jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....??

05.09.06, 01:17
Dwa i poł rokuu temu poznałam mężczyznę. Na początku było dobrze, wszytsko
sie układało, wydawało mi sie, że to TEN. Ale nie trwało to długo. Po około
roku zaczeło sie psuć, było coraz gorzej...od kłotni do kłotni. W końcu
postanowiłam, że sie rozstaniemy na jakiś czas, ale okazało sie, że ...JESTEM
W CIĄZY !! Byłam załamana. Ciąza to pasmo złych wspomnień. Ten człowiek
wykończał mnie psychicznie, zamykałam sie w łazience i ryczałam całymi
nocami. Urodził sie syn. Moje przezycia w czasie ciązy odbiły sie na jego
zdrowiu. Jest chory. Walczę o jego zdrowię i modlę sie. Dalej nie dogaduje
sie z jego ojcem. Chcę odejść, rozstać sie z nim,ale rodzina ciagle
powtarza: "dzicko musi mieć ojca". Jest mi strasznie źle, cierpię w tym
związku kazdego dnia, codziennie płaczę, jestem strasznie nieszczęsliwa. Nie
wyobrażam sobie jak mialabym zyć z tym człowiekiem dalej, ale jednocześnie
zastanawiam sie JAK JA TO WYTŁUMACZĘ MOJEMU DZIECKU GDY DOROŚNIE ??? Co ja
mam robić, jak dalej żyć...czy skażac sie na cierpienie w nieudanym związku
po to żeby dziecko miało ojca? Nie wiem co robić. Wydaje mi sie, że moje
zycie legło w gruzach. Jestem bezradna, nie mam nikogo z kim mogłabym
pogadać, wyżalić sie....nie mam już sił..........
    • imlardis2 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 01:33
      Jeśli to nie Ten, jeśli go nie kochasz i nie dogadujecie się, dziecko teżnie
      będzie szczęśliwe, bo przed dzieckiem nie ukryjecie Waszych problemów.
      Małżeństwo moich rodziców nie było dobre, ale moja ś.p. mama nie odeszła od
      ojca ze względu na nas - dzieci. My wiemy, że mogłaby być szczęśliwa bez niego,
      ale jej się wydawało, że tak będzie lepiej. Ale nikt nie był szczęśliwy w tej
      rodzinie i może moja mama żyłaby jeszcze... (zmarła dosyć młodo) gdyby nie
      ciągła zgryzota. A ja, pamiętam od najwcześniejszego dzieciństwa modliłam się o
      to, by rozstała się z ojcem, albo, żeby on umarł. On żyje i ma się dobrze.
      Czy chcesz takiej przyszłości dla swojego maleństwa? Czy chcesz, by przez całe
      życie miało zaburzone poczucie wartości (szczególnie swojej) i znienawidziło
      Ciebie, albo swojego ojca? Nie ma tak, że sobie nie poradzisz. Znam osobę,
      która została wdową z szóstką małych dzieci i żyje, zaś dzieci mają się
      świetnie!
      Może jeszcze poznasz kogoś wartego Twojej uwagi. Mówię z doświadczenia, nie
      marnuj życia sobie i synkowi. Trzymam kciuki, żeby wyzdrowiał
      • maretina Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 08:03
        robisz z igly widly. nie widze problemu w wyjsnieniu dziecku dlczego tt nie
        mieszka z nami. bez przesady! wlcz o siebie. na cholere dziecku rodzin, w
        ktorej matka non stop siedzi zmknieta w lzience i wyje do czterech sciana
        ojciec ja upadla? takie wzorce maja byc dobre dla dziecka?
        na pewno nie. po rozstniu z fcetem dziecko nie traci ojca, to dwie rozne sprawy!
        • serdeczny.przyjaciel Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 08:33
          Nie bój się podjąć suwerenną decyzję. Dziecko i Ty stracicie na tym
          bezsensownym trwaniu najbardziej. Nie chciałabyś napewno doczekać chwili, gdy
          okaże się, że dziecko obwinia siebie o zaistniałą sytuację. A może się tak stać!
      • reniatoja Imlardis jakbym czytała o sobie i swoich rodzicach 05.09.06, 16:30
        Po prostu pod każdym zdaniem mogłabym się podpisać. Niestety wszystko
        identycznie. :((((
    • kobieta_na_pasach Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 08:50
      trzeba bylo uwazac, jak sie bzykalas, a nie mialas co do faceta pewnosci.
    • lavieenrose Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 08:51
      Dziecko, jak zacznie myslec, niezaleznie od tego, co bedziesz mowic, znajdzie
      swoja wersje. Dziecku powiesz po prostu prawde.
      A zgodnie z nia ono ma ojca. W filmie "Pani Doubtfire" Robin Wiliams pokazuje,
      jak to mozna tlumaczyc i wytlumaczyc.
      Dziecko bedzie szcesliwe, jesli bedzie mialo szczesliwych rodzicow. I
      przekonanie, ze niezaleznie od tego, jak oddalili sie od siebie, obydwoje je
      kochaja. Twoim obowiazkiem jest pomoc mu w przyszlosci znalezc komfort w calej
      sytuacji. A teraz - musisz zdobyc sily, zeby dzieciak mial wszystko, co jest mu
      potrzebne. Postaraj sie nie zapominac o sobie. Jesli uwazasz, ze rozstanie jest
      tutaj najlepszym wyjsciem, nie zwlekaj i nie daj sie spacyfikowac. I potem nie
      zrob powaznego bledu, probujac byc i matka i ojcem. Cos takiego i tak sie nie
      uda.
      Wkraczasz na trudna droge. Ale nie pierwsza, ani nie jedyna ;)
      • kreola7 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 09:32
        Dziewczyno musisz być silna i zdecydować.
        Mało Ci problemów z maluszkiem, chcesz jeszcze "wozić się" z jego ojcem, a po
        niedługim czasie nabawić się nerwicy czy wpaść w depresję. To na pewno nie
        przyczyni się do lepszego samopoczucia Twojego dziecka. Bo ono jest
        najczulszym "barometrem" atmosfery w domu.
        Jeżeli masz wsparcie w kimś kto może Ci pomóc to nawet się nie zastanaiwaj,
        odejdź.
        Możesz oczywiście bez emocji zdecydować, że na początek będzie to rozstanie na
        jakiś czas, porozmyślacie, a potem czas pokaże, może szanowny tatuś doceni to
        co traci.
        Poza tym nie wiesz jak wasze życie(Twoje i Twojego dziecka się potoczy)może
        spotkasz odpowiedniego mężczyznę i on doskonale wypełni lukę mężczyzny w waszym
        domu, a z ojcem syn i tak będzie miał kontakt(jeżeli ojciec będzie miał chęć
        oczywiście).
        Głowa do góry to nie koniec świata masz wspaniałego synka do którego musisz się
        uśmiechać, on już ma swoje smutki, na razie mam nadzieję...Nie pogłębiaj tego
        stanu, bo właśnie to mu bardziej zaszkodzi.

        Trzymam za ciebie kciuki, pozdrawiam Cię ciepło
        Joanna(mama małej Mai)
    • maialina1 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 09:31
      viktoria1973 napisała:

      > Dwa i poł rokuu temu poznałam mężczyznę. Na początku było dobrze, wszytsko
      > sie układało, wydawało mi sie, że to TEN. Ale nie trwało to długo. Po około
      > roku zaczeło sie psuć, było coraz gorzej...od kłotni do kłotni. W końcu
      > postanowiłam, że sie rozstaniemy na jakiś czas, ale okazało sie, że ...JESTEM
      > W CIĄZY !! Byłam załamana. Ciąza to pasmo złych wspomnień. Ten człowiek
      > wykończał mnie psychicznie, zamykałam sie w łazience i ryczałam całymi
      > nocami. Urodził sie syn. Moje przezycia w czasie ciązy odbiły sie na jego
      > zdrowiu. Jest chory. Walczę o jego zdrowię i modlę sie. Dalej nie dogaduje
      > sie z jego ojcem. Chcę odejść, rozstać sie z nim,ale rodzina ciagle
      > powtarza: "dzicko musi mieć ojca".

      Nie, nie musi.
      Musi miec DOBREGO ojca. A nie JAKIEGOKOLWIEK, aby byl.
      Uwazam ze twpoja rodzina nie ma racji.
      Rodzinie oczywiscie latwo komentowac, ale nie zapominaj ze to twoje zycie i ty
      sama zdecydujesz czy jes marnowac czy sie uwolnic.
    • 83kimi Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 10:32
      Moja koleżanka była wychowywana tylko przez mamę, jej ojciec wyemigrował do
      Niemiec do innej kobiety. Dziewczyna wyrosła na bardzo fajną kobietę, jest
      szczęśliwa, z mamą ma dobre kontakty. Owszem - dziecko potrzebuje ojca, ale
      ojca, który będzie je kochał oraz jego matkę. Znajdź dla Twojego synka innego
      ojca. Nie ma sensu męczyć się z kimś, bo z czasem będzie gorzej.
      • walnientaenta Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 10:59
        ja doradzałam mojej mamie rozwód, nadal doradzam - ale ona zyje w ciągłym
        twierdzeniu "ratowac rodzinę" dla dzieci - margines ze z bratem jestesmy juz
        starymi końmi. Ja Ojca nie traktuje jak kochanego tatusia, Mama ma powazny
        minus za bycie z Ojcem. Nie mozna teoretycznie niczego mu zarzucic, ale z Mamą
        sie nie dobrali i to przez całe dzieciństwo psuło atmosferę, tego sie nie
        ukryje i nie naprawi. Syn moze gorzej reaguje na brak ojca, ale mam kolezankę
        która mając 7 letniego synka trafiła na Tego właściwego, mają córeczkę, a syn
        skoczyłby w ogień za "nowym tatą" i siostrą, bo są rodziną.
        Zostaw faceta bo skończysz na srodkach uspokajających jak moja mama i nie
        będzie z ciebie zadnej pociechy dla dziecka. To jest straszne kiedy sie widzi
        jak mama futruje sie przez ojca tabletkami, ma ciągłe migreny aż się przewraca,
        wygląda jak duch i nigdy nie jest uśmiechnięta - ja widzac taki stan mojej mamy
        w wieku 7 lat miałam głęboką nerwicę bo brak było oparcia w rodzinie. Odrazu
        pisze ze nie bylismy zadna rodzina patologiczną, wręcz odwrotnie, bylismy
        dobrze ustawieni, rodzice po studiach, mama dbała o dobry wizerunek kochającej
        sie rodziny
        Zostając naprawdę możesz zaszkodzić dziecku, jak sama piszesz już zaszkodziłaś
        w trakcie ciąży. Szkoda życia, dziecku jakoś wytłumaczysz. Bądz mądra
    • horpyna4 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 10:43
      Victoria, poczytaj sobie na forum historie innych kobiet, które znalazły się w
      podobnej sytuacji, dały się zaszantażować emocjonalnie i nie rozstały się z
      partnerem. Myślę, że po takiej lekturze nie będziesz miała wątpliwości. Wiej
      jak najszybciej!
    • viktoria1973 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 12:23
      Dziekuje wszystkim i wiem, ze macie racje. Juz nie pamietam kiedy ostatnio sie
      smiałam, kiedy chcialo mi sie rano z ochota wstac, cos zrobic. Nie mam siły
      usmiechac sie do synka i zabawiac go, chociaz jego usmiech jest dla mnie
      najwieksza radoscia.
      Potrzebuje waszych słów, wsparcia, bo nie mam nikogo.
      Macie racje, zostane z tym człowiekiem dla syna a moze on tego nie chce. Nie
      chce ojca, który sie nim wogole nie zajmuje, nie nosi na rekach, nie całuje,
      nie przytula chociaz twierdzi, ze go kocha i go chciał. Nigdy w zyciu nie byłam
      w tak trudnej i ciezkiej sytuacji. Musze szukac pomocy, bo zwariuje.
      • tofik991 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 12:40
        Myślę, że dobrze zrobiłoby Ci spotkanie z jakąś przyjaciółką. Weź dzieciaczka i
        jedźcie na spacer, porozmawiaj z kimś w cztery oczy. Jeżeli nie masz zaufanej
        osoby w zasięgu ręki, może któraś z forumowiczek mieszka w pobliżu Ciebie.
        Takie bezpośrednie spotkanie ma większy wymiar, tutaj zawsze spotkasz
        pozostałych Ci życzliwych.

