowiednik był ok"
                              :DDD
                        • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 20:46
                          no moze nie jestem w temacie tych gumek.
                          Kuzynka byla zwiazana ze swoja parafia i miala jednego spowiednika.Moze byla
                          troche nadgorliwa, ze o nich wspomniala, moze miala jakies skrupuly(ja bym nie
                          wspomniala), w kazdym razie ksiadz uznal pigulki za leki.
                          • zuzia.zet Re: na marginesie 21.07.06, 20:51
                            Myślę, że to nie jest nadgorliwość, raczej niezrozumienie pojęcia grzechu.
                            • baba67 Re: na marginesie 21.07.06, 20:52
                              Byla jeszcze nastolatka-w tym wieku to sie jeszcze wielu rzeczy nie rozumie.
                              • baba67 Re: na marginesie 22.07.06, 10:50
                                No ja nie mowie, zeby tak ni z gruszki ni z pietruszki, alejak siedze na tym
                                forum juz trzeci rok to nie przypominam sobie nawet mimowolnej wzmianki o jakims
                                normalnym ksiedzu.Wynika z tego, ze wypowiadaja sie o KK glownie te osoby, ktore
                                pojawiaja sie tam z okazji slubow, chrzcin i pogrzebow.A im rzadziej sie
                                pojawiaja, tym bardziej bywaja zajadle-moze to zreszta moje subiektywne odczucie
                                jest.
                    • heart_of_ice Re: na marginesie 22.07.06, 10:18
                      > ("Panie doktorze, proszę o wydanie zaświadczenia, że
                      > jestem dziewicą") :D

                      no dokladnie w taki sposob:DD
                      ja wiem, ze to chore! ale mamusia tez, wiec....
                      poza tym moze by sie obylo bez zaswiadczenia, powinna uwierzyc na sama
                      propozycje:) no i moglaby isc z coreczka do lekarza i poczekac na wynik badania
                      pod drzwiami:)

                      Pauli
                      --
                      bywam na Łysej Górze:)
    • rogeriz28 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 18:53
      boze! przeciez jestes dorosła! zwlaszcza ze chcesz to robic ze swoim
      chlopakiem, a nie z byle kim...
      Ja mam 21 lat, a moja dziewczyna 16, jej mama to rozumie ze jak dwoje ludzi
      bardzo się kocha i chcą spędzic ze sobą resztę życia to zblizenie jest czyms
      normalnym...
      Jej matka choc zapewne wolala by aby czegos takiego nie bylo, to sama mowi jej
      zeby nie robila glopstw, i sama jej doradza w jaki sposob mamy sie zabezpieczac
      (oczywiscie nie w mojej obecnosci)

      Pozdrawiam
      • ofelia1982 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 19:09
        jak tak czytam te posty to jeszcze bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze
        mam wspaniala matke. owszem, jest anty tabletki hormonalne - ale to dlatego, ze
        ma bzika na punkcie "naturalności" i nie chce zebym szprycowala sie hormonami.
        choc oczywiscie zostawia mmi wolny wybór. ja mysle, ze w przypadku Twojej matki
        jakas tam ideaologia jest wazniejsza od Twojego szczescia i co najgorsze - tego
        czego Ty chcesz. bo mimo, iz moja mama ma inne poglady na niektore sprawy niz
        ja - to szanuje mnie i daje mi prawo robic co chce. najwyzej czasem marudzi:)
        • lykaena Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 19:35
          A ja kiedy czytam cos takiego,to nie moge uwierzyc ze mozna zyc w
          takim"wiezieniu".Moi rodzice wychowali mnie po partnersku.Tabletki anty
          zaczelam brac w wieku 17 lat,oczywiscie po badaniach, a do ginekologa poszlam z
          Tata,bo ten akurat lekarz,ktorego znalazla i polecila mi Mama, przyjmowal dosc
          daleko od mojego miejsca zamieszkania.Pojechalismy wiec w trojke: Tata, moj
          chlopak i ja.I dzieki temu,nie mam niechcianego dziecka,moglam skonczyc
          swobodnie studia,jestem swiadoma wszelkich zagrozen,ucze sie korzystajac z
          doswiadczenia moich rodzicow(pisze:ucze sie ,bo chociaz dzis juz z nimi nie
          mieszkam,jestem samodzielna i dosc niezalezna,to nadal dzwonie do nich i pytam
          o rady w waznych dla mnie sprawach.)Dlatego wedlug mnie z takiego chorego
          domu,trzeba sie wyniesc jak najszybciej,chociaz na dluzsza mete nic to nie
          zmieni,bo swoje dzieci wychowasz pewnie podobnie,bedzie miedzy wami mnostwo
          tematow tabu,wygadywania glupot,zaklamania,yo przykre.Zycze ci powodzenia w
          podjaviu doroslej decyzji i rozmowie z mama,a takze z twoim chlopakiem i razem
          cos wymyslcie, bo tak dalej zyc sie nie da.
          • indianprincess Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 22:14
            Najlepszym wyjściem dla autorki wątku byłaby przeprowadzka na swoje ale nie
            zawsze jest to możliwe mimo dobrych chęci. Studentce, nie mającej żadnych
            znajomości, pleców itp. ułatwiających znalezienie pracy ani specjalnych
            umiejętności czy predyspozycji np. sportowych, językowych naprawdę trudno jest
            znaleźć pracę, za którą mogłaby się sama utrzymać. Może na piątym roku, ale
            wcześniej jest ciężko. Dobrym pomysłem byłoby wzięcie dziekanki i wyjazd za
            granicę do pracy. Wyrwie sie spod matczynych skrzydeł i zarobi pieniążki
            ułatwiające wejście w samodzielne życie po powrocie do kraju:)
    • r69 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 21.07.06, 22:09
      to Ty masz jakąś mochoerową mamuskę - rada - wyprowadzić się na włąsne jak
      najszybciej
    • addda1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 01:01
      do: rena-chan
      odezwij sie,daj nam znac co postanowilas!!
      pozdrawiam
      • rena-chan Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:03
        atmosfera w domu jest straszna, jak wczoraj wróciłam do domu miałam przeszperany
        pokój, naszczęście udało mi się wczoraj zabrać tabletki (mama po ich znalezieniu
        ostentacyjnie zostawiła je na środku pokoju, aby było jasne, że już o nich wie)
        wtedy je schowałam i nosze przy sobie, dobrze że je zabrałam na praktyki bo
        czekała by mnie przerwa zaraz po dwóch tygodniach przyjmowania:(
        Zarządała przyniesienia ich i oddania jej, kategorycznie odmówiłam, mówiąc że
        skoro mają mi pomóc nie moge przerwać ich przyjmowania, więc zarządała
        ulotki.... że ona sobie sprawdzi to dokładnie wszystko.
        Zapytała jak może mi ufac po czyms takim, więc ja w akcie obrony powiedziałam,
        ze ja tez nie moge jej ufac poniewaz, kiedy mówiłam że chce iść do lekarza, bo
        mam wątpliwości dotyczące tego czy tamtego (rzeczywiście tak było, chiałam coś
        wyjasnić a przy okazji poprosić o tabletki) zbyła mnie tym, ze to normalne i na
        razie nie musze chodzić. Zapytała czy się nie wstydziłam iść do lekarza
        (znalazła skierowanie na badanie krwii, więc widziala ze to był lekarz) ja na
        to, ze sama kiedyś mowiła w rozmowie ze swoją jakaś znajomą (było to przy mnie)
        że lepiej iśc do faceta, a poza tym to lekarz, to dla niego nic nowego. A
        najbardziej wkurzyło mnie to, ze jak kontynuowałam po kolejnym zarzucie (ze nic
        nie powiedziałam) wątek, ze jak zaczęłam o tej wizycie rozmawiać miałam
        powiedziane ze nie trzeba, to jej odpowiedz była taka ze "przecież powiedziałaś,
        ze nie pojdziesz nigdy do lekarza, bo nie chcesz zeby cię ktos oglądał" ok, ok
        ale to powiedziałam,jak miałam z 5 lat mniej, przy okazji jakiegoś programu o
        macierzyństwie, człowiek dorosleje i zaczyna rozumiec pewne rzeczy. Ogólnie lipa
        Przy okazji zarzuciła mi że napewno przerwałam studia (jakaś paranoja
        kompletna), co z nauką...... ale co ma piernik do wiatraka?? Napewno tak dla jaj
        w sesji uczyłam się po nocach, przykro mi było, bo skoro staram się i pilnuję
        wszystkiego a tu ni z gruszki ni z pietruszki......... to co teraz na praktykach
        też jestem dla zabicia czasu?? staram się jak moge, żeby dbac o sferę wykształcenia.
        Spłakałam się strasznie, dobrze ze mam swojego ukochanego, od razu mnie wsparł,
        ze zawsze jest jakies wyjście, ze moze mnie stąd zabrać tylko musze sama o tym
        zadecydować, boje się, ale coraz bardziej jestem przekonana ze powinnam tak
        zrobić, ale co dalej??
        Rodzina mojego chłopaka niedawno przeprowadziła się do nowego domu, ktory stoi
        nieopodal starego, ten stary stoi pusty, zaproponował, ze zabierze mnie tam i
        damy sobie razem rade. Domek jest po warszawą. On kokosów nie zarabia, bo jest
        tuż po studiach i dopiero zaczął prace, więc w warszawie byłoby ciężko.
        Ale boję się..... jestem w trakcie studiów, na politechnice, to cięzkie studia,
        w ostatnim semestrze 2 razy miałam do 18-tej w pozostałe dni do 16-tej, z dnia
        na dzień muszę się przygotowac na laboratoria, a w takiej sytuacji powinnam
        raczej dorobić troche dorywczo, nie powinnam obciązać sobą moją osobą, obawiam,
        się czy będę mogła to zrobić, może przenieść się na zaoczne.......moze
        znalazłabym prace mimo braku znajomości?? znam dwa języki, nie jestem najgłubszą
        istotą na ziemi....
        Mój Tomek mnie pociesza, wspiera i mówi, ze nie powinnam sie męczyc dłużej......
        ale nie chce też męczyc jego, spadnie na niego odpowiedzialność, mówi, że
        prędzej czy pózniej by tak było, ale wiadomo, zycie jest cięzkie, boję się....
        Wiem, że to ten na całe zycie
        ....ale to okropne uciekac ze swojego domu, który powinien być azylem:(
        dodajcie mi odwagi, prosze;(
        • skorpionica11 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:15
          znjadz sobie prace dorycza i zamieszkajcie razem naprawde to bedzie najlepsze
          dla ciebie w tej sytacji
          powiedz mamie ze niechcesz wpadki i wolisz po ślubie miec dziecko i dla tego
          zamierzasz brac proszki
          dziewczyno ty masz 5 lat czy 23 ??
          a jak widze ty za bardzo dajesz wchodzic na głowe mamie,postaw na swoim,ze
          jeszcze sa tacy zacofani ludzie [ jak twoja mama],współczuje tobie


        • maialina1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:17
          Rena-chan, juz ci pisalam wczoraj, zreszta nie ja jedna, i szkoda ze nie
          czytasz: PO CO W OGOLE Z TWOJA MAMA DYSKUTUJESZ? Nie widzisz ze na kazde twoje
          zdanie zawsze znajdzie odpowiedz, i na twoje jedno "ale" sypnie ci
          tysiacem "niezawodnych" argumentow. Dyskusja z dorosla osoba o takim
          charakterze jak twoja mama PROWADZI DO NIKAD.
