buziaczkowa82
03.09.06, 18:43
Przez wieksza czesc mojego zycia myslalam, ze to raczej kobieta powinna
czekac na ten "gest" od faceta....jak kazda dziewczynka czekalam na ksiecia z
bajki:/..rzeczywistosc jest jednak inna:/
Wiem, ze takich tematow bylo juz chyba z milion, ale u mnie to wyglada troche
inaczej i nie wiem co mam na ten temat sadzic...
Jestem juz z moim chlopakiem 4 lata, mieszkmay z soba juz od trzech.Rok temu
moj ukochany stwierdzil, ze najwyzsza poka zareczyc sie i zaczac planowac
slub.Do konca ubieglego roku mial nastapic ten moment....jednak nie nastapil
(bo nie bylo pieniedzy na pierscionek).Pozniej znow byl temat zareczyn
poruszony z jego strony, ze juz w maju na bank...oki...czekalam, nie
naciskalam (a w glebi duszy czekalam na ten moment)...i sie nie
doczekalam...mnie juz powoli meczy ta nieslownosc mojego faceta i juz
przestalam o tym myslec...az do wczoraj...moj luby stwierdzil, ze skoro
jestemy w zwiazku partnerskim to czemu JA mu sie nie oswiadcze....!!myslalam,
ze spadne z krzesla:)))...Nie rozumiem jego..czyzby sam nie potrafil podjac
decyzji i chce zebym go wyreczyla??Dziewczyny oswieccie mnie...bo albo on
zglupial albo ja jestem staroswiecka:)