soczewica
06.03.03, 19:01
ktoś po raz kolejny stworzył wątek-spluwaczkę, i pluje flegmą. ktoś zwymyślał
kogoś innego od kurew, idiotek, debili, chamów, głupków, wywłok oblepionych
śluzem.
ciekawe, dlaczego tak się dzieje? wiadomo, człowiek czuje się w sieci
bezkarny (w portalu gazety co najwyżej skasują mu wątek), ale czy ta
anonimowość jaką dysponujemy - koniecznie musi znajdować potwierdzenie w
ordynarnym odzywaniu się do innych? do rozważań dała mi wprawdzie inspirację
moja przygoda z Pajdeczką, wzajemne dożerki na Kobiecie, ale nie do niej
teraz piję (było mi dane przekonać się że posiada ona wbrew pozorom normalną
twarz, i to całkiem sympatyczną).
ciekawe, czy w realu, do współpracownika, nielubianego znajomego, mówicie tak
samo? czy może raczej płaszczycie się w nieszczerych uśmiechach, a frustrację
i brzydkie odruchy prezentujecie w całej krasie tutaj? co innego odciąć się
komuś kąśliwie na posta, a co innego zakładać wątek o treści mniej więcej:
nienawidzę Iksa, to bury szmaciarz.
z tego co zauważyłam, jeśli spotkają się ludzie znani sobie z sieci, na ogół
prezentują uczucia pozytywne (sama posiadam sporo znajomości głównie irc-
owych). co innego jeśli podpadnie komuś jakiś anonim, zaczynają się wtedy
bluzgi i kurwowanie.
taka nienawiść do adresów IP?
bez sensu. a może to jakiś atawizm KAŻE mieć koniecznie przynajmniej jednego
wroga?
jeśli chodzi o Pajdę, z przyjemnością powymieniam z nią jeszcze trochę
złośliwości, pod warunkiem, że mnie sprowokuje, ale nie mam zamiaru ziać
nienawiścią i robić sobie z nieznanej w gruncie rzeczy osoby wroga na całe
życie. podobno na życie człowieka ma wpływ(ujemny) nawet to, że ktoś myśli o
nim z niechęcią. różne zawirowania się zdarzają.
czy odpowie mi któryś z dyżurnych chamów?
soczew.