samotne wieczory z inicjatywy faceta...

21.09.06, 20:04
Kobiety kochane... Mam dręczącą mnie już od dłuższego czasu sprawę, właściwie
trwa ona tyle, ile mój związek, czyli prawie dwa lata. Jestem z reguły na
maxa z Nim szczęśliwa, ale są momenty, kiedy załamuję się w sobie... Chodzi
mianowicie o to, że ja mogłabym spędzać z Nim cały wolny czas, kocham Go
bardzo mocno i jestem do niego bardzo przywiązana. Natomiast On... I właśnie
o to chodzi - On czasem potrzebuje wolnego ode mnie. Rozumiem to w pełni,
wiem, że ma wielu przyjaciół, których nie może i nie chce przeze mnie
zaniedbywać, rozumiem to, tylko... No właśnie, pozostaje to "tylko"... Nie
mogę się w takich chwilach pozbyć uczucia żalu, smutku, że się nie zobaczymy.
Nie mogę się pozbyć uczucia, że On nie chce mnie w danej chwili widzieć,
trochę to dla mnie bolesne, mimo, że w pełni zrozumiałe. Nie mogę się wtedy
opędzić od myśli, jaki On musi być ze mną nieszczęśliwy, że musi się ode mnie
odcinać. Czuję się wtedy też trochę jak zabawka, którą on sobie bierze, kiedy
chce, a kiedy nie chce, to odstawia na półkę. Wiele razy już o tym
rozmawialiśmy, ale ja i tak za każdym razem nie mogę powstrzymać tej fali
smutku, jaka mnie zalewa, gdy On mowi, że dziś nie. Chciałabym być bardziej
niezależna, ale co mam zrobić, kiedy On jest moim całym światem? I kiedy tak
faktycznie chcę być z Nim... Ja naprawdę rozumiem, że On ma swoje potrzeby i
nie chcę mu niczego zabraniać, bo to rozumiem. Nie wiem tylko jak powstrzymać
w sobie te uczucia, które sie w takich sytuacjach u mnie pojawiają, co mogę
zrobić, żeby on nie czuł się winny, że gdzieś wychodzi beze mnie, że z
własnej woli dane chwile spędza sam... Trudne to jest i takie babskie, ale co
ja mam z tym zrobić? Czy któraś z Was była kiedyś, czy może jest w podobnej
sytuacji? Jak przestawić swoje myślenie? Jak się zachowywać tak, by być w
porządku wobec niego? Dziś jest właśnie taki "samotny" wieczór i zadręczam
się myślami o tym, jak mu musi byc ze mną źle, skoro zrezygnował dziś z
mojego towarzystwa...
    • maretina Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:11
      pracuj nad soba, bo staniesz sie bluszczem, ktory zniszczy zwiazek i siebie.
      nikt nie wytrzyma w klatce. umarlabym, gdybym non stop byla tylko z mezem, a
      nigdy sama z kolezankami itd. kazdy potrzebuje wytchnienia, mozliwosci zatesknienia.
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:25
        Staram się pracować, stąd ten post... Muszę zmienić tryb myślenia, musi się
        udać, bo ja nie chcę go odciąć od świata. Nie chcę, żeby czuł, że jest
        zniewolony - wolność jest przecież dla każdego równie istotna... Dziekuję za
        odpowiedź :*
        • maretina Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:28
          w tym wszystkim wzna jestes tez Ty!! nie mozesz swojego zycia uzaleznic od
          jednej osoby. nwet wtedy, kiedy kochamy kogos najmocniej, nie mozemy byc
          bezgrnicznie slepi i ufni.
          • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:47
            Masz rację... Co najlepsze - mam straszne poczucie niezależności w sobie... Ale
            dla kulku chwil z nim jestem w stanie z wielu rzeczy zrezygnować. Wiem, że
            muszę się wziąć za siebie, znaleźć sobie swój własny ogródek do pielęgnowania.
            Jednak na razie pozostaję tylko na etapie tego, że "wiem".
    • prawiejakanonim Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:12
      (facet) zadałaś dużo pytań i na praiwe wszystkie sama odpowiadałaś... ale gwarantuje Cie że On (zakładamy że Cie kocha) kiedy spotyka sie z przyjaciółmi albo siedzi w pubie sam lub z kimś to myśli o Tobie (niewiele ale od czasu od czasu przejdziesz mu przez myśl...) facet potrzebuje troche swobody i czasu dla siebie... Im będzie starszy tym więcej będzie z Tobą spędzał czasu więc naprawde nacieszysz się nim do woli... a kiedy wychodzi z domu z powodu przyjaciół, brudnego samochodu, piwa w knajpie (nie za często) a nie z Twojego (kłótnia, brak tematów do rozmowy, daj mi pilota itd.) to nie masz sie czego obawiać. a jak wróci jutro z pracy i zastanie obiad na stole powiesz mu że go kochasz to jestem prawie ( :) ) pewny że nigdzie nie wyjdzie...
      pozdrawiam
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:28
        Cieszę się, że odpowiedział mi również facet. Dobrze jest poznać Wasze
        myślenie, upewnić się, jak jest naprawdę. Wiem, że On potrzebuje swobody,
        staram się mu ja zapewniać, ale wiem też, że on widzi, że ja wtedy wpadam w ten
        beznadziejny smutek, a tym samym wiem, że pewnie źle się z tą sytuacją czuje. A
        ja nie chcę, żeby tak było. Wychodzi, bo ma też swoje życie... Ja chyba się za
        bardzo od niego uzależniłam... Dzięki!
    • cala_w_kwiatkach Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:13
      to nie dobrze, ze on stanowi caly Twoj swiat, oprocz niego powinnas miec drugi
      swiat - swoj swiat
      znajomi, przyjaciele, rodzina...nie ograniczaj sie tylko do spotkan z nim, bo
      stracisz przyjaciol i rzeczywsicie kiedys mozesz zostac sama (pisze to z
      wlasnego doswiadczenia - poswiecalam caly czas dla faceta, a jak sie
      opamietalam, to przyjaciol juz nie bylo:/)

      musisz oddzielic dwie sprawy - jego uczucie do Ciebie, ktore nie maleje nawet
      jak sie nie widzicie i to, ze on ma znajomych, ktorzy tez sa wazni i bez nich
      nie moze byc szczesliwy (to tak jak z Toba:))
      to ze czasem sie nie spotykacie nie znaczy, ze on wtedy o Tobie nie mysli czy
      nie ma ochoty Cie widziec, na pewno jestes dla niego wazniejsza niz znajomi,
      ale on jednak tez musi znalezc miejsce dla nich w swoim zyciu

      dobrze, ze nie robisz mu o to awantur (mam nadzieje;)), bo w klatce nikt nie
      chcialby byc zamkniety
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:34
        No właśnie w tym rzecz. Jak już napisałam wyżej, faktycznie on stanowi ogromną
        część mojego świata... Tak ogromną, że nierzadko rezygnowałam z innych, by być
        z nim (nota bene, dowiedziałam się ostatnio od niego, że on też rezygnuje).
        Skończyło się, jak skończyło, stało się to, o czym piszesz... Pewne znajomości
        się z tego tytułu skończyły, żal tego wszystkiego, ale wiem, że już tego
        odwrócić nie mogę. Wiem też, że gdyby nie on... Pewnie poza rodziną do mało
        kogo miałabym się zwrócić:/ Ale mniejsza o to. Masz rację, muszę oddzielić jego
        znajomych, czy jego sprawy od uczucia. Chcę to zrobić. Muszę - dla naszego
        dobra.
        • cala_w_kwiatkach Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:35
          Masz rację, muszę oddzielić jego
          >
          > znajomych, czy jego sprawy od uczucia. Chcę to zrobić. Muszę - dla naszego
          > dobra.


          no! madra dziewczynka:)! teraz tylko to postanowie w czyn zmienic
          • cala_w_kwiatkach *postanowienie 21.09.06, 20:36
            .
    • iberia30 Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:21
      znajdz sobie jakies zajecie, hobby itd.Bycie w zwiazku nie oznacza byciem
      przyklejonym do siebie.Nie masz potrzeby by od czasu do czasu ppbyc samej bez
      niego?Babski wieczor, czytanie ksiazki itd?

      p.s. ile masz lat?
      • cala_w_kwiatkach Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:25
        ja rozumiem takie zachowanie, ze chce sie przebywac z ukochanym non stop ale
        raczej na poczatku zwiazku, bo kazda chwila jest cenna aby sie poznac lepiej i
        chce sie nasycic druga osoba
        ale po dwoch latach nadchodza chwile, gdy chcialoby sie porobic cos nawet w
        samotnosci, wiec ja Twojego rozumowania nie rozumiem, szczegolnie jesli chodzi
        o ten smutek gdy go nie widzisz 24godz i mysli, ze pewnie jest z Toba
        nieszczeliwy skoro spotyka sie z innymi
        czlowiek musi obcowac z roznymi ludzmi bo inaczej 'zdziczeje';)
        • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:37
          Te myśli wynikają przede wszystkim z mojego niedowartościowania. Od zawsze
          byłam zakompleksiona i czułam, że jestem niewarta niczyjej uwagi. Dlatego
          teraz, kiedy jestem z Nim, cieszę się każdym dniem z Nim spędzonym, a co za tym
          idzie - kiedy On chce wolnego, rozpaczam i wymyślam beznadziejne historie, jak
          to On musi być mną znudzony, żeby chcieć porobić coś innego. Paranoja, wiem...
          • cala_w_kwiatkach Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:39
            Oj rzeczywiscie paranoja
            przez te dwa lata razem nie przekonal Cie ze jestes najbardziej wartosciowa
            osoba dla niego?
            • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:45
              Właściwie, to cały czas przekonywac musi... Miałam bardzo trudne życie przed
              Nim i Jego pojawienie się było dla mnie najlepszą w życiu rzeczą. Dlatego tak
              bardzo chciałabym dbać o ten związek i eliminować to wszystko, co może do złego
              doprowadzić. A jesteśmy zaręczeni, tym bardziej chcę się dla niego starać.
              Dlatego postanowienie zamienię w czyn:)
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:40
        Kiedy tak uczciwie pomyślę o tej potrzebie przebywania samej... To nie, żadko
        kiedy tak mam. Taki typ. A lat mam 23.
    • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:55
      Kurczę, czuję się podniesiona na duchu dzięki Wam:) Wiem, co robić... Bardzo,
      bardzo dziękuję:*
    • mikams75 Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 20:56
      znajdz sobie zajecie - jakies kursy, sport, sauna, cokolwiek, bo widze ze sie
      dzisz i rozmyslasz. Zapewne jestes na kazde jego skinienie i ty sama mu jeszcze
      nigdy nie powiedzialas - nie dzis kochanie, bo mam swoje zajecia.
      Wyjdz do ludzi, pozbedziesz sie kompleksow, dowartosciujesz sie. Ja uwazam, ze
      przed facetem trzeba od czasu do czasu pouciekac, zeby mogl gonic. Jak ty gonisz
      jego to on ucieka. A facet tez musi umiec powiedziec kolegom - dzisiaj nie, bo
      spotykam sie z dziewczyna.
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 21:50
        Jest dokładnie tak, jak piszesz... Jestem na jego skinienie, wiem o tym i
        wkurzam się, że staję się kobietą uległą, a nie taką jaką zawsze chciałam być -
        niezależną. Życie zawsze to wszystko wykrzywia. Ale masz rację, czas też i na
        to, żeby zaczął mnie troszkę gonić i żebym zabrała się za siebie. Pozdrawiam:)
    • xtrania Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 21.09.06, 22:22
      Jesteś typem kobiety bluszcza. W moich związkach było tak samo, tyle że to ja
      byłam tą stroną, która chce odpocząć. To jest naprawde męczące, taki nachalny i
      wiecznie spragniony twojej obecnosci partner. Ja uciekam od takich gdzie pieprz
      rośnie ;/ Powinnaś to zmienić, bo i on będzie miał dość.
    • zamyslona4 mam tak samo ale... 22.09.06, 12:03
      ja jestem w identycznej sytuacji - i mysle ze gdyby moj luby czytal teoj post
      bylby pewien ze ja to pisze :)

      ja tez mialam tak jak ty, az nei zaczelam doceniac tego iz moge sobie czasem
      jakis wieczor spedzic w samotnosci, porobic swoje rzeczy, poczytac, posprzatac,
      posiedziec w walkach na glowie i z maseczka na twarzy :). generalnie ja juz
      iwem ze on nie potrzebuje tego wieczoru bo ma mnie dosc, ale dla siebie po
      prostu . malo tego- zaczelam zupelnie olewac czy sie spotkamy wieczorem
      (zaznacze ze spedzamy mnostwo czasu w pracy razem ) np. pytam go 'przyjdziesz
      dzi?' on: "jeszcze nie wiem" ja kiedys : ryjek w podkowke, naburmuszona,
      wyrzuciki male. ja teraz: "aha. no to jakby co masz klucze". efekt? przyjezdza z
      wieksza radoscia, jakies winko, kolacyjka, itp. I jemu i mi wtedy milej dzieki
      poczuciu iz on chcial przyjechac a nie ja na nim to wymusilam . a- takie osobn
      ewieczory stanowia zdeecydowana mniejszosc p. 3 razem, 1osobno.
      wyluzuj a bezie wam obu lepiej :0
      pozdro
      • masme Re: mam tak samo ale... 22.09.06, 14:47
        dzięki:)
    • prawiejakanonim Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 22.09.06, 12:20
      w zasadzie to napewno jest coś co chętnie zrobisz gdy go nie ma w domu... wydajesz sie być sympatyczna i inteligentna więc napewno masz grono przyjaciół... wybierz sie z nimi do kina na jakiś romans (albo horror nie istotne), kup sobie babska gazete i poczytaj (byle nie za często), naucz sie nowego przepisu na ciasto (jak go nie będzie w domu to zdążysz pozamiatać mąke z całej kuchni i zetrzeć rozbite jajka z kuchenki), wypożycz film na DVD i zaproś sąsiadke, przeszukaj książke tel. w komórce i zadzwoń do znajomej co dawno jej niewidziałaś daj sie zaprosić do niej. Jest masa rzeczy do których On Ci nie jest potrzebny :P
      pozdrawiam jeszcze raz i trzymaj sie ciepło..;)
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 22.09.06, 14:45
        :) w jakiś niepojęty dla mnie sposób strasznie mnie podnosisz na duchu:) chyba
        powinnam Cię mianować osobistym lekarzem typowo babskiej duszy;) pozdrawiam!
    • popka5 Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 22.09.06, 12:51
      Masme musisz sobie tez jakos czas wypelnic :) Spotkaj sie z psiapsiolkami,
      wyjdzie na piwko czy do kina :) Nie bedziesz wtedy siedziec i myslec i sie
      zamartwiac. W zwiazku sa potrzebne osobne wyjscia. My mieszkamy razem, ale raz
      na jakis czas wychodzimy oddzielnie, chociazby po to zeby zatesknic :)
      Trzymaj sie :)
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 22.09.06, 14:48
        :)
    • k.tosia Też tak mam 22.09.06, 13:19
      Zawsze jak on chce spędzić wieczór beze mnie, albo mówi, że w tym tygodniu
      pojedzie do domu, ja czuję się porzucona. Walczę z tym, próbuję się czymś
      zająć, ale nie jest mi łatwo ;-(
      • masme Re: Też tak mam 22.09.06, 14:38
        no to może dzięki mojemu postowi dostrzeżesz, co musimy w sobie zmienić... może
        byc trochę trudno, ale trzeba nam zainwestować w przyszłość poprzez ten właśnie
        krok:) pozdrawiam:)
        • 83kimi Re: Też tak mam 22.09.06, 15:00
          Spróbuj na ten czas znaleźć sobie jakieś zajęcia, może uda Ci się namówić jakąś
          koleżankę na wspólne wyjście na miasto? A jeżeli nawet nie masz z kim, to idź
          sama połaź po sklepach czy do kina się wybierz... jak facet zobaczy, że
          potrafisz miło spędzić czas bez niego, będzie się bardziej starał, aby było Wam
          miło razem... też mam czasami tak jak ty i wiem, że trudno się pozbyć smutku,
          ale zaczęłam ostatnio więcej wychodzić sama z koleżankami i podoba mi się to.
          To, że idę na plotki z kumpelami czy wyjeżdżam z nimi na weekend, nie znaczy,
          że nie kocham mojego faceta.
          Też mam 23 lata. :-)
          • masme Re: Też tak mam 22.09.06, 17:01
            :)
    • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 22.09.06, 17:03
      Dziękuje Wam wszystkim jeszcze raz za odpowiedzi:) Nie powiem, potraficie
      pokrzepić... A bałam się, że spotka mnie gigantyczna krytyka lub nawet
      wyśmianie mojego problemu. Bardzo miło jestem zaskoczona odzewem:) Buźka wielka
      dla Was!!!
      • zamyslona4 Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 22.09.06, 23:18
        masme napisała:

        > Dziękuje Wam wszystkim jeszcze raz za odpowiedzi:) Nie powiem, potraficie
        > pokrzepić... A bałam się, że spotka mnie gigantyczna krytyka lub nawet
        > wyśmianie mojego problemu. Bardzo miło jestem zaskoczona odzewem:)

        odzew pozytywny bo nawiazalas pozytywny dialog z innymi- jak autor o cos pyta a
        potem nie pojawia sie na watku lub zamiast przyjmowac odpowiedzi tylko traktuje
        je jako ataki, to mija sie to z celem.
        pozdrawiam i pamietaj- akurat ten towj probem nei jest taki rzadki jaby moglo
        sie wydawac.. ;)
        • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 23.09.06, 01:15
          No i właśnie o dialog mi chodziło. Co do opinii, to przecież od samego początku
          widzę swój błąd, więc obrażanie się na czyjeś nie mijające się z prawdą opinie
          na mój temat nie miałoby najmniejszego sensu. Pozdrawiam ciepło:)
    • salsa.loca Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 22.09.06, 20:53
      moze jestes zaborcza??

      kazdy ma swoja działke, ktora powinna byc tylko jega
      to prywatnosc
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 23.09.06, 01:15
        Pewnie częściowo z tego to wynika...
    • n_itka Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 23.09.06, 00:21
      wiesz jak to czytam to troche cie rozumiem, tez mam czasem tak jakos, ze mi tak
      markotno, on potrzebuje wyjsc i oczywiscie ma to tego prawo, jak najbardziej nie
      mam nic przeciwko, ale czasem tak sobie mysle, ze ja bardzo go kocham i
      wlasciwie najbardziej lubie spedzac czas z nim, bo jest mi wtedy dobrze i
      zastanawiam sie, czy moze on, skoro lubi tak wychodzic, czy on nie ma tak jak
      ja? bo ja chetniej posiedzialabym z nim, a on chce wyjsc... kiedy mam do wyboru
      wieczor z nim a cos innego prawie zawsze wybiore z nim, on czesto tez, ale
      czesciej niz ja wychodzi gdzies bezemnie, tak jakby nie potrzebowal mnie tak jak
      ja jego... czasem cos mi szepce, ze moze mniej kocha ;P ale wlasciwie to tylko
      czasem, bo w gruncie rzeczy wiem, ze to dobre byc czasem oddzielnie i ja tez
      staram sie wychodzic, nawiazywac kontakty... z tym, ze dziwnym trafem, ja go o
      wiele nie pytam, a on musi wszystko wiedziec :p gdzie ide, z kim, kiedy wracam
      itd :P czasem ciezko zrozumiec faceta :P
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 23.09.06, 01:05
        hehe... mam identyczną sytuację:) w 100% się pokrywa:) buźka!
        • pimienta1 Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 23.09.06, 12:48
          Ja mam, a raczej miałam to samo. Proponuję przeczytac kultową książkę Mężczyźni
          są z Marsa.... :) dowiesz się z niej, że mężczyźni są jak fala, po okresie
          ciągłego przebywania z partnerką muszą na chwilę oddalić się, by zaraz znów
          powrócić. Brzmi to jak jakaś terapia, ale szczera prawda!!
          Pozdrawiam!!
          • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 15:42
            Postaram się przeczytać. Dzięki!
    • odrey Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 23.09.06, 12:54
      osaczasz, oplatasz i nie dajesz oddychać. Chyba nie masz za wiele
      wspólnych "neutralnych" tematów do rozmowy, skoro on jest całym twoim życiem.
      Jeśli zacznie się dusić - zacznie uciekać częściej i częściej, i częściej...
      Mając to na uwadze, zajmij się PO PROSTU SOBĄ.
      • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 15:41
        Hmm... Racja, zaczynam osaczać... Na szczęście w porę zdałam sobie z tego
        sprawe, dlatego też tutaj postanowiłam się wygadać i poprosić o rady. Nie jest
        jednak tak, że nie mamy wspólnych neutralnych tematów do rozmowy. Po pierwsze
        wynika to z tego, że nie spędzamy mimo wszystko ze sobą 24h na dobę, nie
        mieszkamy razem i każde z nas ma swoje prywatne działeczki... Jedną z moich są
        chociażby studia. Owszem, On jest moim światem, co nie oznacza jednak, że
        patrzę tylko w jego stronę. Faktem jednak jest też to, że czas wolę spędzać z
        Nim niż sama, nierzadko rezygnując też z chociażby wyjść z innymi. To częściowo
        wynika też z faktu, że Ci "inni" nie są mi tak bliscy, jak on, przy niektórych
        nie mogę czuć się naturalnie, nie mogę być sobą, taką, jaką jestem przy Nim...
        Wszystko to zagmatwane, ale wiem też, zdaję sobie sprawę z tego, że czas
        najwyższy zająć się sobą, pozwolić sobie na odrobinę zdrowego egoizmu. Tak jak
        mówisz... Pozdrawiam!
        • odrey Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 17:06
          bardzo podoba mi się sformułowanie "zdrowy egoizm" :)
    • seth.destructor Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 23.09.06, 13:59
      Ja mysle, z epowinnas skontaktowac sie z psychoterapeuta, ktory ci wszystko
      lepiej wytlumaczy. To co piszesz wyglada na zatracenie samej siebie.
      Przestajesz istniec jako jednostka ludzka, a stajesz sie jedynie dopelnieniem
      do mezczyzny. To nie jest prawidlowe. Dlaczego nie masz wlasnych przyjaciolek,
      wlasnych spraw itd?
      • zamyslona4 Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 01:35
        seth.destructor napisał:

        Dlaczego nie masz wlasnych przyjaciolek,
        > wlasnych spraw itd?

        ja ci powiem na swoim przykladzie- bo przeprowadzilam sie do jego miasta. w
        swoim mialam mase, mnostwo znajomych, przyjaciol... a teraz jade na 3 dni w
        nmiesiacu aby sie spotkac... zwykle daje rade z 4-5 ale wtedy kalendarza
        zapelniony bo sa jeszcze rodzice.
        i on widzi jak przyjezdza tu ze mna, ile "poswiecilam" dla niego.
        tteraz nie mam czasu i sily na nawiazywanie nowych kontaktow, a zreszta ciezko
        mi juz byc tak blisko jak z ludzmi z ktorymi przyjaznie sie od 7-13 lat.

        i to jest dla mnei maly dramat. on bardzo chce abym miala duzo kolezanek, a ja
        mu tlumacze ze to nie jest ot tak, choc jestem osoba bardzo kontaktowa. z
        wiekszoscia osob jakie poznaje wchodze w relacje zawodowe i klops.

        ale bluszczem nei jestem- powiedzialam ze "dam" mu i 4 wieczory wolne w tygodniu
        ale ma mi przestac wciskac rozne kolezanki. w efekcie wystarcza mu 2 :)
        • seth.destructor Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 15:53
          Naprawde, mozesz znalezc znajomych i w nowym miescie i w nowej sytuacji.
          Sluchaj, ja sie przeprowadzilem do UK i nie mialem problemu z poznawaniem
          nowych ludzi. Moge nawet powiedziec, ze mam znajomych na calym swiecie, bo
          czesc sie porozjezdzala juz..
        • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 15:56
          I ja na to samo pytanie odpowiem. Owszem, są znajomi... Tylko, że są to bardzo
          powierzchowne znajomości. Przyjaciele? Byli i tacy... Przez całe liceum, część
          studiów (aktualnie pozostał mi rok do ich skończenia) byli przy mnie. Jednak
          rozpad naszej przyjaźni rozpoczął się już na kilka miesięcy przed tym, zanim
          poznałam mojego mężczyznę. Pojawiło sie milion rozbieźności, jedno z moich
          przyjaciół zaczęło nagabywać drugie tak, że istnienie naszej trójki rozpadło
          się jak domek z kart. Gwoździem do trumny było to, że się zakochałam. Wtedy,
          już na samym początku, "przyjaciele" stwierdzili, że przepadłam dla nich, mimo,
          że mój związek dopiero nabierał rumieńców... Po prostu jeszcze jeden pretekst.
          I tak się to wszystko skończyło. Teraz zdarzają się nam jakieś spotkania,
          bardzo sztuczne, wyłącznie z mojej inicjatywy. A ja nie chcę się narzucać
          nikomu ze swoją osobą. Na chwilę obecną więc z tych prawdziwych bliskich mi
          osób mam tylko Jego. Być może dlatego tak się do Niego przykleiłam i
          przyzwyczaiłam do Jego obecności. No i rzecz w tym, że ja jestem mimo, że
          powierzchownie bardzo otwartą i kontaktową osobą, to jednak trochę trudno do
          mnie dotrzeć, a im bardziej chcę tego, tym ciężej mi to idzie. Tak więc jeśli
          mam odpowiedzieć szczerze, to nie, nie mam znajomych, do któych mogę zadzwonić
          i umówić się na piwko, na pogaduchy. Ktoś tutaj zasugerował, że jeśli mój
          związek się rozpadnie, to zostanę sama. Przyznaję, zostanę wtedy sama jak
          palec... Źle mi z tym, ale nie potrafię już chyba nawiązywać nowych relacji...
          A co do przyszłości mojego związku, to pozostaje mieć nadzieję, że zaręczyny,
          które mamy już za sobą będą dobrą dla nas wróżbą...
          • hazel2 Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 18:27
            Hej, moje najbliższe przyjaźnie też się kiedyś rozpadły, z podobnych powodów
            jak Twoje. Ale może na studiach, lub w liceum był ktos nie należący do
            tej "ścisłej" paczki, ale sympatyczny, którego lubiłaś. Może z taką osoba warto
            odnowic kontakt, poznać bliżej niż miałaś okazję kilka lat temu. To naprawdę
            nic trudnego. Wystarczy wysłać smsa: "Sto lat sie nie widziałyśmy. Może kawa, i
            opowiesz co u Ciebie sie działo przez ten czas?". Mówię z własnego
            doświadczenia, więc zaufaj mi, to może sie okazać dobry pomysł.
            Mam 23lata tak jak Ty, i utrzymuję bliskie i fantastyczne kontakty, wcale nie z
            tymi osobami, które uważałam za swoich "przyjaciół" w liceum. Nie ma między
            nami żadnych uraz i to jest super. Nic na siłę. Poza tym na studiach też znasz
            mnóstwo ludzi, ale na pewno nie odkryłaś jeszcze wszystkich bratnich dusz.
            Dopiero pod koniec 3 roku poznałam osobę, która jest teraz jedną z moich
            najbliższych przyjaciółek, a końcem 4 roku świetnego kumpla. Nigdy nie jest za
            późno na przyjaźń, choć może z czasem jest nieco trudniej.
            • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 19:02
              Błędem lat wcześniejszych, który dopiero teraz dostrzegam, jest to, że zawsze
              paliłam za soba wszystkie mosty. Jeśli coś się ze znajomymi psuło, po prostu
              ucinałam kontakt i nie wracałam już do tej osoby. Teraz to wszystko widzę, ale
              wstyd jest mi udawać, że wszystko było ok i jak gdyby nigdy nic się do danej
              osoby odezwać. No a teraz... Jest kilka oosób, z którymi możnaby coś, ale ja
              się po prostu boję odrzucienia, wyśmiania... Hehe - kolejna rzecz do zmienienia
              w sobie:) Dziękuję mimo wszystko:) Buźka!
    • nadinka_nadinka Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 10:45
      nie chce mi sie czytac wszystkich odpowiedzi. radze ci w pierwszej kolejnosci
      udac sie do psychologa. nie moze byc tak, ze facet jest dla kobiety calym
      swiatem. widzialam u kogos swietna sygnaturke: "zwiazek z mezczyzna ma byc
      dopelnieniem zycia, a nie jego sensem". a nastepny etap, albo nawet rownowazny
      to odnowic swoje stare znajomosci (na pewno jakies masz), znalezc sobie jakies
      chodzi i zaczac zyc swoim zyciem. zastanawialas sie nad tym co bedzie jak
      zwiazek sie rozpadnie? nie ma przeciez gwarancji, ze bedzie wieczny.
      • nadinka_nadinka Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 10:46
        hobby znalezc, a nie chodzi. chyba na drugie sniadanie czas ;-)
        • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 15:32
          Póki co, poprzestane na radach, które dostałam od ludzi tutaj. Być może dziś
          doświadczę wieczoru bez Niego i powiem szczerze, że odkąd napisałam tego posta,
          troche mi sie poukładało w głowie i wygląda na to, że dałam Jemu, ale i przede
          wszystkim sobie więcej luzu. Wszyscy, którzy tu napisali mają rację - jest tyle
          rzeczy, które można robić samemu i, z których można czerpać radość. Zaczynam
          więc wprowadzać to w zycie... Pozdrawiam:)
          • nadinka_nadinka Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 15:34
            powodzenia :)
            • masme Re: samotne wieczory z inicjatywy faceta... 24.09.06, 15:57
              Dziękuję :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja