Czepiam sie czy mam prawo?

26.07.06, 13:41
Musze sie kogos poradzic bo sama bynajmniej nie jestem obiektywna w ocenie
tej sytuacji.
Jeszcze kilka miesiecy temu mieszkalam w Polsce, mialam dobra prace i
perspektywy, skonczone studia - ogolnie sielankowo. Zostawilam to wszystko
dla mezczyzny z ktorym teraz mieszkam w innym kraju. Znamy sie ponad rok, od
pol roku mieszkamy razem. Moja rodzina o nim wie ale ze wzgledu na to iz jest
ode mnie starszy o kilkanascie lat i jest rozwodnikiem - moja rodzina nie
zaakceptowala go i moje dobre z rodzina od lat uklady skonczyly sie, ale nie
zaluje. Moj mezczyzna mial zone z ktora byl oficjalnie kilkanascie lat, maja
nastoletnia corke. Mimo papierka przez kilka lat nie mieszkali wcale ze soba,
nie obchodzili razem swiat itd. To nie byla szczesliwa rodzina. Mimo iz wiele
razy chcial sie rozwiesc, byla zona zawsze wymyslala przycyzny aby tego nie
robil - a to ze wzgledu na dziecko, a to ze ona zle sie czuje (niby chorowita
jest). Ale gdy poznal mnie zdecydowal ze nie bedzie dluzej w tym fikcyjnym
malzenstwie. Zlozyl pozew o rozwod. Miesiac temu ten rozwod otrzymal - ona
nie robila problemow choc zadowolona nie byla (nie wiem dlaczego bo zawsze mu
wypominala ze jest jej z nim zle i ze zmarnowala przy nim najlepsze lata
swojego zycia???). Ja i on bardzo sie kochamy, jest nam ze soba naprawde
dobrze - mimo iz nie mamy zbyt dlugiego stazu razem przeszlismy juz tyle, ze
wiekszosc par bedac ze soba kilka lat by sie juz dawno rozstala. My
wiedzielismy ze chcemy byc razem i stawilismy czolo wszystkim klopotom
(naprawde przez kilka miesiecy przezywalismy koszmar). Teraz powoli
wychodzimy na prosta. Przyjaznimy sie, lubimy ze soba spedzac czas, duzo
rozmawamy, w seksie tez idealnie sie dogadujemy. On jest dla mnie bardzo
dobry i wiem ze mnie kocha. W przyszlym roku chcemy sie pobrac, myslimy o
kupnie mieszkania. Jest tylko pewien problem ktory mnie gryzie. On rzadko
bywa w Polsce, rodzine ma nieciekawa i praktycznie nie utrzymuje z nimi
kontaktu - jak juz to sporadycznie i tylko gdy jest to konieczne. Jednak jego
rodzina nic o mnie nie wie (o rozwodzie tez nie) - przed rozwodem nic im nie
mowil bo jego byla zona tego nie chciala wiec on sie zgodzil zeby ona potem w
razie czego na zlosc nie robila problemow przy rozwodzie. Mnie to bolalo i
bylo mi przykro bo moja rodzina o nim wie - a mialam super rodzine ktora dla
niego musialam poswiecic. Teraz jest po rozwodzie i sie pytam kiedy ma zamiar
powiedziec o tym swojej rodzinie, no i o mnie rzecz jasna. Uslyszalam ze na
razie im nie powie bo jego byla zona musi sobie poukladac pare spraw, no i ze
niby on nie pojedzie specjalnie do Polski zeby im to oznajmic a przez telefon
tez nie powie bo to bez sensu. On jej nie kocha ale mowi ze byla jego zona i
w razie czego zawsze jej pomoze - ok, nie czepiam sie i rozumiem. Ale
dlaczego ja mam czekac? W koncu to ja jestem z nim, ja go wspieralam w
problemach wiec dlaczego nikt z jego rodziny o mnie nie wie ani o tym ze jest
rozwiedziony? Nie obchodzi mnie ze nie utrzymuje z nimi bliskich kontaktow
ale nie chce zeby oni mysleli ze ona nadal jest jego zona. W razie czego,
gdyby cos sie stalo, nie mialabym nawet jak sie z nimi skontaktowac bo ich
nie znam, oni o mnie nie wiedza - kontaktowali by sie z nia, pewni ze to
nadal jest jego zona. Czy mam prawo zadac aby przynajmniej telefonicznie
powiadomil ich o rozwodzie i o tym, ze jest ze mna? Czy on postpuje nie fair?
Dodam ze jego byla zona i corka wiedza ze jest ze mna. Jego znajomi w kraju w
ktorym mieszkamy znaja mnie, spotykamy sie z nimi itd. Dlaczego wiec ja mam
czekac ze wzgledu na byla zone i godzic sie na takie traktowanie? A moze sie
czepiam? Sama juz nie wiem ale jest mi przykro...
    • ewelita Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 13:49
      Może mama na niego nakrzyczy??
      • mozambique Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:00
        nie czepaisz sie , masz prawo, pewna elementalan uczciwośc wymaga
        poinformowanai swoejej najblizeszje rodzinyo takistotnej zmianie jak rozwód.

        a jezeli twój ukochany przed tym sie wzdraga to znaczy ze była zona tkwi gdzies
        w nim bardzo głeobo, moze jak zadra ale tkwi, nienawisc czase bardziej wiąże
        niz miłośc. Przejdzie mu to wczesnej lub póxniej, to moze potrwac
    • sinsi Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:04
      uwierzyłas w jego historie o zlej zonie, ktora przykula go do kaloryfera mimo,
      ze on biedny-wspanialy-uczciwy-itd chcial sie rozwiezc....
      wspolczuję, jeszcze wiele przejsc przed tobą.
      dbaj o siebie i nie daj mu sie stłamsic.
      • noelia27 Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:08
        To nie tak...
        On nigdy o niej zle nie mowil, nie obgadywal - po prostu im nie wyszlo i tyle.
        Nie bardzo do siebie pasowali (slub wzieli z powodu ciazy), ona ciagle byla
        niezadowolona, nie chciala wyjezdzac na wakacje itd. Od dawna sie nie kochaja
        ale te kilkanascie lat i corka przeciez jakos wiaze ludzi. On dba o corke,
        niczego jej nie brakuje, bylej zonie tez pomaga.
        To dobry czlowiek ale wkurza mnie ze jego rodzina nie wie o rozwodize i o mnie.
        Chyba bede musiala postawic jakies ultimatum.
        • sinsi Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:19
          Taka historie ma w zanadrzu co drugi żonaty facet po -nastu -dziesieciu latach
          malzenstwa. Rozumiem, ze go kochasz i uwazasz za dobrego czlowieka, widzisz jego
          dobre strony. Nie rozumiem w jakiej roli chcesz się widzieć u jego boku, i czy
          on ma te samą wizję. Czy w ogole ma dla ciebie wizje czegoś w rodzaju żony.
          • sinsi Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:59
            ale mysle, ze powinniscie po prostu POROZMAWIAC o tym.
            i skonczyc rozmowe dopiero wtedy, kiedy dojdziecie do ZADAWALAJACEGO OBIE STRONY
            porozumienia. niech ci wytlumaczy swoje stanowisko tak zebyś zrozumiała a ty mu
            przedstaw swoje tak, żeby zrozumiał co jest dla ciebie takie wazne i co cie boli
            w jego postepowaniu. jesli juz ci jest przykro to jak bedzie dalej? porozmawiaj
            z nim o tym.
    • juwil1 Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:04

    • lady284 Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:05
      jesli miał sporadyczne kontakty z rodziną to mozna to w jakimś sensie zrozumieć
      i zależy o jaką rodzinę tu chodzi, blizszą czy dalszą
      bliższą powinien poinformować o tak diametralnej zmianie swojego życia
    • athandavan Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:08
      Moze odpowiedz sobie na pytania: Czy chce poznac jego rodzicow? Czy (jesli
      mialabym wyjsc za maz) wychodzisz za niego, czy za rodzine? Czy zamieszkam z
      nim, czy z jego rodzina? Czy to, ze jego rodzina wie o mnie cos zmieni miedzy
      nami? Jesli tak, to na gorsze, czy na lepsze?

      Jesli twoj mezczyzna od dawna nie bywa w Polsce, kontakty z rodzicami utrzymuje
      sporadycznie - to po co Ci to, aby o Tobie wiedzieli? A co jak cie nie
      zaakceptuja? Syn rozwodnik zwiazal sie z duzo mlodsza panna, etc. - juz widze
      podobne komentarze. A tak - nie znajac ich - jestes zdrowsza. Masz swego
      faceta, wiele ze soba przeszliscie, ale jestescie razem. To chyba najwazniejsze.

      Ja sie tam ciesze, ze kontakty z rodzicami mojego narzeczonego mamy
      sporadyczne. Takze nie wiedzieli o mnie przez pierwsze dwa lata zwiazku
      (przepasc kulturowa). Teraz sie znamy, widzimy raz na 6-8 miesiecy. Jak
      tesciowka mnie zdenerwuje, to sobie zawsze mowie: 'sama chcialas ich poznac,
      masz za swoje.' ale przede wszystkim przygryzam wargi i wytrzymuje te 4 dni.
      mamy podobna sytuacje, oboje mieszkamy z dala od swoich rodzin.
      • dj73 Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 14:56
        Podstawowe pytanie, dlaczego nie kontaktuje sie z rodzina w sensie ogolnym.
        Moze rodzina przy slubie mówiła - zrobiłes dziecko zeń się, lub on jako
        odpowiedzialny ożenił się choć rodzina odradzała - porozmawiaj jesli ci na tym
        zalezy. Moi rodzice zerwali kontakt na 6 lat z rodzicami taty, urodził sie mój
        brat, a babcia dowiedziała sie o nim jak miał 2 latka , moja mama poinformowała
        bo ja to męczyło - przez nastepne 30 lat żałowała tego poprawnego kroku. Jesli
        bierzecie ślub to i tak ty prawnie bedzież Żoną. Machnij ręką na rodzinę widac
        sa powody dla których nie ma ochoty prowadzic dyskusji na ten temat z rodziną.
        Ważne że chce Ciebie i jest tego świadom.
        Moze ta rodzinka to POTWORY których sam się boi. Może ex-żona jest z tego
        samego miasta i robi to dla jej opini, zawsze to lepiej brzmi ze ona
        zrezygnowała choc ma dziecko - taka samodzielna, niz zostawiona dla młodszej.
        Porozmawiaj o przyczynach, ale i dopnij przyobiecanego ślubu, a poczujesz sie
        lepiej, rodzinke olej.
        POZDROWIENIA
        • mozambique Re: Czepiam sie czy mam prawo? 26.07.06, 15:01
          już niemóić o tym ze poiformwoanie rodziny o rozwodzie lezy w jego własnym ,
          dobrze pojętym , interesie
Pełna wersja