viatora
01.08.06, 22:01
Mam problem. Niedawno zaczęłam analizować moje dotychczasowe związki i co się
okazało.
Miałam bardzo chłodnych rodziców, nie okazywali mi uczuć, nie przytulali, nie
byli dla mnie ciepli ani czuli. Oczywiście są wspaniałymi rodzicami, nie są
żadnymi alkoholikami ani nic z tych rzeczy, po prostu w moim domu uczuć się
nigdy nie okazywało w żaden sposób, było zimno.
I nagle się okazuje, że ja zawsze wybieram facetów zimnych, chłodnych, wręcz
drani. Męczę się w tych związkach, ale kiedy poznaję mężczyznę ciepłego,
takiego który o mnie dba, dzwoni, pisze smsy, daje kwiaty - uciekam, tracę
nim zainteresowanie. I wracam do tych, którzy się potrafią nie odzywać,
którzy nie interesują się tym, co u mnie słychać itd. itd. Jakoś zawsze
brałam na siebie rolę kogoś, kto powinien zabiegać o ich uczucia (ale nigdy
ich jednak nie otrzymuje).
Jak spotykam faceta, który jest zimny, który mówi, że nie szuka trwałego
związku, a potem zaczyna mnie wręcz traktować jak materac, to ja momentalnie
czuję się do niego przywiązana i mam wrażenie, że jak będę idealna i będę
zabiegać o jego uczucia, to mnie pokocha, będzie ciepły i czuły, itd...
Jak to zmienić? Wszystkie moje związki były bolesne i toksyczne, a związku z
normalnym facetem nie potrafię zbudować, bo mnie od takich odrzuca (chociaż w
gruncie rzeczy pragnę romantycznej miłości). Jak mogę sobie pomóc?