        Pozdrawiam!
        • m3m8 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 12:44
          Walcz, nie stój w miejscu! Dziecko zrozumie a z perspektywy lat przyzna Ci
          racje. Nie mozna cierpiec bo Towje cierpienie odbija sie równiez na dziecku!
          Uwierz w siebie, dasz rade i odzyjesz!! Przeszłam cos podbnego i dziaj dobrze
          sie mam! Trzymam za Ciebie kciuki! Ratuj swoje zycie i zycie w spokoju i
          miłosci swojego dziecka !
    • methinks Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 12:41
      Ja bylem wychowywany tylko przez matke (tzn do 10 roku zycia byli tez
      dziadkowie).

      Dala sobie rade bez ojca - bylo jej ciezko, ale musze przyznac ze nigdy niczego
      mi nie brakowalo. Matka mnie kochala (kocha), dzieki jej wsparciu (nie w
      sensie "zalatwiania") dostalem sie do niezlego liceum, skonczylem studia
      panstwowe, mama szybko zainwestowala w komputer dla mnie, w nauke jezyka -
      udalo jej sie mnie wychowac i nie potrzebowala do tego pomocy ojca, a mi
      wlasciwie nigdy go nie brakowalo. Poznalem go dopiero w wieku 17 lat, ale to
      praktycznie obcy czlowiek (chociaz z wygladu jestesmy bardzo podobni).

      Nie ma wiec sensu pchac sie w nieudany zwiazek. Gorsze przezycie dla dziecka to
      ciagle klotnie, brak porozumienia miedzy rodzicami, a potem ew. rozwod. Kiedy
      od poczatku nie ma ojca, dziecko przyjmuje te sytuacje, jakby byla czyms
      naturalnym.
    • skorpionica11 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 12:52
      zacznij myslec o sobie i dzieciach o przyszłości
      a nie o rodzinie przecierz mamy XXI wiek
      dziwie sie takim kobietom jak ty ze zamiast byc silna sa bezradne
      • mellody1 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 13:09
        Możecie na mnie na wrzeszczeć, ale uważam podobnie jak "kobieta_na_pasach",
        trzeba było uważać, żeby nie wpaść, a teraz cierpisz, a najbardziej to cierpi
        Twoje dziecko. Wiele kobiet jest lekkomyślna i potem skazują dzieci na
        cierpienie przez to. Niedaleko mnie mieszka taka kobieta z 2 córkami w wieku 18
        i bodajże z 20 lat ona ma ok. 36-37 lat, nie dość ,że ona zgotowała córkom taki
        los ,że nie miały ojca, bo urodziła je bardzo młodo, to teraz jeszcze i jedna i
        druga córka mają dziecko jedna ma chłopaka trochę starszego od siebie, a druga
        młodsza ma dziecko z obleśnym dziadem po 40stce, faceci dość biedni ,że im nie
        pomogą, a od niedawna i także ona jest w ciąży, a podkreślam biedne są i
        mieszkają w obskurnym mieszkaniu i po co to tym dzieciom jak oni je utrzymają
        wychowają, młode nawet rozumiem mogły wpaść, ale ta "stara" po co jej dziecko
        jak nie ma tam warunków i ma 2 dorosłe córki też małymi z dziećmi, te dzieci
        nie załuguja na taki los nie mogła baba uważać inaczej już nie umiem tego
        powiedzieć poprostu żal mi tych dzieci. Dlatego jeśli się kiedyś zdecyduję na
        dziecko to z facetem odpowiedzialnym, którego będę pewna ,że się do tego nadaje
        i jest porządnym człowiekiem, będzie mnie i dziecko kochał, a nie jakimś
        oszołomem. Ale jeśli już stało się ,to koniecznie odejdż od tego faceta, bo
        jeśli tego nie zrobisz to będziecie cierpieć jeszcze bardziej. Znajdziesz sobie
        porządnego faceta, który będzie dobrym ojcem dla Twojego dziecka, dobrym mężem
        i będzie was kochał.
        • walnientaenta Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 13:25
          mellody ostatni fragment z sensem, ale pierwszy to chyba przytoczyłaś jakąś
          nieadekwatna opowieść.
          Ona ma jedno dziecko i byćmoże facet na początku był OK, nie wszystko można
          przewidzieć
    • bzz_bzz Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 13:28
      W 21 wieku takie dylematy?? :O
      • antybandzior Zadzwoń na "niebieską linię" albo do Wołomina... 05.09.06, 13:30
        Powinni uspokoić śmiecia
    • f_emmefatale Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 13:44
      Dziecko nie będzie szczęśliwe jeśli jego mama nie bedzie szczęśliwa.

      Rób tak jak czujesz,a wszystko powoli się ułoży.

      Powodzenia!
    • justa_79 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 14:38
      a jak tysiące ludzi tłumaczą swoim dzieciom decyzję o rozwodzie? dziecko na
      pewno nie będzie szczęśliwe w nieszczęśliwym związku. nie marnuj życia sobie i
      jemu. przecież masz jeszcze szansę na szczęśliwy związek i szczęśliwą rodzinę
      dla Twojego dziecka. życie nie kończy się na tym jednym facecie.
    • beatrycze123 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 05.09.06, 16:11
      Oczywiście, że go zostaw. Do dzis nie rozumiem, dlaczego moja mam nie opuściła
      mojego ojca, tylko właśnie wyszła za niego z powodu ciąży (ze mną). Nienawidzę
      tego człowieka, nie mieszka juz z nami, ale wciąż zatruwa nam życie.
    • lupus48 Re Do autorki wątku 06.09.06, 12:36
      droga viktorio przeciez wiele związków sie rozpada i to wcale nie znaczy ze
      jesli odejdziesz od mężczyzny z którym jest Ci źle, to Twój synek straci
      rodzica,on nadal bedzie ojcem dla Twojego dziecka.Zalezy Ci na dobru dziecka,na
      jego sczesciu,prawda? ale zadaj sobie pytanie czy twoj synek bedzie radosnym i
      szczęśliwym dzieckiem jeśli jego mama będzie nieszczęsliwa,smutna i
      przygnębiona.nie ma sensu ratowac zwiazku w ktorym nie ma miłości.Twoje dziecko
      napewno to wyczuje,a wiesz mi dzieci ktorych rodzice wiecznie sie kłóca nie są
      szczęśliwe.Kiedys mu to wytlumaczysz.dziecko musi wiedziec ze pomimo ze jego
      rodzice juz sie nie kochają to zawsze beda kochaj jego.powodzenia w podjęciu decyzji
    • tiuia Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 06.09.06, 13:03
      > czy skażac sie na cierpienie w nieudanym związku
      > po to żeby dziecko miało ojca?

      Jakiego ojca? Takiego, ktory zneca sie nad matka? I prawdopodobnie zacznie
      znecac sie nad dzieckiem. A jesli nie, to pewnie dziecko przejmie te cechy ojca,
      ktore nie chcialabys zeby przejelo.
      A rodzina jesli ci radzi zostac z sadysta, to jest po prostu glupia. Wynos sie z
      tego zwiazku poki jeszcze ten caly ojciec nie zaszkodzil za bardzo dziecku.
      Zreszta z tego co piszesz, juz zdazyl zaszkodzic... Szkoda zycia i twojego, i
      malucha...
    • viktoria1973 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 06.09.06, 14:51
      nawet nie wiecie jak sie boje!. to najtrudniejsza decyzja w moim zyciu. czy dam
      rade finansowo?, na razie nie moge isc do pracy, bo mały wymaga stałej opieki
      rehabilitanta, prawie codziennie mam wyjazd do szpitala i tak prawdopodobnie
      bedzie przez rok (jezeli bedzie poprawa)
      musze nawiazak kontak z innimi matkami samotnie wychowujacymi, ale nie wiem
      gdzie je znalezc.
      jestem w tym miescie kompletnie sama. rodzina daleko, bardzo mało znajomych,
      którzy najczesciej sa tez jego znajomymi.
      Boze, czy ja dam rade?????tak sie boje......
      • walnientaenta Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 06.09.06, 15:19
        jak nie masz pracy, to nie lepij wychowywac przy rodzicach? oczywiscie kwestia
        rodziców, pamietam ze cos tam nie tak, wiec.... Napewno alimenty sądownie,
        napewno równiez zasiłek dla matki samotnie wych.
        Porozmawiaj na forum dziecko albo matka - tam sa tematy samotnie
        wychowywujacych mam ( o przepraszam samodzielnie:-))
        łatwo napewno nie bedzie ale chyba warto ( oceniam przez własny pryzmat) im
        dalej tym trudniej - nastąpi uzaleznienie i brak wiary jak i checi, wiec jesli
        TAK to teraz. ( oczywiscie nie wiem jaki jest stan zdrowia twojego dziecka -
        może te wszystkie problemy wynikaja z przemeczenia - to ty musisz zrobic liste
        za i przeciw)
        Powodzenia
    • sara9936 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 06.09.06, 16:34
      Nie badz glupia i nie sluchaj rodziny bo oni nie zyjom wtym stresie.Odejc od
      niego bo szkoda twoich lat a dziecka przedewszystkim.Znam takie osoby kture
      zwlekaly z odejsciem a gdy im sie udalo, to teras zalujom ze niezrobily tego
      wczesniej.Napewno poczatki bedom trudne ale potem bedziesz sie ztego
      smiac.Dziecko zrozumie jesli od poczadku bedziesz rozmawiac z nim szczeze i
      mowiac mu prawde.
    • kira_koslin Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 06.09.06, 23:23
      viktoria1973 napisała:

      > Dwa i poł rokuu temu poznałam mężczyznę. Na początku było dobrze, wszytsko
      > sie układało, wydawało mi sie, że to TEN. Ale nie trwało to długo. Po około
      > roku zaczeło sie psuć, było coraz gorzej...od kłotni do kłotni. W końcu
      > postanowiłam, że sie rozstaniemy na jakiś czas, ale okazało sie, że ...JESTEM
      > W CIĄZY !! Byłam załamana. Ciąza to pasmo złych wspomnień. Ten człowiek
      > wykończał mnie psychicznie, zamykałam sie w łazience i ryczałam całymi
      > nocami. Urodził sie syn. Moje przezycia w czasie ciązy odbiły sie na jego
      > zdrowiu. Jest chory. Walczę o jego zdrowię i modlę sie. Dalej nie dogaduje
      > sie z jego ojcem. Chcę odejść, rozstać sie z nim,ale rodzina ciagle
      > powtarza: "dzicko musi mieć ojca". Jest mi strasznie źle, cierpię w tym
      > związku kazdego dnia, codziennie płaczę, jestem strasznie nieszczęsliwa. Nie
      > wyobrażam sobie jak mialabym zyć z tym człowiekiem dalej, ale jednocześnie
      > zastanawiam sie JAK JA TO WYTŁUMACZĘ MOJEMU DZIECKU GDY DOROŚNIE ??? Co ja
      > mam robić, jak dalej żyć...czy skażac sie na cierpienie w nieudanym związku
      > po to żeby dziecko miało ojca? Nie wiem co robić. Wydaje mi sie, że moje
      > zycie legło w gruzach. Jestem bezradna, nie mam nikogo z kim mogłabym
      > pogadać, wyżalić sie....nie mam już sił..........


      odejść, zapomnieć i cieszyć sie synem. Najważniejsze jest dziecko i jego
      zdrowie...dziecko - byłoby fajnie miec tatę ale nie za wszelką cenę....zawsze
      może mieć innego tatusia...nie martw sie przyszłością, dziecko będzie
      szcześliwe gdy jego mama bedzie szcześliwa... odejdż od tego faceta.... na siłę
      nie ma sensu
    • netka6666 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 07.09.06, 08:53
      Mojej mamie też tak mówiła. Z pozycji dziecka, które przeżyło coś tak
      traumatycznego mogę powiedzieć, że szkoda, że mama tego hu.... nie zostawiła.
      Bo to był hu... a nie ojciec. Mogła nas rodzina za to zlinczować ale
      przynajmniej miałabym dzieciństwo i zdrową psychikę.
      • walnientaenta Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 07.09.06, 12:24
        netka popieram, mój ojciec naprawde na zewnątrz był wspaniały, no i nas nie bił
        itp jak w innych domach sie słyszało. Ale o molestowaniu psychicznym to sie
        dopiero teraz mówi, kiedys to nie było modne lub było niewidoczne, ale naprawde
        to nie jest rodzina na dłuzsza mete.
    • smooth30 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 07.09.06, 12:52
      Zawsze możesz poznać kogoś nowego. Im wcześniej będzie przebywał z dzieckiem tym
      lepiej. Dla dziecka to on może być tatą, a nie biologiczny ojciec.
    • netka6666 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 07.09.06, 15:22
      FACET KTÓRY MIESZKA Z MOJĄ MATKĄ wykończył psychicznie nie tylko mnie ale
      równiez brata i mamę. Oboje z bratem mamy teraz trudne charaktery i wytrzymują
      z nami ludzie tylko silni psychicznie :) I nie zwalam tego na karb, iz oboje
      jestesmy zodiakalnymi bykami tylko z uwagi na trudne dzieciństwo. Gdy
      patrzeliśmy jak FACET KTÓRY MIESZKA Z MOJĄ MATKĄ pomiatał mama i nami to nóż
      się w kieszeni otwiera i teraz każdego kto się chce zbliżyc do nas
      podejrzewamy, iż to następny, który będzie nami pomiatał.
      A tak na marginesie: FACET KTÓRY MIESZKA Z MOJĄ MATKĄ nigdy nie usłyszał ode
      mnie i od brata, żebyśmy do niego zwracali się "Tata". I nie usłyszy. A żyję
      już na ty świecie 34 lata i złość na tego h... nigdy mi nie przejdzie.

    • mili_vanili zostaw go. 07.09.06, 16:37
      a jak będziesz tłumaczyć swojemu dziecku, że ma *wrednego* ojca? Razem
      będziecie cierpieć.
      Lepiej w spokoju samemu, niż w nieszczęściu z kimś. A dziecku jak dorośnie
      powiesz prawdę: że niestety sie nie dogadywaliście i dla dobra wszystkich jest
      jak jest.
      Życie jest tylko jedno, nie skazuj sie na nieszczęście.
      powodzenia
    • angie27 Re: jak ja to wytłumaczę mojemu dziecku....?? 07.09.06, 18:20
      Kobieto, myśl o sobie !!!!! A dziecku powiesz prawdę, tak jak było. I po
      sprawie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja