hiacyna
05.08.06, 00:31
Ufalam mezowi, dalam mu tyle wolnosci, ile to mozliwe. Chcialam, zeby byl
szczesliwy, czul sie swobodny.
Mamy male dziecko.
Ostatnio oswiadczyl, ze ma w tym roku dwie tygodniowe delegecja - do polowy
sierpnia i od 26 grudnia (2. dzien swiat).
Wczoraj przypadkowo znalazlam kwitek z gazety- miesiac temu dal ogloszenie do
gazety, ze zasponsoruje wakacje pani.
Przyznal sie, ze te dwie delegacje to byly planowane wyjazdy z ta poznana
przez ogloszenie osoba. On chce 'ratowac rodzine' i zebym mu wybaczyla.
Najohydniejsze jest to, ze te zdrady zaplanowane byly z rozmyslem, na zimno,
z pelna premedytacja. To nie bylo zapomnienie, zauroczenie.
Chcial ubierac choinke z dzieckiem, spiewac z nami kolendy i jednoczesnie
pakowac sie na wyjazd z utrzymanka. !
On ma 39 lat, ma opinia superporzadnego- i za takiego go dotad mialam.