Mój facet, ja i jego ex.

06.08.06, 19:31
Witam. Mam mały problem z moim facetem, a raczej jego ex i jednocześnie matką jego dziecka. Dokładniej to sprawa wygląda tak: Facet dostał awans w pracy a znaczna podwyżkę, ex się o tym dowiedziała [wspólni znajomi] i teraz po prawie roku milczenia zaczeła się z nim i jego córeczką spotykać na mieście. A to wyskoczą na kawę, a to na bajeczkę do kina, a to do pizzeri... nie mam nic przeciwko jego wypadom z córką, ale chcę ukrócić jego spotkania z tą *****. Niestety ja nie mogę chodzić na "spotkanka" razem z nimi, bo skaczemy sobie do gardeł jak hieny, a nie chce, żeby się dziecko do mnie zraziło!
Miłayście podobny problem albo wiecie w jaki sposób postępować??
    • mahadeva Re: Mój facet, ja i jego ex. 06.08.06, 19:33
      Pogadac z facetem, ze sobie nie zyczysz... nie zdecyduje, Ty czy ona...
    • alpepe Re: Mój facet, ja i jego ex. 06.08.06, 19:34
      ten twój facet to twój mąż?
      • aisulk Re: Mój facet, ja i jego ex. 06.08.06, 19:38
        Nie to nie jest mój mąż... można powiedzieć narzeczony, bo ślubu nie chcemy brać. jesteśmy ze sobą 5 lat - córeczka ma 7.
        Mówiłam mu, że nie życzę sobie takiego spoufalania, ale ex stwierdziła, że dobrze czasem jak się rodzina spotka [ojciec, matka, i dziecko]. A na spotykanie się z córeczką nie zezwala bez swojej obecności.
        • alpepe Re: Mój facet, ja i jego ex. 06.08.06, 19:44
          no, to życzę siły, bo jesteś między młotem a kowadłem. W zasadzie musiałabyś
          zacząć się spotykać z nimi, ale skoro reagujecie na siebie alergicznie, to jest
          to głupi pomysł.
          • aisulk Re: Mój facet, ja i jego ex. 06.08.06, 19:46
            Dziękuje...
            Rzeczywiście... i tak źle... i tak niedobrze!
        • tidumek Re: Mój facet, ja i jego ex. 07.08.06, 12:59
          A na tym kinie płaci też za nią? Czy tylko za dziecko?
          I jak sprawa wygląda formalnie? Czy prawnie on ma prawo do wizyt z dzieckiem
          bez jej obecności? Czy to tylko jej wymysł i kaprys, aby chodzić w trójkę?
    • atila_ann Re: Mój facet, ja i jego ex. 06.08.06, 20:20

      Powiem Ci ze mialam podobnie, moj ma syna.
      Postawilam sprawe jasno.. troche ciezka rozmowa.. na temat czy na pewno ja..
      Od tamtej pory on mowi jej tylko czesc i jest spokoj swiety,
      troche tylko z alimentami maly balagan, bo ona w sadzie pracuje i ma znajomosci..
      Jeszcze tylko wkurza mnie strasznie to, ze tesciowie uwielbiaja tamta
      dziewczyne, ale mnie tez uwielbiaja, chyba dziwni jacys hihi.
      • women22 Re: Mój facet, ja i jego ex. 07.08.06, 11:12
        Witam widze ze trafilam w temat....
        JA rowniez jestem w zwiazku z mezczyzną ktory ma syna z inna kobietą.
        Jestesmy ze soba rok,przez ktory ciagną sie sprawy sadowe itd. On bardzo zadko
        widuje swojego syna poniewaz jej niema w kraju,wiec sprawa jest nieco inna.Ona
        nie pokazuje malego w Polsce lecz chce aby on przyjezdzal do niej,a wiecie jak
        to jest,zapiera sie nogami i rekoma ale mija pewnien czas i wkoncu jedzie bo
        juz nie moze bez syna wytrzymac.Lecz to nie jest tak jak piszecie pizzeria czy
        wypad do kina,lecz jest to kilka dni spedzonych w trojke(ON<ONA<DZIECKO) wiec
        ja jestem w Polsce i dostaje szału,poniewaz nie jestem pewna do konca czy tam
        do nieczego nie dojdzie,poniewaz wiem jaka ona jest.Jest strasznie zazdrosna o
        mnie i o to ze Jemu udalo sie ulozyc zycie i wiem ze jest zdolna do wszystkiego
        aby to zepsuc.Wiem ze zalezy mu na mnie,ona wyrzadzila mu wiele krzywd w zyciu
        i robi to nadal uniemozliwiajac spotkania z synem.Problem jest wielki i nie
        łatwy do rozwiazania,poniewaz nie moge mu zabronic widywac syna a i nie moge go
        zobaczyc razem z nim poniewaz ona walnie focha i powie ze ja nie moge byc na
        spotkaniach wiec to jest dopiero ciezka sprawa nie sadzicie.Pocieszam sie
        faktem iz sad zasadzi ze spotkania beda sie odbywac na terenie Polski wiec
        jesli juz do tego dojdzie to maly bedzie u nas na weekend i bez niej na to
        czekam.Lecz musze przyznac ze czasami brakuje sił....
        • elfi Re: Mój facet, ja i jego ex. 07.08.06, 14:37
          Ten sam problem. Mój facet ma córke z laska, z która nawet nie byl w zwiazku.
          My jestesmy razem juz dwa lata, a cigle nie wiem jak to z nim jest. Poprosilam
          go aby bral dziecko i przywozil do domu. Ale ona robi problemy w stylu " jak
          chcesz widziec dziecko to tylko ze mna u mnie w domu"
          Chceielismy mala wziac do zoo, godzine przed tey wywiozla ja do babci.
          Jak tu żyć normalnie?

