Duchy - nasze historie

    • walutka Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 12:04
      Hopsa. Może jeszcze ktoś zna autentyczną historię z dreszczykiem?
      • carinaa1 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 13:08
        No ja cały czas czekam-może coś mnie nawiedzi-a może by tak duszki wywołać
        forumowe?
        • walutka Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 13:35
          No to jak taka odważna jesteś to może sama wywyołasz i opiszesz później?
          • popka5 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 13:37
            ja kiedys wywolywalam brrrr... nigdy wiecej! :)
            • walutka Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 13:49
              Tak, a co się działo? Ja też kiedyś ale nic nie przyszło.
              W końcu i ja to napiszę, to się zdarzyło w ostatni week, byłam w domu rodzinnym
              u swojego chłopaka, jest to dosyć stary poniemiecki budynek. Mój chłopak
              poszedł się umyć a ja zostałam sama w pokoju i zaczęłam u niego w gablotce
              szukać sobie jakiejś książki do poczytania,póxniej z nią położyłam się na łóżko
              by poczytać, nie zdążyłam przeczytać drugiego zdania i słyszę,że ktoś usiadł
              koło mnie. Pomyślałam, że to może być mego mena ojciec, który przyszedł
              pogadać. No więc usłyszałam,że ktoś usiadł -koło moich nóg konkretnie (gdyż ja
              leżąłam na brzuchu czytając), poczułam też zaginające się łóżko- odwróciłam się
              odruchowo by spojzeć na tą osobę i nikogo nie było(!!!). Głowę odwróciłam w
              kierunku książki ale już nic przeczytać nie mogłam tylko w bezruchu leżałam
              czekając na mego mena ,o rany. Przyszedł gdzieś po ponad 5 minutach i już
              poczułam się bezpieczna ,zaczęłam opowiadać. On to posłuchał no ale nic nie
              powiedział konkretnego co o tym myśli. Dopiero na drugi dzień mi powiedział,że
              kiedyś jego brat wszedł do tego pokoju po coś i nagle tak mocno stuknął
              drzwiami ze strachu,że duży łomot było słychać, gdyż jego brat jak później
              powiedział poczuł wtedy kogoś w pokoju(!!!) no jak to usłyszałam to już byłam
              pewna,że nic mi się nie wydawało.
              • popka5 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 14:02
                Umarlabym! Normanie stuknelabym w kalendarz!

                Co do wywolywania duchow: kiedys dawnao dawno temu, zamiast do szkoly, poszlimy
                z przyjaciolmi na wagary. Usiedlismy w kregu, rozpalilismy swieczki, byla jakas
                plansza, spodeczek...Oczywsicie najpierw byly wyglupy i smiechy, ale po jakims
                czasie kazdy sie uspokoil i z powaga podeszlismy do naszego "zadania".
                Zaczelismy wywolywac duchy najpierw czyjejs babci, pozniej osob slawnych. W
                pewnym momencie spodeczek zaczal szalec po planszy, swieczki zaczely powoli po
                kolei gasnac. Kazdy zabral rece ze spodka, a on dalej :-(( Firany zaczely
                falowac jakby byl mega przeciag ( a nie bylo - przygotowlismy sie do
                tego "profesjonalnie" ) a na koniec spadl wielki obraz w wielkiej drewnianej
                ramie. To chyba byla kara za wagary. Kolezanka u tkorej odprawialismy nasze
                wywolywanie, nie spala w pokoju przez dluzgi czas, bo miala wraenie ze "cos"
                tam jest.
                Nigdy wiecej!
                • walutka Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 14:10
                  Fakt, ja też tylko raz brałam udział i to też jak byłam sporo młodsza, już też
                  nie wzięłabym, ponieważ zbyt dużo słyszałam o tym,że "podkładki"przychodzą. W
                  większym gronie tak nie bałabym się.
                  • popka5 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 14:19
                    ja nawet jak 100 osob bedzie wywolywac glosno powiem "nie" :)))
                    • vilkas Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 14:39
                      popka5 napisała:
                      > ja nawet jak 100 osob bedzie wywolywac glosno powiem "nie" :)))
                      Sama się przekonałaś że wywoływanie duchów nie jest zabawą dla niegrzecznych dziewczynek i chłopców, a konsekwencje takiego nieodpowiedzialnego zachowania mogą być naprawdę poważne. Wiem to od pewnego dominikanina, który zajmował się sprawami ludzi „zbyt długo spoglądającymi w czeluść”. Wersja dla wierzących: "Jeżeli jakiś mężczyzna albo kobieta będą wywoływać duchy albo wróżyć, będą ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami ściągną śmierć na siebie" (Kpł 20,27).
                      • walutka Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 14:44
                        napisałbyś co jeszze ten dominikanin o tym mówił?
                        • vilkas Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 15:53
                          Podany powyżej cytat pochodzi z Pisma Św. Dominikanin nam go nie przekazał.
                          Rozmawialiśmy dosyć dawno a i zakonnik mimo usilnych próśb nie chciał wtajemniczać laików w szczegóły. Zapewne to co napiszę nie będzie dla Ciebie niczym nowym.
                          Wywołując duchy można np. otrzymać „opiekuna”, od którego uwolnienie się może być bardzo bolesne. Zarówno od strony materialnej, jak i duchowej. Zjawy mogą przyjmować postać np. zmarłych rodziców, krewnych, znajomych itd. W XXI wieku takie podejście wywołuje najczęściej uśmiech politowania na twarzy rozmówcy, ja jednak wolę nie eksperymentować, a egzorcystów oglądać na ekranach kin.
                          Pozdrawiam:)
                          • walutka Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 16:18
                            No to fakt niewiele nowego dowiedziałam się. Ja też nie chcę brać w czymś takim
                            udziału.
    • popka5 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 13:24
      Teraz ja :)

