Co to toksyczny zwiazek?

17.09.06, 15:43
No wiec co to jest? I jeszcze jedno, da sie wprowadzic takie zmiany, zeby bylo
szczesliwie?
    • kalina.tt Re: Co to toksyczny zwiazek? 17.09.06, 16:04
      anika-moi napisała:

      > No wiec co to jest?

      Są rózne toksyczne związki.

      >I jeszcze jedno, da sie wprowadzic takie zmiany, zeby bylo
      > szczesliwie?

      Ja osobiście nie wierzę w poprawy, jeśli coś jest źle, to moze się poprawić na
      chwilę i na ogół zawsze wraca na stare tory.
      • kategren Re: Co to toksyczny zwiazek? 17.09.06, 22:15
        kalina.tt napisała:

        > anika-moi napisała:
        >
        > > No wiec co to jest?
        >
        > Są rózne toksyczne związki.
        >
        > >I jeszcze jedno, da sie wprowadzic takie zmiany, zeby bylo
        > > szczesliwie?
        >
        > Ja osobiście nie wierzę w poprawy, jeśli coś jest źle, to moze się poprawić na
        > chwilę i na ogół zawsze wraca na stare tory.
        co to toksyczny związek?nic gorszego nie może się trafić nosisz krzyż iswój i
        jego wiem to z autopsji a i tak jesteś ta najgorsz mimo wielkich wyrzeczen bo
        usłyszałaś przepraszam do znudzenia im dlóżej trwa tym gożej
    • seth.destructor Re: Co to toksyczny zwiazek? 17.09.06, 16:40
      Toksyczny zwiazek to taki, w ktorym jedna osoba cos wnosi, a druga nic, jedna
      osoba pasozytuje na drugiej itp. Toksyczny zwiazek nie jest partnerski, ale
      moze byc udany (np. ona czuje sie bohaterka, kiedy znosi jego bicie)
      • cala_w_kwiatkach Re: Co to toksyczny zwiazek? 17.09.06, 19:16
        wedlug mnie przykladem toskycznego zwiazku jest brak zaufania ktorejs ze stron -
        nie do wytrzymania taki uklad
    • milaqros Re: Co to toksyczny zwiazek? 17.09.06, 22:33
      z dnia na dzień z minuty na minutę wyniszcza cię, z zewnątrz i od środka.
      Dajesz więcej niz mozesz (muszisz), jednak nie zdajesz sobie z tego sprawy.. az
      pewnego dnia budzisz sie z ręką w nocniku (albo i nie). Trudno uświadomoić
      sobie ze w takowym związku sie istnieje.
      • wielo-kropek Re: Co to toksyczny zwiazek? 18.09.06, 01:49
        Po co to pytanie?! Skoro ty nie wiesz co to jest, to lepiej moze dla ciebie
        zebys o tym nie wiedziala. Toksyki sa rozne,roznie odzialywuja. Jesli ich
        jeszcze nie poczulas to sie ciesz, bo wyglada na to ze nie jestes w tym
        toksycznym zwiazku, co nie oznacza tez ze jestes szczesliwa. Naprawic zas
        wszystko mozna, no prawie wszystko. Wiesz ze dzisiaj malo co sie naprawia,
        bo............
        • nicky44 Re: Co to toksyczny zwiazek? 18.09.06, 05:54
          Zgadzam sie naprawic można prawie wszystko, ale muszą chceić tego obie strony.
          I rzeczywiście dzisiaj mało co sie naprawia, bo to wymaga wysiłku, a ludzie z
          reguly wybierają najwygodniejsze rozwiązanie.
    • aserath Re: Co to toksyczny zwiazek? 18.09.06, 10:37
      tutaj jest wątek na ten temat - to da ci wyobrazenie tokscznego związku, bo
      dziewczyny opisują swoje doświadczenia
      www.forum.wellnesslife.pl/viewtopic.php?t=196
    • anika-moi Re: Co to toksyczny zwiazek? 23.09.06, 18:23
      A wasze doswiadczenia?
      Pytam, bo rzecz jasna zastanawiam sie jak to jest (bylo mam nadzieje z nami). Po
      siedmiu miesiacach znajomosci, srednio co dwa dni mielismy male starcie typu
      obrazam sie na ciebie, co doprowadzilo do tego ze nabawilam sie chronicznego
      bolu zoladka.
      Nie mowie po ktorej stronie byla wina. Wydawalo mi sie ze pracuje nad sobia i
      staram sie byc swiadoma, ale nic z tego nie wychodzilo. W koncu pewnego
      niedzielnego wieczora po kolejnym spieciu ten sie odwraca i mowi, ze chyba nam
      nie wychodzi i ze woli zyc sam niz tak sie czuc.
      Wysluchalam, powiedzialam, ze go b kocham (bo kocham), ale jesli chce odejsc, to
      go nie bede zatrzymywac. Namyslil sie i probujemy dalej (mieszkamy razem).
      Zastanawialam sie, co takiego we mnie sprawia, ze dochodzi do tych spiec. Ze
      sama czuje w sobie napiecie. I olsnilo mnie pod wplywem ksiazki "Droga zen". Cos
      co w zasadzie sprowadza sie do tego, ze jesli rzeczywistosc cie irytuje, nie
      zmienial rzeczywistosci tylko sie do niej dostosuj.
      Przestalam miec jakiekolwiek oczekiwania wobec niego. Nie oczekuje, ze bedzie
      sie zachowywal tak, jak sobie tego zycze. Nie pielegnuje w sobie uczucia, ze
      jestem zraniona / obrazona. Nie zatrzymuje sie nad pewnymi sytuacjami. Nie
      analizuje.
      Od dwoch tygodni nie bylo ani jednej nieczystej, niezdrowej sytuacji. Ani
      jednej. Rozmawiamy ze sobie wiecej i otwarciej.

      Nie wiem czy mi / nam sie udalo. Ciekawa jestem, czy mieliscie podobne
      doswiadczenia.

      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja