Przeprosiny po latach...

30.08.06, 11:44
Witam
Od pewnego czasu zajmuje mnie pewna sprawa... Chodzi o faceta, z ktrórym byłam
parę ładnych lat temu. To był świetny związek, ale być może wtedy byłam za
młoda żeby to docenić. Zostawiłam Go, niestety zrobiłam to w bardzo podły
sposób. Nie będę się wdawać w szczegóły , bo zwyczajnie jest mi przykro i wstyd !
W tej chwili ja jestem mężatką, on też się ożenił. Nie utrzymujemy ze soba
kontaktów kontaktów. Coraz częściej myślę o tym żeby się z nim spotkać i
zwyczajnie go przeprosić, powiedzieć że mi przykro, że tak go wtedy
potraktowałam. Wiem ,że byłam kimś bardzo ważnym w jego życiu ( proponował mi
małżeństwo)
Powiedzcie proszę, czy takie przeprosiny, rozmowa miałaby dla was znaczenie po
latach. Czy to po prostu ma sens?

Liczę na wasze opinie w tej sprawie
    • kasiulka822 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 11:46
      daj sobie spokoj i nie probuj burzyc jego spokoju. Z tego co piszesz juz dosc mu
      namieszalas w zyciu. Nie rob tego kolejny raz.
      • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 11:50
        Wiem, że to na swój sposób egoistyczne. Chcę jakoś ukoić moje poczucie winy...
        Ale może dla niego rónież miałoby to jakieś znaczenie (?)
        • kasiulka822 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 11:53
          no jedynie takie, że odnowią sie stare wspomnienia i uczucia. Zacznie Cie
          wspominac itd. Nie znam Ciebie ani tego goscia, dlatego uogolniam. Nie wiem moze
          w tym przypadku byloby inaczej, ale ja bym nie zaryzykowala.
        • nikitka78 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 11:53
          Najlepiej nic nie rób, mimo poczucia winy nie próbuj się z nim kontaktować.
          • skorpionica11 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 11:58
            "odgrzewane kotlety nie sa dobre"
            nie warto burzyc jego szczesliwego zycia
            szkoda jego i twojego czasu
            przynajmniej masz nauczke na przyszlosc i zanim cos zrobisz to pomyslisz 2 razy

            Jesli przypadkiem kiedys moze sie spotkacie to mozesz go przeprosic
          • maria37a Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 11:58
            Trudno oceniac jak on do tego podejdzie. Moze po latach podswiadomego
            oczekiwania zobaczy ze nie bylas tego warta i sie wyleczy i mu to pomoze. Albo
            odwrtonie mogl z trudem zapomniec a ty mu przypomnisz.

            Poniewaz jak piszesz chodzi o twoje egoistyczne poczucie winy to lepiej sobie
            daruj. Skrzywdzilas go i jakas kara ci sie nalzy.

            Pomysl tez o swoim mezu. Watpie by mu się to podobało, że obcego faceta
            przepraszam za to że go opuściłaś.
          • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 11:59
            tylko dlaczego ja po 7 latch nie mogę pozbyć się przeświadczenia, że właśnie
            powinnam to zrobić. Po tylu latch można by zwyczajnie zapomieć...
            Chiałabym to zwyczjnie " mieć z głowy" Brzmi to nie najlepiej, ale ja nie chcę
            nikomu w życiu mieszać
    • tatikthered Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 12:08
      mysle, ze jezeli Ci to dreczy i nie mozesz z tym zyc, to skontaktuj sie i delikatnie zapytaj czy on
      chcialby z toba sie spotkac i wysluchac Cie...
    • khaki3 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 12:10
      No Kochanienka skoro niemialas sumienia wtedy i go paskudniezostawilas,to zostaw
      go i teraz.Nie wcinaj sie wjego nowe zycie.Nie burz spokoju,nie dawaj powod do
      sprzeczek dla jego zony.Zostaw w spokoju zrobisz mu tym wieksza przysluge.
    • don76 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 12:11
      Twoje poczucie winy moze zlagodnieje, ale za to jego blizny znow zaczna
      krwawic... nie rob mu tego...
    • grogreg Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 12:11
      Sens dla kogo? Dla niego czy Ciebie.
      Podejzewam, ze facet bardzo chcial o tym zapomniec i pewnie mu sie udalo. Po co
      go teraz kopac?
      • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 12:33
        grogreg dlaczego "kopać" ?
        Nie myślałam, że opinie będą tak jednoznaczne.
        Swoją droga rozmawiałam o tym z mężem ( który zna mojego byłego )i on dał mi
        "błogosławieństwo". Może jednak z męskiego punktu widzenia taka urażona duma
        miałaby się lepiej (?)
        Pozdrawiam
        • grogreg Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 12:40
          Wlasnie z meskiego punktu widzenia.
          Ja bym nie chcial aby mola byla partnerka spotykala sie ze mna na pogaduszki.
          Zbyt wiele mnie kosztowala.
          • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:39
            grogreg napisał:

            >
            > Zbyt wiele mnie kosztowala.