          Ja mam bardzo kochanych rodzicow, ale w pewnych kwestiach z moja mama tez nie
          moge sie dogadac (akurat nie czepiala sie nigdy jesli chodzi o moj seks i
          antykoncepcje, ale jest to typ osoby ktory uwielbia doradzac i mysli ze zawsze
          doradzi najlepiej, a jak probuje jej udowodnic ze moze jednak jej rada nie jest
          taka cenna jak ona mysli, to zaraz sie obraza albo zlosci i rzuca argumenty
          typu "zrob jak chcesz, zmarnujesz sobie zycie" ehheeh!) Doswiadczenie nauczylo
          mnie ze na pewne tematy w ogole nie nalezy z nia rozmawiac, tylko samemu podjac
          decyzje i na jakikolwiek atak odpowiedziec "nie dyskutuje z toba bo i tak sie
          nie dogadamy, zreszta juz postanowilam" i sie odizolowac czym predzej, zeby na
          pewno uniknac dyskusji :)
          Droga forumko, w twoim przypadku widze tylko jeden ratunek: wyprowadzka.
          Twoja mama jest juz za stara zeby ja zmienic. Skoro do tej pory nie pogodzila
          sie z faktem ze jestes dorosla, to nie mysl ze nagle jej sie odmieni. Juz za
          pozno.
          • heart_of_ice Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:25
            rena, no wlasnie, ja tez to pisalam:)
            NIE dyskutuj z mama! nie przekonasz jej, nie przekonasz jej, nie przekonasz
            jej... bedzie miala na wszystko swoja teorie (tak, jak juz teraz wymyslila, ze
            rzucilas studia)
            jesli masz mozliwosc, to uciekaj! znajdz jakakolwiek prace, bedzie ciezko, ale
            przynajmniej po twojemu
            tylko nastaw sie na to, ze czeka cie najpierw awantura, a potem matka sie
            obrazi.... ja bym jej walnela w twarz argumentem, ze nie dosc, ze cie nie
            slucha, to cie w ogole nie kocha, bo ty masz problem ze zdrowiem, a ona
            zabraniala isc do lekarza! i ze jest wyrodna matka, bo kochajaca matka sama by
            ja do lekarza wyslala, zeby sprawdzic, czy jest zdrowa - i to niezaleznie od
            wieku (pomijam, ze to i tak bardzo pozno na wizyte u ginegologa:))

            i trzymaj sie dzielnie, dobrze, ze masz dobrego faceta:)

            Pauli
            --
            Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze... Snickersa;)
            • maialina1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:31
              heart_of_ice napisała:

              , a potem matka sie
              > obrazi.... ja bym jej walnela w twarz argumentem, ze nie dosc, ze cie nie
              > slucha, to cie w ogole nie kocha, bo ty masz problem ze zdrowiem, a ona
              > zabraniala isc do lekarza!


              Ja bym nie rzucala ZADNYMI argumentami, bo to wszystko prowadzi do dyskusji, a
              jej mama z pewnoscia odeprze kazdy atak (z tego co dziewczyna pisze, to jej
              mama na wszystko ma prze-madra odpowiedz, a jak juz nie ma co powiedziec to
              wymysla bzdury, zeby tylko dalej gadac).
              Wlasnie na tym polega doroslosc, decydujesz o sobie, bierzesz na siebie cala
              odpowiedzialnosc za wlasne zycie, i nikomu sie nie tlumaczysz.
              Po co jej cos mowic na odchodnym? Przeciez i tak ostatnie, arcy-madre slowo,
              bedzie nalezec do niej!
              Po prostu, pakujesz sie bez slowa, najlepiej podczas gdy nikogo nie ma w domu,
              i odjezdzasz. Koniec. Nie ma odwrotu, TY zdecydowalas.
              • maialina1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:33
                A jak do ciebie zadzwoni zeby uwyskac wytlumaczenia (czyli zebys sie jeszcze
                troche upokorzyla na odchodnym), to powiedz ze na ten temat nie dyskutujesz, i
                jesli chce porozmawiac o czyms innym, to jak sie uspokoi moze zadzwonic kiedy
                chce.
        • maialina1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:23
          rena-chan napisała:

          > ....ale to okropne uciekac ze swojego domu, który powinien być azylem:(
          > dodajcie mi odwagi, prosze;(


          Nie, to nie tak. Dlaczego dramatyzujesz?
          To nie bedzie zadna uciekczka, tylko przejscie - i tak spoznione - w dorosle
          zycie. WSZYSTKIE normalne dzieci predzej czy pozniej wyprowadzaja sie od
          rodzicow. Taka kolej rzeczy. Nawet u zwierzat jest tak samo.
          Z twoich wypowiedzi wnioskuje czesciowo ze ty sama jeszcze nie zauwazylas ze
          doroslas... Albo moze zauwazylas, tylko mama to w tobie skutecznie tlamsi.
          Dopoki sama nie zaczniesz zachowywac sie jak dorosla osoba, z pewnoscia nikt
          inny nie bedzie cie traktowal jak doroslej.
    • jola261 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 10:49
      Idź na studia zaoczne,idź do pracy,wtedy wyprowadzisz się w końcu z domu i
      adekwatnie do swojego wieku zaczniesz być samodzielna. Uważam,że to jest chore,
      że dorośli ludzie mieszkają z rodzicami. Twoja mama ma prawo być taka osoba ale
      ty wcale nie musisz tego znosić do starości. Czas najwyższy wydorośleć i nie
      siedzieć rodzicom na karku zwłaszcza że nie jesteś w domu traktowana jak osoba
      dorosła tylko jak gó..ara.
      • wytrwala Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 13:09
        r-ch mam podobnie, tyle, ze u mnie obojga rodzice sa toksyczni, kazdy na troche
        inny sposob. Ja podejscie swojej matki znam i nigdy nie wspomnialam jej ani pol
        slowkiem, ze biore tabletki czy ze ide do gina. (mam 20 lat). Po swoich
        obserwacjach jak np wydawaloby sie ,,spoko" matka zachowywuje sie w stosunku do
        starszej siostry (teraz z nami nie mieszka, sytuacje sprzed kilku lat) i po
        wlasnych doswiadczeniach omijam ja szerokim lukiem w sensie - wogole nie
        rozmawiam o swoih sprawach. Jesli chodzi o starsza siostre - nieraz jako
        jeszcze dorastajaca nastolatka mialam okazje widziec matke podsluchujaca pod
        drzwiami pokoju siostry gdy ta rozmawiala przez telefon ze swoim facetem ( z
        ktorym jest do dzisiaj), gdy prychodzil do niej kolega i siedzieli w pokoju -
        to samo - matka siedzi i slucha pod drzwiami. Mimo, ze bylam 13-14 latka
        wywolywalo to we mnie zniesmaczenie, mialam ochote powiedziec na glos
        specjalnie, zeby wszyscy slyszeli ,,dlaczego podsluchujesz???". Bylo to dla
        mnie takie prymitywne. Mimo to zawsze bylam taka grzeczna cichutka coreczka
        rodzicow. Gdy sama w koncu znalazlam sobie chlopaka w wieku lat 17 (!!) dla
        starych byl to szok, za ktory ja placilam czasem traumatycznymi przezyciami :/
        w rodzicach wielkie zniesmaczenie wywolywalo gdy chlopak siedzial obok mnie i
        obejmowal mnie swoim ramieniem (WIELKIE zniesmaczenie). Teraz jestem w stosunku
        do rodzicow chlodna - nie potrafie sie inaczej zachowywac mimo, ze siedze u
        nich w ich domu jeszcze :/ prawie wogole z nimi nie rozmawiam (na swoje tematy
        typu uczelnia, chlopak itp - odpowiadam polslowkami, nie mam ochoty sie
        zwierzac ani nic bo wiem, ze zaraz miedzy soba to zweryfikuja i oplotkuja mnie
        w zaciszu swojej sypialni). Ostatnio wkurzylam sie bo sie dowiedzialam, ze
        podczas mojej nieobecnosci w domu zaprosili mi chlopaka na obiad (nie
        przychodzil do mnie z tydzien bo bylismy pokloceni, oczywiscie starzy nic sie
        nie pytali bo wiedzieli, ze i tak nic nie powiem) - wiec gdy wyjechalam na 3
        dni do babci zaprosili go i probowali wypytac, czy sie nie poklocilismy! tak
        mam dosyc ich toksycznosci... mlodsza siostra, nauczona doswiadczeniem
        starszych wogole nie przyprowadza swojego chlopaka do domu. Jeszcze kilka lat
        temu, majac tak lat 18 zastanawialam sie, co by na to RODZICE powiedzieli gdyby
        zobaczyli, ze wlasnie siedze w knajpie i pije PIWO (ich mala coreczka w pubie?
        i pije piwo??) a i w lozku tak samo - mysl o starych co by bylo gdyby zamiast
        nie zastanawiac sie i ,,robic swoje" :/// wiec nawet przez mysl by mi nie
        przeszlo, zeby cokolwiek mowic o tym, ze biore tabletki bo by to byla trauma i
        zalamanie nerwowe dla matki :/
        • maialina1 Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 13:12
          O matko, czytam was i nie wierze normalnie!!
          Ja myslalam ze moi rodzice sa "trudni", ale jak was czytam to stwierdzam ze moi
          sa SUPER!
          :)
          dziewczyny, trzymajcie sie, i sie nie dawajcie!
        • wytrwala Re: mama znalazła moje tabsy.... wogóle dziwna sp 22.07.06, 13:21
          rozni nas to ze moja matka nie jest fanatyczka kosciola... sama nie chodzi i
          mnie nie zmusza, ale wolalabym to niz te wszystkie niesmaczne sytuacje zwiazane
          z posiadania chlopaka. Wogole moja matka jest dziwna - zniesmacza ja zwykle
          calowanie sie, jak sa sceny erot. w tv w jakims filmie przelacza albo
          komentuje, jakie to oblesne. Nie jestem pewna, cy grzebie mi po szafkach ale na
          wszelki wypadek nie mam zadnych rzeczy, ktore moglyby wzbudzic u niej
          sfiksowane reakcje psychiczne. Pamietam, jak znalazla u 14letniej wtedy siostry
          puszke piwa w szafie - wiecie jaka byla reakcja? kobieta sie zachowywala jakby
          conajmniej zobaczyla worek narkotykow - siedziala w pokoju, trzesla sie,
          gleboko oddychala, dusila w sobie jakby naprawde ciezkie przezycie - ja sobie
          mysle - no c'mon.... szok. Natomiast rodzice chlopaka, gdy znalezli piwo u
          rownie 14 corki oczywicie zabrali jej to i zeby dac znac, ze wiedza, gdy ta
          wrocila do domu powiedzieli surowym tonem ze piwo chlodzi sie w lodowce :/ na
          tm sie skonczylo, a u mnie - wielkie sledztwo i przezycia. ble :/ sami
          widzicie, jak wyrazam sie o rodzicach, jakby bez szacunku, szacunek dla nich
          mam ze zwgledu ze staraja sie nam zapewnic przyzwoity byt i mysla o naszej
          przyszlosci, jednak blizsze kontakty z nimi sa dla mnie niemozliwe/ Trzymaj
          sie, buzka :D tez myle o wyprowadzce ale na razie nie ma jak :/ studentka
          dzienna, bez pracy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja