rena-chan
21.07.06, 13:44
nie wiem od czego zacząc sprawa jest.......sama nie wiem:(
Mam 23 lata, wprawdzie nie jestem samodzielną osobą, bo studiuje dziennie i
jestem na garnuszku mamy... ale od 2 lat jestem z jednym chłopakiem to ten
jedyny, którego szukałam:)
Od jakis dwóch tygodni biore tabletki anty, przemyslałam to dokładnie, jestem
jeszcze dziewicą. Do tej pory powoli mój chłopak "uczył" mnie mojej
cielesności, stopniowo pokazywałam mu więcej i pozwalałam na więcej, ale
powiedzieliśmy sobie stop aż do momentu gdy zastosujemy antykoncepcje, dla
mojego i jego komfortu.
Gdy wybierałam się ginekologa najpierw powiedziałam o tym mamie, ale wiedząc
jakie ma poglądy (jest zatwardziałą katoliczką i straszna moralizatorką)
powiedziałam zgodnie z prawdą, że niepokoja mnie pewne sprawy (obfita
miesiączka, upławy)i chciałam prosić o polecenie lekarza, ale ona na to, ze
to mi nie potrzebne, za wczesnie, a to o czym mówie jest normalne i jak
zapewniłam, ze jestem dziewica temat urwała:(
Postanowiłam, nie czekac nie wiadomo ile i sama sie wybrałam do lekarza, nie
chwaląc się jej o tym, zrobiłam badania, rozwiano moje wątpliwości i dostałam
recepte:)
tabletki schowałam do mojej szuflady i wczoraj mama je znalazła, nie powinna
tam zaglądać, był dym, wielka afera, pytania dlaczego nie powiedziałam, ze
byłam u lekarza (wczesniej przecież prosiłam o polecenie takiegoż)i zarzuty
czy jestem taka dorosła, ze decyduje się na coś takiego, ogólnie krzyczała,
powiedziała, ze nie będę ich brać, bo tabletki sa wogóle rakowe itp. i mam
się zachowywac moralnie. Kurcze całe zycie nie chodziłam nawet na impry, moje
zycie zaczeło się dopiero kiedy zaczełam być z moim facetem ale co ja mam
teraz robić??
kiedy tak na mnie wrzeszczała powiedziałam, ze przecież hormonami się kobiety
leczy a przy okazji sa one antykoncepcyjne, powiedziała, ze zabierze mi
opakowanie i zapyta znajomej pielęgniarki co to włąsciwie jest i czy na coś
pomaga (swoja droga Logest chyba nie ma jakis działań leczniczych:()Mam
przerąbane
skoro jesli zapowiedziałam, ze nie ide danej niedzieli do kościoła miałam
powiedziane ze bezboznika w domu trzymac nie będzie i nie da jeśc, wiec dla
spokoju chodziłam z nia co niedziela, to co dopiero po czymś takim??
jestem na praktykach i boje się wrócić do domu;(
to głupie, jestem dorosła, ale nie moge mieć innych poglądów i religijnych i
innych. Kurcze przeciez się nie puszczam, chce byc z tym jednym jedynym, o co
chodzi??
Co mi radzicie??
prosze o jakąs rade:(