Dodaj do ulubionych

Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie?

23.09.06, 13:32
Drobne i średnie wydatki załatwiamy tak: z każdego miejsca każde z nas bierze
paragon, jeżeli w sklepie jesteśmy razem, to paragon bierze oczywiście ten,
kto płaci. Wymaga to niemałej dyscypliny, ale można się przyzwyczaić. Potem
(z reguły na koniec miesiąca) każdy z nas podlicza na kalkulatorze swoje
kwoty z paragonów, odejmujemy je, a kwotę stanowiącą połowę różnicy dostaje w
gotówce ten, kto wydał więcej. W ramach tego "systemu" rozliczamy się też z
dużych wydatków (ale to jest nieuciążliwa część, bo to rzeczy konkretne:
czynsz, telefon, prąd, benzyna - mamy jeden samochód). Siedzenie nad
paragonami bywa czasem straszne, zwłaszcza gdy przez jakiś czas nie chce się
nam rozliczyć, a potem trzeba robić wszystko na raz ...
Bywają przy tym sytuacje zabawne: kiedyś pożyczyłam od meża 50 zł, a ponieważ
chwilowo nie miałam gotówki w portfelu, zaproponowałam mu, że zapłacę mu
paragonem na kwotę 100 zł (co da mu przy późniejszym rozliczeniu właśnie 50
zł "na czysto").
W okolicznych sklepach sprzedawcy automatycznie już wręczają nam paragon po
zakończonych zakupach (a w małych osiedlowych sklepach z reguły paragon rzuca
się gdzieś koło kasy). Nowego sprzedawcę w naszym samie, o ile nawet
wcześniej nie popatrzę na jego twarz, i tak rozpoznam zaraz po tym, że po
wydaniu mi reszty ze zdziwieniem patrzy, co ja tak jeszcze stoję. Również i
nasze dziecko zawsze dostaje paragon (oddaje go później wraz z resztą temu z
nas, od którego dostał pieniądze).
Może to wszystko wydać sie śmieszne, ale przynajmniej nie ma nieporozumień w
stylu: "A w zeszłym miesiącu ja przez cały czas kupowałam jedzenie".
Ciekawi mnie, jakie macie podejście do rozdzielności i jak rozwiązujecie
praktyczne problemy.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kaktusik0 Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 23.09.06, 13:42
      Zakładając że macie z mężem oddzielne konta, nie łatwiej na koniec miesiąca
      sprawdzać ile komu ubyło (odliczając wydatki na wyłącznie własne potrzeby,
      których pewnie jest mniej niż rachunków ze spożywczaków). No chyba że koniecznie
      zależy wam na rozliczaniu się co do złotówki co miesiąc...
    • reniatoja Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 23.09.06, 13:58
      Ja pier.. tak sie liczyc co do złotówki, dla mnie szok. W ogóle sobie tego nie
      wyobrażam, a właściwie to pamiętam takie coś z domu rodzinnego, niesamowicie
      upokarzające dla mojej mamy, bo ojciec ja tak rozliczał, musiała prowadzić
      jakąś pieprzoną książke przychodów i rozchodów (oboje pracowali). Nienawidziłam
      tego. Z mężem mamy wszystko wspólne i jeszcze nigdy (13 rok małżeństwa)
      pieniądze nie stanowiły problemu w naszej chacie. A poza tym co by było, gdyby
      jedno z Was straciło pracę, albo chciało zostać w domu z dzieckiem na dwa trzy
      lata? Pewnie nie ma takiej opcji, bo wtedy nie wypłaciłoby się drugiemu do
      końca życia.
      • walnientaenta Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 23.09.06, 14:08
        przerazajace!!!!!
        macie równiez odzielne półki w lodówce???? A jak robisz obiad to rozliczasz kto
        ile zjadł ziemniaków??? albo ile truskawek z wiaderka wyjadł ???
        A jak kupujesz prezent na urodziny mężowi to mówisz za ile i rozliczasz za ile
        ty dostałaś swój - różnica do zwrotu ????
        A np pranie ( ty jego skarpetki ) to jaki przelicznik cenowy ? itp
        chyba cos zle zrozumieliscie z tą intercyzą, albo nie była potrzebna bo tak
        naprawde oszczedzcie i rozliczacie , a nie zarabiacie i inwestujecie
    • marta.uparta Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 23.09.06, 14:26
      Masakra. I gdyby nie to, że znam podobne małżeństwo, tobm powiedziała, że takie
      rzeczy nie zdarzaja się w przyrodzie.
      Jak poznałam mojego przyszłego męza, to jedną z pierwszych rzeczy jakie
      mieliśmy to wspolna kasa. Nigdy nie było, ze coś jest jego, a coś moje. Mamy
      wspolne konta i wspólne oszczędności. Na zbieranie paragonów i potem jakies
      rozliczanie szkoda czasu. To wszystko nie wydaje się smieszne, to jest
      tragiczne. Jeżeli potrzebuję jakiegoś drobiazgu, kosmetyku czy nowych majtek
      nie myśle z czyich pieniedzy wydam itd. Wiadomo, że większe wydatki
      konsultujemy i sprawdzamy, czy w tym miesiącu sobie mozna pozwolic, bo podstawa
      to rozsądek, ale takie rozliczanie się z kazdej złotówki zakrawa na paranoję.

      Natomiast zastanawia mnie, co się dzieje z nadwyżka finansową w przypadku gdy
      jedna strona zarabia więcej. Czy to są wtedy dalej tylko JEJ pieniądze???? I
      gdy druga osoba zachoruje i trzeba będzie łozyć na jej leczenie to będzie
      musiała się wypłacic???
      Brak mi słów.
    • souls_hunter Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 23.09.06, 17:01
      marusia100 napisała:

      > Drobne i średnie wydatki załatwiamy tak: z każdego miejsca każde z nas bierze
      > paragon, jeżeli w sklepie jesteśmy razem, to paragon bierze oczywiście ten,
      > kto płaci. Wymaga to niemałej dyscypliny, ale można się przyzwyczaić. Potem
      > (z reguły na koniec miesiąca) każdy z nas podlicza na kalkulatorze swoje
      > kwoty z paragonów, odejmujemy je, a kwotę stanowiącą połowę różnicy dostaje w
      > gotówce ten, kto wydał więcej.

      Ciekawi mnie bardzo jak sie rozliczacie za sex, kto komu placi i po ile sa wycenione numerki? Co np, jesli ty nie mozesz z wiadomego powodu, a on akurat chce. Idzie na panienki do agencji i przynosci ci paragon do rozliczenia? Co w tkiej sytuacji, jesli panienka wezmie wiecej niz ty bys wziela - musi oddac roznice?
    • squirrel9 Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 24.09.06, 01:28
      Boże, ludzie - ci odpisujący - czy wy jesteście tak w ogóle normalni czy tylko
      takich udajecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dziewczyna pisze,że w jej małżeństwie
      każdy ma swoje własne pieniądze a wspólne wydatki dzielą na pół a wy ją pytacie
      debilnie czy jej płaci za seks (a dlaczego nie ona jemu?) i on jej za pranie
      skarpetek ( a może on pierze???), czy odliczają prezentu (na zdrowy rozsądek -
      jak bierze się pieniądze na prezent dla męza ze wspólnej kasy? łatwiej niż z
      własnej?)Tylle debilizmów wymyslilicie,że chyba więcej się nie da.
      To,że dośc to pokomplikowali jest faktem bo uważam,że po kilku miesiącach
      takich rozliczeń można mniej więcej wiedzieć ile wydaje się na jedzenie, środki
      czystości i to co do domu, wrzucić po połowie pieniądze w jedną szufladkę i z
      nich brac na wspólne wydatki bez aptekarskich rozliczeń. Zabraknie to dorzucić,
      zostanie to będzie na następny miesiąc,
      Wcale nie uważam,że małżeństwo musi miec wspólne wszystkie pieniądze.
      • reniatoja Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 24.09.06, 09:36
        Nie musi mieć wspólnych wszystkich pieniędzy, ale takie nasiadówy raz w
        miesiącu z paragonami ze wszystkich zakupów (piekarnia, kawiarnia, spożywczy, a
        co z bazarkiem warzywnym, gdzie sie kupuje chyba jeszcze bez paragonu??) są
        chore. Ja gdy mieszkałam z kolezanką na stancji to mniej skrupulatnie się
        rozliczałyśmy - zresztą wtedy nie dawali paragonów w sklepach. Po prostu
        wrzucałe sie po xxx do pudełka i sie brało, jak sie kończyło, to sie
        dorzucało. A czy ona sobie za to kupiła paczkę fajek wiecej, czy ja moze
        jakiegoś loda albo wysowiankę, którą sie nie podzieliłam, no to do dzisiaj nie
        wiadomo. Bez sensu tak sie liczyc jak Zydzi w małżeństwie. Już nie mówiąc, ze
        facet mógłby miec gest i te 50 zł puścić w niepamięć, a nie brac paragon na
        stówkę ;)))
      • souls_hunter Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 25.09.06, 16:55
        squirrel9 napisała:

        > Boże, ludzie - ci odpisujący - czy wy jesteście tak w ogóle normalni czy tylko takich udajecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Tylko takich udajemy, bo tak naprawde to bardzo zazdroscimy i dlatego te wszystkie zgryzliwosci. A swoja droga squirrel to poczucie chumoru zakopals gdzies pod drzewem i teraz nie mozesz znalezc? No coz, wiewiory tak maja (zapominanie o ukrytych skarbach).
        • marta.uparta ja znam podobne małżeństwo... 25.09.06, 16:47
          ... i żyją już tak od paru ładnych lat. Już się nie dziwię, gdy w knajpie on
          płaci za piwo ze swojego portfela, a ona za swoje. Kiedyś zapomniała pieniędzy
          i się tym zmarwiła. Maz zapłacił za nią i dobrodusznie powiedział: "oddasz
          później" - rozumiesz? 5 złotych!
          Tylko że oni w ogóle są specyficzni, każde z nich wiele podrózuje, maja odrębne
          zainteresowania, i nie jest to (przynajmniej w moim odczuciu) małazenstwo jakoś
          specjalnie zaangażowane.
      • kubkowa Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 26.09.06, 14:03
        Od ponad roku mamy z mężem podpisaną intercyzę i chwalimy sobie to rozwiązanie.
        Mąż jest dosyć skąpy a ja z kolei rozrzutna, ciężko nam było przez pierwsze
        kilkanaście lat małżeństwa dogadać się w kwestii finansów. Teraz nie ma
        problemy, co miesiąc każde z nas daje do wspólnej kasy 1500 zł i z tego są
        opłacane rachunki, jedzenie, ubrania i przybory szkolne dla dzieci (kasa jest
        schowana w sekretnym miejscu, wyciągamy w razie potrzeb) Nadwyżki trzymamy na
        osobnych kontach i nadwyżki przeznaczamy na zakupy dla siebie (ubrania,książki,
        płyty, kosmetyki, torebki - to ja:) sprzęt do rzeźbienia i majsterkowania - to
        on. Rozrywki typu kino, wyjazdy, weekendy sponsoruje ta osoba, która ma w danym
        momencie więcej kasy lub więcej ochoty :)Nie narzekam.

        Ale ten sposób polecany jest dla osób mających w miarę wysokie i podobne
        dochody. Gdybym zarabiała 1600 netto, to raczej nie zgodziłabym się na 50%
        udział w budźecie domowym.
      • walnientaenta Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 26.09.06, 15:33
        intercyza raczej jest po to aby : robic wlasne interesy bez zgody ( pisemnej i
        ciagania po bankach), dwie odzielne firmy gdzie dziennnie trzeba podejmowa iles
        decyzji finansowych itp. Rozlizanie paragonow nie przyszlo mi do głowy.
        Itercyza ma sens przy zarobkach wyzej sredniej krajowej ...tam gdzie cos sie z
        pieniedzmi dzieje niz tylko potrzeby codzienne. Przy paragonah w sytuaji
        choroby, lub wychowywania dziecka mąż kupi sobie czekoladę i powie ci " mnie na
        to stac, ty sobie kup" - no sorry nie widze tego pozytywnie
        • hermenegilda_zenia Re: Do małżeństw z intercyzą: jak się rozliczacie 26.09.06, 16:05
          Ludzie, ale jesteście pojechani - żeby wyrzygiwać sobie każdy grosz, to
          przecież totalna żenada. Dla mnie intercyza jest po to, żeby każdy w razie
          rozwodu został z tym, co wniósł do małżeństwa. To co wypracujemy razem, jest
          wspólne. W pale mi się nie mieści, żebym mężowi kazała oddawać za bułki czy
          gumkę od majtek. Boszszsz, co to miałoby być za małżeństwo, te opowieści
          niektórych poprzedniczek to jakiś koszmar. I dodam na koniec- oboje zarabiamy
          po kilkakrotność średniej krajowej, więc nie jest tak, że nie mamy czego
          dzielić.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka