misia-pisia
02.03.03, 18:02
wlasnie wrocilam z wyprawy do wa-wy na ktora zabral mnie moj chlopak. i mam
juz wszystkiego dosyc!!! POMOCY. kocham tego faceta od 16 lat!!! mam 21
latek poznalam go w zerowce majac 6 latek od razu chwycilam go za lapke i
zostalismy taka przedszkolna para. do tej pory sie z tedgo smiejemy. potem
po szklole podstawowej nasze drogi sie rozeszly. 2 lata temu sie spotkalismy
i pocalowal mnie-kompletny odlot!!!! zostawilam wszystko dla niego - faceta
(ktorego zdawalo sie ze kocham z calego serca), szanse na malzenstwo,
wygodne zycie i co? Kochamy sie strasznie jestem szczesliwa, ale......nasze
swiaty sa kompletnie niezintegrowane ze tak powiem. mamy rozne poglady na
wszystko co jest mozliwe. ja jestem fanka techno jezdze po calej polsce za
imprezami a on lubi "cywilizowana muzyke"-to bardzo banalny przyklad ale tak
jest ze wszystkim. ja chce sie usamodzielniac on woli siedziec u mamusi, bo
tak jest wygodnie. musze w tym wszystkim uciekac przed soba sama, udawac
kogos kim nie jestem buuuuu zwariuje. wiem ze tak nie musi byc: wczesniej
jak bylam z tamtym to bylam akceptowana przez cala rodzine, wszyscy mnie
kochali a ja ich jeszcze bardziej, mielismy podobny pomysl na wspolne zycie.
dlaczego teraz jest tak? jest wielka milosc tylko brak podobnego podejscia
do zycia. KOCHAM tego faceta z calego serca odkad pamietam. staram sie byc
elastyczna ale on nie. polubilam pilke nozna, muzyke stinga i koty ale to
wszystko co jestem w stanie zrobic. przeciez nie niestem w stanie zmienic
sie w kogos innego, bo lubie siebie.wszystko zaczyna sie walic a ja go
kocham. nic nie pomaga zadne rozmowy nic kompletnie nic nic. moze to
zakonczyc moze pojsc w inna strone i cierpiec z tesknoty, a moze dalej
dyskutowac bez skutku i tez cierpiec. pomocy!!!! to nie moj swiat!!!!
blagam wymyslcie cos bo ja nie jestem juz nic wykombinowac. chyba sie
powiesze.