viktoria1973
05.09.06, 01:17
Dwa i poł rokuu temu poznałam mężczyznę. Na początku było dobrze, wszytsko
sie układało, wydawało mi sie, że to TEN. Ale nie trwało to długo. Po około
roku zaczeło sie psuć, było coraz gorzej...od kłotni do kłotni. W końcu
postanowiłam, że sie rozstaniemy na jakiś czas, ale okazało sie, że ...JESTEM
W CIĄZY !! Byłam załamana. Ciąza to pasmo złych wspomnień. Ten człowiek
wykończał mnie psychicznie, zamykałam sie w łazience i ryczałam całymi
nocami. Urodził sie syn. Moje przezycia w czasie ciązy odbiły sie na jego
zdrowiu. Jest chory. Walczę o jego zdrowię i modlę sie. Dalej nie dogaduje
sie z jego ojcem. Chcę odejść, rozstać sie z nim,ale rodzina ciagle
powtarza: "dzicko musi mieć ojca". Jest mi strasznie źle, cierpię w tym
związku kazdego dnia, codziennie płaczę, jestem strasznie nieszczęsliwa. Nie
wyobrażam sobie jak mialabym zyć z tym człowiekiem dalej, ale jednocześnie
zastanawiam sie JAK JA TO WYTŁUMACZĘ MOJEMU DZIECKU GDY DOROŚNIE ??? Co ja
mam robić, jak dalej żyć...czy skażac sie na cierpienie w nieudanym związku
po to żeby dziecko miało ojca? Nie wiem co robić. Wydaje mi sie, że moje
zycie legło w gruzach. Jestem bezradna, nie mam nikogo z kim mogłabym
pogadać, wyżalić sie....nie mam już sił..........