erotumanka
01.08.06, 13:22
moj facet ma kamerę video, na której nagrywamy nasze wspólne wyjazdy.
Zaczęłam sobie ostatnio przegladać nasze wspólne kasety i zatkało mnie. Na
jednej z nich był nagrany seks mojego faceta z jakas obcą laską. Długi i
namietny seks, jakieś 60 minut w róznych pozycjach. Z tego, co sie
zorientowałam, znali sie doskonale - było mnóstwo czułości, rozmów między
numerkami, achów i ochów. Widać, że dziewczyna nie wiedziała nic, że
występuje w pornolku, na początku widać, jak on ustawia kamerę w ukryciu i
sprawdza, jaki widok sie nagra.
Zorientowałam sie, że to było nagranie z czasów przede mna, była to żona jego
najlepszego przyjaciela, czyli zdradzali go oboje. Byłam w takim szoku, że z
wsciekłości zniszczyłam to nagranie. Wkurzylo mnie głównie to, że on zrobił
takie cos bez wiedzy i zgody tej panienki.
A kiedy sprawa wyszła na jaw, on oskarzył mnie o kradzież, nawyzywał,
stwierdził, ze nie miałam prawa tego niszczyc, itp. No może i ma troche
racji, ale co jest gorsze: moje działanie, czy jego - z nagraniem seksu bez
wiedzy partnerki?
Teraz się zastanawiam, ile takich kaset nakręcił ze mna i ciarki mi chodzą po
plecach.
Co o tym sadzicie?