O 21.00 zadzwonil telefon.

IP: *.abo.wanadoo.fr 12.02.03, 21:55

Tak. Wyobrazcie sobie, ze dzwonil do mnie sasiad z dolu. Dzwonil, zeby
powiedziec, ze jest juz dziewiata wieczor i on wprawdzie lubi Cher i chetnie
jej slucha, ale prosilby zebym przestala juz tanczyc :))
Powiedzialam mu, ze nie moge przestac, bo wlasnie kupilam sobie nowa
spodniczke, ktora fajnie sie kreci i musze ja przed tancami przetestowac :)
Ale, ze wredna nie jestem to poszlismy na ugode: sciagnelam szpilki :))

Mrufka.

    • melinek Re: O 21.00 zadzwonil telefon. 12.02.03, 22:17
      Po tych probach tanca nie zostaly w podlodze takie male wglebienia ...
      ...... jak po szpilkach?
      ;))
      • Gość: Mrufka Re: O 21.00 zadzwonil telefon. IP: *.abo.wanadoo.fr 12.02.03, 22:43
        melinek napisał:

        > Po tych probach tanca nie zostaly w podlodze takie male wglebienia ...
        > ...... jak po szpilkach?
        > ;))

        Nie bo to nie sa takie typowe szpilki, obcas jest grubszy. Ale mowie "szpilki",
        bo to sa buty wysokie, obcas 8 cm.( fajnie wygladaja przy sukience do tanga )
        A na tych prawdziwych szpilkach to nie ustoje ;) To juz lepsza rownowage mam
        majac na nogach rolki :)


        • melinek Re: O 21.00 zadzwonil telefon. 12.02.03, 22:57
          Moja mama kupila mi raz szpilki na niewysokiej szpilce. Dwa razy je mialam na
          nogach, bo za kazdym razem wylamywal mi sie obcas. Mam jedna noge szpotawa.

          Sasiadow masz nie do pozazdroszczenia ;)) Ciagle Cie czyms pouczaja.
          U mnie nie ma windy i nikt pode mna nie mieszka,
          wiec mam spokoj od tego typu sasiedzkich kontaktow.
          • Gość: Mrufka Re: O 21.00 zadzwonil telefon. IP: *.abo.wanadoo.fr 12.02.03, 23:07
            Melinku, jest przeciwnie, ja bardzo lubie swoich sasiadow. To sa ludzie w
            podeszlym wieku i to prawda, ze potrzebuja spokoju, ale oni nigdy nie wala mi
            prosto z mostu, ze mam zrobic/nie robic tego czy tamtego. Wszystko zawsze
            obracaja w zart, sami mieli dzieci,( a teraz maja wnuki i male prawnuki) wiec
            wiedza jak to jest. Wyobraz sobie, ze raz jak bylam chora to mi jedna sasiadka
            zaproponowala, ze sie dzieckiem przez pol dnia zajmie, zebym wypoczela czy sie
            przespala. A na ostatnie Boze Narodzenie to ten sasiad z dolu podlozyl nam pod
            drzwi dwie minipaczuszki dla dzieci(ze niby od sw. mikolaja ;)
            • Gość: Bebiak Re: O 21.00 zadzwonil telefon. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.03, 23:16
              Wiem, że to nie do mnie bo gadacie sobie obie, ale chciałam nieśmiało napisać,
              że to świetnie mieć takich sąsiadów. Też kiedyś miałam taką mocno starszą
              sąsiadkę, której się nudziło, i (kiedy moje dziecko było małe), a wokół mroźna
              zima czy jakaś ulewa i musiałam wyjść - zawsze proponowała, sama proponowała,
              że zostanie mi z dzieckiem (no to jej w zamian bułki kupiłam, żeby nie
              wychodziła). To była złota kobieta - niestety już nie żyje, ale będę o niej
              pamiętać zawsze. Rzadko spotyka się dziś takich ludzi. A teraz mam piętro
              niżej głuchych dziadków (małżeństwo - nie dwóch dziadków), i moją zmorą jest
              to, że lubią znosić ze śmietników różne rzeczy do chatki. Efekt tego taki, że w
              lato nie mogę wyjść na balkon, bo... no wiecie co jest jak oni otworzą swój?
              Pozdrawiam was obie.
            • melinek Re: O 21.00 zadzwonil telefon. 12.02.03, 23:20
              Dobra, zmieniam zdanie :)) zazdroszcze takich sasiadow. :))
              To wielki skarb miec spokojnych sasiadow.

              Tez by mi sie czasem przydal ktos taki do popilnowania dziecka,
              bo rodzina mieszka w innym miescie a ja ciagle kombinuje,
              by sie z mezem przy dziecku zmieniac.
              • Gość: Mrufka Re: O 21.00 zadzwonil telefon. IP: *.abo.wanadoo.fr 12.02.03, 23:28
                melinek napisał:

                > Tez by mi sie czasem przydal ktos taki do popilnowania dziecka,
                > bo rodzina mieszka w innym miescie a ja ciagle kombinuje,
                > by sie z mezem przy dziecku zmieniac.

                A nie probowalas zostawic dzieci kolezance z pracy, z ktora sie przyjaznisz i
                ktora tez ma dzieci? W zamian moglabys popilnowac jej rozrabiaki innego dnia.
                Jedna z moich znajomych tak robi.
                A ja nie, bo nikt by z moimi dziecmi nie wytrzymal ;)
    • pajdeczka Re: O 21.00 zadzwonil telefon. 13.02.03, 09:37
      Gość portalu: Mrufka napisał(a):

      >
      > Tak. Wyobrazcie sobie, ze dzwonil do mnie sasiad z dolu. Dzwonil, zeby
      > powiedziec, ze jest juz dziewiata wieczor i on wprawdzie lubi Cher i chetnie
      > jej slucha, ale prosilby zebym przestala juz tanczyc :))
      > Powiedzialam mu, ze nie moge przestac, bo wlasnie kupilam sobie nowa
      > spodniczke, ktora fajnie sie kreci i musze ja przed tancami przetestowac :)
      > Ale, ze wredna nie jestem to poszlismy na ugode: sciagnelam szpilki :))
      >
      > Mrufka.
      >
      Jak to nie jesteś wredna? Taki tekst o spódniczce tylko mogła powiedzieć osoba
      wredna.
      Ja tam od razu dzwoniłabym na policję.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja