nie było zdrady

01.08.06, 08:35
Moje Drogie prosze Was o pomoc bo juz nie wiem co robić...jestem 5 lat po
slubie i wczesniej byłam "kura domową" mój mąż spełniał sie w sporcie i
pracy a ja zajmowałam sie domem. Rok temu dostałam prace - pierwsza pos
tudiach i o urodzeniu dziecka - byłam najszczęśliwsza na świecie i rzuciłam
sie w jej wir. W końcu mogłam zarabiać byc "KIMS" chociaż robiłam wszystko
za wszystkich byłam szczęśliwa, ale jak sie okazało odstawiłam rodzine na
bok. Woda sodowa uderzyła mi do głowy. W końcu zarabiałam, dokładane były
moje pieniadze. Miedzy nami robiło sie jednak coraz gorzej i w końcu mąż
powiedział mi że on wie że ja go zdradziłam- ale tak nie było NIGDY!!! ja
nawet nie pomyślałam nigdy o żadnym facecie a co dopiero zdradzić. Klops od
dwóch miesięcy próbuje wszystko naprawić ale on stracił do mnie zaufanie bo w
między czasie okazało sie że jak ze soba chodziliśmy to nie powiedziałam mu
że mnie facet do domu odwiózł (raz i tylko odwiózł!!!). Co mam zrobic może
byłyscie w podobnej sytuacji??? Ja go nie zdradziłam przysiegam. Co robic jak
odbudować jego zaufanie...PORADŹCIE!!!
    • maretina Re: nie było zdrady 01.08.06, 09:03
      nie rozumiem jak mozna chciec oczyszczac sie z winy nie bedac winna. problem ma
      Twoj amz. kompleksy, kompleksy, kompleksy, jest wsciekly, ze sobie radzisz, ze
      nie siedzisz tylko w garach, ze nie masz pana i wladcy, tylko mozesz podejmowac
      samodzielne decyzje a na dodatek nie jestes zalezna od niego finansowo.
      zdrada? niech ja udowodni albo niech nie udowadnia i spada na bambus banany
      prostowac. nie dasz rady osobie z chorawyobraznia udowdnic uczciwosci.
      • sinsi Re: nie było zdrady 01.08.06, 09:06
        no ! :-)
        • tofik991 Re: nie było zdrady 01.08.06, 18:14
          Możesz mieć do czynienia z nieuzasadnioną zazdrością męża względem Ciebie. Ale
          nie jest wykluczone, że szuka pretekstu do czegoś? Nie tłumacz się więcej.
          Powiedz, że wszystko co miałaś mu do przekazania, już powiedziałaś. Jeśli nie
          zrozumie, przykro mi.
          Pozdrawiam!
    • saskiaplus1 Re: nie było zdrady 01.08.06, 09:17
      Nic nie napisałaś o powodach, dla których Twój mąż podejrzewa Cię o zdradę. A
      nic nie dzieje się bez przyczyny, więc zrób rachunek sumienia i porozmawiaj z
      nim spokojnie. Na forum sprawy nie załatwisz.
      • alpepe Re: nie było zdrady 01.08.06, 10:04
        a nie wystarczy, że żona nagle rozkwita, jest inną kobietą?
        • xvqqvx Re: nie było zdrady 02.08.06, 09:15
          > a nie wystarczy, że żona nagle rozkwita, jest inną kobietą?
          A może za radą koleżanek/pisemek/etc. postanowiła troszkę pobudzić jego
          zazdroość i niestety nieco za dużo drew do ognia dorzuciła. :-)
    • qw994 Re: nie było zdrady 01.08.06, 17:44
      Wygląda na to, że twój mąż nie może przeżyć, że utracił nad toba część
      kontroli. I tu jest pies pogrzebany.
      A ty przestań się kajać, skończ z nim tę kretyńską dyskusję o zdradzie! Jeśli
      ma z tym problem, to niech idzie się leczyć!
      • cala_w_kwiatkach może mąż stosuje metode... 01.08.06, 18:16
        że najlepszą obroną jest atak?
        • rk_1980 Re: może mąż stosuje metode... 02.08.06, 09:12
          muszę też coś wtrącić. każdy z nas jest zawsze chociaż trochę zazdrosny o swoją
          drugą połówkę. jeżeli twój ukochany wcześniej "miał cię pod ręką" (byłaś zawsze
          w domu, z dzieckiem) był bardziej pewny. teraz nagle większość dnia spędzasz w
          pracy - nowe otoczenie, nowi ludzie - koledzy. zaczął czuć się niepewnie.
          kobiety zwykle lubią opowiadać sporo o relacjach w pracy - a piotrek ma nowy
          garnitur, świetnie na nim leży, pasuje do jego karnacji itp. niepewny, zazdrosny
          facet po jakimś czasie może się trochę wystraszyć takich wypowiedzi i traktować
          je jako flirtowanie w pracy, po pracy. do tego jakiś "uprzejmy" kolega lub ty
          sama nieświadomie powiadomiłaś go o mało lubianym przez facetów fakcie - że ktoś
          się tobą "zaopiekował" (czyt. podwiózł do domu). jeżeli wcześniej o tym nie
          wiedział to dodatkowo go dobiłaś - teraz jest już cały skołowany. rozmowa i
          tylko rozmowa. nie sądzę żeby od razu faceta karać za to że ma pretensje i
          wyrzuty. pomyśl czy ostatnio nie dałaś mu właśnie powodów do większej zazdrości.
          on musi się stopniowo dostosować do nowej sytuacji - ty skupiasz się na pracy a
          kiedyś to on był pępkiem świata - daj mu czasem trochę radości i poświęc swój
          cenny czas tylko dla niego (niech poczuje się znowu ważny). myślę że w tej
          chwili przechodzicie przez test waszej miłości. sama pewnie nie raz sprawdzałaś
          jak bardzo mu na tobie zależy. musisz mu teraz udowodnić że tobie też zależy na
          nim. ktoś zawsze musi wyciągnąć pierwszy rękę - jeżeli on ma jakieś powody
          (nawet urojone) i czuje się zagrożony - to powinnaś ty o niego powalczyć - chyba
          że nie jest tego wart. ja zrobiłbym wszystko, żeby odzyskać zaufanie ukochanej,
          nawet jeżeli jej podejrzenia byłyby bezpodstawne. wiem przecież że i ona czasem
          może mieć jakieś wątpliwości.
Pełna wersja