agentka00007
08.09.06, 14:01
Byłam przez dłuższy czas tzw. singielką - cieszyłam się brakiem zobowiązań,
wolnością itp, wydawało mi się, że nikogo nie potrzebuję, było dobrze, tak
jak było, niczego mi nie brakowało.
Ale niestety nie zna człowiek dnia ani godziny - zakochałam się bez
wzajemności (chyba). Staram się z tym pogodzić, że On nie będzie ze mną. Ale
przyszła ta cholerna samotność - bycie samą dla siebie, które wcześniej mnie
cieszylo, staje się udręką. Jak nigdy brakuje mi tego kogoś.
A może to jesienna depresja??????? :(((((((((