Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zostały

21.07.06, 19:23
Witam. jest forum o takim tytule, ale tak zamknięte, że nie można sie tam
dostać. Dlatego piszę tutaj. Może są tu kobiety, które przeszły coś
podobnego, zostały z mężem i mogą jakoś pomóc, coś podpowiedzieć.
j od kilku miesięcy dochodziłam do prawdy od miesiąca ją znam. Mój mąż miał
ponad 1,5 roczny romans, który juz sie zakończył, twierdzi że to była
głupota, że bardzo nas kocha, że nigdy nie chciał odchodzić, ze nie wie
dlaczego. jednocześnie wiem, że jego związek nie był oparty tylko na seksie,
że były uczucia i to chyba bardzo silne.
Byliśmy dobrym małżeństwem,wsród znajomych i rodziny uchodziliśmy za wręcz
wzorcowe, idealne. Każde z nas miało swoje zainteresowania, pasje, które
drugie szanowało i akceptowało,raczej nie ograniczaliśmy swojej wolności. Z
seksem też nigdy nie było z mojej strony problemów, bardzo lubiłam,
inicjowałam, nie odmawiałam itp.Wiadomo po 10 latach razem bywają
górki i dołki, ale ufałam mu bezgranicznie, a teraz wszystko sie
tak pokręciło . Zostałam z nim bo mamy małe dziecko, bo ciągle
jeszcze go kocham, ale jest mi strasznie trudno uporać się z tym
wszystkim z tymi myslami, obrazami, z wyobrażaniem sobie jak oni to robili i
jak mu musiało być dobrze, że ciągnął to tyle czasu, z niechęcią do seksu z
kimś kto wydaje mi sie już nie mój, z myśleniem podczas seksu, że on to
wszystko już przerobił, ze dla mnie nie zostało nic nowego tylko jakieś
popłuczyny po tamtej kobiecie (niestety znam ją,)z poczuciem winy i żalu.
Ciągle się zastanawiam jak to będzie dalej, jak wygląda dalsze życie po
czymś takim, czy można wrócić do normalności, czy może byc lepiej,
jak pomóc samej sobie, jak pracować nad przyszłością tego związku.
Czy to co się ze mną dzieje (depresja, ataki histerii i nienawiści
pomieszane z euforią i
nadzieją że wszystko się ułozy) to stan normalny. Dlatego bardzo mi
zależy na możliwości kontaktu z kobietami, które przez to przeszły.
Proszę napiszcie mi jak to wygląda dalej, czy może być lepiej czu to już
będzie taka smutna wegetacja, czy te obrazy kiedyś odejdą czy dadzą wrócić do
normalności? Pozdrawaiam wszystkie zdradzone zony i dziekuję.
    • krambambulia Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 19:31
      Myślę że to stan normalny.
      Ale od ciebie zależy czy minie. Może wspólna terapia? A rozmawialiście w ogóle
      o tym, że jest Ci cięzko?
      • matkadziecku Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 20:03
        Dodam jeszcze, że mąż zakończył tamten związek sam, zanim ja się dowiedziałam,
        twierdzi,że wybrał nas ale nie wiem czy z miłości tak jak mówi czy tylko ze
        względu na dziecko, które nam sie urodziło właśnie w trakcie jego romansu. on
        wie, że jest mi ciężko, twierdzi, że jemu też, ma ogromne wyrzuty sumienia, ale
        nie bardzo chce rozdrapywać to wszystko, powiedział, że dla niego tamta sprawa
        jest już zakończona. Problem w tym, że dla mnie ona się dopiero rozpoczęła. Na
        terapię nie bardzo mamy czas, nasze godziny pracy i nieregularność tej pracy
        nie bardzo pozwalają na jakieś terminowe umawiania się na terapię. Dzwoniłam i
        dowiadywałam sie w kilku ośrodkach (warszawa) są dość sztywni w terminach. Jest
        mi bardzo ciężko nie wiem jak sobie z tym poradzić, bardzo się staram nie
        myśleć nie przywoływać tych wszystkich upiornych obrazów, ale one przyłażą same
        w najmniej odpowiednim momencie. Napiszcie proszę czy to można przeżyć czy
        lepiej się rozstać i nie zabijać samej siebie próbami odbudowywania
      • cari1 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 20:05
        Boze , to musi byc jak koszmar dla ciebie...Nie jestem jeszcze mezatka , ale
        mysl ,ze moj maz moglby miec kochanke to dla mnie najgorsza rzecz jaka moglaby
        sie przydarzyc!!! Po prostu peklo by mi serce.Wyobrazam sobie ten bol i
        upokorzenie - dlaczego faceci bywaja tak bezmyslnie okrutni? I to haslo :Nie
        wiem czemu to zrobilem...tzn.ze niestety mysli fiutem! rzygac sie
        chce.Cokolwiek zrobisz zycze ci powodzenia ( pomysl o sobie i dziecku przede
        wszystkim )
        • wielo-kropek Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 20:17
          On wie dlaczego to zrobil. takze nie twierdz ze mysli fiutem. Poprostu nie
          chce jej dokladnej prawdy powiedziec, bo ona z pewnoscia zaboli
          prawdopodobnie ja najmocniej, o czym on zapewne wie.
          • cari1 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 20:55
            wielo-kropek napisał:

            > On wie dlaczego to zrobil. takze nie twierdz ze mysli fiutem. Poprostu nie
            > chce jej dokladnej prawdy powiedziec, bo ona z pewnoscia zaboli
            > prawdopodobnie ja najmocniej, o czym on zapewne wie.
            Wiem ze on wie dlaczego to zrobil - mowiac ze mysli fiutem , mialam na mysli
            to, ze kieruje nim zadza , ktora przycmiewa facetom rozum!Zreszta nawet gdyby
            powiedzial prawde ,to chyba nie ma juz nic co jego zone byloby w stanie
            dobic...To czego ona nie wie, juz jej sie chyba zdazylo przysnic 1000
            razy.Szkoda mi jej....Nawiasem mowic , ja na jej miejscu , jesli tylko dalabym
            rade finansowo , sprobowalbym jednak odejsc od takiego faceta.
    • matkadziecku Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 21:14
      finansowo spokojnie dałabym radę. Problemem jest to, że ciagle jakoś go kocham,
      on tez twierdzi, ze kocha dlatego zakończył tamto, mamy dziecko, które uwielbia
      swojego ojca, mamy za soba w sumie 15 lat razem i strasznie trudno to wszystko
      przekreślić. A z drugiej strony ten potworny ból, który nie wiem czy kiedyś
      minie, to zabijające pytanie DLACZEGO?
      • mirkar1 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 21:16
        matkadziecku napisała:

        > A z drugiej strony ten potworny ból, który nie wiem czy kiedyś
        > minie, to zabijające pytanie DLACZEGO?

        Ból pewnie minie (po paru latach), ale nie szkoda Ci Twej młodości?
      • cari1 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 21:27
        Rzeczywiscie 15 lat to kawal czasu...a zakochana kobieta zawsze bedzie sie
        starala ratowac zwiazek.Jesli chodzi o ,,dobro dziecka,, to jesli bys odeszla
        od meza , ono to zrozumie kiedy dorosnie...zycie toczy sie dalej, musisz
        walczyc o swoje szczescie!Jesli masz w sobie na tyle sily daj sobie czas ,
        przemysl sprawe , obserwuj zachowanie meza - moze kiedy emocje nieco opadna
        podejmiesz decyzje? Uwazam ze powinnas sie skupic na sobie - sama mowilas ze
        wszystko bylo ok. , dalas z siebie ile moglas i co dostalas w zamian? Gdzie
        lojalnosc meza? Teraz to juz nie zycie razem , ale obok siebie - z ta kochanka
        w twojej glowie gdzies posrodku was.
    • mahadeva Respect :) 21.07.06, 21:29
    • fersja ... 21.07.06, 21:35
      Poniekad probuje sie wczuc w Twoja sytuacje. Z jednej strony nie mozesz patrzec
      na niego juz tak samo jak dawniej, pewnie na mysl przychodza Ci obrazy w
      intymnych sytuacjach tych dwoje, szukasz w sobie winy, czy za malo mu, aby nie
      dawalas, czy cos zle zrobilas, nie za bardzo sie poswiecilas, z drugiej strony
      masz mu bardzo za zle, ze kiedy Ty jestes w porzadku on (jeszcze przez tak dlugi
      czas) zdradza Cie z Wasza wspolna znajoma i tyle to ukrywa. Jednak go kochasz,
      tyle jestescie razem, wiele Was laczy, wspolnie tyle zrobiliscie, nie wyobrazasz
      sobie zycia u boku innego faceta, bo ten wg Ciebie dawal Ci wszystko czego
      oczekiwalas.
      Ja bym jednak probowala w koncu porozmawiac powaznie. Jesli bedzie zbywal Cie
      tym, ze nie chce rozdrapywac ran, to powiedz mu, ze z dnia na dzien Twoje rany
      spowodowane jego zdrada sie powiekszaja i masz watpliwosci czy brak szczerosci
      (a to jest jeden z fundamentow zwiazku) nie spowoduje rozpadu Waszego
      malzenstwa. Jak nie mial odwagi powiedziec Ci prawdy przez 1.5 roku to niech
      chociaz teraz przedstawi Ci pobudki jakie go pociagnely do zdrady. Czy problem
      tkwi w Tobie, czy w czyms innym? Dojdzcie do jakichs kompromisow.

      Sama nie wiem czy wybaczylabym zdrade i mogla zyc z takim mezczyzna...
    • matkadziecku Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 21:56
      Wiesz. Ja mniej więcej sobie pewne rzeczy wytłumaczyłam i powodów i przyczyn az
      tak bardzo nie muszę szukać. Doświadczona pani psychiatra u której wylądowałam
      jak się to wszystko zaczęło powiedziała mi dość mądrą rzecz, że czasami nie
      należy szukać przyczyn bo ich tak naprawdę nie było. Czasami takie rzeczy
      dzieją się bez wyraźnej przyczyny. Moze cos w tym jest. To nie o to chodzi,
      żebym az tak dłubała w przyczynach, zreszta pewne sygnały tego dlaczego zaczął
      się ode mnie oddalać wywnioskowałam sama z naszych rozmów teraz, pewne
      wytłumaczenia męskich romansów po kilkunastu latach małżeństwa też znam. Ja u
      was bardziej szukam podpowiedzi jak może wyglądać dalsze życie razem po czymś
      takim, czy ono jest możliwe i czy może byc jeszcze jakos w miarę normalnie.
      Dlatego ciągle czekam, że odezwie się jakaś kobieta, która przez to przeszła.
      • wielo-kropek Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 22:14
        Nie ty zdradzilas i nie tobie szukac doglebnej odpowiedzi "dlaczego" do tego
        doszlo, skoro on nie jest w stanie ci tego wytlumaczyc. Nie ty tuwinna
        jestes. Zadawac sobie pytania dlaczego masz bol, tez nie ma pokrycia w sensie,
        bo to w koncu cos naturalnego dla nas ludzi. Gorzej i to duzo o tobie by
        swiadczylo gdyby tego bolu po takim czyms( czy w takiej sytuacji) nie bylo.
        Nic nie dzieje sie bez powodu czy przyczyny, jednak nie zawsze
        najrozsadniejsza sprawa jest dociekanie prawdy, kiedy ona tu akurat nie
        wroci czasu i nie cofnie dokonanego faktu. Osobiscie uwazam ze powinnas
        pracowac nad tym by wybaczyc mu to wszystko. Wybaczyc doglebnie, nie do
        polowy, bo to wlasnie tkwienie w tej polowie wprowadza rozterke. Uwazam
        ze on wlsnie powinien i zapewne zyje z wiekszym bolem niz ty sama. Mysle
        ze lekcje z tego wyciagnal. Jesli nie, i powtorzy ci zdrade, wtedy dawac
        kolejna szanse byloby raczej pomylka (w takim przypadku byloby raczej
        popieraniem zdrad i akceptacja faktow z nia zwizanych) Kazda kobieta (jezeli?)
        przezyje taka sytuacje inaczej, po swojemu, bo kazda jest inna. Nie kazda
        tez potrafi wybaczyc. Uwazam, co juz zreszta napisalem, ze tylko pelnym
        wybaczeniem zaleczysz swoj bol. Z czasem to wybaczenie bedzie cie nawet
        cieszyc, stanie sie cieple, przyniesie satysfakcje z samej siebie, bo
        wybaczyc komus jest szlachetnoscia czlowieka, na ktora nie kazdego stac.
        • liliowe.tears Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 23:44
          "Mysle
          ze lekcje z tego wyciagnal. Jesli nie, i powtorzy ci zdrade, wtedy dawac
          kolejna szanse byloby raczej pomylka (w takim przypadku byloby raczej
          popieraniem zdrad i akceptacja faktow z nia zwizanych) Kazda kobieta (jezeli?)
          przezyje taka sytuacje inaczej, po swojemu, bo kazda jest inna. Nie kazda
          tez potrafi wybaczyc. Uwazam, co juz zreszta napisalem, ze tylko pelnym
          wybaczeniem zaleczysz swoj bol. Z czasem to wybaczenie bedzie cie nawet
          cieszyc, stanie sie cieple, przyniesie satysfakcje z samej siebie, bo
          wybaczyc komus jest szlachetnoscia czlowieka, na ktora nie kazdego stac."
          Mądre słowa wielo-kropek...

          Do autorki wątku: Jeżeli faktycznie mąż żałuje i wyciągnął z tego odpowiednią
          lekcję - tak jak napisał to wielo-kropek - to warto dać szansę mężowi i sobie.
          Na początku jest to sytuacja trudna do zaakceptowania i bardzo ciężko jest
          wymazać z myśli obrazy jakie podsuwa nam nasza wyobraźnia (dotyczące męża i tej
          trzeciej osoby). Jeżeli mąż naprawdę będzie starał się to w jakiś sposób Tobie
          zrekompensować i naprawić to będzie też Tobie łatwiej zapomnieć o całej
          sprawie. Aczkolwiek tak do końca zapomnieć się nie da:( (nawet po bardzo długim
          czasie)- bywają momenty, kiedy wystarczy jakiś niewinny szczegół a wszystko
          wraca od nowa - chciaż bardzo chciałoby się zapomnieć o tym co boli. Uważam,
          że najważniejszą sprawą na początku to przeprowadzić poważną rozmowę - tak aby
          odpowiedzieć sobie na wszelkie niewygodne pytania, aby nie było w przyszłości
          niedomówień i niepewności. Kolejny etap: to starać się nie wracać do tego
          trudnego tematu, (szczególnie podczas kłótni czy sprzeczek - co czasami,
          szczególnie na początku, kiedy emocje jeszcze do końca nie opadną będzie trudną
          sprawą) skupić się na sobie, dziecku i wspólnej przyszłości . Gdy emocje jednak
          ucichną i zaczniemy patrzeć na całość nieco trzeźwiejszym okiem i z nieco innej
          perspektywy będzie już na pewno łatwiej. Jednak to wszystko wymaga czasu - rany
          bedą się długo goiły. Pozwól sobie na początku wypłakać cały żal i smutek,
          powiedz mężowi, że jest Ci ciężko pogodzić się z obecną sytuacją (że nie dajesz
          rady itp.), porozmawiaj z psychologiem lub z kimś zaufanym - jednym słowem
          wyrzuć to z siebie aby móc wkroczyć w nowy etap życia bez obciążenia minionym
          doświadczeniem.
          Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Moja mama miała podobne doświadczenia i niestety
          (po wielu, wielu latach) wracają jeszcze upiorne myśli i ciężko jest jej z tym
          żyć (ciągła niepewność czy oby na pewno nie powtórzy się podobna sytuacja po
          raz kolejny, itp, itd). Ja również przeszłam namiastkę tego o czym tu piszemy,
          aczkolwiek mąż nie posunął się do zdrady cielesnej a było blisko (jest to długa
          historia i nie ma sensu opisywać )...minęło wiele czasu, ale zaufanie do męża
          jeszce w pełni nie wróciło...boli nadal i bardzo często pojawiają się chwile
          zwątpienia. Po tym wszystkim co doświadczyłam, wiem na pewno, że zdrady
          fizycznej na pewno nie potrafiłabym wybaczyć, nie miałabym już siły ani chęci
          dżwigać tego ciężaru na nowo łudząc się, że może jeszcze się uda... nie
          potrafiłabym dzielić życia z osobą, która po raz kolejny mnie zawiodła - o czym
          mąż dokładnie wie...
          Wiem również, że dzięki temu doświadczeniu stałam się w pewien sposób
          silniejsza i chyba troszkę obojętniejsza na pewne sprawy