          Wydaje mi sie ze tu chodzi o glupia ludzka zawisc, a nie o dobro dziecka.
          "Ty mi zmarnowaleszycie - to ja ci teraz bede robic pod gorke"
          Dzieciak ma dwa lata a ja go na oczy nie widzialam chociaz mieszkamy w tym
          samym miescie
          • women22 Re: Mój facet, ja i jego ex. 07.08.06, 16:19
            Mysle bardzo podobnie jesli chodzi o moj problem ,ja rowniez nie mialam okazji
            poznac malego a jestesmy ze soba rok czasu i mieszkamy ze soba tyle ze malego
            nie ma na miejscu jest poza granicami naszego kraju wiec to troche bardziej
            skaplikowane.A co do postów odnosnie zaufania,chcialabym widziec wasze miny i
            slyszec wasze mysli w sytuacji kiedy facet leci do innego krajju 2000 km stad i
            spedza tam kilka dni z kobieta z ktora byl 4 lata i ze zwiazku pozostalo
            dziecko zawsze jest obawa nawet jesli bede pewna swojego mezczyzny,lecz to
            kobieta jest prowodyrem wszelkich niespodzianek.Boje sie ze ona wykorzysta
            sytuacje i zrobi cos na co nawet nie bedzie miala ochoty lecz bedzie wiedziala
            ze tym sposobem moze zrujnowac nam zycie.Dostaje rowniez od niej wiadomosci i
            miewam telefony z informacjami ze jestem najgorsza szmata i ze polecialam na
            faceta z dziekiem dla kasy,olewam to co ona mysli ja wiem co ja czuje i tyle
            nie pokazuje jej ze mnie to boli co ona do mnie mowi gram spokojna i jak by nic
            sie nie stalo to jeszcze bardziej ja boli i laska wychodzi z siebie bo juz
            wszytskiego probuje nawet dostalam wiadomosc ze niby mnie z nia zdradzil hehe
            uwierzylam mojemu facetowi na slowo co innego zostalo.A gdy dostajesz takie
            wiadomosci to mimo rzeczy zaczynasz myslec i sie zastanawiac.Naprawde twardy
            orzech do zgryzienia,mam nadzieje ze przetrfamy to.Mamy dzis pierwsza rocznice
            i nie chce sie smucic chce sie cieszyc ze obchodzimy ja razem .Pozdrawiam i
            zycze wytrwalosci/
    • babe007 Żal mi Was... 07.08.06, 13:22
      ...bo z Waszych postów wynika jak bardzo jesteście niepewne swoich "menów". Cos
      chyba kiepskie muszą być te Wasze związki, skoro boicie się, że wasz facet
      bedzie chciał wrócić do ex... A ta juz serio, to radzę pozbyć sie uczucia
      zazdrości.
      • baba67 Re: Żal mi Was... 07.08.06, 13:50
        Dokladnie to samo chcialam napisac .
        Nie widze zaufania do Waszych facetow.jeszcze te wyjazdy to troszeczke
        rozumiem-nocowanie, kais alkohol,chwila zapomnienia ...
        Ale kino i inne publiczne miejsca ?Dziecko bedzie ogladalo bajke a oni sie
        pobzykaja w ostatnim rzedzie ?
        No bo jesli nie o to chodzi, to sa to normalne, kulturalne kontakty ludzi,
        ktorych laczy dziecko-jemu naprawde to jest potrzebne, zeby mama z tata czasem
        razem z nim pobyli.
        I czego sie boisz ? Ze jej dowcip opowie ? Ze sie razem posmieja i milo spedza
        czas ?Gdzie tu poufalosc ?
        Boisz sie, ze zacznie byc tak fajnie, ze on zechce do niej wrocic ?To ja
        wspolczuje i radze zastanowic sie, co was tak naprawde laczy-jesli glebokie
        uczucie i zaufanie to t5akich obaw nie powinno byc.
        Jesli jestes tak malo pewna waszego zwiazku., to znajdz sobie faceta bez
        zobowiazan.,
      • loltka Re: Żal mi Was... 07.08.06, 16:24
        hmmm, ale po co te pogardliwe oceny? kazda kobieta w inny sposob reaguje na ex,
        ktora probuje na nowo usidlic faceta. pamietaj, ze tą ex tez kiedys kochał, a
        do tego ma z nia dziecko...
        ja akurat mam dośc duze zaufanie i nie byłabym z facetem, co do ktorego
        miałabym watpliwosci, ale.... mam tez na koncie akcje nastepującą-watpliwosci
        nie miałam, ufałam, a on wrocił jednak do ex. Po 3 spotkaniach z nią. A-na
        poczatku zapomniał mi o tym powiedziec-dopiero po 3 miesiacach sie wygadał!!

        teraz mam inny zwiazek-ale tego co było nie przekładam na to co jest. Dalej
        ufam. ale wiem tez, ze wszytsko sie moze zdarzyc...
        czego nikomu nie zycze oczywiscie
        • women22 kontynuacja 07.08.06, 16:39
          Ja reaguje na nia normalnie to ona na moim pkt oszalała,byc moze ze jestem od
          niej mlodsza bardziej atrakcyjna,coz kobieta moze nie jest dowartosciowana moze
          nie jestes sama zadowolona ze swojego zycia a z niej to takie typowy pies
          ogrodnika,hehe ja jej zle to innym tez tak musi byc.Jest zła osoba i to jest
          moje zdanie lecz ja jej nie ublizam tak jak ona robi to mnie.I tym sie roznimy
          wiekiem,lecz co za tym idzie madroscia ona jakos nie swieci.
          • loltka Re: kontynuacja 07.08.06, 16:41
            women22 napisała:

            moze
            >
            > nie jestes sama zadowolona ze swojego zycia


            jestem bardzo zadowolona z mojego zycia:)
            • women22 Re: kontynuacja 07.08.06, 16:48
              Nie bardzo rozumiem,ja nie pisalam o Tobie tylko o jego ex!!!
              Wiec moze wyjasnisz swoj przekaz bo nie bardzo rozumiem.
              • loltka Re: kontynuacja 07.08.06, 16:49
                no nie wiem , zrobiłam cytat z Ciebie i odpisałam, tez nie bardzo zrozumiałam o
                co Ci chodziło:)) moze wiec to był chochlik readktorski:)
                • women22 Re: kontynuacja 07.08.06, 16:56
                  heheh małe nieporozumienie zaszło,ale ok....Ja pisalam o jego ex,ze to ona jest
                  nie zadowolona z zycia itd.Wiec sprawa wyjasniona.Pozdrawiam.
                  • loltka Re: kontynuacja 07.08.06, 17:54
                    z jednej strony musisz nabrac do tego dystansu, nie wkurzac sie jak ona Cie
                    zaczepia-robi to specjalnie-pokaz facetowi, ze jestes mądrzejsza, ze masz klasę.
                    Chodz na te spotkania , zaciskaj zęby, uśmiechaj się-i nie daj sie sporowokowac,
                    a odniesiesz sukces. Ona na Twoim tle bedzie wygladała jak wariatka a Ty jak
                    mądra, dojrzała kobieta. I nie rob facetowi scen zazdrości, to na nich nie
                    działa, a skutek jest odwrotny. JEsli bedziesz sie wsciekac, to nagle sie okaże,
                    ze czas z Tobą jest duzo mniej ciekawy niż z nią-usmiechnietą i zadowoloną.
                    Grunt to spokoj i dobra strategia, krzykiem nie wygrasz:)
                    POWODZENIA
        • baba67 Re: Żal mi Was... 07.08.06, 17:19
          No wlasnie-kazda reaguje inaczej.Akurat zalozycielka watku wyjatkowo nie nadaje
          sie do zwiazku z facetem z zaszlosciami.To proste stwierdzenie faktu, zadnej
          pogardy w nim nie ma.Ja bym sie na przyklad nie nadawala do zwiazku z milczkiem
          Albo ona jest zaborcza, albo ten zwiazek niezbyt stabilny.
          • loltka Re: Żal mi Was... 07.08.06, 17:50
            mysle jednak , ze ani jedno ani drugie. to jest dla niej trudna sytuacja, by
            moze nie zrozumie ten, kto tego nie posmakował...
          • ania.downar Re: Żal mi Was... 07.08.06, 18:04
            No coz, baba ma racje... Pakujac sie w takie uklady mozna przewidziec jak to
            ebdzie wygladac w praktyce. I nie miejcie pretensji do matek, ze trudno im
            oddac dziecko na weekend.

            Troche wiecej empatii dziewczyny... nikomu w takim ukladzie nie jest latwo...
            • loltka Re: Żal mi Was... 07.08.06, 18:12
              hmmm, ale czasem dziecko słuzy matce do "innych" celów, np do odzyskania taty
              • ania.downar Re: Żal mi Was... 07.08.06, 18:14
                No i co?... Cale zycie tak bedziecie walczyc?...
                • loltka Re: Żal mi Was... 07.08.06, 18:18
                  ale kto?? mowisz o tych paniach? cóz-nic nie ejst dane raz na zawsze-każde
                  "zaklete koło" ma swoje wyjscie, tyle ze nie zawsze strony chca skorzystac z niego
                  • ania.downar Re: Żal mi Was... 07.08.06, 18:30
                    loltka napisała:

                    > ale kto?? mowisz o tych paniach?

                    Tak, o tych dziewczynach pisze. Nieopatrznie zrozumialam, ze masz podobny
                    problem.
                    • women22 Re: Żal mi Was... 07.08.06, 18:58
                      Wiecie co smieszne jest to co pisza niektorzy.Ciezko oddac dziecko na
                      weekned,hehhe zenujące.Ale nie bylo ciezko wskakiwac innemu do łózka i wszystko
                      rozwalic nie tylko sobie zycie ale i partnerowi i dziecku wiec o co miec teraz
                      pretensje ze trzeba pokazac dziecko ojcu no nie badz smieszna,ale traktowac
                      dziecko jako pomoc w swojej gierce i grac na uczuciach ojca to jest fer.Jesli
                      tak to ja jestem z innego swiata.Jak sobie poscieliła tak musi sie niestyty
                      wyspac ja tam jej nie załuje.
                      • loltka Re: Żal mi Was... 07.08.06, 18:59
                        Misiu, ale widze ze Ty tez masz charakterek;)))
                        • women22 Re: Żal mi Was... 07.08.06, 19:05
                          Jasne ze mam.Hehe,ale nie okazuje tego w sytuacjach nizej opisanych,tam wlasnie
                          sie zachowuje jak kobieta z klasa i nie daje sie sprowokować.Poniewaz dialog a
                          raczej monolog prowadzony z jego ex jest dla mnie jak najbardziej zbedny tak
                          wiec nie okazuje zadnej chceci jego nawiazania.Czy to cos złego?Czy powinnam
                          zyc z nia w dobrych relacjach,to ona mnie zmieszała z błotem i pozostawialam to
                          bez odzewu,chyba dobrze zrobilam ni jezeli mialbysmy skakac sobie do oczu
                          obie,ja poprostu pokazalam ze oblatuje mi to co ona mowi i ze nie dziala to na
                          mnie,dałam do zrozumienia ze bezsesnu sie ponizac w taki sposob jak to ona robi
                          i dala na wstrzymanie,no i mam wkoncu spokojną głowe.
                          • women22 Re: Żal mi Was... 07.08.06, 19:08
                            Przyznma jeszcze ze moj mezczyzna jest ze mnie dumny ze nie dalam sie
                            sprowokowac,zadzwonil do niej i grzecznie poprosil zeby dala nam spokoj ze
                            chcemy sobie ulozyc zycie i aby w nie nie ingerowala,zeby zajeła sie swoim
                            zyciem. Rowniez mi to zaimponowalo,ze sie za mna wstawił.
                            • loltka Re: Żal mi Was... 07.08.06, 19:10
                              no i brawo:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja