smutna historia

16.08.06, 16:14
Witam.
Mam na imię Asia.Mam dwie córeczki (10 i 2,5) - .
Od kilku lat jestem w związku z mężczyzną, którego bardzo kocham i który jest
ojcem Maliny.
W tej chwili niestety okazuje się, że ten właśnie męczyzna chce nas zostawić,
ponieważ nie może dojść do porozumienia z moją starszą córką.
Nasze losy są dość skomplikowane, szczerze mówiąc od początku nie było łatwo,
ale brnęliśmy wspólnie dalej, wspierając się i kochając pomimo..
Jestem rozwiedziona z tatą Julki, który nie utrzymuje z nią od jakiegoś czasu
kontaktu.W czym jest problem - zapytacie...?
Otóż po wielu wizytach u psychologa, po setkach rozmów i awantur - Adam po
prostu odpuścił..od samego początku jego stosunki z Julką były kiepskie -
próbował za wszelką cenę wychować małą czterolatkę, która przeze mnie była
rozpieszczona jak sądza za mocno (mmiałam poczucie winy, że pozbawiłam ją
ojca).. NIe udało się nawet z pomocą psychologa naprawić relacji pomiędzy
Julką
i Adamem.
Jasno, wyraźnie i wprost mówią, że nie mogą patrzeć na siebie - Julka
skrzywdzona i spacyfikowana zamyka się z sobie coraz bardziej, A. z kolej już
nie walczy o jej względy, nie stara się, okazuje jej już wrogość, zlośc
wyładowuje zupelnie bez powodu...
I w tym wszystkim ja i mała Malina, która już zaskakująco duzo rozumie...
Ja nie mogę już im pomóc - wiem jednak, że najgorsze co mogło się zdarzyć
własnie się zdarzyło... brak dobrej woli dorosłego i dziecka przekreślił
naszą
rodzinę..
Jestem zbyt załamana, żeby jeszcze walczyć i próbować przekonywac ich do
swoich
racji - że warto, że nie wolno się tak poddawać, że jesteśmy sobie bliscy, ze
mi zależy, że coś ważnego stracimy wszyscy...
Rozwód z mężczyzną, który pił i bił to nic w porównaniu z czymś takim,
wierzcie
mi... tkwi we mnie taka bezradność i poczucie klęski, że nie jestem w stanie
o
niczym innym myśleć..
I co z naszym wspólnym dzieckiem ???
nie wiem, co mam dalej robić, jak dalej żyć, kiedy moja miłość odejdzie..
Od psychologa usłyszałam, że zrobiłam najgorsze, co mogłam zrobić -
pozwoliłam
sobie na luksus posiadania wspólnego dziecka.. a paradoksalnie A. jest dla
Maliny po prostu cudownym tatą... dlaczego nie potrafił pokochać Julki????
Dlaczego ona nie potrafiła go zaakceptować????

Pisałam to ponad miesiąc temu - teraz już wiem, jaki był powód - była to inna
kobieta. i to co najśmieszniejsze i najbardziej tragiczne - ona ma też
córeczkę...
    • isabelle7 Re: smutna historia 16.08.06, 17:17
      powód..
      Jula jets starsza wiele rozumie. I wie, ze ona nie ma taty a jej mlodsza
      siostra ma go. I wiec stad te złe relacje. małe dzieci są zazdrosne,
      rywalizują. Mało to było "bójek" między rodoznymi siostrami? bo np tamta miała
      różową gumke, a ta żółta? Na takich prozaicznych rzeczach sie nie konczy.