          Życzę Ci dużo siły, wytrwałości i oby Wam się wszystko jak najpomyślniej
          ułożyło.Trzymam kciuki. powodzenia
        • piekielnica1 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 21:39
          wielo-kropek napisał:
          > Uwazam, co juz zreszta napisalem, ze tylko pelnym
          > wybaczeniem zaleczysz swoj bol. Z czasem to wybaczenie bedzie cie nawet
          > cieszyc, stanie sie cieple, przyniesie satysfakcje z samej siebie, bo
          > wybaczyc komus jest szlachetnoscia czlowieka, na ktora nie kazdego stac.

          No proszę, to dla naszego szczęścia tak się poświęcacie i dla naszego szczęścia
          wchodzicie w długotrwałe związki z innymi kobietami. Szczyt szlachetności?
          Co za hipokryzja, to pięknie wytłumaczyć tak sobie zozwiązłość, rozpustę i
          folgowanie swoim chuciom.
    • metamorphosis4 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 22:15
      Nie wiem czy mogę Ci pomoc. Sama przez to nie przeszłam, ale od lat przeżywa to
      moja mama.
      Moim zdaniem jest szansa na odbudowę takiego związku ale pod jednym warunkiem -
      przebaczasz i nie wracasz do tego. Jeżeli jesteś w stanie to zrobić, to zostań.
      Jeżeli natomiast miałabyś w chwilach słabości, kłótniach itp. czuć złość, żal i
      robić wyrzuty, to daj sobie spokój.
      Moja mama od lat nie potrafi się pogodzić z tym, co się stało. Uzyła wszystkich
      możliwych sposobów, aby tata został z nią i przestał spotykać sie z tamtą
      kobietą, a kiedy to juz nastąpiło, od 6 lat robi z ich życia piekło. Nie ma
      dnia, aby nie wracała do tej sprawy. Rana jest tak głęboka, że nie widzę szans
      na uciszenie emocji. Ojciec traktuje to chyba w kategoriach pokuty i trwa w tej
      nieznośnej sytuacji. Razem nie potrafią, a osobno też się nie da. Makabra.
      • wielo-kropek Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 22:38
        Niezbyt rozumiem tu twoja mame. Skoro jej tak mocno zalezalo na tym zeby twoj
        ojciec z nia byl, to dlaczego teraz robi pieklo zycia. Wczesniej pisalem ze
        pelne wybaczenie przynosi z czasem cieplo wewnetrzne czlowiekowi ktory
        wybaczyl. Teraz widze ze oddawanie, zemszczanie sie za zdrade tez moze
        przynosic satysfakcje, bo pewnie tylko dlatego mu dogryza. Ona nigdy mu
        tegonie wybaczyla -jest to pewne. Uwazam ze pomylke tu zrobila (o jego
        pomylce wiemy), ale byc moze nie byla wlasnie w stanie wybaczyc, bo to nie
        jest latwe w koncu. Nie jest tez zapewne zbyt wyrozumiala twoja matka.
        Nie mowie ze ojciec jest, czy jest lepszy od niej w tej sytuacji.
    • inga29 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 23:18
      witam
      moge powiedziec ze przeszlam podobne pieklo .
      jestem juz trzy lata po i nadal wspominam ,rozmyslam i doskonale pamietam ile
      moj mąz sprawil mi cierpienia .
      w chwilach kryzysowych mysle ze moglam odejsc wtedy .
      i choc emocje juz opadly nigdy nie bedzie jak dawniej ,a ile mnie kosztuje
      bycie z nim dzisiaj ........
      pozdrwiam
    • matkadziecku Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 23:29
      Wiecie co ja to właściwie w pewnym sensie wybaczyłam, a na pewno bardzo chcę
      wybaczyć, przeanalizawałam tysiące stanów psychicznych, możliwości które mogą
      doprowadzić faceta do takiej sytuacji, przerobiłam to w sobie na wszystkie
      możliwe sposoby szukając usprawiedliwienia dla jego postępowania. Ale wybaczyć
      a zapomnieć to dwie różne sprawy. Ja bardzo bym chciała wymazać to z pamięci,
      wyczyścić, nie dopuszczać do siebie tych obrazów, myśli ale one przychodzą
      same, przywołane najdrobniejszą niewinną pierdułką, która nagle przypomina o
      tym, wali prosto w splot słoneczny, przygina do ziemi, sieje zwątpienie i
      powoduje kolejny rozpad na tysiąc kawałków. ja w pewnym sensie rozumiem twoją
      mamę, która wciąż do tego wraca, bo to jest coś do czego trudno nie wracać,
      nawet jak człowiek sobie założy blokadę na poruszanie tematu, na myślenie o tym
      wszystkim, to to cholerstwo wraca, drąży i zabija, powoduje, że znowu tracisz
      wiarę i upadasz i rozpadasz się. U mnie prawda jest znana dopiero od miesiąca,
      to bardzo krótki czas, ale dlatego trafiłam na forum z pytaniem czy to mija czy
      można nie tylko wybaczyć ale i zapomnieć, czy można jeszcze kiedyś normalnie
      żyć, śmiać się, odzyskać siebie sprzed tego wszystkiego.
      • wielo-kropek Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 00:08
        Oczywiscie ze wybaczyc i zapomniec to sa dwie rozne sprawy, ale majace w
        pewnym stopniu powiazanie ze soba. Z tego co moge myslec, twoje wybaczenie
        nie jest glebokie. Wybacz tak, zeby to ciebie cieszylo a nie gnebilo.
        Wlasnie takie niepelne wybaczenie powoduje to ze mysli tej zdrady
        sprowadza, dreczy cie itd. Jestes jakoby miedzy mlotem a kowadlem, co nie jest
        wlasciwe, wskazane czy dobre(powinno byc tu albo tam). Oczywiscie ze nigdy
        nie wymazesz z mysli do konca tego co zaistnialo w waszym malzenstwie,
        jednak mozesz te wszystkie sceny ktore teraz ciebie doluja, dwoja czy
        troja, widziec z czasem zupelnie obojetnie (moze z cieniem zmartwienia w
        retrospekcji ujetego) , szczegolnie wtedy kiedy twoje malzenstwo wroci do
        normy. Nad ta norma musisz ty tez pracowac, nie tylko on, bo jest winny czy
        cos w tym sensie. Ja bym tu powiedzial tak. On powinien sie starac zeby
        ty zapomniala o tym wszystkim co teraz ciebie dobija, odbudowywac mozliwie
        jaknajwiecej utracone zaufanie, a ty swoja droga starac sie by mu wybaczyc
        jak najwiecej za to co zrobil. Jesli ta droga pojdziecie, wszystko powinno byc
        OK. Glowa do gory. Pamietaj, nie ty zdradzilas!!! Ty jestes tu na wozie,
        choc doskonale zdaje sprawe z tego, ze wolalabys miec swego partnera
        rowniez na nim z boku, by dazyc do celu.
    • dalla Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 23:45
      a ja zakochalam sie w zonatym mezczyznie. to nie bylo planowane, to nie ma
      sensu, ale....... co on mowi? ze jest nieszczesliwy w malzenstwie, ze.... itp.
      wierzylam, jak glupia, ale juz nie...............

      wspolczuje Ci, bo to facet jest swinia. zwodzi 2 kobiety na raz
      • matkadziecku Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 21.07.06, 23:53
        Dalla. To nie zawsze tak jest. My wszyscy przez jakiś czas pracowaliśmy razem
        i juz dawno widziałam, że ona jest bardzo zainteresowana moim mężem, tak bardzo
        usiłowała sie z nim kumplować, zaprzyjaźniać itp. Myślę że w tym akurat wypadku
        jest w tym jej duza zasługa. Aż przyszedł taki moment, że i on się
        zainteresował. Może kryzys wieku lekko średniego, może mu zaimponowało że ktoś
        o niego tak zabiega. Ona nie jest jakąś pieknością, zawsze była takim trochę
        męskim typem, takiego raczej kumpla, więc nie zwracałam nigdy uwagi na te jej
        zainteresowania skierowane w strone mojego m. No ale przeliczyłam się a
        właściwie przeufałam się
        • wielo-kropek Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 00:33
          Czy uwazasz ze moglabys w jakis sposob temu zapobiec gdyby naprzyklad
          wczesniej przestala jej ufac?
    • pantarejka Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 00:32
      Widzę, że przeżyłaś śmierć. Śmierć - nie kogoś bliskiego (bo wtedy zmarły
      zachowuje swe dobre imię), lecz śmierć ideałów, które zostały zbrukane, podarte
      i wyrzucone na śmietnik. Sama nie wiem, co gorsze...

      Miesiąc to bardzo krótki czas. Po śmierci bliskiej osoby dochodzi się do siebie
      ok pół roku. Nie wiem jednak jak długo trwa proces uzdrowienia po zdradzie. Nie
      ulega wątpliwości jednak, że jeśli chcesz zostać z tym mężczyzną, to musisz
      uzdrowić samą siebie. Pozostanie wymaga odwagi i gotowości ciągłego
      przeprowadzania operacji na otwartym sercu - Twoim sercu... Przypuszczam, że
      teraz ból może być ogromny.

      Musisz porozmawiać ze swoim mężem, jeśli chcesz podjąć wyzwanie. Szczera i
      uczciwa rozmowa jest podstawą... W końcu ślubowaliście sobie także uczciwość
      małżeńską, a to oznacza, że małżonek ma prawo do prawdy, gdyż ona wyzwala,
      pomimo, iż często boli okropnie. Zbywanie Ciebie przez Twojego męża, iż sprawa
      ta jest "zamknięta", to egoizm i strach przed różnymi demonami, które mogłyby
      nagle wyskoczyć z puszki Pandory.

      Jeśli jesteś osobą wierzącą, wiara powinna Ci pomóc (nie mówię o religii, bo to
      odrębna kwestia)Innymi słowy chodzi o świadomość.

      Ja w przyszłym miesiącu wychodzę za mąż. Na samą myśl o zdradzie cierpnie mi
      skóra. Mimo wszystko, gdybm została poddana takiej próbie, starałabym się
      pozostać przy mężu. Dla mnie odejście byłoby poddaniem się, zejściem z placu
      boju i ucieczką. Niemniej jednak nie przeżyłam tak silnego zawodu, więc trudno
      mi powiedzieć, jak bym na pewno postąpiła i co bym czuła. - "Tyle o sobie
      wiemy, ile nas sprawdzono".

      Trzymam mocno kciuki. To forum jest anonimowe, jesteś dla mnie obcą osobą, a
      jednak odczułam jakąś część Twojego bólu i rozpaczy. Ludzie mają jednak podobną
      konstrukcję psychiczną... Życzę Ci, by radość i spokój znowu do Ciebie
      wróciły...
      • wielo-kropek Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 00:50
        pantarejka napisała:





        Mimo wszystko, gdybm została poddana takiej próbie, starałabym się
        > pozostać przy mężu. Dla mnie odejście byłoby poddaniem się, zejściem z placu
        > boju i
        ucieczką.
        Smierci to ona nie przezyla, ale operacje serca, jak napisalas, ktora
        wciaz trwa z pewnoscia tak. Bardzo ladnie napisalas ten swoj watek. Podoba
        mi sie. Najbardziej jednak podoba mi sie to co tutaj sprowadzilem,
        niewykasowalem.Rozumiem ze zycie jest pewna ciagla walka, stad tez i pewnie to
        mialas na mysli. Ja pozwole dodac, ze w jej przypadku (w kazdym takim
        przypadku zreszta) pozostanie przy mezu ma byc tu glownie z celem budowy,
        nie tylko walki. Kiedy trzeba walczyc, wtedy walczyc, ale glownie bedac ze
        soba powinnismy budowac terazniejszosc i przyszlosc, czyz nie tak? Tez bym
        jej dokladnie tak doradzal w tej jej obecnej sytuacji co ty -walczyc, bo
        podac sie jest chyba najlatwiej.

        • malgos50 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 20:46
          bylam ichyba nadal jestem zdradzana choc moj maz twierdzi ze ta pani rzucila
          gonie wiem co mam robic nadal prac sprzatac gotowac jakby nic sie nie stalo/
          caly czas czekac na telefon powrot do domu oczywiscie pozny iudawac ze wszystko
          jest o.k caly czas boje sie maz nie chce o tym rozmawiac twierdzac ze to
          zamkniety rozdzial ale do domu nie wrocil twierdzi ze mosi sie przelamac choc
          ja nie rozumiem co to znaczy i ile to bedzie trwalo nie wiem co mam robic kazdy
          dzien jest gorszy od poprzedniego choc wydaje sie to niemozliwe ja juz nie mam
          sily
    • lucilla1 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 21:22
      Wybaczyłam - choć ciągle (po 3 latach) boli. Nie zapomnę nigdy i nie zaufam
      już. A związek bez zaufania... Chciałam powrotu do normalności, a teraz... nie
      zależy mi absolutnie.
    • agata361 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 22.07.06, 23:07
      Chciałam sie podzielic z Toba moim doswiadczeniem, jakim była przelotna
      znajomośc z pewnym mężczyzna. Jestem męzatką z kilkunastoletnim stażem, mąz na
      ogól jest dobrym człowiekiem,nie brakuje mi niczego, nie żałuje mi na nic, ale
      mnie nie szanuje, upokarza, poniża. Roamawiałam z nim wiele razy o tym, ale
      szybko urywał dyskuje, albo mówił ze tak widocznie zasługuje, próbowałam
      rozmawiac z moimi bliskimi, soistrą, mamą, ale tak samo kończyły rozmowę, ze on
      taki jest, albo, ze on mnie i dzieci kocha, taki ma charakter i mam sie pogodzic
      z takim traktowaniem. W końcu kiedy poznałam tego drugiego(spotkałam sie z nim
      kilka razy) poczułam sie tak cudownie, nigdy nikt tak pieknie sie do mnie nie
      zwracał, nie adorował,było wspaniale. Po pewnym czasie, doszło do mnie, ze to
      najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłam. Mam ogromne wyrzuty sumienia, czuje
      sie jak najgorsza szmata. Wiele razy chciałam podejśc do męża powiedziec mu, co
      zrobiłam, przeprosić, ale wiem, ze to byloby zrzucenie winy z siebie. Wiem, ze
      mąz nie powienien tak mnie traktować, ale ja tez nie powinnam szukac ucieczki w
      ramionach innego, to najohydniejsza rzecz, jaką zona może zrobić
      męzowi.Codziennie łamie sie z tym moim problemem, chociąz bylo to dawno, bo tego
      nie da sie szybko zapomniec. Naprawde myslałam, ze najlepszym wyjściem bedzie
      rozejśc sie z męzem, postawic sprawe jasno, ale nie jest latwo, w dodatku mamy
      dzieci, ktore kochaja ojca, a mnie tez nie jest maz obojetny. Wierze Ci, ze Ty
      tak samo czjesz ból, ale Twoj maz też, to kara za to co skusiło
      • celia.roza5 Re: Zostałam z mężem po zdradzie- do tych co zost 23.07.06, 17:55
        Skad sie biora takie kobiety jak Ty....? Maz Cie traktuje parszywie, Ty
        znajdujesz kogos kto w koncu ofiarowuje Ci namiastke normalnosci i Ty
        natychmiast popadasz w mega wyrzuty sumienia.... Kompletnie nie rozumiem.
Pełna wersja