      Moja znajoma ma dzialke, a na dzialce domek. Stary, drewniany dom. Hisoria
      strychu tego domu jest podobno taka, ze iles tam lat temu, powiesil sie na nim
      wlascisiel :-/ Zawsze spalismy z moim facetem w jednym z pokoi na gorze.
      Pojechalismy ktoregos weekendu cala grupa do tegoz domku. Wieczorkiem imprezka,
      ale akurat tego dnia ja i moja psiapsiolka nie pilysmy, wiec ogarnialysmy cala
      impreze. Nadszedl moment zrzutow :) Wiec polozylysmy wszystkich spac,
      posprzatalysmy. Byl z nami pies. Nasi faceci polegli na jednym lozku ;) wiec my
      we dwie tez na jednym, w rogu pokoju. Przyszla do nas sunia no i staralysmy sie
      usnac. Nagle w pokoju rozleglo sie jkaies szuranie. Oczywiscie we dwie
      wpadlysmy w panike. Nasza sunia wpadla do drugiego pokoju i zaczela szczekac.
      Oczywiscie zaden z facetow sie nie obudzil. Sunia strzanie ujadala, piszczala i
      wyla. Nie wiedzialysmy co robic. Zeby zapalic swiatlo trzeba biec na drugi
      koniec pokoju, na co zadna z nas sie nie odwazyla. Sunia non stop ujada i cofa
      sie w nasza strone - takjakby ktos szedl na nas. Wlazla nam na lozko i nadal
      szczekala. Cofajac sie i ujadajac wlazla nam na glowy i w koncu skulila sie
      miedzy nami i piszczala. Mu oczywiscie w strachu, malo nie umarlysmy.
      Zaczelaymy piszczec, krzysczec i drzec sie. Szuranie ucichlo po jakims czasie.
      Pies nie chcial wyjsc z lozka do rana! Wteyd dopiero doatrli do nas mezczyzni.
      Od tametj pory ani ja ani moja psiapsila nie spalysmy w tym domu, a minelo z
      jakies 7 lat....
      • efreet81 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 16:33
        Teraz ja.
        Pewnego dnia zmarł mój Dziadek. Po kilku godzinach (był już późny wieczór)
        zabrałem psa na ostatni spacer. Zamknąłem drzwi mieszkania, zapaliłem światło
        na klatce i zacząłem schodzić na dół. W pewnym momencie usłyszałem czyjesz
        kroki na dole, ktoś szedł schodami w moją stronę, dzieliły nas jakieś dwa
        piętra. Zerknąłem w dół balustrady - patrzę - ktoś ubrany na biało. Cholera,
        pomyślałem, kto ubiera się w taki sposób? Ciekawe który to sąsiad, zaraz się
        spotkamy w połowie drugi.
        Schodzę dalej, wciąż z słyszę kroki, nagle wszystko się urywa kilka metrów ode
        mnie. Robię głupią minę i przystaję. Nikogo nie ma. Nikt nigdzie nie wszedł,
        nie słychać było szczęku zamka w drzwiach. Nikt mnie nie wyminął. Poczułem
        chłód i zakręciło mi się w głowie. Szybko zbiegłem na dół i długo wałęsałem się
        po osiedlu zbierając myśli. Co to było???????
        • efreet81 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 16:43
          I druga historia. Na kilka dni przed śmiercią Dziadka - tego samego co w poście
          wyżej - moja Babcia gotowała coś w kuchni. Opowiedziała to dopiero po kilku
          latach, ale na całej rodzinie zrobiło piorunujące wrażenie.
          Otóż gotowała, było wczesne popołudnie. Nagle poczuła czyjąś obecność w kuchni.
          Odwróciła głowę akurat w momencie, gdy pies w panice chował się pod łóżkiem w
          pokoju. Wg słów Babci w drzwiach kuchni stało kilka postaci zmarłych osób -
          krewnych Dziadka.
          Gdy to zobaczyła, pomyślała że zaraz zwariuje. Postacie stały i patrzyły się na
          nią nieruchomymi oczami. W przypływie niekontrolowanego strachu wykrzyczała:
          Zostawcie mnie, weźcie S.... !!! - tu padło imię mojego Dziadka. Zamknęła
          oczy,a gdy je otworzyła, nikogo nie było. Po kilku dniach na zawał serca zmarł
          w tym mieszkaniu mój Dziadek.....
          • carinaa1 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 16:58
            A ja tam z chęcią bym wzięła udział w takim seansie(nigdy nie próbowałam)tylko
            to trzeba umieć.No i oczywiście jak już ma sie do mnie przyplątać(nawet na
            stałe)to niech bedzie dobre-może mi wreście przyniesie farta.Złym
            duchom,straszących stukaniem, dreptaniem,kołataniem,wyciem(straszącym biedne
            zwierzaki)mówie NIE!!!!Podobnież koty najlepiej wyczuwają takie zjawiska-zjawy
            (i nie koniecznie czarne).Kiedyś lubiłam o tym czytać.Kiedyś z moim meżem
            wynajmowaliśmy kawalerkę od mojego brata,który ją kupił i sam w niej jakis czas
            mieszkał z dziewczyną i strasznie sie kłucili,potem ja zamieskzałam tam z mężem
            i też sie strasznie żarliśmy-brat już miał sprowadzić jakiegoś wróża(czytam
            kogo kolwiek)bo niby złe moce sie tam gromadziły-a gdzie tam.Mineło juz prawie
            10 lat i jestem z tym swoim meżem tyle że mieszkamy w innym miescie-i dalej sie
            żremy.
            • vilkas Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 17:20
              carinaa1 napisała:
              <No i oczywiście jak już ma sie do mnie przyplątać(nawet na
              stałe)to niech bedzie dobre-może mi wreście przyniesie farta.

