Małżeństwo z rozsądku...?!

15.09.06, 06:28
Czy byłybyście do tego zdolne? Mam 6 letniego synka.Niedawno rozstałam
się z "miłóścią mojego życia" (inaczej tego nazwać nie umiem). Ciężkoo
napisać dlaczego tak się stało, dlatego nie będę się rozwlekała. Nie wrócimy
do siebie, nie spędzimyy ze sobą przyszłości. Cholernie bolesne ale
prawdziwe. jakiś czas temu poznałam mężczyznę, który zakochał się chyba we
mnie od pierwszego wejrzenia. Stawał na uszach żeby uszczęśliwić mnie ii moje
dziecko. Wreszcie oświadczył mi się, ku uciesze mojej rodziny (która nawet za
słup by mnie wydała za mąż). Niby mi się to podobało, pomyślałam, że po
wszystkich przykrych doświadczeniach w życiu w końcu będę miała spokój, dwie
pensje w domu, zadowolone dziecko ( bardzo sie lubią), spokój z mamą (która
w końcu będzie mogła się pochwalić znajomym, że jej córka wyszła za mąż, i da
mii spokój), i takie inne... Jednak to nie okazało się takie proste...
Nie kocham go. Do pewnego momentu wydawało mi się, że nie jest mi to już
potrzebne,że ja już wielką miłość przeżyłam, że przez nią potem tylko
cierpiałam, więc teraz stac mnie na rozsądek...
Sama myśl o seksie z nim jest okropna,i nie dlatego, że jest brzydki
czy zaniedbany. Wręcz przeciwnie, przystojny, pachnący inteligentny...ale...
Nie wiem, ja nie potrafie. Mogę sie przytulić, ale coś ponad wzbudza we mnie
po prostu niechęć...
niby milość przychodzi z czasem, niby milosc mija a zostaje
przyzwyczajenie...
Liczyć zatem na to, że kiedyś pokocham, bo ponoć jego miłóść do mnie
zdziała cuda??
nie wiem...
    • tleniona Retoryczne pytanie. 15.09.06, 06:59
      cynamonka77 napisała:

      "Sama myśl o seksie z nim jest okropna...Mogę sie przytulić,
      ale coś ponad wzbudza we mnie po prostu niechęć...nie wiem..."

      Smutne jest to, ze odpowiedzi na takie oczywiste pytanie musisz
      szukac na forum. Widzisz przeciez kto tutaj pisze i jakie rady
      mozesz dostac :). Ryzykujesz wiele...

      Przeczytaj jeszcze raz to co napisalas wyzej. I jeszcze raz glosno.
      A teraz raz jeszcze i jeszcze trzy razy. Dla pewnosci i jasnosci
      przeczytaj glosno jeszcze piec razy. Odloz czytanie do jutra i po
      przebudzeniu sie powtorz czytanie raz jeszcze. Po trzech dniach bedziesz
      miala swoja wlasna odpowiedz. Nikt nie doradzi tobie lepiej.
    • iberia30 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 07:04
      skoro po takim czasie nie ma z Twoje strony chemii to nie ludzilabym sie, ze to
      sie zmieni....
      Malzenstwo z rozsadku jest dla mnie totalna abstrakcja, pomijam, ze nie
      umialabym tak zyc to pozostaje jeszcze kwestia...szczerosci, potrafilabys kogos
      tak bardzo oszukac, skrzywdzic?Sprobuj sie postawic na Jego miejscu....
      • osa00 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 07:14
        hej!
        wiesz rozumiem ze pragniesz spokoju i dobra dziecka i nie widziałabym nic zlego
        gdy bys zdecydowala sie na malzenstwo z czlowiekiem ktory nie jest miłoscia
        Twojego zycia, ale nie z człowiekiem ktory jest Ci prawie obcy (napisałas o
        sexie, tu nie chodzi tylko o doznania fizyczne, to cos wiecej) Gdybyscie
        chociasz sie przyjaznili, gdybys uwielbiała jego osobe, jak jest z Wami itp.
        itd. to byłaby szansa ze bez miłosci udało by sie Wam ułozyc sobie zycie, na
        bazie przyjazni, partnerstwa, a moze i z czasem miłosci. Ale tak...słabo to
        widze :( Nie oszukuj Go...
      • armagedon6661 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 10:23
        Małżeństwa z rozsądku są i to nie abstrakcja.
        • iberia30 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 21:53
          armagedon6661 napisał:

          > Małżeństwa z rozsądku są i to nie abstrakcja.

          nie pisalam, ze takich nie ma, tylko, ze DLA MNIE to abstrakcja oraz conajmniej
          bycie nie fair wobec tej drugiej osoby.
          • armagedon6661 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 20.09.06, 18:55
            To trochę tych małżeństw jest z rozsądku. Znalazła się idealistka.
    • kotbehemot6 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 08:39
      Stawał na uszach żeby uszczęśliwić mnie ii moje
      dziecko.

      to po jakiego grzyba na to u pozwalałaś, może trzeba sie było zastanowić zanim
      zaczłą Ciebie uszcęśliwiać? A co na taką sytuację dziecko? Też go polubiło czy
      nie? Jezeli tak , to zafundoałaś dziecku niezły mętlik uczuciowy-pewnie też
      liczy na to zw w końcu będzie miała tatusia.I po co, pewnie ze to przyjemnie
      jak ktoś dba o Ciebie, ale może wypadałoby pomyśleć przedtem a nie bawić cudzymi
      uczuciami
    • saskiaplus1 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 08:47
      Ja jestem za małżeństwem nie tyle z rozsądku, co raczej z rozsądkiem. A
      nierozsądnie jest wychodzić za kogoś, kogo się nie kocha. Więc sama widzisz...
      • kotbehemot6 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 08:49
        no no ,za to rozsądnie było zawracać facetowi d..ę,..pewnie z wielkiej miłości
        czy może raczej z wyrachowania,hę? dla mnie przykłąd panienki co to chciałaby
        ale brzydzi się,
    • lady284 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 09:02
      zdarza si że jest dobrze, że kobieta czuje sie komfortowo bo w końcu
      bezpieczeństwo to dla niej podstawa,
      zdarza się że taki facet jest lepszy niż ten w którym zakochujesz sie na
      zabój.. a później jest ból i rozpacz...
      tego być może mogłabyś być pewna i mieć harmonijne życie
      sama musisz zadecydować nikt tego za ciebie nie zrobi
      gorąca miłość nigdy nie jest gwarantem szczęścia, nie zawsze też można na nią
      trafić
    • aserath Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 09:40
      wiesz co gdyby to chodzilo tylko o brak milosci, to bym sie ciebie spytala czy
      sie przyjaznicie, bo czasem przyjazn wystarcza zeby zawrzec malzenstwo
      (zakladam ze nie masz 20 lat, tylko wiecej). JEdnak jak piszesz o seksie to ci
      od razu mówie NIE PAKUJ SIE W TO. Pomysl ze bedziesz musiala sypiac z tym
      facetem prze nastepne x lat, a aodrzuca cie od niego. Bedziecie cierpieli
      oboje - ty bo zrobilas wbrew sobie, on, bo bedzie zawiedziony. Mialam taka
      sytuacje, wytrzymalam z gosciem 2 lata (szczescie nie musialam za niego
      wychodzic) i powiem ci ze gdyby nie to ze rzadko sie widywalismy, to nawet te 2
      lata by sie nie uzbiegraly. Zakoncz to dopoki sie jeszcze nie przyzwyczailas
      ze "ktos" jest obok.
      Poza tym, jeszcze nie przebolalas poprzedniego zwiazku i jakikolwiek zwiazek
      zawarty teraz jest praktycznie skazany na niepowodzenie
    • scholastyka_11 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 13:13
      Rany.. NIektórym to się du...pie przewraca.
      Gdzie Ty znajdziesz później faceta niebrzytkiego, pachnącego, którego będzie
      lubiało Twoje dzicko i na odwrót dającego stabilizcję? Dziewczyno, jak go
      rzucisz będziesz żałować do końca życia. Poza tym miłość to nie tylko szalone
      uniesienia...
      • absurdello Ja jako facet wdepnąłem w taki układ ... 16.09.06, 15:40
        zeżarło mi to 4 lata życia a teraz mam wyrzuty co do jej dzieci, bo one mnie
        bardzo polubiły (a ja je) a jej okazuje się byłem potrzebny jak miała dołek
        gdy ją mąż rzucił. Jak stanęła na nogi to mnie spławiła, że nie ma czasu na
        pielęgnowanie przyjaźni ...

        ŻADNYCH ROZWÓDEK WIĘCEJ ! JAK NIE UMIAŁY UTRZYMAĆ FACETA PRZY SOBIE(A TU DWÓCH,
        W TYM JEDNEGO BARDZO JEJ I DZIECIOM PRZYJAZNEGO) TO NIECH SIĘ MĘCZĄ SAME !
        • malina_28 Re: Ja jako facet wdepnąłem w taki układ ... 20.09.06, 08:28
          zeżarło mi to 4 lata życia a teraz mam wyrzuty co do jej dzieci, bo one mnie
          > bardzo polubiły (a ja je) a jej okazuje się byłem potrzebny jak miała dołek
          > gdy ją mąż rzucił. Jak stanęła na nogi to mnie spławiła, że nie ma czasu na
          > pielęgnowanie przyjaźni ...
          >
          > ŻADNYCH ROZWÓDEK WIĘCEJ ! JAK NIE UMIAŁY UTRZYMAĆ FACETA PRZY SOBIE(A TU DWÓCH
          > W TYM JEDNEGO BARDZO JEJ I DZIECIOM PRZYJAZNEGO) TO NIECH SIĘ MĘCZĄ SAME !

          Sam sobie zaprzeczasz. Skoro ona Cię spławiła, to bez sensu pisać że nie
          potrafiła Ciebie zatrzymać. Ona Ciebie zatrzymywać nie chciała. Podobnie jak i
          swojego męża,z którym miała siłę się rozstać. Nie sądze żeby długo "męczyła"
          się sama bo widać, że dokładnie wie czego chce i potrafiła Wam obu podziękować
          a nie udawać że jest z Wami szczęśliwa.
    • cmokwyznanie Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 13:14
      nie

      ale 90% tak robi. Lubią faceta. On ma pozycje, kase. A zatem myślą:
      będę miała dom z ogórdkiem, sukienki, wycieczki, będę sławna aktorką, dzieki
      niemu bede bywac na salonach, poznam tu i tam, dostane role itp
      • absurdello A potem ją facet .... 16.09.06, 15:42
        wymienia na młodszy model o mniejszym przebiegu i fochach ...
    • rlena Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 17:31
      No coz, "wielka milosc" nie sprawdzila sie w twoim zyciu. To co teraz
      przezywasz to wspomnienie milosci(?).
      Powiedzialabym tak - poczekaj jeszcze, obserwuj siebie i cala sytuacje. Nie
      poswiecaj swojego zycia i szczescia dla swojej rodziny, ale tez nie buntuj sie,
      bo mozesz cos waznego przeoczyc.
      Osobiscie nie wierze w wielka milosc bez rozsadku.
    • pinup Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 15.09.06, 17:40
      bylabym zdolna, ale nie wtedy kiedy odrzucalaby mnie sama mysl o seksie. poza
      tym taka sytuacja bylaby mozliwa tylko wtedy, gdyby obie strony byly jej
      swiadome. nie wyobrazam sobie zabawy uczuciami kogos innego, bo to ABSOLUTNY
      brak szacunku.
    • yagiennka Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 16.09.06, 12:36
      Mi sie wydaje że nie mozna się z kims związać na siłę, rozsądek ma tu niewiele
      do rzeczy. Oprócz tych wszystkich za, które wymieniłaś ten człowiek musi ci się
      po prostu i zwyczajnie podobać, pociągać i ludzie muszą się kochac. Inny ukłąd
      nie przetrwa i narobisz tylko sobie jeszcze więcej kłopotów, przykrości jemu,
      rozczarowania sobie, mętliku w głowie dziecka. To ty masz wyjść za mąż a nie
      twoje dziecko i twoja rodzina. Możliwe że nie ejstes po prostu jeszcze gotowa do
      nowego związku.
      • baba67 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 16.09.06, 13:15
        A dobrze go znasz ?
        Moze to za wczesnie na decyzje.Sa takie osobniki, u ktorych chemia moze przyjsc
        z czasem, a jak nie chemia to przynajmniej poczucie komfortu w lozku, co tez ma
        jakas wartosc.
    • tylko-slowa Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 16.09.06, 14:27
      cynamonka nie można kochac za dwoje, byłam z kims dla kogo w ogien bym wskoczyła ale to było tylko w jedna strone. Udawał tylko ze mnie kocha, miał nadzieje ze nauczy sie mnie kochac. Były też plany slubu, u mnie byłoby to małżeństwo z miłości dla niego z rozsadku. Gdyby do tego doszło wyrządziłby mi dużą krzywdę. Teraz boli ale bolałby bardziej gdyby tak dalej mnie oszukiwał.
    • horpyna4 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 16.09.06, 14:32
      Przykro mi to pisać, ale moim zdaniem takie małżeństwo nie róźni się faktycznie
      od prostytucji. Myślę, że powinnaś szczerze z facetem porozmawiać, jeżeli jest
      coś wart, to zrozumie i poczeka (chemia może przyjść przecież za jakiś czas) na
      Twoją decyzję. A jeżeli naprawdę mu na Tobie zależy, to też może starać się,
      żebyś coś do niego jednak poczuła. I może się udać.
      • tylko-slowa Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 16.09.06, 15:26
        miłości nie można sie nauczyc, ona jest albo jej nie ma. Jeżeli z czasem pojawi się jakieś uczucie to nie będzie to miłóśc, ewemtualnie sympatia, wdziecznośc, przywiązania
        • absurdello Cóż komu po miłości ... 16.09.06, 15:49
          bez przyjaźni, sympatii, przywiązania a i czasami wdzięczności ?
          Afekt wygaśnie po ok. 2 latach (jak to zwykle bywa) i zostanie pustka
          prowadząca do kolejnego rozpadu ...
          • yagiennka Re: Cóż komu po miłości ... 16.09.06, 17:27
            Afekt to nie miłość. Miłość to też nie jest zakochanie. Miłość to jest coś co
            trwa, i trwa, zmienia się z czasem. Raz jest silniejsza a raz słabsza ale
            utwierdza w przekonaniu że ciągle się chce być z tym kimś. Bez miłości nie ma
            związku a jest tylko atrapa.
            • absurdello Trwa i trwa ... 18.09.06, 20:01
              w Harlequinach i bajkach dla dzieci gdzie "żyli długo i szczęśliwie".

              • yagiennka Re: Trwa i trwa ... 22.09.06, 23:06
                W życiu też się zdarza chociaz rzadziej niż częściej :) Dlatego miłość jest
                cenna, to co ludzie nazywają miłością w większości w ogóle nią nie jest.
    • kinggaaa Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 16.09.06, 19:25
      nie krzywdź go i siebie, nie dasz rady z nim być jeśli go nie kochasz, będziesz
      się tylko męczyć, ale wiadomo dla dziecka kobieta potrafi dużo znieśc
      • wojtek_blankietowy Jakie mamy za i przeciw 20.09.06, 08:47
        Przeanalizujmy spokojnie jakie mamy za i przeciw.

        za:
        - jestes samotna matka szanse ze spotkasz faceta ktory cie pokocha i twoje
        dziecko a ty jego sa znikome zatem moze nie warto wybrzydzac jak facet jest
        porzadny i kocha ciebie i co najwazniejsze kocha dziecko. zatem jesli nie on
        bedziesz pewno sama do konca zycia
        - milosc zazwyczaj nie trwa wiecznie, ludzie zazwyczaj jej nie pielegnuja i po
        kilkunastu latach ona wygasa najczesciej, pozniej otwieraja sie oczy i okazuje
        sie ze osobo ktroa kochalismy to ktos inny, tobie w tym wypadku to nie grozi bo
        patrzysz rozsadkiem nie slepymi oczami milosc
        - milosci wbrew temu co sie mowi mozna sie "nauczyc" ale moze inaczej moze on
        przyjsc z czasem, kiedys bardzo duzo malzenstw bylo kojarzonych przez rodzicow
        i ludzie poznawali sie czesto na slubie swoim. wbrew pozorom wedlug statystyk
        malzenstwo kojarzone z rozsadku sa trwalsze bo nie oslepia ich milosc

        przeciw:
        - najgorsze jest to ze ten seks cie odrzuca ale nawet w malzenstwach z milosci
        po latach dla kobiet to czesto przykry obowiazek
        - brak milosc


        Co do argumenty ze go oszkujesz to zly argument. Mozesz z nim porozmowaiac i
        powiedziec "sluchaj jestes wspanaily ale ja Cie nie kocham moze kiedys pokohcam
        nie wiem chcesz sie w to pchac? jesli tak to ja sprobuje"


        Generalnie jestem za. Jestes kobieta potrzebuyjesz wsparcia faceta. Nikt lepszy
        raczej Ci sie nie trafi. Ale to nie najwazniejsze pomysl o dziecku ono powinno
        miec pelna rodzine. Nie jestes nastolatka gorace uczucia to jedno ale na to
        jest czas jak sie ma nascie lat a nie jak sie jest dojrzala samotna matka.
    • anissa1 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 20.09.06, 14:02
      Jestem przeciw.

      On szybko się zorientuje, ze czujesz do niego niechec.
      Zacznie się konflikt. On najpierw zrezygnuje z seksu, ale dlugo to nie potrwa,
      a potem albo znajdzie sobie kochanke, albo odejdzie.
      Albo najpierw jedno, potem drugie.
      A Twoje dziecko moze to gleboko przezyc

      Poza tym - zrobisz z siebie - ładnie mówiąc - utzrymankę…
      Jak myslisz, jak potraktuje Cię własne dziekco, kiedy dorośnie i się o tym
      dowie?
      • zdzichu-nr1 Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 20.09.06, 18:47
        Nie pchaj się w to.

        Ani litość, ani wyrachowanie nie są dobrymi adwokatami związku dwojga ludzi (no
        chyba, że chodzi wyłącznie o kant finansowy na milionerze, ale to nie ta bajka)

        W małżeństwie musi płynąć prąd między dwojgiem ludzi. Prawdą jest stwierdzenie,
        że o ile sam udany seks nie gwarantuje dobrego związku, o tyle brak więzi
        łóżkowej czyni go już na starcie niemożliwym.

        Nie jesteś starą babą, aby w desperacji chwytać pierwsze męskie portki.
        Natomiast źle zrobiłaś, że tak długo go zwodziłaś - o swoich odczuciach trzeba
        było powiedzieć na początku.


        Czy byłybyście do tego zdolne? Mam 6 letniego synka.Niedawno rozstałam
        się z "miłóścią mojego życia" (inaczej tego nazwać nie umiem). Ciężkoo
        napisać dlaczego tak się stało, dlatego nie będę się rozwlekała. Nie wrócimy
        do siebie, nie spędzimyy ze sobą przyszłości. Cholernie bolesne ale
        prawdziwe. jakiś czas temu poznałam mężczyznę, który zakochał się chyba we
        mnie od pierwszego wejrzenia. Stawał na uszach żeby uszczęśliwić mnie ii moje
        dziecko. Wreszcie oświadczył mi się, ku uciesze mojej rodziny (która nawet za
        słup by mnie wydała za mąż). Niby mi się to podobało, pomyślałam, że po
        wszystkich przykrych doświadczeniach w życiu w końcu będę miała spokój, dwie
        pensje w domu, zadowolone dziecko ( bardzo sie lubią), spokój z mamą (która
        w końcu będzie mogła się pochwalić znajomym, że jej córka wyszła za mąż, i da
        mii spokój), i takie inne... Jednak to nie okazało się takie proste...
        Nie kocham go. Do pewnego momentu wydawało mi się, że nie jest mi to już
        potrzebne,że ja już wielką miłość przeżyłam, że przez nią potem tylko
        cierpiałam, więc teraz stac mnie na rozsądek...
        Sama myśl o seksie z nim jest okropna,i nie dlatego, że jest brzydki
        czy zaniedbany. Wręcz przeciwnie, przystojny, pachnący inteligentny...ale...
        Nie wiem, ja nie potrafie. Mogę sie przytulić, ale coś ponad wzbudza we mnie
        po prostu niechęć...
        niby milość przychodzi z czasem, niby milosc mija a zostaje
        przyzwyczajenie...
        Liczyć zatem na to, że kiedyś pokocham, bo ponoć jego miłóść do mnie
        zdziała cuda??
    • salsa.loca Re: Małżeństwo z rozsądku...?! 22.09.06, 21:39
      nigdy rozsadek nie zastapi miłosci
      tak jak miłosc nie zastapi rozsadku...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja