Miłość matki, miłość ojca

IP: *.acn.pl 17.02.03, 06:59
Co je różni? Miłość matki jest bezwarunkowa. To pewnie jakiś mechanizm
wbudowany w większość kobiet. Miłość ojcowska za to jest w większości
warunkowa. Zależy od zachowania dziecka i tego kim się ono staje. Gdyby się
nad tym zastanowić można by wiele wniosków wyciągnąć o samych kobietach i
mężczyznach.
    • marucha1 Re: Miłość matki, miłość ojca 17.02.03, 07:17
      Jesli tak jest naprawde,to ja jestem matka a moja zona ojcem.
      • Gość: Lena Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 80.48.96.* 17.02.03, 09:09
        marucha1 napisał:

        > Jesli tak jest naprawde,to ja jestem matka a moja zona ojcem.

        Bo tak nie jest. To stereotyp którym szantarzuje się kobiety by to
        one "poświęcały się". Kiedyś mężczyźnie nie wypadało bawić się z dzieckiem,
        kąpać, przewijać i ... nawiązywać ciepłych więzów. Miłość kobiety jest taka
        sama jak mężczyzny jeśli ona lub on chce tego dziecka lub może jej nie być
        jeśli wcale dziecka nie chce. Do tego oprócz istniejącej lub nie miłości
        dochodzi coś co jest chyba najważniejsze - umiejętność prawdziwego kochania i
        okazywania tych uczuć. To wynosi się z rodzinnego domu i często powiela lub nie
        wynosi i powiela się chłód emocjonalny. Czym innym jest wymagający, nawet ostry
        rodzic ale sprawiedliwy i dający poczucie miłości i bezpieczeństwa a czym innym
        zimny, egzekwujący i ziejący pustką uczuciową. Z drugiej strony kochająca i
        bezkrytyczna matka, wychowująca swoje dziecko na kalekę życiową,
        usprawiedliwiająca lenistwo, głupotę swojego dziecka np. jego "ogromną
        wrażliwością". Taka matka lalkę zastąpiła dzieckiem. Ojcowie też tacy bywają.
    • Gość: Xanatos Re: Miłość matki, miłość ojca IP: *.acn.pl 17.02.03, 09:35
      A może jednak to nie tak wiele mówi o mężczyznach i kobietach. Może gdyby
      mężczyzna rodził to dzicko jego miłość stawała by się bardziej bezwarunkowa.
      Pewnie ten mężczyzna, który bardzo współodczuwa ciążę i poród jest bardziej
      bezwarunkowym ojcem.
      • Gość: Lena Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 80.48.96.* 17.02.03, 09:57
        Z pewnością "porody rodzinne" wyrażają tę chęć mężczyzny uczestniczenia w ciąży.
      • Gość: wiborg Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 213.231.15.* 17.02.03, 10:45
        W ogólnosci, na podstawie własnych doswiadczeń podwierdziłbym twoją tezę o
        różnicy matki i ojca, typów ich miłosci, ale jak we wszystkich sprawach tak i
        tutaj nie ma zdecydowanie czerni i bieli. Nie uważam równiez ze różnica ta
        wynika ze stereotypu, jak napisała Lena, bo ja akurat, i kąpie i ubieram i
        przewijam i daje jeść itd, a jasno widze ze mój stosunek do naszego chłopczyka
        jest inny niz w przypadku mojej żony. On jak widze równiez inaczej traktuje
        mnie niz ją i uważam to za rzecz oczywistą. To do niej chętniej się przytula i
        daje buziaki, to u niej moze siedzieć długo na kolanach, a nigdy nie dawałem mu
        do zrozumienia, że zemna te numery nie przejdą. Jedna rzecz jaka przychodzi mi
        w tej chwili do głowy to zdjęcie usg naszego małego w brzuchu mamy. Kidy
        zobaczyłem je zaraz po zrobieniu szczerze przyznam nie zrobiło na mnie wrażenia
        spodziewanego przez moja zonę. Kiedy zobaczyłem je poraz drugi, kiedy nasz
        synek miał kilka miesiecy wzruszyło mnie tak jak powinno wtedy, kiedy było
        zrobione. Tak czuje że przykład ten nie wyjaśnia wszystkiego, ale pasuje jako
        obraz różnicy między miłością matczyna i ojcowską.
        • Gość: Lena Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 80.48.96.* 17.02.03, 13:00
          Gość portalu: wiborg napisał(a):

          > W ogólnosci, na podstawie własnych doswiadczeń podwierdziłbym twoją tezę o
          > różnicy matki i ojca, typów ich miłosci, ale jak we wszystkich sprawach tak i
          > tutaj nie ma zdecydowanie czerni i bieli. Nie uważam równiez ze różnica ta
          > wynika ze stereotypu, jak napisała Lena, bo ja akurat, i kąpie i ubieram i
          > przewijam i daje jeść itd, a jasno widze ze mój stosunek do naszego
          chłopczyka
          > jest inny niz w przypadku mojej żony.

          Stereotyp to funkcjonujący w świadomości społecznej skrótowy, uproszczony i
          zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości. Ze stereotypu nie wynikają żadne
          różnice. To stereotypy te różnice nam narzucają - nawet gdyby ich nie było to
          obowiązkowo w swiadomości społecznej funkcjonują. Takim stereotypem jest
          właśnie to,że każda kobieta musi mieć instynkt macierzyński, że każda kobieta
          kocha swoje dzieci a mężczyzna ponoć tej miłości dopiero się uczy. Dla
          niektórych "oczywiste" jest np. że każda kobieta to dziwka a każdy facet to
          drań, każdy mężczyzna zdradza, wszystkie się puszczają. Można doktoryzowć się
          na temacie stereotypy a srodowisko.
          • Gość: wiman Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 213.231.15.* 17.02.03, 13:40
            W takim razie skąd biorą sie stereotypy, skoro to one narzucają nam różnice. Ja
            odniosłem sie tylko i wyłącznie do własnych doświadczeń, a dodam, że obserwacja
            tego co działo sie w moim rodzinnym domu powinna utrwalic mi zupełnie inne
            wzorce. Własnie takie stereotypowe: kobieta do garów- chłop do garażu.
            • Gość: Lena Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 80.48.96.* 17.02.03, 14:25
              Gość portalu: wiman napisał(a):

              > W takim razie skąd biorą sie stereotypy, skoro to one narzucają nam różnice.
              Ja
              >
              > odniosłem sie tylko i wyłącznie do własnych doświadczeń, a dodam, że
              obserwacja
              >
              > tego co działo sie w moim rodzinnym domu powinna utrwalic mi zupełnie inne
              > wzorce. Własnie takie stereotypowe: kobieta do garów- chłop do garażu.


              Chcesz kij w mrowisko - ta masz! Stereotypy narzucają mężczyźni kobietom. Nie
              na darmo lew jak przejmuje stado to młode nie jego ojcostwa zabija, wie że
              dzieci będą dla matki ważniejsze, że to nie jego geny. On narzuca bo jest
              fizycznie silniejszy. Popatrz na dzieje świata, popatrz dzisiaj na islamistów.
              Kto kobietom islamskim wmawia, że nie są tak rozumne jak mężczyźni /to znaczy
              dla nich w ogóle nie są rozumne/, że nie potrafią podejmować decyzji nawet
              dotyczących siebie. Narzuca zwykle silniejszy słabszemu. W takim jak nasze
              społeczeństwa funkcjonuje sporo stereotypów nie mających potwierdzenia w
              rzeczywistości. Nawet to,że dzieci trzeba karać i to najlepiej pasem /podstawą
              mogą być słowa Biblii/ bo całe pokolenia tak były chowane. "Ryby i dzieci głosu
              nie mają". Tak więc zawsze silniejszy słabszemu ...
              • Gość: wiman Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 213.231.15.* 17.02.03, 14:59
                Dzieląc więc włos na czworo pytam, jakby to było gdyby stereotypów nie było i
                czy to mozliwe skoro zawsze będą silniejsi i słabsi fizycznie.Czy w takim razie
                ze stereotypami należy walczyć i przezwycieżac je i czy ten kto przezwycieza
                stereotyp nie jest wtedy silniejszym od tego który go tworzy.
                Nie wkładm kija w mrowisko. Przez moment miałem wrażenie, że dyskutuje z kimś
                kto zna temat głebiej.
                • Gość: Lena Re: Miłość matki, miłość ojca IP: 80.48.96.* 17.02.03, 19:19
                  Nie znam się lepiej ale myslę, że od kiedy bardziej od siły liczy się myśl,
                  kiedy silniejszy tą myślą walczy o równe szanse dla słabszego, innego walka ze
                  stereotypami to normalność.
                  Pozdrowienia.
    • Gość: miregal hm, obawiam sie ze tos zkodliwe uogolnienie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 12:36
      znam sporo rodzin w ktorych jest na odwrot, chociazby moja wlasna...
    • Gość: renia Re: Miłość matki, miłość ojca IP: *.athens.access.acn.gr 17.02.03, 20:00
      Przyklad z mojego wlasnego domu - potwierdzajacy chyba to co napisal Xanatos -
      matka nie potrafi i nigdy nie odrzuci ze swojego serca i poczucia
      odpowiedzialnosci swojego, nawet faktycznie najgorszego i "nieudanego" dziecka.
      Ojciec, z bolem lub nie, nie wiem, ale jednak potrafi to zrobic i potrafi z tym
      niezle zyc. Przykre to bardzo, ale nie znam przykladow gdize sytuacja jest
      odwortna. Natomiast nie uwazam, ze milosc ojca zawsze jest warunkowa. Moj maz
      kocha swoje dziecko rownie bezwarunkowo jak ja. Ma tez do niego znacznie wiecej
      cierpliwosci, moze wynika to z kolei z faktu, ze mniej z nim przebywa, nie
      wiem.
      • Gość: miregal Re: Miłość matki, miłość ojca IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 20:22
        ale ojciec prawie nigdy nie okazuje nam zniecierpliwienia czy niecheci, a mama
        czesto. ojciec robi awanture raz na 4 miesiace, a mama 5 razy dziennie. i takie
        tam. wydaje mi sie ze ojciec ma wiecej wyrozumialosci dla nas i cierpliwosci po
        prostu, no i nieco wiecej stoicyzmu. a rehabilitacja coreczki znajomych
        (coreczka urodzila sie z lekkim uposledzeniem umyslowym i niepelnosprawna
        ruchowo) zajmowal sie w calosci jej ojciec, a nie matka.

        nie mowie przez to ze milosc tych dwoch ojcow jest lepsza i wieksza i
        silniejsza niz milosc tych dwoch matek. moze jest jakas regula podzialu milosci
        rodzicielskiej, ale nie dziala w 100% przypadkow.

        tyle ja
Pełna wersja