Gość: mam problem
IP: *.adsl.snet.net
24.02.03, 10:07
..............................................................................
..............................................................................
Z góry przepraszam, za tytuł... chciałem jedynie sprowokować
większe "czytelnictwo".
Moja żona w dwa lata po ślubie jest bez mała dwa razy grubsza... żyje w
błednym kole - "jestem taka gruba, że nie moge na siebie patrzeć, więc z
rozpaczy nic nie robię tylko leżę i tyję... Ponieważ nie mogę na siebie
patrzeć nie chcę byś ty mnie oglądał... oczywiście na seks nie mam ochoty bo
wstydzę się swojego ciała ip. itd."
Zona jest dobrym partnerem życiowym, jak ją poznałem lubiła i umiała się
kochać ... Dziś w swej wyrozumiałości daje mi pełną zgodę na seks
pozamałżeński... przez długi okres ponad pół roku tego nie wykorzystywałem,
ale się przydarzyło no i mam teraz problem bo kocham dwie kobiety... 100kg
żony (kiedyś 62kg) i 52 kg kochanki... Za dużo tego ciała w sumie jak dla
mnie...
Kobitki - pomóżcie!! Jak mam odchudzić żonę? Przyrzekałem na dobre i na złe
i chce jej pomóc... wierzę, że wróciłaby jej ochota na seks gdyby poprawiła
swoją samoocenę... a teraz każda próba rozmowy na ten temat kończy się łzami,
i ja po prostu uciekam od tematu ze strachu... Czy mam postawić sprawy na
ostrzu noża? Kilogramy albo ja?
Mam niby ekstra układ - świetna żona (fakt!) tyle tylko, że gruba daje zgodę
na kochankę ( a tej z kolei odpowiada ta rola bo nie chce się wiązać na stałe
z żadnym facetem) . A mnie to męczy bo w sumie jestem chyba monogamicznym
facetem... i czuje sie wewnętrznie nie w porządku w stosunku do obu kobiet...
Gdyby tylko udało mi się moją żonę doprowadzić do stanu wyjściowego to
zrezygnuje z kochanki... bo to duży stres, nie wiem jak to zrobić.
Tzw. delikatne sugestie w postaci "podrzucanych" lektur, czy namawianie do
wspólnych ćwiczeń nie dają rezultatu...
????