      Mysle, ze role odgrywaja rodzice, czyli Ty i Ojciec Maliny musicie pokazywac,
      ze Julka tez jest kochana. Moj kuzyn ma taka sytuacje. Widziałam jak matka
      dziecka jak szła wymienic pieluche malemu patrykowi, w pzelocie( ale ja
      widziałam) dotykała uszka swojego 14 letniego syna. Odwdzieczal sie milym
      usmiechem i czul sie kochany. tak niewiele a tak wiele.
      Postaw siebie Asiu w sytuacji: masz 2 kolezanki, ktoe kumpluja sie z toa, ale
      miedzy soba nie, bo jets miedy nimi przyjazn, cos bardziej zazyłego,
      wiekszego.. bedziesz sie czula zle, inaczje itp. to samo z Julką. sprawa bylaby
      inna gdyby byl z toba inny pan, i nie byłby ojcem zadnej. Obie mialyby rowny
      strat i ich relacj miedzy soba a tym bardziej z nim bylyby inne niz teraz ta
      obecna.
      • grangierka Re: smutna historia 16.08.06, 17:36
        :(((((( odszedl juz do niej...? juz nic nie da sie zrobic...?:(
    • stokrotka_fiolek Re: smutna historia 16.08.06, 17:41
      Bardzo ci wspoloczuje, jak on mogl cos takiego zrobic?!
      Ale nie martw sie, glowa do gory, musisz byc dzielna dla twoich kochanych
      dziewczynek.
      pozdrawiam
      • uburama Re: smutna historia 16.08.06, 19:04
        Zastanow sie, co w Tobie tkwi takiego, ze wybierasz nieodpowiednich
        facetow-drugi to juz nie przypadek-sytuacja moze sie powtorzyc bedziesz miala
        trzecie z trzecim i znow zostaniesz sama z pronlemami i etykieta puszczalskiej
        na dodatek.
        • joanna.legosz Re: smutna historia 17.08.06, 08:38
          Mocno powiedziane - etyka puszczalskiej..
          Nie jestem pewna, ale mam wrażenie, że ferujesz wyroki, nie znając faktów.
          Zostawiłam męża, ponieważ był alkoholikiem i mnie bił - to tyle.
          W tym drugim wypadku A. po prostu się zakochał..
          A ja nic nie byłam w stanie robić..bo kto może zapobiegać takim rzeczom?
          Jesteś w stanie przewidzieć, czy Twój partner w windzie nie spotka kogoś w kim
          się zakocha?
          Nigdy nie możesz mieć takiej pewności, prawda?
          • anna795 Re: smutna historia 17.08.06, 11:38
            szczerze wspolczuje ale nie poddawaj się,nie zgadzam sie ze to w TObie "cos
            tkwi"i dlatego Ci sie nie udaje,roznie w życiu bywa...
          • baba67 Re: smutna historia 17.08.06, 12:41
            Mnie sie wydaje, ze przedmowcy?czyni chodzilo o to, ze po trzecim facecie i
            trzecim dziecku ludzie przylepia Ci taka etykietke.Zreszta, tu raczej chodzilo o
            to, co ludzie powiedza, a nie co on/ona sadzi o Tobie.
            A to, co ludzie mowia, to mowia, nic nie poradzisz.Osobiscie uwazam, ze Twoja
            sytuacja jest godna wspolczucia, szczegolnie z powodu dzieci.
            Nie wydaje sie, zeby rada uburamy byla zlosliwa.
          • baba67 Re: smutna historia 17.08.06, 12:52

            Naprawde uwazasz ze malzenstwo z alkoholikiem to przypadek ?Stal sie
            alkoholikiem w czasie malzenstwa (krotkiego, jak wynika z historii)?
            Zadna rozsadna, twardo stapajaca dziewczyna nie wiaze sie z facetem ze
            sklonnoscia do alkoholu, a jesli niczego nie widzi, to dlatego, ze NIE CHCE widziec.
            I naprawde na szczescie nie jest powszechne opuszczanie kobiety i 2,5 rocznego
            dziecka dla nowej "milosci"-pisze w cudzyslowie, bo to zadna milosc, tylko
            poszukiwanie nowych wrazen.Tacy faceci to nie jest codziennosc-dziewczyna
            ewidentnie przyciaga nieciekawe typy, bo nie ma na tyle krytycyzmu, zeby sie na
            nich poznac, albo nie moze zniec samotnosci i bierze jak leci.
            Moja rada-przyjrzec sie sobie, a p[rzynajmniej przeczytac pozycje "Kobiety,
            ktore kochaja za bardzo", bo tam jest o mechanizmach przyciagania sukinkotow.
            • joanna.legosz Re: smutna historia 17.08.06, 13:11
              Ciekawe spostrzeżenia:)
              Szczerze mówiąc kiedy się wiązałam z ojcem Julki nie byłam rozsądną dziewczyną -
              miała 18 lat - teraz ma 30.
              Julka miała 2 lata, kiedy odeszłam z nią od jej taty.
              A czy pił wcześniej.Tak, ale byłam zbyt młoda i niedoświadczona, żeby
              podchodzić do tego w taki sposób jak teraz i gratuluję każdemu, kto powie, że w
              tym wieku przewidywał, zakładał i kalkulował, czy powinien się wiązać, czy
              nie...
              • g1233 Re: smutna historia 17.08.06, 13:40
                bardzo Ci współczuję, niektóre posty na górze są bezduszne - masz rację że nie
                kalkuluje się, mając 18 lat, a już w ogóle będąc zakochanym. straszne mi
                przykro. pozdrawiam
            • joanna.legosz Re: smutna historia 17.08.06, 13:36
              I jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy - jesli ktoś uważnie czytał moje
              posty - przeczytał też, że Julka miała 4 lata, kiedy poznałam Adama - nie
              padłam w pierwsze lepsze ramiona, nie szukałam faceta na siłę.
              Ale powiem tak - nie spotkałam meżczyzny oprócz niego z którym tak bardzo
              chciałabym być.
              Sadziłam, że to właśnie ten mężczyzna na całe życie.Nie zamierzam czytać tego,
              co wskazałaś, wiele rozmów z psychologiem daje rezultaty i wiem, jaka jestem i
              czego chcę od życia i od związków.
              Staram się też odpuszczać jeśli jest taka konieczność, co nie oznacza, że w tym
              czasie nie cierpię i nie boli mnie taka sytuacja.
              Nie chcę jednak na siłę trwać w związku z kimś, kto już mnie nie kocha. Nie ma
              to najmniejszego sensu i nie zamierzam i sobie i mężczyźnie,który cały czas
              jest mi bardzo bliski, marnować czasu i sprawiać bólu..żadne z nas na to nie
              zasłużyło..
              • guderianka Re: smutna historia 17.08.06, 13:49
                masz racje-nie ma sensu byc z kims kto cie nie kocha :(
                i to jest przykre. przykre jest tez że w zasadzie obie dziewczynki stracą tatę-
                bo tata odwiedzający to już nie to samo (to tak samo jak katolik
                niepraktykujacy albo bycie troche w ciązy)
                jestem ciekawa jaki A, miał stosunek do Julii gdy was poznał? gdzie sie
                spotykaliscie? czy wszedzie była z wami julia?czy mieliscie randki we troje?czy
                jak ją poznał traktował ją normalnie-jak nowo -poznaną osobe czy tez starał sie
                wkupic?
                na pewno nie ma winy po stronie juli-wina jest po stronie dorosłych. szkoda :(
                • dj73 Re: smutna historia 17.08.06, 14:20
                  Bardzo smutne
                  Moja koleżankę opuscił mąż, bo było głośno w domu i nie mógł odpocząć po pracy
                  Tzn: opuścił córkę 12 letnią ( okres dojrzewania), syna 5 letniego ( dosc duze
                  problemy wychowawacze ) poszedł do kobiety która tez ma córkę 10 letnią, ale
                  jest cicha i nie krzyczy. Decyzje podiął 3 mieś od poznania. Nie wiem. Miłość?
                  a gdzie miłość do dzieci własnych, do własnej krwi, przeciez nie oszukujmy sie
                  nie bedzie ich wychowywał. Normalnie z dziecmi ojcowie mało przebywają, a co
                  dopiero.....Nie wiem co jest lepsze ratować na siłę zwiazek gdzie ktos juznie
                  kocha tez jest bez sensu :-(((((((((((((
              • baba67 Re: smutna historia 17.08.06, 16:23
                Jesli jestes pod opieka psychologa, to oczywiscie czytanie jest niepotrzebne.
                Jednak nie uwazam, ze 18 lat to za malo, zeby rozumiec, co wynika z pijacego
                faceta.
                Za glupote sie placi, ale Ty zaplacilas bardzo wysoka cene.
                Moze zastanowisz sie z psychologiem, co sprawilo, ze nie zauwazylas w wysnionym
                facecie bezdusznosci, egoizmu i braku zasad, bo przeciez nie wziely sie w nim
                znikad i nagle ?
                To co zrobil jest podle, to zwykly lajdak-zastanow sie, co Cie tak oslepilo,
                Wspolczuje Ci,ale jakos tak za bardzo go usprawiedliwiasz jak na rozsadnie
                myslaca kobiete.


                • joanna.legosz Re: smutna historia 18.08.06, 09:11
                  Nie, zupełnie się nie rozumiemy.
                  Jakie znaczenie ma mój związek sprzed 10 lat???
                  Tamta Aśka już dawno nie istnieje:)
                  I nikogo nie usprawiedliwiam, mylisz chyba mojego pierwszego i drugiego
                  partnera.
                  Nad pierwszym nie zamierzam się pochylać i niczego rozważać - nie żałuję tego,
                  że go zostawiłam.
                  Co do drugiego - tak, żałuję, że tak się stało i dałabym wiele, abyśmy raz
                  jeszcze dali sobie szanse..
                  • baba67 Re: smutna historia 18.08.06, 12:28
                    Tu masz racje -nie rozumiemy sie i raczej sie nie zrozumiemy.
                    Chcesz dawac szanse lajdakowi bez zasad.
                    Pilnuj sie, Twoja historia naorawde moze sie powtorzyc, choc bron Boze Ci tego
                    nie zycze.
    • makuszanka Re: smutna historia 17.08.06, 14:27
      Bardzo wspólczuje. bedzie wszystko dobrze:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja