Czy nie jest za późno żeby coś zmienić?

01.08.06, 13:04
Jesteśmy już 8 lat po ślubie, mamy dwoje dzieci, trzecie w drodze. Mamy udany
seks. Bardzo się kochamy. Mąż prowadzi własną firmę, ja nie nie pracuję
zawodowo od czasu urodzenia pierwszego dziecka.
W czym problem?
Wydaje mi się, że za dużo z siebie daję, a nie otrzymuję w zamian tyle ile
sama potrzebuję. Być może przyzwyczaiłam męża do tego, a teraz jest mi źle.
Mąż żadnych problemów nie zauważa, jeśli chodzi o nasz związek - ciężko
pracuje,to fakt, w sezonie ma mało czasu dla siebie i rodziny. W domu ma
oczywiście ugotowane, uprane i uprasowane, jest spełniony zawodowo. Ma
kochającą żonę i dzieci.
To chodzi o mnie. Dla mnie nigdy nie ma problemu, gdy on o coś prosi - w
ogień bym za nim skoczyła. W drugą stronę jest gorzej - sytuacja z dnia
dzisiejszego: poprosiłam zeby pojechał przed pracą do sklepu, oddalonego o 1
km od domu (akurat nie dysponuję samochodem,a lał deszcz). Powiedział, że nie
ma czasu, a zakupy mogłam zrobić wczoraj wieczorem jak wrócił z pracy.
Zajęłoby to 5 minut, prosiłam tylko o jedną rzecz. Zrobiło mi się przykro.
Przed wyjściem sie przytulił i zapyttał czy ma jechać do sklepu. Uiosłam się
honorem, powiedziałam, że nie trzeba. Po prostu nie lubię jak ktoś mi robi
łąskę. Dodam, że jak rano poprosił o śniadanko, to chociaż mi się nie
chciało - przygotowałam je.
Ja wiem, że to są drobiazgi, choć jest tego wiecęj. Ale pewne drobiazgi
sprawiają, że kobieta czuje się kochana i wie, że facet się o nią troszczy.
Czy mężczyznom tak ciężko to pojąć?
Dwa miesiące temu miałam imieniny - nie dostałam do dzisiaj nawet kwiatka.
Mąż był bardzo zajęty, późno wracał, nie miał jak kupić. Obiecał,że kwiatki
napewno kupi...
Jestem osobą bardzo wrażliwą, to pewnie stanowi problem, ale czy ja za dużo
wymagam?
Już trochę się pogubiłam, nie wiem czego powinnam sie domagać, a czego nie.
Może przesadzam???
Może wszystko jest ok, bo przecież maż nie pije, nie ćpa, na dziwki nie
chodzi..
Chciałabym mu to wszystko powiedzieć, ale nie zaczynam rozmowy, bo nie chcę
aby odebrał to wszystko jak pretensje.
Chciałabym swoim postępowaniem wpłynąć na zmianę zachowania u niego. Nie wiem
jak.
Przepraszam, że tak dlugo i w dodatku nie wiem czy mnie zrozumiecie...
Ale oczekuję na najmniejsze choćby wskazówki, czy może analizę... Z boku
łatwiej jest oceniać i udzielać rad.
    • aserath Re: Czy nie jest za późno żeby coś zmienić? 01.08.06, 13:16
      Wersja jego: pracuje cholernie dużo wracam do domu po nocy i kaza mi jechac do
      sklepu jak przeciez dopiero co wczoraj jechalismy.


      Po prostu postaw sie czasem w jego sytuacji, zanim znowu zaczniesz wymagac\

      a kwiatow na imieniny raczej juz nie dostaniesz - teraz jest mu glupio ze wtedy
      zapomnial i uwaza ze to juz niepotrzebne
    • saskiaplus1 Re: Czy nie jest za późno żeby coś zmienić? 01.08.06, 13:17
      Ja rozumiem Cię świetnie, tylko że zrozumiałam co robię źle już po dwóch latach
      małżeństwa. Okazało się bowiem, że mój mąż wcale nie wymaga ode mnie tych
      wszystkich małych poświęceń, które w moim pojęciu czyniły ze mnie kochającą
      żonę. Otóż nie - on potrzebuje raczej żony szczęśliwej niż doskonałej. Zdarzało
      mi się czasem spełniać jego prośby z irytacją, której on nie mógł zrozumieć i
      obojgu nam było przykro. W końcu dotarło do mnie, że przecież ja też mogę nie
      mieć na coś ochoty i mąż wcale się nie dziwi, kiedy odmawiam. Na prośbę o
      zrobienie kolacji mogę przecież spokojnie odpowiedzieć: słuchaj, nie mam dziś
      siły, proszę, ty dziś coś przygotuj, a ja za to zrobię jutro twój ulubiony
      makaron. I okazuje się, że to działa.
      Dlatego myślę, że nie powinnaś ciągle robić różnych rzeczy wbrew sobie,
      ukrywając swoje uczucia, bo w ten sposób zawsze będziesz miała nieprzyjemne
      uczucie, że więcej dajesz, niż otrzymujesz. A to w małżenstwie poważne pole
      konfliktu. Staraj się bardziej otwarcie mówić o swoich potrzebach i uczuciach -
      jak Twój mąż, który nie boi się powiedzieć, że nie kupił Ci kwiatów, bo nie miał
      czasu. Wtedy spełnianie niektórych jego próśb znów zacznie przynosić Ci radość.
      I na koniec - wiem, że to czasem odruchowe, ale unoszenie się honorem jest
      bardzo niepraktyczne i nie służy niczemu. Lepiej przyjąć, że wszelkie urazy
      wyjaśniamy najpóźniej do wieczora zgodnie z zasadą: "niech nad waszym gniewem
      nie zachodzi słońce".
      • porszawa Re: Czy nie jest za późno żeby coś zmienić? 01.08.06, 15:13
        Bardzo Ci dziekuję :)
        Bardzo to mądre co piszesz, nie przyszło mi do głowy, że to w moim pojęciu
        staram sie być dobrą żoną, a on moze tego wcale nie oczekuje.
        Co do unoszenia sie honorem - może być ciężko - taki charakterek, choć wcale
        nie mówie, ze to dobrze :)
        • saskiaplus1 Re: Czy nie jest za późno żeby coś zmienić? 01.08.06, 21:53
          Najtrudniej czasem wpaść na rzeczy najprostsze... Powodzenia :)
    • maro82 Re: Czy nie jest za późno żeby coś zmienić? 02.08.06, 09:20
      przydalby sie wam dlugi urlop wypoczynkowy - z dala od pracy i codziennosci
      a swoja droga - facet zawsze gdy ma duzo na glowie to nie lubi dorzucac do tego
      wszystkiego jakichs pierdol
Pełna wersja