            zdrowia czy pieniedzy?:)))
            • grogreg Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 20:29
              Zdrawia, zdrowia.
    • mala_mee Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 12:52
      Chyba lepiej tego nie rozgrzebywać. Co Co to da??? Spokój??? A wzięłaś pod
      uwagę, żę możesz zburzyć jego spokój???
      • prawdziwa_wenusjanka Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 15:24
        Jesli Wasze drogi calkowicie sie rozeszly, nigdzie sie nie spotykacie, powinnas
        chyba to zostawic. Nawet jesli musisz przyjac, ze w myslach nazywa Ciebie podla
        suka. (ojej!)
        Natomiast gdybys go od czasu do czasu spotykala przypadkiem, albo znalazla sie
        nagle w tym samym srodowisku - chyba rozmowa bylaby wskazana. Zeby oczyscic
        atmosfere. I tutaj nie zgadzam sie z opiniami, ze to rozgrzebywanie.
        Proste zdanie powiedziane z podniesiona glowa - "nie bylam dlugo gotowa na
        malzenstwo" "dopiero niedawno tak naprawde dojrzalam do zwiazku". COs w tym
        rodzaju. Takie podsumowanie, bez wdawania sie w szczegoly, bez kajania i bez
        obwiniania - "Ot zycie!" - moze rozwiac wlasnie cale napiecie wokol sprawy.
        • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:00
          Wenusjanko, masz rację. Spotykamy się czasem, choć rzadko. Atmosfera jest wtedy
          dość "gęsta" ( nie wiem , może oceniam to przez pryzmat moich uczuć).
          I właśnie dlatego chyba zdecyduję się na spotkanie. Myślę że jestem mu to winna,
          tak po ludzku...
          A swoją drogą dziwi mnie podejście większości - rozgrzebywanie, kopanie,
          wpieprzanie sie w cudze życie. Ludzie, co wy?
          • prawdziwa_wenusjanka Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 22:07
            odradzam specjalnie organizowane spotkanie. Kiedy na niego "wpadniesz" mozesz
            najwyzej zaproponowac kawe i bez specjalnych ceregieli powiedziec, ze chcesz
            przeprosic, ze tak wtedy czulas, nie trafiliscie w czas. Na luzie,jak kumpla.
            Macie swoje osobne swiaty, ktore musza byc juz oddzielone.
    • kobieta_na_pasach taka suka zadzwonila do mnie ze 4 lata temu 30.08.06, 16:01
      mąz ja pogonil na cztery wiatry:)
      • grogreg Re: taka suka zadzwonila do mnie ze 4 lata temu 30.08.06, 20:32
        Do Ciebie?
        • kobieta_na_pasach Re: taka suka zadzwonila do mnie ze 4 lata temu 31.08.06, 17:49
          grogreg napisał:

          > Do Ciebie?

          dzwonila do domu, wiec powinna sie liczyc,ze ja odbiore.:)
    • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:11
      z jednej strony, to miłe. z drugiej egoistyczne, bo nei chodzi ci w tym chyba o
      niego, a o siebie, o twój spokój. a jeszcze kolejnym wnioskiem, który niejako
      nasuwa mi się sam, jest to, że.. chyba nie dokońca gra w twoim życiu. albo cos
      jednak nie trybi, albo zwyczajnie jest ci tak dobrze, że się nudzisz, szukasz
      sobie sztucznych emocji, adrenaliny..
      moja odpowiedź na pytanie co robić- nic. życ dalej własnym życiem, nie grzebać
      się w przeszłosci, bo raz, że w sumie nie ma po co, a dwa, z tego nie moze
      wyniknać nic dobrego.
      (w razie wątpliwości jak postąpić, zkonsultuj to z mężem.. nie mam nic więcej do
      dodania, chyba już nei muszę, co?)
      • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:13
        grubaska20 napisała:

        > > (w razie wątpliwości jak postąpić, zkonsultuj to z mężem.. nie mam nic
        więcej do dodania, chyba już nei muszę, co?)

        he he. dobra rada ciotki Grubaski.
        • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:19
          heheh:) do usług;)
          www.laptopy.net/
          • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:20
            grubaska20 napisała:

            > heheh:) do usług;)
            > www.laptopy.net/

            a czemu reklamujesz laptopy?
            • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:23
              no mam je w sygnaturce:)
              reklama dźwignią handlu, nie? hehe;)
      • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:24
        idąc tropem "jest ci tak dobrze, że się nudzisz" - owszem, zawsze może być ciekawiej
        ale co złego może wyniknąć z aktu pokajania się przed byłym ?!??
        • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:26
          cherry_tree napisała:

          > idąc tropem "jest ci tak dobrze, że się nudzisz" - owszem, zawsze może być ciek
          > awiej
          > ale co złego może wyniknąć z aktu pokajania się przed byłym ?!??

          he he. zycze ci wiec tylko,zebys ktoregos pieknegos wieczora odebrala od bylej
          swojego meza telefon, he he. to sie przekonasz, jak to jest. no, chyba ze
          zwyczajnie meza nie kochasz, to zmienia postac rzeczy.
        • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:27
          wiesz, ja nie będę ci tego tłumaczyć. zapytaj męża;) a jak nadal nie będziesz
          rozumiała.. to wtedy to zrób i potem koniecznie nam tym napisz;)
          pozdrawiam:)
          • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:35
            Moje drogie, naprawdę uważacie , że takie spotkanie to oczywiste zagrożenie dla
            związku?
            Męża nie pytałam o pozwolenie ( chyba nie trzeba :)ale rozmawiałam z nim o tym,
            czy miałoby to dla niego znaczenie jako człowieka.
            Powiedział, że tak.
            • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:38
              cherry_tree napisała:

              > Moje drogie, naprawdę uważacie , że takie spotkanie to oczywiste zagrożenie dla
              > związku?
              > Męża nie pytałam o pozwolenie ( chyba nie trzeba :)ale rozmawiałam z nim o tym,
              > czy miałoby to dla niego znaczenie jako człowieka.
              > Powiedział, że tak.

              a jako dla mezczyzny? ech. albo podpucha albo jestem mloda i glupia. chociaz
              nie, grubaska tez mloda, a madra, wiec jestes tylko glupia.
              • widokzmarsa Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:43
                a ty babo do garów a nie będziesz tu krzyczeć na biedne dziewczyny!)
                Ja myślę że to ona ma ochotę na byłego bo się nudzi i próbuje sobie znaleźć
                usprawiedliwienie.
                Istnieje też możliwość że jest tak jak pisze, sam tak chciałem zrobić kiedyś ale
                w końcu zrezygnowałem by z tego nie wyszsło jakieś g... Tyle ze moja ofiara jest
                samotna.
                • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:45
                  widokzmarsa napisał:

                  > Tyle ze moja ofiara jest samotna.

                  Fujara i ofiara - niezly duet bylby:))))
                  Do mnie tez zadzwonil moj byl jakis rok temu (oswiadczyl mi sie kiedys).
                  Jestesmy teraz z mezem kwita:)
                  • widokzmarsa Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 17:02
                    niezła para fujara i ofiara. I wszystko jasne)
                • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:48
                  przejrzałeś mnie! Strasznie się nudzę, mam straszną ochotę na byłego, ale żeby
                  znowu nie czuć się podle czekam na błogosławieństwo forumowiczów!
                  • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:52
                    wiesz, przepraszam mogę się mylić, ale z każdą kolejną twoją wypowiedzią,
                    odnoszę wrażenie, że właśnie oczekujesz tu poparcia.. żebyś w końcu mogła dac
                    sobie wenętrzne przyzwolenie, zagłuszyła wątpliwości i zrobiła coś, czego
                    słuszność sama podważasz
                    ale to tylko moje subiektywne odczucie..
                    • malina_28 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 17:11
                      grubaska20 napisała:

                      > wiesz, przepraszam mogę się mylić, ale z każdą kolejną twoją wypowiedzią,
                      > odnoszę wrażenie, że właśnie oczekujesz tu poparcia.. żebyś w końcu mogła dac
                      > sobie wenętrzne przyzwolenie, zagłuszyła wątpliwości i zrobiła coś, czego
                      > słuszność sama podważasz
                      > ale to tylko moje subiektywne odczucie..

                      Może nie jest to trafione, ale moje odczucia na ten temat są takie same.
                      Odnoszę, może mylne wrażenie, że cherry_tree w jakiś sposób ciągnie do Jej
                      byłego i że wyjaśnienie i przeprosiny to nie wszystko.

                      Na Twoim miejscu jeśli pragniesz spokoju po obu stronach, nie powinnaś się z
                      nim kontaktować. Wydaje mi się że u niego i u Ciebie mogłoby to jakoś namieszać
                      w głowach, uczuciach. Jest oczywiście możliwość, że u niego wszystko wygasło,
                      przyjąłby przeprosiny i nie wywarło by to na jego życiu jakiegoś wpływu. Ale po
                      co ryzykować, skoro macie obydwoje podobno szczęśliwie ułożone życie?
      • prawdziwa_wenusjanka Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 22:15
        to nie tylko o nia chodzi, ale i o niego. Meska duma :))
        Jesli go poinformuje, ze o wyborach decydowalo cos innego niz jego osoba -
        uszczerbek na tej dumie powinien sie odbudowac.
    • megan26 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:50
      mnie tez mój były mąż przepraszał widziałam że naprawde sie zmienił i bardzo na
      nowo go pokochała przez jakieś dwa lata było jak w bajce ale po trzech latach
      ponownie odszedł i ten kolejny raz jest juz nie do wytrzymania boli tak bardzo
      i nie wiem czy było warto wierzyc czy było warto dla tych pięknych chwil
      powracac by teraz jeszcze bardziej cierpiec podobno dwa razy nie wchodzi sie do
      tej samej rzeki ja sie utopilam pozdrawiam
      • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:53
        megan bardzo mi przykro
        ale ja nie chcę do niego wracać, chcę go tylko przeprosić za sposób w jaki się z
        nim rozstałam, jak go żle potraktowałam...
    • miauka Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:52
      Uważam, że powinnaś to zrobić. Zwłaszcza, jeśli Cię to męczy. Nie rozumiem
      gadania, że przeproszenie kogoś to egoizm. Bzdura. Nie pomyślałaś, że jemu też
      może będzie lżej, jeśli usłyszy Twoje pokajanie się, przyznanie do winy i
      przeprosiny? Ja, będąc na jego miejscu, chętnie bym się spotkała i wybaczyła.

      Nic nie ryzykujesz, najwyżej Ci powie, żebyś spadała.
      • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 16:58
        wiesz dlaczego byś tak zrobiła? bo rozważasz tylko optymistyczny wariant, że to
        nei będzie3 wiązao się z żadnymi komplikacjo-konsekwencjami.. zakładasz, ze ta
        osoba czekałaby tylko, schyliła łeb, powedziała, nie ma sprawy.. ale nie wiesz
        co ta osoba przeżyłą, co czuje, jak o tobie myśli, co mogłabyś usłyszeć, jakie
        emocje i przemyślenia mogłaby wywołać twoja ingerencja w jego świat.. może ale
        nie musi..
        podejmownie takeigo ryzyka nie wydaje mi sie odpowiedzialne, ani rozsądne
        • miauka Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 17:03
          A mnie wydaje się niezmiernie odpowiedzialne, dojrzałe i odważne...

          I wiem bardzo dokładnie, dlaczego bym tak postąpiła. Ponieważ takie
          niedokończone sprawy "trzymają" człowieka, zarówno pokrzywdzonego, jak i
          krzywdzącego.

          Dlaczego zakładasz komplikacje? Jeśli po 7 latach facet zieje jeszcze
          wściekłością i rana mu się natychmiast zacznie otwierać, to jest nienormalny i
          powinien się leczyć. Normalne jest to, że dojrzali luczie zamykają niezałatwione
          sprawy - wg mnie to jeden z wyznaczników dorosłości.
          • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 17:12
            brak spójności.. co chciałabyś zamykać, skoro zakładasz, że facet sam
            "zamknąłby" tę sprawę? stwierdzenie, że jeśli sam sobie sprawy przez ten czas
            nei "zamknął", to jest nienormalny, także nie wskazuje na wolę "zamykania"
            czsegokolwiek. wracamy do punktu wyjścia, chodzi o jakies pieprzone konwenanse,
            uzyskanie rozgrzeszenia, bez ponoszenia żadnych kosekwencji, wysiłku.. jeśli
            tak, to szkoda zawracania za przeproszeniem dupy. no chyba, że jeszcze chodzi o
            zaspokojenie ego, odnowienie satysfakcji, poczucia wyższości, pod płaszczykiem
            przeprosin oczywiście.. wtedy- otak! wtedy oczywiście należy napasac swoje ego!
            hehe:)
            • miauka Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 17:24
              Zamknąć trzeba ten związek - zamknąć nie wrednie, ale ładnie. Nigdy nie jest na
              to za późno. To nie ma nic wspólnego z konwenansem, wręcz przeciwnie, to trudna
              droga.
              Jeśli chodzi o niego to chodziło mi o to, że pewnie już go tak serce nie boli,
              jak na początku, ale na pewno czuje się z tym źle - poczułby się lepiej, jeśli
              zostałby przeproszony.
              I tu nawet nie tyle chodzi o rozgrzeszenie i wybaczenie, ale samą świadomość, że
              ta druga osoba wykonała trudną pracę i zabiega o to (to trudne po 7 latach
              zadzwonić i przyznać się do winy, jesli facet jest inteligentny, doceni to).
              Tych bzdurek o ego, poczuciu wyższości itd nie komentuje, bo świadczą chyba o
              postrzeganiu świata tylko i wyłącznie przez pryzmat własnego charakteru. A
              ludzie, moja droga grubasko, są różni...
    • onlyju Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 17:13
      Byłaby to fantastyczna błazenada i dowód na to, że jednak dobrze się stało, że
      nie jesteście razem.
      Daj już sobie spokój, przecież i tak nigdy nie będziecie świetnymi przyjaciółmi
      zapraszającymi się na rodzinne kolacje.
    • miauka Re: Przeprosiny po latach... Zrób to :-) 30.08.06, 17:16
      Zrób to, kochana. Nawet jesli tylko spróbujesz, będzie Ci lepiej, bo nabierzesz
      do siebie szacunku i chociaż częściowo pozbędziesz się dołującego przecież
      poczucia winy. Nie słuchaj bzdur, że to egoizm, że mu zaszkodzisz i że Twój
      teraźniejszy związek na tym ucierpi. To jest wręcz przeciwnie.

      Trzeba zawsze robić to, co mówi do nas nasze dobre "ja", empatyczne "ja" -
      przepraszanie JEST DOBRE!
      • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... Zrób to :-) 30.08.06, 17:22
        zgadzam się z tobą w całej rozciągłości!! przepraszanie jest dobre!! tylko tu
        nie chodzi o przepraszanie..
        pozdrawiam
        miłego wieczoru życzę:)
        • miauka Re: Przeprosiny po latach... Zrób to :-) 30.08.06, 17:27
          A o co? Cholera, może ja czytać nie umiem. A zdawało mi się, że zmyślna
          dziewczynka jestem :-)
          • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... Zrób to :-) 30.08.06, 17:33
            no widzisz..:) najważniejsze neiwidoczne dla oczu:/ tu absolutnie nei chodzi o
            to, żeby chłopak poczuł sie lepiej, chodzi o samopoczucie autorki wątku, a to
            już z przepraszaniem ma niewiele wspólnego. druga rzecz, mam nieodparte
            wrażenie, że chodzi tu tez o jakies dowartościowanie się. nie popieram tego.
            napewno się o tym nie dowiemy, ale wydaje mi sie, ze niebawem usłyszymy jeszcze
            kontynuację tej przygody, pod zmienionym nickiem:)
            • miauka Re: Przeprosiny po latach... Zrób to :-) 30.08.06, 17:41
              grubaska20 napisała:

              > no widzisz..:)

              Nie, nic nie widzę :-( Spradź w słowniku, co to ironia.

              > tu absolutnie nei chodzi o
              > to, żeby chłopak poczuł sie lepiej, chodzi o samopoczucie autorki wątku, a to
              > już z przepraszaniem ma niewiele wspólnego. druga rzecz, mam nieodparte
              > wrażenie, że chodzi tu tez o jakies dowartościowanie się. nie popieram tego.
              > napewno się o tym nie dowiemy, ale wydaje mi sie, ze niebawem usłyszymy jeszcze
              > kontynuację tej przygody, pod zmienionym nickiem:)

              To, że masz "wrażenie" oraz bujną wyobraźnię, to widać.
      • miriam1336 Re: Przeprosiny po latach... tak 30.08.06, 17:24
        ja bym to najprawdopodobniej zrobila,
        gdybym czula taka potzreba,
        nie chodzi tylko o to ze Ty sie lepiej poczujesz,
        ale takze o to ze on pzreciez musial cierpiec i czuc sie porzuconym,
        niewiele wartym po tym jka go zostawilas,
        moze gdy teraz pzreprosisz i powiesz ze tak nie bylo to lepiej sie
        poczuje ... ? oczywiscie tgeo nigdy nie wiadomo ...

        ale spotkanie zawsze mozesz zaproponowac, najwyzej odmowi !
        • miauka Re: Przeprosiny po latach... tak 30.08.06, 17:26
          Miriam, dzięki, już myślałam, że tylko ja tu jakiś dziwak jestem :-)
          • walnientaenta Re: Przeprosiny po latach... tak 30.08.06, 17:52
            ja bym nie chciała spotkania, ale gdybym dostała list z przeprosinami....zalezy
            jednak jakie było rozstanie i co napiszesz.
            Jesli napiszesz ze dorosłaś do małżeństwa -ZLE- bo dlaczego nie wtedy, wiec
            teraz wiec moze z nim ....itp to jest rozgrzebywanie
            Ale słowa : dorolsłam wiem ze jestem szmata, mam wyrzuty sumienia,przepraszam -
            minimum słów, koniec zadnych spotkan dajacych nadzieje, czy cokolwiek...Pokazac
            mężowi, wyslac, zakonczyc. Jak byłego kiedys spotkasz i sie usmiechnie to wiesz
            ze masz rozgrzeszenie
          • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... tak 30.08.06, 18:08
            dzieki kobiety :) Oczywiście, że nie chodzi tylko o moje samopoczucie. Takim
            rozstaniem umniejszyłam wszystkiemu co działo się między nami. Źle mi z tym,
            myśle, że jemu też było. I myślę, że choć minęło sporo czasu, takie oczyszczenie
            może mieć znaczenie.
            Przykre, że niektórzy doszukują się czegoś "między wierszami", posadzają o
            nieszczere intencje.
            • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... tak 30.08.06, 18:11
              cherry_tree napisała:

              >
              > Przykre, że niektórzy doszukują się czegoś "między wierszami", posadzają o
              > nieszczere intencje.

              przykre jest to,ze nie bierzesz pod uwage uczuc "tych trzecich", ktorzy nic nie
              wam nie zawinili, poza tym,ze wyszli za was za maz z milosci. czego o tobie
              raczej nie mozna powiedziec, bo inaczej w ogole nie myslalabys o tamtym facecie.
              czy ja mam teraz dzwonic i przepraszac wszystkich 26ciu facetow, ktorych
              puscilam w trabe nim wyszlam za mojego obecnego?
    • boski.zawodowiec musiałabyś mu się oddawać przez długi czas 30.08.06, 17:54
      to może by i przebaczył a tak zwykłe i w ustach 99% ludzi guzik warte
      przepraszam i tak nic nie zmieni.
      • walnientaenta Re: musiałabyś mu się oddawać przez długi czas 30.08.06, 17:59
        fakt !daltego pytanie jaki to był związek, nie jest to proste. Jak mu np: na
        oswiadczyny w resteuracji odpowiedziała , spadaj kuta..e. No to nie wiem ...
        i tak bedzie miał ja za głupią babę.
        • boski.zawodowiec musiałaby sie dac porządnie upokorzyć 30.08.06, 18:06
          to jedyny sposob aby drugiemu człowiekowi przeszły zale.
          Co mu da jakieś głupie przepraszam?
        • kobieta_na_pasach Re: musiałabyś mu się oddawać przez długi czas 30.08.06, 18:08
          walnientaenta napisała:

          > fakt !daltego pytanie jaki to był związek, nie jest to proste. Jak mu np: na
          > oswiadczyny w resteuracji odpowiedziała , spadaj kuta..e. No to nie wiem ...
          > i tak bedzie miał ja za głupią babę.

          he he. no nie. nasza bohaterka wydaje sie byc osoba kulturalna przez duze Ku.
          • walnientaenta Re: musiałabyś mu się oddawać przez długi czas 30.08.06, 18:22
            nadal twierdze ze istotne jak sie rozstali, i dlaczego tyle lat ją to boli??
            Jesli rzuciłam kogos w sposób kulturalny niekochanego to mi to obojetne po
            latach, jesli niekulturalnie to chyba tez mi to obojetne, jesli mysle o tym 7
            lat tzn. ze kocham i jestem nieszczesliwa, spotkac sie chcę bo moze jemu też
            sie nie układa, wiec moze......
            jesli tylko wyrzuty sumienia to list, trzy słowa rozgrzeszenia i koniec,
            zamkniety przedział życia bez spotkania.
    • eva.walicka Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 22:26
      cherry_tree napisała:

      > Powiedzcie proszę, czy takie przeprosiny, rozmowa miałaby dla was znaczenie po
      > latach. Czy to po prostu ma sens?
      >
      > Liczę na wasze opinie w tej sprawie

      Myślę, że tak. A patrzę na to z punktu osoby pokrzywdzonej i krzywdzącej. Ważne
      by to zrobić tak, by to nie było zbyt niezręczne dla żadnej ze stron, a to może
      być trudne.

      Ja osobiście nie żałuję, że kiedyś przeprosiłam chłopaka, którego pewno trochę
      skrzywdziłam. Nie wiem czy to miało dla niego jakieś znaczenie, ale mnie było
      potrzebne. Razem kiedyś wracaliśmy z uczelni i idąc obok zwyczajnie
      powiedziałam "przepraszam" wyjaśniając o co chodzi, ale nie wdając się zbytnio
      w szczegóły. Nie wiem co On czuł, ale mnie było straszliwie głupio. Najbardziej
      głupio, że nie zrobiłam tego wcześniej.

      Z drugiej strony, gdyby przeprosił mnie facet, który mnie kiedyś bardzo
      skrzywdził nie miałabym mu tego za złe. Nie musiałby nawet umawiać się
      specjalnie, bo kiedyś przypadkowo spotkaliśmy się w autobusie. (Rozmawialiśmy
      chwilę, On siedział, a ja stałam). Trochę byłoby mi lżej myśleć, że zmarnowałam
      kilka lat nie dla takiego_znowu_drania. Żadnych ran by nie zaogniał bo nie mam
      nawet blizn po tamtym związku.
    • takamine Re: Przeprosiny po latach... 30.08.06, 23:28
      Wiesz co... A ja jestem wlasnie takim skrzywdzonym facetem. A jednoczesnie kiedys bylem krzywdzacym. Rozumiem Cie znakomicie. Jezeli ktos ma odrobine przyzwoitosci i nie traktuje ludzi jak zabawki, to go meczuy i dreczy jego wlasne wredne postepowanie w przeszlosci. Ja skrzywdzilem dziewczyne, zachowalem sie jak baran i zranilem jej uczucia. Po pol roku postanowilem ja przeprosic. Zadzwonilem i zostawilem wiadomosc. Nie chciala ze mna rozmawiac jednak po kilku dniach odpisala mi sms ze moze ze mna porozmawiac. Rozmowa byla krotka. Ona powiedziala mi co mysli o moim postepowaniu, ja powiedzialem co mialem do powiedzenia, przeprosilem ja i rozstalismy sie. Myslalem ze to juz koniec i ze wiecej jej nie uslysze i nie zobacze ale bylem i tak zadowolony z siebie i z tego ze to zrobilem. Po tygodniu albo dwoch ona zadzwonila i umowilismy sie na kawe. Teraz jestesmy przyjaciolmi mimo tego ze oboje jestesmy w zwiazku. Uwazam ze dwoje doroslych ludzi moze sobie znakomicie poradzic ze swoimi uczuciami i niekoniecznie jest tak, ze od razu po kawie idzie sie do lozka i zdradza sie meza czy zone.
      Z drugiej strony - sam jestem zraniony przez inna kobiete. Ona pewnie nigdy nie odwazy sie na gest przeprosin. A mi on bylby bardzo potrzebny. Wlasnie z tego powodu, ze dalby mi poczucie ze ona wie ze zrobila swinstwo i ze jednak bylem dla niej wazny. Rany ktore mialem juz dawno sie zagoily. Te przeprosiny przywrocilyby po prostu pewna rownowage w moim osobistym wszechswiecie.
      Uwazam ze ludzi nie powinno sie traktowac jak przedmioty. Uwazam tez ze jezeli Ty bylabys zraniona i chcialabys uslyszec przeprosiny to to jest wystarczajacy powod zeby przeprosic jego. Moze nie bedzie chcial z Toba gadac. W najgorszym wypadku spadnie Ci kamien z serca. Acha... nawet jezeli cos do niego jeszcze czujesz, to tez nie przeszkadza. To ludzkie. I wielkosc czlowieka polega na umiejetnosci panowania nad swoimi uczuciami a nie poddawaniu sie im. Odczuwanie sympatii do kogos z kims sie kieys bylo jest naturalne. Pozdrawiam!
      • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 09:23
        dziękuję Ci, to ważny dla mnie głos
      • megasia Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 11:38
        bardzo mądrze napisane.
      • miauka Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:07
        Ładne. Dzięki

        PS. I wyszło na moje :-)))
    • miauka Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:12
      Wisienko, trzymam kciuki :-)
      • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:30
        Kochana jesteś :) Dzięki za "rozumiejącą" obecność w moim wątku, pozdr
        • miauka Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:32
          No problemos :-)
    • malina_28 Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:43
      Przeprosić, niby byłoby ładnie czy miło. Tylko biorąc pod uwagę sytuację, czy
      nie zbyt duże ryzyko rozgrzebywać stare sprawy jeśli w waszych związkach
      wszystko dobrze się układa?
      Jeśli facetowi już na dobre przeszło i przyjąłby to jako miły ludzki gest, to
      ok. Tylko co wtedy jak to niby zwykłe słowo przepraszam spowoduje, że u niego
      powrót do analizowania pewnych sytuacji które były juz zamknięte? Jeśli wtedy
      cierpiał, może odczuwa pewien ból i dzisiaj, to chyba na niewiele zdadzą mu się
      słowa.
      Może i z tych przeprosin wyszłoby coś dobrego dla was. Ale jeśli brak pewności
      co to da, to czy jest sens ryzykować zburzenie spokoju po obu stronach?
      • miauka Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:46
        malina_28 napisała:

        > Może i z tych przeprosin wyszłoby coś dobrego dla was. Ale jeśli brak pewności
        > co to da, to czy jest sens ryzykować zburzenie spokoju po obu stronach?

        O jakim spokoju mówisz? Przeczytaj ze zrozumieniem post Cherry_tree - w niej nie
        ma spokoju, martwi się, że źle postąpiła i chce to naprawić.
        Przeproszenie kogoś zawsze coś daje - właśnie spokój.
        • malina_28 Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:51
          w niej ni
          > e
          > ma spokoju, martwi się, że źle postąpiła i chce to naprawić.
          > Przeproszenie kogoś zawsze coś daje - właśnie spokój.

          Może początkowo jej dałoby to spokój. Tylko co z tym facetem ,który juz raz był
          w przykrej sytuacji? Chodziło mi o to, czy to nie zburzy jego spokoju i
          ewentulanie w konsekwencji nie spowoduje trudności w życiu cherrt_tree?
          Nie załadam, ze tak będzie, tylko piszę dla zastanowienia czy ciężar który nosi
          jest tak wielki, że warto podejmować ryzyko.
          • miauka Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 12:59
            malina_28 napisała:
            > Chodziło mi o to, czy to nie zburzy jego spokoju i
            > ewentulanie w konsekwencji nie spowoduje trudności w życiu cherrt_tree?
            > Nie załadam, ze tak będzie, tylko piszę dla zastanowienia czy ciężar który nosi
            > jest tak wielki, że warto podejmować ryzyko.

            Myślę, że na chwilę może jemu zburzy spokój, ale korzyść z przeprosin (i dla
            niego, i dla niej) uważam za wartość dużo większą niż chwilowe zburzenie spokoju.

            Właśnie dlatego warto podjąć ryzyko, żeby pozbyć się ciężaru. Myślę, że facet
            też nosi zadrę i ciężar z tego powodu, a przeprosiny mogą tylko pomóc.

            Oczywiście, że przeprosiny spowodują dla Cherry_tree trudność - bo przeprosiny
            po latach są trudne :-) Poza tym musi liczyć się z tym, że nie będzie chciał z
            nią rozmawiać, a narażanie się na takie odrzucenie jest aktem wielkiej odwagi
            cywilnej. Podziwiam ją, właśnie ze względu na odwagę i wspaniałą intuicję, która
            pcha ją w kierunku takiego rozwiązania sprawy.
            • malina_28 Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 13:17
              > Właśnie dlatego warto podjąć ryzyko, żeby pozbyć się ciężaru. Myślę, że facet
              > też nosi zadrę i ciężar z tego powodu, a przeprosiny mogą tylko pomóc.
              Tylko jeśli ta zadra jest głównie z tego powodu, ze ona go nie chciała,
              odrzuciła, to przeprosiny niczego nie zmienią, nie cofną czasu. Owszem, mogą
              wyjaśnić, czemu rozstanie odbyło się w taki a nie inny sposób, ale marna to
              pociecha zakładając ikle go to bólu kosztowało.
              Jeśli facet dawno przeszedł nad tym do porządku dziennego, to może przeprosiny
              mogą i jemu dać spokój. Bedzię może miał jasniejszy obraz tego wszystkiego.
              Tylko tak naprawdę nie można mieć pewności jak on to widzi na dzień dzisiejszy
              i czy da mu to cos poztywnego.

              Nie wiem czy nie za mocno tu analizuję, ale to chyba dlatego że byłam w
              podobnej sytuacji. Przez długi czas chciałam przeprosić, wyjaśnić. Tylko
              różnica taka, że nie zrobiłam świnstwa, tylko z czasem zaczęłam dostrzegać
              coraz więcej swoich błędów, które przyczyniły się do rozwalenia czegoś dobrego.
              Męczyło mnie to, wracało po latach, ale nie zdobyłam się na to żeby po takim
              czasie na nowo się kontaktować. Łaczyło nas bardzo silne uczucie i zbyt duża
              obawa, że coś mogłoby się zacząć na nowo. Czasem przychodzi mi to jeszcze do
              głowy, ale nie robię nic, mimo że mam od czsu do czasu okazję.
              • miauka Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 13:29
                malina_28 napisała:

                > Tylko jeśli ta zadra jest głównie z tego powodu, ze ona go nie chciała,
                > odrzuciła, to przeprosiny niczego nie zmienią, nie cofną czasu. Owszem, mogą
                > wyjaśnić, czemu rozstanie odbyło się w taki a nie inny sposób, ale marna to
                > pociecha zakładając ikle go to bólu kosztowało.

                Uważam, że to nie jest marna pociecha, to duża pociecha, zwłaszcza jeśli ją
                kochał i został zraniony.

                > Jeśli facet dawno przeszedł nad tym do porządku dziennego, to może przeprosiny
                > mogą i jemu dać spokój. Bedzię może miał jasniejszy obraz tego wszystkiego.
                > Tylko tak naprawdę nie można mieć pewności jak on to widzi na dzień dzisiejszy
                > i czy da mu to cos poztywnego.

                Nigdy do niczego nie można mieć pewności, jak tylko do własnej śmierci. Wg mnie
                to "da mu coś pozytywnego" bez względu na jego dzisiejszy do niej stosunek.

                > Męczyło mnie to, wracało po latach, ale nie zdobyłam się na to żeby po takim
                > czasie na nowo się kontaktować. Łaczyło nas bardzo silne uczucie i zbyt duża
                > obawa, że coś mogłoby się zacząć na nowo. Czasem przychodzi mi to jeszcze do
                > głowy, ale nie robię nic, mimo że mam od czsu do czasu okazję.

                Myślę, że skoro przychodzi Ci to do głowy, to nadal Cię to męczy - i dlatego to
                analizujesz i się tego obawiasz, projektujesz też swój lęk na cherry_tree, to
                normalne. Poza tym bez Twojej zgody nic nie może zacząć się na nowo, można po
                prostu spotkać się i przeprosić, i tyle.
                • malina_28 Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 13:44
                  > Myślę, że skoro przychodzi Ci to do głowy, to nadal Cię to męczy - i dlatego
                  to
                  > analizujesz i się tego obawiasz, projektujesz też swój lęk na cherry_tree, to
                  > normalne. Poza tym bez Twojej zgody nic nie może zacząć się na nowo, można po
                  > prostu spotkać się i przeprosić, i tyle.

                  Wiadomo, że nie może się zacząć, ale może powodować próby z jego strony,
                  niepotrzebne dyskusje.
                  Dlatego na dzień dzisiejszy zdecydowanie jestem na nie. Z jednej strony
                  chciałabym się przyznać do tych błędów, porozmawiać, ale wtedy spora szansa na
                  powrót do dyskusji, rozstrząsania dawnych spraw, częstszych prób kontaktowania
                  się z jego strony, a tego chcę uniknąć.

                  cherry_tree zrobi tak jak uzna że dla niej najlepiej i mam nadzieję, że wyjdzi
                  e jej to na dobre, osiągnie spokój i żadna z negatywnych wersji nie będzie
                  miała miejsca.
              • cherry_tree Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 13:45

                No właśnie, malina_28 sama przyznaje, że takie rzeczy jednak wracają Nie chcę
                przez kolejne lata wałkować w sobie tematu
                Dochodzę do wniosku, że jak się czuje, że się powinno coś zrobić, to po prostu
                trzeba to zrobić. Niestety często wcale nie jest to takie "po prostu"
                Pogodzona z wszelkimi konsekwencjami zadzwonię dzisiaj do niego i nie będę was
                więcej zamęczać :)
                • prawdziwa_wenusjanka ja bym w takiej sprawie nie dzwonila.... 31.08.06, 14:04
                  Mozesz zadzwonic. Ale wymysl pretekst i przepros przy okazji. Nie kladz nacisku
                  na te przeprosiny. Nie wiesz, jak facet to przezyl, jak dlugo i co w nim
                  jeszcze siedzi. Jezeli jeszcze cos siedzi, to powinnas to zdmuchnac, pomoc mu
                  sie pozbyc. Przeprosisz i co? Zotawisz milczenie, w ktore on wlozy to, co dla
                  niego bedzie najprzyjemniejsze. A jesli NAPRAWDE bylas dla niego wazna?
                  Jak musisz dzwonic, to ze sprawa, zupelnie nie zwiazana z tym, co miedzy Wami
                  bylo.
                • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 17:51
                  cherry_tree napisała:

                  >
                  >
                  > Pogodzona z wszelkimi konsekwencjami zadzwonię dzisiaj do niego i nie będę was
                  > więcej zamęczać :)

                  wiesz, jak ja przywitalam te, o ktorej pisalam wyzej? "spadaj ku..szonie". mam
                  nadzieje,ze ciebie to nie spotka:))
    • grubaska20 Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 14:01
      czyli dokładnie jak juz wczsześniej zostało to napisane - szukałaś na forum
      jedynie poparcia dlaq decyzji, którą gdzies tam w środku już podjełaś. pomimo
      iż posypał się grad negacji, skoncentrowałaś się na opiniach "za", opiniach
      zgodnych z podjętą juz przez ciebie decyzją. te głosy poparcia, pomagają ci
      zagłuszyć wątpliwości i udzielić sobie wewnętrzne przyzwolenie na taki krok (w
      mojej opinii bardzo wątpliwy
      i niekoniecznie potrzebny)
      jak już również napisałam - zrobisz tak, jak sama uznasz za słuszne..
      pozdrawiam
      • miauka Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 14:44
        Oczywiście, że potrzebowała wsparcia i akceptacji, grubciu, jak każdy z nas...
    • kobieta_na_pasach mysle, ze on cie oleje 31.08.06, 17:53
      tylko,ze ty nam tego nie napiszesz. mialam podobna sytuacje, kilkadziesiat lat
      temu, z ta roznica, ze on byl sam, i ja nikogo nie mialam. tez mi sie zachcialo
      przepraszac i...jakiez bylo moje zdziwienie. zostalam pierwszy raz w zyciu
      olana!:)))))))))
    • kotbehemot6 Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 17:56
      lubię jasne sytuacje i rozumiem Twoją chęć wyjaśnienia nieporozumienia sprzed
      lat. Niemniej taki gest może być zrozumiany opatrznie przez byłego partnera , no
      i przez jego połowicę. Nie za bardzo wyobrażam sobie jakbyś miała to
      zrobiż.Dzwonisz po latach i nagle "przepraszam" hmmmm Moze jeżeli tak bardzo Ci
      na tym zależy zastosuj archiczną metode komunikacji typu list z wyjaśieniami,
      oczywiście taki bez podstekstó typu zaluję bo mogłoby być inaczej, W każdym
      razie cel szczytny ale moze trochę pokomplikowac życie .
      • kobieta_na_pasach Re: Przeprosiny po latach... 31.08.06, 17:59
        kotbehemot6 napisała:

        > lubię jasne sytuacje i rozumiem Twoją chęć wyjaśnienia nieporozumienia sprzed
        > lat. Niemniej taki gest może być zrozumiany opatrznie przez byłego partnera , n
        > o
        > i przez jego połowicę.

        he he. ale za to zrozumie ja na pewno jej polowica.he he, no nie moge.
    • kobieta_na_pasach czekamy, czekamy, droga czeri:) 01.09.06, 09:32
      co? wyzywala jednak od ku..szonow?:)
    • odwazni_i_sprawiedliwi Re: Przeprosiny po latach... 02.10.16, 23:57
      Oczywiście, że powinnaś przeprosić! Nie słuchaj tych debili z forum i przeproś, za coś co źle zrobiłaś. Oni by nie przeprosili, bo się boją ewentualnych konsekwencji jakie czekają ich od pokrzywdzonej strony. Bądź fair i biegusiem idź przeproś.
Pełna wersja