Gruba żona... odchudzić czy zamienić?

IP: *.adsl.snet.net 24.02.03, 10:07
..............................................................................
..............................................................................

Z góry przepraszam, za tytuł... chciałem jedynie sprowokować
większe "czytelnictwo".

Moja żona w dwa lata po ślubie jest bez mała dwa razy grubsza... żyje w
błednym kole - "jestem taka gruba, że nie moge na siebie patrzeć, więc z
rozpaczy nic nie robię tylko leżę i tyję... Ponieważ nie mogę na siebie
patrzeć nie chcę byś ty mnie oglądał... oczywiście na seks nie mam ochoty bo
wstydzę się swojego ciała ip. itd."

Zona jest dobrym partnerem życiowym, jak ją poznałem lubiła i umiała się
kochać ... Dziś w swej wyrozumiałości daje mi pełną zgodę na seks
pozamałżeński... przez długi okres ponad pół roku tego nie wykorzystywałem,
ale się przydarzyło no i mam teraz problem bo kocham dwie kobiety... 100kg
żony (kiedyś 62kg) i 52 kg kochanki... Za dużo tego ciała w sumie jak dla
mnie...

Kobitki - pomóżcie!! Jak mam odchudzić żonę? Przyrzekałem na dobre i na złe
i chce jej pomóc... wierzę, że wróciłaby jej ochota na seks gdyby poprawiła
swoją samoocenę... a teraz każda próba rozmowy na ten temat kończy się łzami,
i ja po prostu uciekam od tematu ze strachu... Czy mam postawić sprawy na
ostrzu noża? Kilogramy albo ja?

Mam niby ekstra układ - świetna żona (fakt!) tyle tylko, że gruba daje zgodę
na kochankę ( a tej z kolei odpowiada ta rola bo nie chce się wiązać na stałe
z żadnym facetem) . A mnie to męczy bo w sumie jestem chyba monogamicznym
facetem... i czuje sie wewnętrznie nie w porządku w stosunku do obu kobiet...

Gdyby tylko udało mi się moją żonę doprowadzić do stanu wyjściowego to
zrezygnuje z kochanki... bo to duży stres, nie wiem jak to zrobić.

Tzw. delikatne sugestie w postaci "podrzucanych" lektur, czy namawianie do
wspólnych ćwiczeń nie dają rezultatu...

????


    • Gość: Xanatos Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? IP: 213.17.170.* 24.02.03, 10:22
      Może najlepiej zacząć od zmieniania siebie?
      • Gość: jarek Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? IP: www:* 24.02.03, 14:04
        Gość portalu: Xanatos napisał(a):

        > Może najlepiej zacząć od zmieniania siebie?

        Moze czas nauczyc sie czytac ze zrozumieniem?

        jarek
    • Gość: małgosia Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 11:30
      Gdybym ja miała takiego męża, to prawdopodobnie przytyłabym 200 kilo, potem bym
      odchudziła się na złość mu i zostawiła go z jego 52-kilogreamową kochanką.
      Brawo
      • srootootoo Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? 24.02.03, 12:25
        Przecież zawsze możesz ją zjeść!
    • Gość: Kasia Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 12:25
      Matko Boska, a myslalam ze tacy kretyni juz wygineli...
      Facet, opamietaj sie: Twoja zona to dla Ciebie tylko kawalek miesa i jak robi
      sie jej za duzo, to - do smietnika?
      Zalosny jestes. Wspolczuje Twojej zonie - mam nadzieje ze odbuduje swoje
      poczucie wartosci, rzuci Cie i znajdzie sobie normalnego faceta, ktory bedzie
      ja kochal taka jaka jest, gruba, chuda, stara, mloda...
      Takie pokurcze jak Ty zasluguja tylko na obciecie jajek i wyslanie na
      kolonizacje Antarktydy.
      Ciebie nie pozdrawiam, za to przesylam gorace pozdrowienia dla Twojej zony.
      • rotkaeppchen1 Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? 14.04.16, 11:37
        Bez jajek kolonizacja na dłuższą metę się nie uda ??????
    • naiwnosc Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? 24.02.03, 12:40
      Można się było spodziewać, że na Tobie suchej nitki nie pozostawią.
      Nikt ale nie przeczytał dokładnie chyba Twojego postu.

      Przcież autor nie traktuje swojej żony jak "kawału mięsa" jak to jedna z Was
      określiła. To żona autora nie ma ochoty na seks z nim a nie odwrotnie!
      To ją krępuje waga, a autor chciałby to zmienić.
      Przecież napisał, że żona jest dla niego najważniejsza i że chciałby jakoś jej
      pomóc by odzyskała pozytywne nastawienie do swojego wyglądu.
      Tytuł wątku autor wyjaśnił w treści.

      Pewnie żadna z Was nie miała jeszcze problemów z nadwagą.

      Ciekawi mnie czy dla kobiet to takie obojętne jak wyglada ich maż?
      Gdyby nagle z 80 kg przytył do 120 i siedział cale dnie na kanapie sącząc piwko
      i użalając się nad sobą, to jego brzuch nic Wam by nie przeszkadzal - mam na
      myśli pociąg fizyczny?
      Nigdy nie myślałybyście o czasach gdy brzuszysko nie zwisało?
      _____
      Xanatos się wypowiedział pierwszy i już nikt nie wypowie się w innym tonie niz
      on.
      • niedzwiedziczka Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? 24.02.03, 16:48
        naiwnosc napisał:

        > Przcież autor nie traktuje swojej żony jak "kawału
        mięsa" jak to jedna z Was
        > określiła. To żona autora nie ma ochoty na seks z nim a
        nie odwrotnie!
        > To ją krępuje waga, a autor chciałby to zmienić.
        > Przecież napisał, że żona jest dla niego najważniejsza
        i że chciałby jakoś jej
        > pomóc by odzyskała pozytywne nastawienie do swojego
        wyglądu.
        > Tytuł wątku autor wyjaśnił w treści.
        >
        > Pewnie żadna z Was nie miała jeszcze problemów z nadwagą.

        Miałam całe życie i mam nadal. Ale to właśnie dzięki
        mojemu mężowi nie patrzę już w lustro z obrzydzeniem. Od
        dzieciństwa lekarze zajmowali się moją otyłością i wydali
        werdykt: obesitas simplex - otyłość prosta. Czyli mam to
        w genach i niewiele mogę zrobić. Udało mi się schudnąć na
        jakiś czas ale ile czasu można żyć jedząc wyłącznie
        warzywa i owoce (zero pieczywa, zero mięsa itp. itd.) i
        ćwicząc na okrągło cały czas patrząc na wskazówkę wagi?
        Trzeba mieć czas na pracę, dla męża, dla dziecka. I co?
        Jestem gruba i ilekroć to mówię, słyszę od mężą: Wcale
        nie jesteś gruba, ja Cię kocham taką, jak jesteś! A seks
        z nim jest wspaniały!
        Gdyby nasz autor wątku naprawdę widział w swej żonie
        kobietę, to nie miałby teraz kochanki, a ona nie
        użalałaby się nad sobą!
        A w ogóle wymówka: mam kochankę, bo żona jest gruba i mi
        na to pozwala jest, delikatnie mówiąc, bardzo infantylne.
        • Gość: Joki Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? IP: 211.140.27.* 26.02.03, 16:56
          Jesteś tłustą lochą i to ci nie przeszkadza? Nic a nic? Zadziwiający przkład
          chamstwa wobec otoczenia, wobec jego dobrego smaku. Ja ci poradzę oderwij ryj
          od koryta, przestań żryć jak świnia a zaczniesz wyglądać jak człowiek. Zwały
          śmierdzącego sadła nie biorą się z powietrza.
    • soczewica iść po rozum do głowy! 24.02.03, 12:43
      i to oboje, jak najszybciej!
      żona GODZI SIĘ na kochankę? w imię czego, ja się pytam? bo gruba jest?
      świetnie, świetnie. ciekawe, dlaczego az tak skrzywił jej się rozum - albo
      własne, urojone problemy, albo kompleksy na tle wyglądu, w których nabyciu
      zapewne pomógł szanowny małżonek. tak czy inaczej, przed kuracją odchudzającą
      trzeba jej zafundować kurację u psychologa.
      wszyscy jeździcie tylko po facecie, ale do diabła,obojgu brakuje jakiejś
      klepki. niezdrowy układ mają. ble.

      facet puść kantem tą kochankę, skoro nie zależy jej na stałym partnerze, pewnie
      szybko sobie kogoś znajdzie, weź żonę za bety i do lekarza od główki, a potem
      dziarsko się odchudzać. i nie myśl więcej o zdradzie. jakby ci połowica
      pozwoliła spalić dom, to też byś spalił? korzystanie z takiego przyzwolenia, to
      tak jak słuchać opinii dziecka w kwestii biologi molekularnej.

      soczew.
      • Gość: siwa Re: iść po rozum do głowy! IP: 217.20.199.* 24.02.03, 12:57
        a moje kochanie przytylo, ale kocham jego brzuszek :-)

        a tak powaznie, zgadzam sie z dwojgiem ostatnich przedmowcow. to nie tylko
        problem faceta, ale chyba przede wszystkim jego zony. co do kochanki, nawet
        gdybym dostala pozwolenie od partnera na kochanka, i tak bym go sobie nie
        znalazla, bo mi na nim zalezy, wiec nie bardzo rozumiem te sytuacje z kochanka.

        od siedzenia na kanapie i marudzenia "jaka to ja jestem gruba, brzydka,
        nieseksowna" i inne bla bla bla twojej zonie nagle nie ubedzie 40 kilo i nie
        stanie sie ksiezniczka z bajki. jak sie za siebie nie wezmie, to ani sie
        obejrzy i bedzie wazyc nawet 200 kilo. moze nie tak drastycznie, jak w
        poprzednim poscie, ale tez radzila bym wziac babe za fraki i do jakiegos
        psychoterapeuty, a potem, jak to w jednej piosene "mniej zryc" i troche ruchu.
        jak zacznie sie ruszac i zobaczy, ze zrzucila chocby 2, 3 kilo, od razu
        chumorek jej sie poprawi. moze by tak jeszcze znalezc zonie jakies fajne
        zajecie, zeby nie siedziala calymi dniami na kanapie? (bo z postu autora watku
        wywnioskowalam, ze wlasnie tak jest). najwazniejsze, to zmienic nastawienie
        zony, zeby przestala sie wreszcie tylko uzalac, a zaczela dzialac, a potem to
        juz bedzie z gorki
        p.s. a z kochanki radze zrezygnowac zanim jeszcze zona znow bedzie szczupla i
        piekna.
    • Gość: Dkenka trudna sprawa, lecz spróbujmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 13:02
      No cóż, niejeden mężczyzna mógłby Ci pozazdrościć sytuacji oczywiście (2x1).
      Ale do rzeczy....ćwiczenia to połowa sukcesu, drugą połową jest dieta (nie
      drastyczna, lecz zmieniająca nawyki), połączenie tych obu połówek to złoty
      środek. Nie jest łatwo skłonić kogoś do ćwiczeń, kto nigdy nie trenował, ale
      znam przypadki, że posmakowanie sportu stało się sensem....może spróbujcie
      zapisać się na siłownię, Ty na siłownię, żona na aerobic (jest dużo
      przyjemniejszy dla kogoś kto początkuje i ma awersję do sportu chociażby
      dlatego, że do muzyki i pod okiem instruktora, a obok zdrowa konkurencja
      ćwicząca). Może nie być łatwo, ale spróbuj o ile już nie próbowałeś. Druga
      opcja to częste, długie spacery (na początek), potem może malutkie wspólne
      biegi, truchcik albo (idzie wiosna) rowery. Jest mnóstwo form uprawiania ruchu.
      W ostateczności są też wczasy kondycyjno-odchudzające. Bylam kiedys na takich
      nie ze wględu na tuszę, lecz fakt, że jechałam sama i żeby nie zanudzić się w
      pojedynkę wykupiłam wczasy z całym planem zajęć ruchowych. O dziwo okazalo się,
      że na takie wczasy przyjeżdżają wszyscy tzn. b. otyłe kobiety i mężczyźni (wiek
      różny), młode wysportowane dziewczyny dla zwiększenia kondycji i tak jak ja dla
      ruchu tzw. zorganizowanego, małżeństwa (więc może razem pojedźcie)..ja swojego
      mężczyznę też namawiam, choć oboje mamy sylwetki sportowe i uwielbiamy sport,
      to jest to okazja do zmiany np. formy ruchu, nie lubiłam kiedys biegać a po
      takim wyjeżdzie polubiłam, nie chodziłam na aerobic tylko na siłownię, bo nie
      lubiłam do muzyki a właściwie, wstydziłam się, bo nie znałam kroków. Tam
      przełamałam się. Efekt taki, że teraz dużo biegam od wiosny do jesieni i chodzę
      tylko na zajęcia aerobowe ( z siłowni póki co zrezygnowałam).
      Kolejna propozycja to pływalnia....no nie wiem co jeszcze poradzić z ruchu...

      teraz dieta:
      Twoja żona powinna zmienić przyzwyczajenia żywieniowe (może razem je zmieńcie,
      będzie łatwiej)..nie wiem jak teraz odżywia się. Są stare jak świat zasady:
      dużo warzyw, mało tłuszczu i umiarkowanie węglowodanów. Jeśli ktoś już od
      jakiegoś czasu patrzy na swój talerz, to później sam układa sobie diety na
      bazie znanych np. białkowa (moja ulubiona), albo optymalna (stosuję czasowo)
      lub inne dopasowane do smaku i możliwości. Ale to podstawa. ZMIENIĆ SYSTEM
      ODŻYWIANIA bez tego nawet sport nie pomoże. Napisz coś więcej, to może jakoś
      zaradzimy.

      Podziwiam Twoją postawę...i cieszę się, że chcesz pomóc żonie. W końcu jesteś
      tylko mężczyzną;-).

      pozdr
      • Gość: mam problem Dziekuje za przeczytanie przed wykastrowaniem... IP: *.adsl.snet.net 24.02.03, 17:34
        Dziękuję tym wszystkim co PRZECZYTALI moj tekst przed publicznym wykastrowaniem
        mnie jak ostatniego degenerata... ( Jarek, Naiwnosc, Dkenka, Soczewica)

        Uważam, że odpowiedzi świetnie pokazują, że po pierwsze liczy sie tytuł ;) a po
        drugie część ludzi czyta jedynie tytuł... jakież tu śliczne pole do uprawiania
        propagandy i manipulacji tlumem...

        Ludzie ! te czarne krzaczki nazywają się litery, one składają się w słowa,
        między nimi są przerwy gdzie NIC NIE MA. Te przerwy oddzielają jedne słowa od
        drugich. A te małe kropki to znaki przestankowe... Czytanie ze zrozumieniem
        polega na czytaniu słów a nie na wpisywaniu własnych treści w przerwy...


        Xanatos zdecydował/a że to ja mam się zmienić... cóż, ja jestem tym samym
        facetem z ktorym moja żona sie żeniła... i zakochała w nim... I nie chodzi tu o
        tytułowe kilogramy jedynie... choć ja mam wciąż ich tyle samo...

        Zanim sytuacja z nadwagą, żony stała się tragiczna usiłowałem wiele razy
        namówić na pobieganie razem, basen czy świetną kurację ruchową nazywaną
        seksem... Powtarzam, dziewczyna jest świetnym partnerem intelektualnie i
        życiowo, zbudowaliśmy razem fajny dom... ale małzeństwo BEZ seksu to jest
        problem... Nasze narzeczaństwo i pierwszy rok małżeństwa był świetny... żona
        umiała i chciała, teraz ma ZERO libido... jak ją dotykam to zawsze jest
        NIE... I ja wiem, czuję to bo wciąż ją kocham, że to jedynie z powodu jej
        własnej nienawiści do swojego ciała... sama mi mówi, że myśli o tym sto razy
        dziennie ale gdy ja poruszam temat to są łzy i rozpacz a potem trzy dni bez
        słowa...

        Ja się pytam na tym forum czy Waszym zdaniem należy się zaciąć i zaaplikować
        terapię szokową - by jej/nam pomóc... Ja nie chcę stawiać ultimatum bo ja chcę
        być i jestem jej partnerem... ale być może jedynie silny bodziec poskutkuje.
        Czy mam wywołać "wojnę domową" na co dzień po to by uzyskać efekt długofalowy?

        Ostatni miesiąc w systemie spokój i harmonia w domu, bo moja potrzeba seksu
        jest zaspokojana na boku pokazuje, że jest to alternatywa... mnóstwo ludzi to
        robi i żyje... po cichu... to mnie z tym niewygodnie. Gwoli ścisłości nasza
        przysięga małżeńska NIE uwzględniała tzw. bezwarunkowej wierności
        małżeńskiej...
        Jestem pewien, że dla wielu idea miłości bez zawłaszczenia partnera jest obca i
        niezrozumiała... "do diabła,obojgu brakuje jakiejś klepki. niezdrowy układ
        mają. ble."
        to odpowiedz dla Soczewicy - żona godzi się na mój seks pozamałżeński bo mnie
        kocha... a ja korzystam z przyzwolenia bo mam nieszczęście być facetem o
        wysokim libido i ponad pół roku bez seksu doprowadziło mnie na skraj obsesji...
        Pisałem już, że nie jest mi z tym dobrze ale miesiąc "normalnego" seksu z
        kochanką pozwola mi znów myśleć o problemie racjonalnie... i wszystko
        sprowadzone do fizycznego minimum = 40 kg tłuszczu, który przeszkadza nam
        OBOJGU w normalnym małżeńskim seksie...

        Tym wszystkim co usiluja mnie przekonac, że pociąg fizyczny nie jest
        uwarunkowany wyglądem partnera powiem, że im nie wierzę... zakochujemy się w
        złożonym obrazie cech fizycznych, psychicznych, intelektualnych i
        ekonomicznych. Akceptujemy możliwość zmian ze względu na normalne procesy np.
        starzenie się... ale gdy to zachodzi ZBYT gwałtownie to trudno to przełknąć...
        Gdyby to ja zaczął po ślubie gwałtownie pić i popadł w alkoholizm, stracił
        zainteresowanie żoną to uważam, że mialaby prawo do postawienia sprawy "wódka
        albo ja"...

        Czy jest tu jakaś dziewczyna, która miała problem z nadwagą i udało się jej to
        pokonać ? Jak i czy pomógł Wam w tym Wasz partner?








        • niedzwiedziczka Co do uwagi w czytaniu, patrz mój post powyżej 24.02.03, 17:52
          Piszesz, że zmiana zaszła zbyt szybko. A gdyby twoja żona
          była w ciąży i też przytyła? A niektóre kobiety tyją i
          30kg w ciągu 9-ciu miesięcy. To nie jest wytłumaczenie.
          Jeśli problem żony to nie jest problem akcepatacji siebie
          (co z tuszą może mieć tylko niewielki związek) to jej
          wmów, że ma problem medyczny i zaciągnij do lekarza,
          najlepiej endokrynologa. Jeśli wcześniej nie miała
          problemów z nadwagą, to może być to efekt złej pracy
          nadnerczy, początków cukrzycy i tysiąca innych rzeczy.
          Nie wmówisz mi, że z dnia na dzień usiadła i zaczęła jeść
          i tyć.Tak a propos w soboty na dwójce ok. 9.30 leci
          brytyjski program na temat problemów z nadwagą (żadne tam
          cudowne diety, tylko podłoże psychiczne, socjologiczne i
          kulturowe).
          A swoją drogą, to niezły jesteś! Mówisz, że kochasz żonę,
          jeśli to prawda, to kochankę traktujesz przedmiotowo,
          taka gumowa lala na żywo.
          Kobiety, strzeżcie się mężów grubych kobiet! Oni je
          kochają, tyle, że potrzebują seksu ze szczupłymi :P
    • Gość: miregal pokochac ;) IP: *.ifa.uni.wroc.pl 24.02.03, 17:21
      nie, a tak na serio: jak ja kochasz to na pewno na cos konstruktywnego
      wpadniecie

      pozdrawiam i zycze powodzenia
      • Gość: siwa Re: pokochac ;) IP: 217.20.199.* 24.02.03, 18:09
        moze nie mam takiego problemu, jak twoja zona, ale przez ostatnie kilka
        miesiecy przytylam i nie podoba mi sie to. no i nie tylko mnie, bo moje
        kochanie tez mowi, ze przybylo mi cialka :-). ale ja nie traktuje tego tak, ze
        on mnie juz nie kocha, bo jestem grubsza. ciesze sie, ze nie jest wobec mnie
        bezkrytyczny, bo nie zadne wzory w postaci modelek czy inne takie, ale wlasnie
        to motywuje mnie do dbania o siebie, bo to dla niego chce ladnie wygladac.
        przez jakis czas wspominalam cos tam, ze musze pobiegac, czy pocwiczyc, ale
        jakos ciezko mi bylo zmotywowac sie do codziennego regularnego ruchu. no wiec
        moj mezczyzna zabral mnie do sklepu, kupil dres, buty do biegania i teraz juz
        nie mam wyjscia hihihi. ale nie czuje sie zmuszana, bo tak naprawde sama
        chcialam to zrobic juz dawno, tylko zawsze cos tam wazniejszego bylo.

        jednak w przypadku twojej zony moze to byc troszke trudniejsze. dlatego radze,
        jak juz wczesniej pisalam, najpierw moze jakis psychoterapeuta, ktory zmieni
        nastawienie twojej zony do samej siebie, a potem zakupy i wspolny sport. albo,
        jak napisala Dkenka, jakies wczasy na obozie sportowym czy cos podobnego.
        jak sie kogos kocha, to wcale nie znaczy, ze nie wolno mu powiedziec, ze cos w
        jego wygladzie czy zachowaniu nam sie nie podoba. trzeba tylko zawsze probowac
        dojsc do jakiegos kompromisu. jestem pewna, ze twoja zona szybko przekona sie
        do ruchu, zwlaszcza jak zauwazy, ze strzalka na wadze wskazuje mniej
        kilogramow :-)
    • Gość: Luke Polubić IP: *.acn.waw.pl 24.02.03, 17:48
      Popatrz na żoną Pierce'a Brosnana - to jedna z tych, które Greenpeace omyłkowo
      wrzuca do morza. A Bond - proszę jaki zadowolony. James zresztą.
      • niedzwiedziczka Re: Polubić 24.02.03, 17:54
        Gość portalu: Luke napisał(a):

        > Popatrz na żoną Pierce'a Brosnana - to jedna z tych,
        które Greenpeace omyłkowo
        > wrzuca do morza. A Bond - proszę jaki zadowolony. James
        zresztą.

        To całe szczęście, że nie chodzę na plażę :)
      • amidala Re: Polubić 24.02.03, 18:26
        Nie wierzę!!!!!!! W to, że Brosnan się zadaje z wielorybem. Przesadzasz, albo
        koloryzujesz, błagam, powiedz!

        A poważnie, masz jakieś zdjęcia?
        • Gość: Luke Re: Polubić IP: 213.241.18.* 25.02.03, 11:12
          amidala napisała:

          > Nie wierzę!!!!!!! W to, że Brosnan się zadaje z wielorybem. Przesadzasz, albo
          > koloryzujesz, błagam, powiedz!
          >
          > A poważnie, masz jakieś zdjęcia?

          Musisz mi uwierzyć na słowo. Pracuję w agencji fotograficznej i wszystkie
          cholerne ploty z życia wszystkich cholernych gwiazd znam na bieżąco. Co do
          zdjęć to musisz niestety sama się rozejrzeć w tak szanowanych pismach jak Życie
          na gorąco albo Twoje imperium ( wiesz, te z górnej półki :)) Ja zdjęc
          udostępnić nie mogę, bo to byłaby kradzież mienia pracodawcy.
      • maria.tudor Re: Polubić 25.02.03, 15:17
        Gość portalu: Luke napisał(a):

        > Popatrz na żoną Pierce'a Brosnana - to jedna z tych, które Greenpeace
        omyłkowo
        > wrzuca do morza. A Bond - proszę jaki zadowolony. James zresztą.
        O ale mi zrobiles!!! A ja bylam (prawie) zadowolona z siebie, bo wygladam
        podobnie. No to teraz ide sie odchudzac. Jestem wielorybka :-((((
    • anahella Otylosc zony jest skutkiem a nie przyczyna 24.02.03, 17:49
      Mysle tak, jak w temacie. Ja tez mam nadwage. I walczylam z nia cale zycie
      podobnie jak pisala niedzwiedziczka. I zaden facet nie zostawil mnie z powodu
      nadwagi. (chociaz na pewno wielu facetow z tego powodu sie ze mna nie umowilo -
      ale jakby to inny temat).
      Lozko jest baromentrem pogody w zwiazku. Jezeli nagle przytyla, to zapewne brak
      jej poczucia bezpieczenstwa. A jakie poczucie bezpieczenstwa moze dawac facet,
      ktory ma kochanke? I na czym ci zalezy? Na jej wygladzie czy jej samopoczuciu?
      Bo twoj 52-kilowy dodatek do waszej rodziny wcale jej samopoczucia nie
      polepsza. Ona wleciala w jakis dol. Kiedys z niego wyjdzie, i tylko od ciebie
      zalezy czy wyjdzie z niego sama czy z toba. Jezeli wyjdzie z niego sama to
      pewnego dnia uzmyslowi sobie ze do niczego nie jestes jej potrzebny. pozdro
    • Gość: mathias_sammer Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? IP: *.B2.srv.t-online.de 24.02.03, 18:05
      Nie ma to jak po dluzszej przerwie wpasc do klubu polskich intelektualistow i
      poczytac o czym rozmawiaja. Zastanawiam sie chlopie czy ty tak serio o tej swojej
      zonie i kochance, czy ewidentnie wpuszczasz szacowne grono w maliny :)))))))).

      Ale jaja :)))))))))))))))

      Jesli na powaznie, to rzeczywiscie "masz problem". Oto kilka hipotetycznych
      rozwiazan- w koncu kolega koledze zawsze pomoze:
      1. utuczyc zone jeszcze bardziej do wagi 200kg a kochanke odchudzic do kilku
      gramow- kochanego cialka nigdy nie za wiele, a problem, "dodatek do rodziny" sam
      sie rozwiaze.
      2. odchudzic zone wysylajac ja np. do sanatorium, kochanke utuczyc, po powrocie
      zony z kuracji napisac kolejny post na forum : mam problem, co zrobic, zona jest za
      szczupla i piekna a kochanka utyta.
      3. sam zaczac duzo jesc, aby pokazac, ze zona nie ma wcale problemu tylko Ty
      4. znalezc nowa zone
      5. znalezc nowa kochanke, ktora bedzie chciala sie z Toba zwiazac aby zostac Twoja
      zona, nie zapomnij tylko o utrzymaniu stosowanej wagi
      6. isc na wodke

      Ja na Twoim miejscu wybralbym punkt 6 dochodzac do wniosku, ze tylko mocne
      upicie kazdego dnia sie pozwoli przetwac ciezkie czasy z zona i kochanka, hehehe..
      M.S.
      • Gość: Pod wrazeniem Re:Mathias_sammer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 12:29
        Wziales to z poradnika optymisty czy co ;)
    • lyche1 Re: Rozmowy w toku są akurat dziś na ten temat 24.02.03, 18:15
    • Gość: chudyy a moja dziewczyna ma komleksy IP: 195.94.203.* 25.02.03, 09:58
      i kurczę jest b.smutna bo jej powiedziałem w erotycznym uniesieniu, że
      uwielbiam, że podoba mi się jej dupcia... Ona ma straszne kompleksy z nadwagą.
      Ma trochę więcej kilo niż te kościotrupy w reklamach i taka mi się podoba i nie
      pozwala mi tego mówić bo uważa, że jest za gruba i już... To jakaś paranoja i
      chce mi się skopać ten pieprzony świat gdzie to co nienormalne uchodzi za
      normalne bo jest częściej w tv pokazywane,

      narazka
      • soczewica przynajmniej się o nią nie potłuczesz! 25.02.03, 11:17
        mój facet nie miałby nic przeciwko zrzuceniu przeze mnie paru kilogramów, ale
        nie zgłasza sprzeciwu. wyznaję zasadę, że lepiej, żeby miał sie do czego
        przytulić, niż gdyby miały go uwierać sterczące kości. kobieta bardziej
        obłożona ciałem niż anorektyczne modelki jest apetyczniejsza, wiadomo, bez
        przesady, ale to i tak ze względu na zdrowie, a nie estetykę, bo różnym ludziom
        podobają się różne ciała.
        a widziałeś te wieszaki na faszyn ti wi? paskudne biusty, a raczej - brak
        biustu neikiedy.
        pozdrawiam.
      • Gość: Luke Re: a moja dziewczyna ma komleksy IP: 213.241.18.* 25.02.03, 11:24
        Gość portalu: chudyy napisał(a):


        > chce mi się skopać ten pieprzony świat gdzie to co nienormalne uchodzi za
        > normalne bo jest częściej w tv pokazywane,
        >

        Taaa. Cholera i Michał Wiśniewski też.
    • Gość: Dkenka do "mam problem..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 11:51
      "mam problem" odpowiadam na Twoje pytanie. Kiedy bylam w wieku dojrzewania b.
      przytyłam, zwłaszcza dlatego iż wczesniej byłam chudzielcem i moje ciotki
      bezdzietne i babcie usilnie starały się mnie utuczyć. UDAŁO IM SIĘ O ZGROZO!.
      One natomiast były dumne i szczęsliwe, że zaokrągliłam się porządnie. Nawet nie
      wiesz co czułam wtedy....tak mi rozepchały żołądek, że potem cięzko było mi się
      opamiętać (a i hormonki swoje robiły). Zaczęłam mieć kompleksy. Zadneych
      chłopaków i te sprawy. W końcu kiedy poznałam pewnego jegomościa, któremu
      spodobałam się właśnie taka a nie inna, postanowiłam coś z tym zrobić. Na
      dodatek jego brat miał "świra" na punkcie sportu. Zaraziłam się. Nie przyszlo
      mi to jednak tak łatwo. Najpierw zapisałam się na siłownię. W tamtych czasach
      byłam pierwszą dziewczyną na siłowni osiedlowej....Zaczęłam ćwiczyć, wciągać
      się w to, doszłam do tekiej wprawy, że instruktor spokojnie pozostawiał mi
      nowicjuszki na siłowni. Wiadomo, że jak zaczęłam ćwiczyć dbać o ciało, zaczęłam
      również zwracać uwagę na to co jem. To wciąga. Teraz bez sportu czuję jakbym
      umierała. Rok temu przytyłąm od swoich własnych hormonów, któe zaczęły źle
      funkcjonować. Przytyłam 10 kilo! To był dla mnie koszmar, któy trwał rok, bo
      akurat cięzko zrzucić jest wagę przy takim sposobie (czyt, hormonalnym)
      przybrania wagi. Zawzięłam się od 8 miesiący znów ważę tyle ile ważyłam i
      prawie tyle ile chcę. Miałam do tego pół roczną przerwę w treningach
      (amatorskich) i waga nie zmieniła się. Przekonaj żonę, żeby polubiła sport! To
      naprawdę ważne!
      • Gość: mam problem Re: do 'mam problem...' IP: *.adsl.snet.net 25.02.03, 15:56
        Dzieki za serio traktowanie... ja (my?) naprawde mam problem i chce cos z tym
        zrobic. Wczoraj udalo mi sie z zona troche pogadac i plany uwzgledniaja
        zobowiazanie do pierwszego miesiaca wstepnego treningu w domu "bo ja sie
        publicznie w tym stanie nie pokaze..." potem licze na wiosne i dwa rowery...
        Zona kiedys tanczyla turniejowo... niestety ja nie mam poczucia rytmu ale
        szykuje jej prezent w postaci zapisania do klubu jak tylko sie poprawi jej
        samocena...

        I gwoli kronikarskiej i socjologicznej dokladnosci - rownolegly seks z kochanka
        pozwala mi o tym wszystkim myslec bez "spermy zalewajacej mi oczy"... Czesc
        dziewczyn na forum na prawde nie rozumie jak sie czuje facet o silnym libido po
        pol roku postu... spiac codziennie kolo zony...

        I ja tu nie pisze o tzw dodatkowych kilku kilogramach kraglosci i przychylam
        sie do opinii ze kosciotrup to nie jest sexy obiekt... ale psze panstwa 98 kg i
        168 cm to nie jest zdrowe cialo... a w niezdrowym ciele i glowa nie pracuje
        zdrowo.
      • Gość: Alla Re: do 'mam problem...' IP: *.a2000.nl 26.02.03, 01:50
        Jezeli mozesz odpowiedziec, to jaki mialas problem hormonalny, czy z tarczyca?
        Bo ja tez nagle duzo przytylam i nie moge zrzucic, a atrczyny nie mam, bo
        robilam badania. Jakie inne jeszcze hormony moga wchodzic w gre?
    • kahula Znam sposób na Twój problem 25.02.03, 12:00
      Napisz do mnie na priva. Chętnie Ci doradzę.
      Pozdrawiam!

      P.S. A Tych wszystkich, którzy choć nie mają zielonego pojęcia o sprawie a
      bawią się w speców psychologii i wszelkich innych nauk społecznych, potrafią
      myśleć jedynie stereotypami - pozdrawiam również, choć jedynie dlatego, że
      jestem dobrze wychowana.
      • Gość: Skromna Re: kahula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 12:35
        Pani Doktor Nauk Psychologicznych,mam nadzieje,ze jestes kompetentna
    • Gość: Wierna&kochana ROZUMIEM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 12:19
      Z jednej strony rozumiem Ciebie-moj facet tez nie chce zebym byla gruba,a ja
      sama duzo lepiej czuje sie szczupla i w formie,ALE nie do przyjecia jest ze
      zgodziles sie na ''propozycje''o kochance!!!!!!zapewne przybiles jeszcze jeden
      gwozdz do trumny swojej zony.Moze chciala Cie wyprobowac?Jezeli tak-przegrales
      ta bitwe.
      Jezeli pokazalbys swojej zonie,ze kochasz ja mimo wszystko ''w zdrowiu i
      chorobie''(jezeli to prawda),jestem pewna ze i ona zaczelaby dbac o siebie,aby
      okazac Ci i swoja milosc.
      POMYSL,ZE I TOBIE MOGLOBY SIE COS PRZYTRAFIC,ZE NIE BYLBYS W ''PELNI SIL''-czy
      chcialbys,zeby Twoja zona spotykala sie z wtedy w innym w pelni sprawnym
      facetem?
      • sweetwitch xyz 25.02.03, 13:06
        Tak to jest, gdy facet musi zaspokoic fiuta. :-) Kocha zone, ale jednak musi
        miec te szczupla... Wspolczuje Twojej zonie. Otylosci i tego, ze podjela te
        decyzje, abys sypial z innymi. Naprawde jej bylo ciezko Ci pozwolic... :-(
        • sweetwitch Re: xyz 25.02.03, 13:09
          sweetwitch napisała:

          > Naprawde jej bylo ciezko Ci pozwolic... :-(

          Mialam napisac: "Mozliwe, ze...", a nie "naprawde". Bo przeciez nie wiem, moge
          jedynie sie domyslac.
      • Gość: mam problem Re: ROZUMIEM ... czesciowo jedynie ! IP: *.adsl.snet.net 25.02.03, 16:21
        > Z jednej strony rozumiem Ciebie-moj facet tez nie chce zebym byla gruba,a ja
        > sama duzo lepiej czuje sie szczupla i w formie,


        Tu jest wlasnie pies pogrzebany... Ja wiem, ze ona sie poczuje lepiej gdy
        bedzie znow w formie... i nasze malzenstwo TEZ sie poczuje lepiej...



        ALE nie do przyjecia jest ze
        > zgodziles sie na ''propozycje''o kochance!!!!!!zapewne przybiles jeszcze
        jeden
        > gwozdz do trumny swojej zony.Moze chciala Cie wyprobowac?Jezeli tak-
        przegrales
        > ta bitwe.

        Mimo ze pobieralismy sie ponad dwa lata temu w bardzo silnym obopolnym
        zadurzeniu i romantycznym uniesieniu nie bylismy az tak zaslepieni by
        zawrzec "kontrakt" o dozgonnej wylacznosci seksualnej jako obiektywnie
        nierealny i statystycznie naiwny... Od poczatku "kontrakt" uwzglednia prawo do
        seksu pozamalzenskiego z zachowaniem zasad bezpieczenstwa i z klauzula ze nie
        robimy tego w NASZYM domu i ze wspolnymi znajomymi...

        Przez dwa lata nie korzystalem z tego... przez dlugi okres seks z zona byl
        swietny... 40 kg nadwagi nie pojawilo sie nagle i poczatkowo nie przeszkadzalo -
        ale najpierw pojawilo sie gaszenie swiatla, potem niechec do bycia dotykana a
        potem "szlaban" - ponad pol roku chodzilem na glodzie i nie szukalem...
        kochanka pojawila sie sama a ja nie odmowilem...


        > Jezeli pokazalbys swojej zonie,ze kochasz ja mimo wszystko ''w zdrowiu i
        > chorobie''(jezeli to prawda),jestem pewna ze i ona zaczelaby dbac o
        siebie,aby
        > okazac Ci i swoja milosc.

        Sadze, ze wlasnie okazuje mi milosc - i ja dlatego rowniez czuje sie
        zobowiazany do pomagania jej "w chorobie"... nie zostawiam jej przeciez samej
        i nawet to smarowanie na tym forum jest proba rozwiazania problemu


        > POMYSL,ZE I TOBIE MOGLOBY SIE COS PRZYTRAFIC,ZE NIE BYLBYS W ''PELNI SIL''-
        czy
        > chcialbys,zeby Twoja zona spotykala sie z wtedy w innym w pelni sprawnym
        > facetem?

        Potrafie zaakceptowac to, ze ja jako czlowiek nie jestem w stanie zaspokoic
        Wszystkich potrzeb zyciowych mojej partnerki (drugiego czlowieka) - niewszystko
        musi sie odbywac wspolnie i na zasadzie ze jak jedno nie moze jesc to drugie
        tez ma byc glodne... Bardzo istotne aczkolwiek jest "jak to wszystko" sie
        odbywa...
    • perturbacja Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? 25.02.03, 13:30
      Zacznij sam biegać , chodzić na siłownię, etc....
      Może też zmień dietę. Siłą rzeczy szanowna małżonka też będzie musiała wejść w
      tryby a dalej.... jak już ktoś wspomniał każdy stracony kilogram napędza do
      większej walki z tłuszczem, którego nie chcemy zaakceptować.
    • goga.74 czy to kolejna prowokacja 25.02.03, 15:29
      czy ja sie juz przewrazliwiona zrobilam ? Kolejny watek czytam i wierzyc mi sie
      nie chce, ze to pytanie na serio...

      • Gość: Mam problem NIE TO NIE JEST PROWOKACJA - to moj problem n/t IP: *.adsl.snet.net 25.02.03, 16:03
    • nict1 odchudzić czy zamienić? a może przytyć? 25.02.03, 16:42
      piszesz, że MASZ PROBLEM

      ---chyba największy z sobą hehehe :)
      ---a tak na poważnie, to nie słuchaj jej może tak bardzo i nie szukaj chudszych
      to po pierwsze
      ---po drugie wyrzuć lodówkę
      ---po trzecie rób zakupy - jak mnie uczyli to same jarzynki owoce soczki i
      tylko z tego przygotowuj dla niej i siebie śniadanka, obiadki i kolacyjki
      ---ty od tego nie umrzesz a żona schudnie i będzie cię z pewnościa kochała
      jeszcze bardziej niż przed...

      pozostaje jeszcze inna możliwość - zawsze możesz przytyć hehehe :)
      • zdzichu-nr1 Re: odchudzić czy zamienić? a może przytyć? 25.02.03, 21:06
        Niektóre Panie tutaj, a i Panowie nieliczni też, tak się zideologizowały /-li/
        że na rzeczywisty przypadek odpowiadają sloganami, które mają się nijak do
        postawionego problemu. Jak ktoś robi się bardzo gruby, to niestety jest gruby i
        żadne zaklęcia tego nie zmienią! Szanowne feministki pomstują, że żona godzi
        się na kochankę, na męża że z kochanki korzysta i w ogóle że mu tłuszcz
        przeszkadza... Zapewne lepiej byłoby gdyby gwałcił swoją grubą żonę, albo
        urządzał jej awantury, a może najlepiej żeby sobie obciął swój męski interes,
        co?!!! Życie to nie zestaw głupich formułek i schematów, które można przyłożyć
        do każdej sytuacji. Zawsze jest większe i mniejsze zło, a nie tylko czerń i
        biel.
        • nict1 Re: odchudzić czy zamienić? a może przytyć? 25.02.03, 22:17
          zdzichu-nr1 napisał:

          > Niektóre Panie tutaj, a i Panowie nieliczni też, tak się zideologizowały /-li/
          > że na rzeczywisty przypadek odpowiadają sloganami, które mają się nijak do
          > postawionego problemu.

          ---domyślam się, że to właśnie moje slogany sprowokowały cie do pisania...
          Nie zauważyłeś, że MAM PROBLEM apeluje o pomoc... bo Jemu najwyraźniej zależy
          na żonie? Przeczytaj uważnie:

          "Kobitki - pomóżcie!! Jak mam odchudzić żonę? Przyrzekałem na dobre i na złe
          i chce jej pomóc... wierzę, że wróciłaby jej ochota na seks gdyby poprawiła
          swoją samoocenę... a teraz każda próba rozmowy na ten temat kończy się łzami,
          i ja po prostu uciekam od tematu ze strachu... Czy mam postawić sprawy na
          ostrzu noża? Kilogramy albo ja?

          > Jak ktoś robi się bardzo gruby, to niestety jest gruby żadne zaklęcia tego
          > nie zmienią!
          ---i tu dowodzisz, że niewiele wiesz na ten temat; ucz się ucz zanim zaczniesz
          pouczać hehehe :)

          > Szanowne feministki pomstują, że żona godzi się na kochankę, na męża że
          > z kochanki korzysta i w ogóle że mu tłuszcz przeszkadza...
          ---bez koment. uwaga nie do mnie adresowana hehehe :)

          > Zapewne lepiej byłoby gdyby gwałcił swoją grubą żonę, albo urządzał jej
          > awantury, a może najlepiej żeby sobie obciął swój męski interes, co?!!!
          ---co ty kurna bredzisz? Facet wyraźnie napisał:

          "Żona jest dobrym partnerem życiowym, jak ją poznałem lubiła i umiała się
          kochać ... Dziś w swej wyrozumiałości daje mi pełną zgodę na seks
          pozamałżeński... przez długi okres ponad pół roku tego nie wykorzystywałem,
          ale się przydarzyło no i mam teraz problem bo kocham dwie kobiety... 100kg
          żony (kiedyś 62kg) i 52 kg kochanki... Za dużo tego ciała w sumie jak dla
          mnie...
          Mam niby ekstra układ - świetna żona (fakt!) tyle tylko, że gruba daje zgodę
          na kochankę ( a tej z kolei odpowiada ta rola bo nie chce się wiązać na stałe
          z żadnym facetem) . A mnie to męczy bo w sumie jestem chyba monogamicznym
          facetem... i czuje sie wewnętrznie nie w porządku w stosunku do obu kobiet...
          Gdyby tylko udało mi się moją żonę doprowadzić do stanu wyjściowego to
          zrezygnuje z kochanki... bo to duży stres, nie wiem jak to zrobić."

          ---on sam mówi "świetna żona" nikt mu niczego nie każe obcinać, ta sytuacja mu
          nie odpowiada, bo "on kocha swoją żonę" - rozumiesz? To on czuje się "nie
          w porządku" i na dodatek w stosunku "do obu kobiet" bo jest "monogamicznym
          facetem" - rozumiesz? On sam mówi "zrezygnuję z kochanki" tylko gdy żonę uda
          się "doprowadzić do stanu wyjściowego"
          Najwyraźniej Jemu obecny stan żony nie przeszkadza tylko JEJ przeszkadza i stąd
          JEMU zależy aby JEJ pomóc, a dopiero poprzez to sobie choćby w rzuceniu
          kochanki; trudno pojąć? hehehe :)

          > Życie to nie zestaw głupich formułek i schematów, które można przyłożyć do
          > każdej sytuacji.
          ---nie wiem do czego to przyczepić ale jeśli chciałeś mnie zaczepić to guzik
          z pętelką - nie udało ci się, a poza tym jeśli chodzi o schematy - to owszem
          TECHNICZNE a co do sytuacji to nie żadna tam KAŻDA hehehe :)

          > Zawsze jest większe i mniejsze zło, a nie tylko czerń i biel.
          ---kurna o czym ty mówisz? co większe co mniejsze? Dla MAM PROBLEM - jest
          problem i na tyle duży, że apeluje o pomoc. Dla ciebie pewnie żaden bo nie masz
          otyłej żony a może wcale żony nie masz (mnie to wcale nie obchodzi co masz, a
          czego nie masz dopóki nie zaczniesz o tym pisać na forum) hehehe :)
          ---aaaaaaaaa "czerń i biel" to coś mi przypomina...byłeś w wątku "bij zabij"?
          • Gość: Zdzichu Re: odchudzić czy zamienić? a może przytyć? IP: *.acn.pl 25.02.03, 22:39
            Nie będę się z Tobą przekomarzał o każdy przecinek, bo jak widzę z toku
            argumentacji, szybko zostało by z tego tylko te twoje "hehehehe". Parę rzeczy
            jednak spróbuję wyjaśnić:

            nict1 napisał:

            > > Jak ktoś robi się bardzo gruby, to niestety jest gruby żadne zaklęcia tego
            >
            > > nie zmienią!
            > ---i tu dowodzisz, że niewiele wiesz na ten temat; ucz się ucz zanim
            zaczniesz
            > pouczać hehehe :)

            Witam w klubie Samoobrony. Pan Przewodniczący też twierdzi, że "wstrzyma
            Słońce, ruszy Ziemię".


            > > Zapewne lepiej byłoby gdyby gwałcił swoją grubą żonę, albo urządzał jej
            > > awantury, a może najlepiej żeby sobie obciął swój męski interes, co?!!!
            > ---co ty kurna bredzisz?

            Czyś ty słyszała o męskim popędzie? Normalnego zdrowego faceta "grzeje pała" i
            musi się regularnie bzykać, bo inaczej ma odloty, najczęściej: wkurwienie na
            cały świat, nerwowość, drażliwość i robienie awantur z byle powodu. Więc jak
            się nie bzyka z żoną, to ma takie napięcie, że może się to kończyć awanturami.

            > ---on sam mówi "świetna żona" nikt mu niczego nie każe obcinać, ta sytuacja
            >mu nie odpowiada, bo "on kocha swoją żonę" - rozumiesz? To on czuje się "nie
            > w porządku" i na dodatek w stosunku "do obu kobiet" bo jest "monogamicznym
            > facetem" - rozumiesz? On sam mówi "zrezygnuję z kochanki" tylko gdy żonę uda
            > się "doprowadzić do stanu wyjściowego"

            Ale pisze, że może na chłodno rozumować dopiero po tym, jak sobie ulżył z
            kochanką. Wcześniej racjonalna rozmowa byłaby niemożliwa - tak twierdzi i to
            potwierdza moje wcześniejsze spostrzeżenia.


            • mamproblem Dzieki za zrozumienie... 25.02.03, 23:27
              Wiele kobitek nie zielonego pojecia jak funkcjonuje "meska maszyna prosta
              cisnieniem spermy pedzona"... ;)
    • ludgar.kruger Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? 25.02.03, 20:43
      bosssze, przeskanowalem poprzednie wpisy i nabralem obrzydzenia, zeby je
      czytac - ble,ble,ble - "jestes nienormalny, infantylny, czyzbys kochal tylko
      cialo, kochanego ciala nie za wiele" - kompletny wymiot - prawda jest niestety
      socjobiologiczna, powtorze SOCJOBIOLOGICZNA i co kolwiek, byscie nie mowili
      problem jest prosty jak drut wysokiego napiecia: w domu otyla zona (nie
      oszukujmy sie 40kg + to znaczy otyla), ona jest dla niego NIEATRAKCYJNA -
      dlaczego? bo facet ma oczy, wie czego chce, a wokolo jest tysiace, tysiace
      ATRAKCYJNYCH kobiet, ktore spelniaja jego potrzeby - nie wiem, zgrabnych, moze
      niekoniecznie postury modelek, ale dziewczyn, ktore chca byc i sa atrakcyjne.
      Zapytajmy czy on jest zly? Slysze, juz te glosy potepienia...a ja powiem tak:
      reaguje jak kazdy normalny facet - sumienie mowi, ze cala sytuacja nie jest OK,
      rozsadek podpowiada zmienmy to, zona moze i by chciala, ale mimo prob
      ustawicznych nic sie nie dzieje, co daje POTEZNY argument najglosnieszemu
      FIUTOWI. Prymitywne? Moze, ale niestety prawdziwe i ludzkie, co by nie mowic.

      Duzo napisalem, a wszytko to mozna strescic w slowach tej piosenki (Morcheeba -
      Women Loose Weight): www.alwaysontherun.net/morch.htm#c9
    • Gość: beemka Re: Gruba żona... odchudzić czy zamienić? IP: *.acn.waw.pl 25.02.03, 21:39
      No tak ,pewnie wyjdzie, ze jestem zacofana idealistka, ale co mi tam! I tak
      powiem co mysle. Nigdy nie zrozumiem jak mozna przed slubem ustalic sobie, ze
      bedzie sie sypialo z innymi. No dobrze, jesli para szuka dodatkowych podniet,
      to niech sie zdecyduje na seks z inna para, ale za grubymi plecami zony dla
      rozladowania napiecia seksualnego gzic sie ze szczupla kochanka to podle. W
      tez sposob poglebiasz jedynie jej depresje. Moze przerzuc sie na masturbacje -
      rozladujesz napiecie a nie bedziesz zdradzal zony?
      I jeszcze jedno: jej otylosc nie wziela ot tak z niczego. Zeby tak drastycznie
      utyc, trzeba sie strasznie obrzerac i w ogole nie ruszac. Ktos, kto nagle
      zaczyna pochlaniac gore jedzenia i siedzi na tylku gapiac sie w telewizor,
      musi miec powazne problemy emocjonalne. Czy nie jest tak, ze otylosc Twojej
      zony to EFEKT zlego stanu psychicznego a nie jego przyczyna? Moze Twoja zona
      zaczela byc z jakiegos powidu nieszczesliwa jeszcze zanim przytyla? Moze
      zamiast na silownie wybierzecie sie do psychologa?
      Pozdrawiam
      Beemka.
    • Gość: anty-big ...,..bądź facetzem IP: *.utaonline.at 25.02.03, 21:57
      skoro Twoja żona nie potrafi poradzić sobie z nadwagą, jak poradzi sobie z
      innymi " cięższymi" problemami w życiu. Człowiek to nie per petum mobile, że z
      niczego bierze się energia i .......tycie. Hej człowieku nie daj się oszaleć!!!
      Bądź facetem !!!!!!!

    • Gość: anty-big ...,..bądź facetem................. IP: *.utaonline.at 25.02.03, 22:04
      skoro Twoja żona nie potrafi poradzić sobie z nadwagą, jak poradzi sobie z
      innymi " cięższymi" problemami w życiu. Człowiek to nie per petum mobile, że z
      niczego bierze się energia i .......tycie. Hej człowieku nie daj się oszaleć!!!
      Bądź facetem !!!!!!!
      Nie chce, to niech idzie precz.....do grubasów.
      PS. do oburzonych...a czy wiecie, ile ludzi umiera przez nadwagę?. A co by było
      gdyby Twoje dziecko zostało bez matki, która umarłaby na zawał.....bo jadła bez
      opamiętania!!!!

    • Gość: miregal a kiedy sie ostatnio pocalowaliscie? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.03, 22:20
      albo przytuliliscie? daliscie buzi na dobranoc? usmiechneliscie do siebie?
      powiedzieliscie cos milego? czy taka deprecha obopolna, bo zona jest gruba.
      wolalbys zeby byla szczupla i umierajaca czy gruba i dlugo zyla? nie pytam
      prowokacyjnie, serio pytam. kochasz ja jeszcze w ogole? czy widzisz ja jako
      Swoj Wielki Problem? biedna kobieta. przejmujesz sie bardziej jej rozpacza czy
      swoim libido i pociagiem do szczuplych dziewczyn? o kogo albo o co Ci
      najbardziej chodzi? serio pytam i nieagresywnie.
      • mamproblem Wczoraj wieczorem, dzis rano... 25.02.03, 23:23
        Gość portalu: miregal napisał(a):

        > albo przytuliliscie?

        Wczoraj na dobranoc... ale jak ja sie przytulam to ona sztywnieje... Kiedys
        uwielbiale takie tam sobie nieseksualne drapanie po plecach - dzis juz nie bo
        mowi ze zaraz mysli ze ja czuje ten jej tluszcz... fakt czuje, ale podrapac
        wciaz moge czemu nie...

        >daliscie buzi na dobranoc?
        codziennie...

        >usmiechneliscie do siebie? dzis rano jak ja odwiozlem do pracy...

        > powiedzieliscie cos milego?

        - Widzisz poza tzw. miloscia zmyslowa my sie po prostu wciaz LUBIMY... ja mam
        dosc duzo doswiadczen i wiem , ze trudno mi bedzie znalezc rownie dobrana pod
        wiekszoscia innych wzgledow partnerke... wcale nie mam ochoty szukac znowu...
        duzo czasu zabralo mi by ja znalezc.


        > wolalbys zeby byla szczupla i umierajaca czy gruba i dlugo zyla? nie pytam
        > prowokacyjnie, serio pytam. kochasz ja jeszcze w ogole? czy widzisz ja jako
        > Swoj Wielki Problem? biedna kobieta. przejmujesz sie bardziej jej rozpacza
        czy
        > swoim libido i pociagiem do szczuplych dziewczyn? o kogo albo o co Ci
        > najbardziej chodzi? serio pytam i nieagresywnie.

        Widzisz - ona jest mloda 25 lat a juz nadwaga "wali" jej w stawy biodrowe...
        niech mi nikt nie mowi, ze grubasy zyja dluzej... a czym ja sie przejmuje ?
        WSPOLNA sytuacja... nie chce z niej robic modelki bo to nie ten material
        genetyczny... jak ja "bralem" to miala ~ 60-62kg i nie byla zwiewnym
        dziewczatkiem... Czy ja kocham jeszcze? tak choc inaczej niz wtedy gdy na
        poczatku by spedzic extra 3 dni lecialem 11 godzin samolotem w jedna strone...

        Widzisz by moc NORMALNIE zyc i pracowac wielu facetow (i ja w tym) musi byc
        zaspokojona seksualnie... Mnie pada na mozg jak "poszcze" - i prosze mnie tu
        nie namawiac do masturbacji bo jesli ktos nie widzi roznicy miedzy efektami
        zmarszczenia freda a dobrym seksem to po prostu ja wspolczuje - tracicie
        kawalek zycia...

        Ktos mi tam wyzej przysral ze traktuje kochanke jak gumowa lale... otoz nie...
        W miare jak moj "super-wygodny" uklad trwa dluzej i dluzej a ja lubie moja
        kochanke bardziej i bardziej bo swietny seks zbliza ludzi emocjonalnie...NAWET
        jesli jest jednoznacznie rozpoczety i zadecydowany jako "niezobowiazujaca
        przygoda" bo i ja zonaty, a i ona nie ma w najblizszych planach zyciowo-
        zawodowych miejsca na stalego partnera. "Po drodze" razem nam jedynie do
        lozka... Wyglada na to, ze jej z tym wygodnie i NIGDY nawet nie wspomina o idei
        tzw. "wylacznosci"... To ja sie czuje czasem wewnetrznie zle gdy musze
        sie "wysmyknac na chwile" by zadzwonic do zony...

        Z zona prawie wszedzie mi w zyciu "po drodze"... do lozka kiedys tez... i zal
        mi tego co bylo a nie ma. Obiektywnie byla lepsza w niektore "klocki" niz
        obecna kochanka...

        Jest jeden sposob na to by sprawdzic, o co tu chodzi... Wrocic do stanu
        wyjsciowego tzn. zgubic 4o kg... i jak wtedy wciaz bede mial problem to znaczy
        ze to w mojej glowie a nie w zony tluszczu... ale wtedy przynajmniej ONA bedzie
        zdrowsza... Tak czy siak na pohybel kilogramom... pozostaje tylko techniczna
        kwestia jak to zrobic...




    • nict1 Do MAM PROBLEM !!!!!!!!!!!!!!! 25.02.03, 22:45
      ---jeśli to faktyczny problem a nie wymyślony jedynie dla prowokacji, to
      poszukaj specjalistów; przyczyn otyłości może być wiele i to różnych
      dlatego "delikatne sugestie", "lektura" czy nawet "wspólne ćwiczenia"
      niekoniecznie muszą być właściwą terapią; istnieją specjalne ośrodki gdzie
      z otwartymi ramionami czekają na TWÓJ PROBLEM!
      ---szukanie rad czy lekarstwa na otyłość u takiego laika jak ja i mnie podobni
      to grube nieporozumienie hehehe :)
      ---życzę ci byś jak najszybciej trafił pod właściwy adres, gdzie rozwiążą TWÓJ
      PROBLEM związany z uszczęśliwianiem przez ciebie kochanej żony

      kurna! nie życzę ci szczęścia tylko rozumu! hehehe :)
      • mamproblem Zosia-Samosia... 25.02.03, 23:48
        Widzisz... ja jestem Zosia-Samosia... Wszystkie moje problemy rozwiazuje SAM
        bez placenia szarlatanom od kasowania za polezenie na kozetce... Moim zdaniem
        tzw. szukanie pomocy na zewnatrz to takie podpieranie sie kijaszkiem, no kurna
        Zaplacilem to znaczy ze chcialem cos z tym zrobic...

        Ja juz widze, ze proste wyrzyganie z siebie tego na tym forum i proba
        wytlumaczenia jak to jest czyni calosc bardziej przejrzysta dla mnie samego...
        Polityka "delikatnego" obchodzenia problemu i dalszego chowania glowy w piasek
        nigdzie nas nie doprowadzi... Za tydzien wyjezdzam na poltora miesiaca i bede
        daleko i od zony i od kochanki - na tzw. dalekim lonie natury pracujac
        tworczo... Zona ma opracowany zestaw cwiczen i cel taki by za 45 dni byc
        sprawniejsza... wierze, ze kilogramy spadna przy okazji... Poza tym wreszcie
        jest umowiona na wizyte do konowala ( tu wyjatek od reguly Zosi- Samosi), ktora
        na pewno uczyni ja lzejsza (o wage tego co ubylo z portmonetki) - 2-3 wizyty i
        byloby na nowy rower gorski... - To moja optyka.

        Ja ten watek jeszcze "podgrzeje"... nie wierze zeby moje rozterki byly jedyne
        takie na swiecie...
        • tamagochino1 Re: Zosia-Samosia... 26.02.03, 00:43
          tylko nie zmuszja jej do chudnięcia kilogram na dzień!!!;)
          tak poważnie, to opieka specjalisty w czasie, gdy Ciebie nie będzie, moze się
          bardziej opłacić, niż rowerek. Zdarzyło mi się dwukrotnie zrzucić nagle sporo
          masy (stres, nie odchudzanie) i o mało mnie to nie wyciągło na drugi świat.
          przy podobnym wzroście do Twojej żony, najlepiej czuję się między 62 a 65 kg.
          Po zejściu poniżej 60 - choruję. Zbyt duży pospiech wykańcza organizm nawet
          szybciej niż sama otyłośc, nie ścigaj więc swojej Kochanej za bardzo, bo mozesz
          przedobrzyć.
          I szkoda, ze Cie nie będzie przy niej w Trudnych Początkach. Wydaje mi się, że
          mógłbys się przydać, dodać otuchy etc.
          • nict1 Re: Zosia-Samosia... 26.02.03, 00:56
            tamagochino1 napisała:

            /../
            > I szkoda, ze Cie nie będzie przy niej w Trudnych Początkach. Wydaje mi się,
            że mógłbys się przydać, dodać otuchy etc.

            ---raczej pozbawić resztek motywacji i chęci do życia hehehe :)
          • mamproblem Re: Zosia-Samosia... na odleglosc 26.02.03, 01:20
            tamagochino1 napisała:

            > tylko nie zmuszja jej do chudnięcia kilogram na dzień!!!;)

            Chodzi ot by wreszcie drgnelo na wdze w druga strone... jak w poltora miecha
            zjedzie 5 kg to Bedzie WIELKI sukces...

            wcale mi nie zalezy by sie przekrecila ;) , cos tam na konowala wyskrobiemy w
            swince-skarbonce - jade w swiat by zarobic troszkie salaty - bedzie latwiej.


            > I szkoda, ze Cie nie będzie przy niej w Trudnych Początkach. Wydaje mi się,
            że
            > mógłbys się przydać, dodać otuchy etc.

            Chyba nie... moja twierdzi, ze moja obecnosc jej przeszkadza i sie cieszy, ze
            wyjezdzam WLASNIE na ten trudny poczatek... Ona tez jest w sumie Zosia
            Samosia...

            A otuche wysle e-mailem jak za czasow narzeczenstwa... narobie sie przy tym
            wszystkim jak dziki bo to bedzie potrojna praca pisarza - wyrzygac sie na
            forum, dodac otuchy zonie i zaspokoic na odleglosc z kochanka... ale czego to
            sie nie robi w imie milosci, no nie?


        • nict1 Re: Zosia-Samosia... 26.02.03, 00:54
          mamproblem napisał:

          > Widzisz... ja jestem Zosia-Samosia... Wszystkie moje problemy rozwiazuje SAM
          > bez placenia szarlatanom od kasowania za polezenie na kozetce...
          > Moim zdaniem tzw. szukanie pomocy na zewnatrz to takie podpieranie sie
          > kijaszkiem, no kurna Zaplacilem to znaczy ze chcialem cos z tym zrobic...
          ---jasne! a ty spec jesteś od wszystkiego w końcu "Zosia Samosia" i ulżyc sobie
          nie potrafisz?

          > Ja już widze, ze proste wyrzyganie z siebie tego na tym forum i proba
          > wytlumaczenia jak to jest czyni calosc bardziej przejrzysta dla mnie
          > samego...
          ---wyrzygałeś a jakże, nawet na tyle ładnie opakowałes te rzygi, że ja -
          idiota! baran! - dałem się nabrać! Xanatos za to przejrzał cię idealnie!

          > Polityka "delikatnego" obchodzenia problemu i dalszego chowania glowy
          > w piasek nigdzie nas nie doprowadzi...
          ---teraz już znacznie lepiej rozumiem twoje "delikatne sugestie".. wrrrrrrrrrr

          > Za tydzien wyjezdzam na poltora miesiaca i bede daleko i od zony i od
          > kochanki - na tzw. dalekim lonie natury pracujac tworczo...
          ---współczuje dziełu, gratuluję żonie i kochance!

          > Zona ma opracowany zestaw cwiczen i cel taki by za 45 dni być
          > sprawniejsza... wierze, ze kilogramy spadna przy okazji... Poza tym wreszcie
          > jest umowiona na wizyte do konowala ( tu wyjatek od reguly Zosi- Samosi),
          > ktora na pewno uczyni ja lzejsza (o wage tego co ubylo z portmonetki) - 2-3
          > wizyty i byloby na nowy rower gorski... - To moja optyka.
          ---wiesz co, daruję sobie przez szacunek do samego siebie, bo az mnie korci,
          żeby sie po tobie przejechac i to ze słusznej rury (a może znalazłaby sie nawet
          dwururka!)

          > Ja ten watek jeszcze "podgrzeje"... nie wierze zeby moje rozterki byly jedyne
          > takie na swiecie...
          ---bawi Cię to "podgrzewanie" - ja preferuje zamrażarki

          PS do wiadomości Szanownej Małżonki tego co ma problem!

          Weź swoją śliczną w słusznym rozmiarze nóżką, wyceluj dobrze i zastosuj terapię
          wykopnej wyrzutni. Z pewnością wróci ci chęć do życia a wraz z nią figura
          modelki! :)
          • mamproblem Chwyty "literackie" Zosi Samosi 26.02.03, 15:46
            nict1 napisał:
            > ---jasne! a ty spec jesteś od wszystkiego w końcu "Zosia Samosia" i ulżyc
            sobie
            >
            > nie potrafisz?

            Wlasnie to robie... nie pisze tutaj sobie dla jaj a po to by lepiej zrozumiec
            problem.

            > > Ja już widze, ze proste wyrzyganie z siebie tego na tym forum i proba
            > > wytlumaczenia jak to jest czyni calosc bardziej przejrzysta dla mnie
            > > samego...
            > ---wyrzygałeś a jakże, nawet na tyle ładnie opakowałes te rzygi, że ja -
            > idiota! baran! - dałem się nabrać! Xanatos za to przejrzał cię idealnie!

            Drogi Kolego, wytlumaczylem sie na samym wstepie, gdy zakladalem watek dlaczego
            to robie... Figury "literackie" powoduja zywszy odzew... Ty i Xanatos macie
            oczywiscie prawo do swojej oceny i po to tu przychodze by ich wysluchac
            takze... Dziekuje za komplement "literacki" ale NAPRAWDE nie miej sobie tego za
            zle ze dales sie "nabrac" - Ja nikogo nie nabieram, juz mam taka konstrukcje ,
            ze czesto w zyciu nakladam maske blazna gdy cierpie bo wtedy mozna plakac
            publicznie... a jakby co zawsze powiedziec ze to tak tylko dla jaj... Blazen
            placze naprawde a publika sie smieje... taka jest konwencja...

            Chcac nie chcac pomagasz mi tez... widzisz... watek ma ponad 50 odpowiedzi w 48
            godzin... to tak jakbym w tym czasie spotkla sie z wieloma ludzmi. Kazdy post
            to tak jakby ktos podstawial Ci zwierciadelko przed oczy... wszystkie sa
            krzywe... bo co TY facet mozesz wiedziec... Ja pisze na forum kobieta by
            dowiedziec sie jak to sie jest z drugiej strony... Pismo mowi przecie, ze drogi
            weza na skale i mysli kobiety nie przesledzisz...

            Ja sie Panie czuje jak Maly Ksiaze na Planecie Grubasa - "...dlaczego zresz? Po
            to by zapomniec... A o czym chcesz zapomniec? - A o tym, ze tyle zre! "
            I ja tego nie rozumiem... anoreksja, bulimia to slowa ktorych znaczenie znam ze
            slownika - ale takie forum to jest okazja uslyszec od zywego czlowieka co sie w
            nim dzieje w podobnej sytuacji...

            Ja nie sadze bys byl WREDNY jak glosisz... i nie OLEWAM Cie mimo, ze chcesz do
            mnie strzelac z dubeltowki... Forum to miejsce wymiany mysli a nie ring w
            ktorym strony zajmuja miejsce... moglbym w tani sposob ci przysrac "po mesku",
            ze masz tak niskie libido, ze nie rozumiesz drugiego faceta u ktorego jak sie w
            najadrzach nazbiera za duzo to mu w dekiel uderza... Tak juz mam... Jako watek
            oboczny to jest rowniez informacja dla kobiet, ze tak bywa...


            > PS do wiadomości Szanownej Małżonki tego co ma problem!
            >
            > Weź swoją śliczną w słusznym rozmiarze nóżką, wyceluj dobrze i zastosuj
            terapię
            >
            > wykopnej wyrzutni. Z pewnością wróci ci chęć do życia a wraz z nią figura
            > modelki! :)


            Widzisz mimo, ze stopy i lydki ma wciaz sliczne (tluszcz ze swoja wredna
            zlosliwoscia zawisl na dupsku i brzuszysku omijajac nawe cycuszki) to ona mnie
            nie wykopie... chocby z tego powodu ze nie przeczyta Twojej rady bo nie zan
            jezyka polskiego... Figury modelki nigdy nie miala i nie dla jej ciala sie z
            nia zenilem... a i oboje malo dobr doczesnych mamy - ten powod ozenku wiec
            odpada.

            Milosc niejedno ma imie... i ja chce pomoc zonie powrocic do zdrowia, bo nie
            czarujmy sie ja tu pisze o 40 kg a nie o 5-ciu...

            Dalej czekam na posty od kobiet, ktore mialy problemy z nadwaga... jak Wam sie
            udalo...

Pełna wersja