matrek
14.03.03, 03:32
Pozwalam sobie skopiować na to forum, część postu Olivvki z innego forum, bo
wydaje mi się bardzo ciekawy. Co myślicie na ten temat ? Ja osobiście zgadzam
się z w zupełności z olivvką.
"...Taki przykład z życia:
Nie jestem zwolenniczką seriali telewizyjnych, ale przyznaję że jeden z nich
śledzę z uwagi na przesłania które są przez niego niesione. Mowa o
serialu "Klan". Z pozoru głupia fabuła, może nawet monotonny przebieg
wydarzeń
w poszczególnych wątkach, ale poruszane są ważkie problemy społeczne.
Dlaczego
o tym piszę? Ano dlatego, że ostatnie 10 odcinków jest po części zdominowane
przez wątek dotyczący mężczyzny, który ma wspaniałą rodzinę z żoną i trójką
dzieci, a który daje się ponieść uczuciom w stosunku do innej kobiety,
samotnej
kobiety. Niby nic znaczącego, a jednak. Teraz w kwestii zdrady: czy on, z tą
kobietą w której się zakochał, nie uprawiając z nią seksu zdradził już żonę
czy
też nie? Zaznaczę, że wyznał jej miłość, a więc wypowiedział
sakramentalne "kocham Cię". Doszło do zdrady czy do niej nie doszło?
Wielu ludzi bardzo spłyca definicję zdrady odnosząć ją tylko do odbycia
stosunku seksualnego z innym człowiekiem, podczas gdy zdradą wcale nie jest
sam stosunek a inne elementy, które mogą zbudować właściwe podłoże do odbycia
tego stosunku. Zdradą jest więc w moim przekonaniu wszystko co nieuczciwe (a
wiążące się z uczuciowością i seksualnością) wobec własnego partnera. Moim
zdaniem bohater "Klanu" już zdradził swoją żonę. On nie zdradził jej jeszcze
fizycznie, ale zdradził ją już emocjonalnie. A to dużo gorsze niż zwykły
prosty akt kopulacji i niesie czasami za sobą dużo poważniejsze konsekwencje
niż seksualny stosunek. Bo angażuje nie tylko narządy płciowe, ale przede
wszystkim serce i umysł.
pozdrawiam
olivvka"