              Sądzisz, że będą się Ciebie pytać o zdanie.;) W domu mojej Babci straszył duch Niemki pochowanej podczas ofensywy Armii Czerwonej w 1945 roku. Paranormalne atrakcje trały przez kilka tygodni. Na szczęście rodzina przeprowadziła się w bardziej spokojne miejsce.
              • carinaa1 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 17:39
                No kulturalnie było by ze strony ducha przedstawienie sie-pół żartem,pół
                serio.Ja po prostu nigdy nie natrafiłam na ducha.Często wyobraznia płata nam
                figle-domy budowane na grobach(ofiary wojny)a przecież może straszy zmarły
                dinozaur,na którym wybudowany jest feralny dom.Nie sprawdzałam dobrze całej tej
                wątkowej listy obecności-ale podejrzewam że same kobity tu piszą(a my kobitki
                jakże delikatne jesteśmy na wszystko)tak lubimy horrory,lubimy sie bać-i byle
                powiew wiatru w nocy i już mamy swoją zjawe.
                • vilkas Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 17:56
                  carinaa1 napisała:
                  <ale podejrzewam że same kobity tu piszą
                  masz rację tylko podejrzewasz ;)

                  <a my kobitki jakże delikatne jesteśmy na wszystko
                  Delikatne hmm "Gdzie diabeł nie może tam…”

                  <domy budowane na grobach(ofiary wojny)a przecież może straszy zmarły
                  dinozaur,na którym wybudowany jest feralny dom
                  zwłoki były jak najbardziej realne. Po ich ekshumacji i pochówku na cmentarzu atrakcje ustały. Może to zbieg okoliczności, a może…
    • rosti Re: Duchy - nasze historie 25.10.06, 09:41
      vilkas przeraziłam się twoją wypowiedzia bo ja często chodzę do wróżki, co
      prawda nigdy nie wierzę do końca w to co mówi, ale coś w tym jednak jest; jakiś
      czas temu ostrzegała mnie i muszę przyznać że pomogła mi w ten sposób, za
      ciekawoś pójdę do piekła
      • vilkas Re: Duchy - nasze historie 25.10.06, 15:37
        rosti napisała:
        > bo ja często chodzę do wróżki,
        > jakiś czas temu ostrzegała mnie i muszę przyznać że pomogła mi w ten sposób, za
        ciekawoś pójdę do piekła

        Coś za coś ;). Nie przejmuj się najwyżej uwiedziesz szatana i razem będziecie rządzić światem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja