elim25
29.09.06, 21:35
no właśnie..wydaje sie ze zaczynam podlegac temu procesowi i nie
bardzo wiedze wyjscie z tej sytuacji ....
zdeje sie że ogormną role ..odgrywaja czynniki zewnetrzen , pewne
uziezienie w sytuacji
no popatrzmy ...skonczyłam studia, pracuje w swoim rodzinnym
miasteczku w szkole...miasto niewielkie, w trakcie studiów rozmyły sie
znajmości licealne ,teraz po roku od zakonczenia studiów coraz bardziej
rozwiewja sie znajomości ze studiów ..taka kolej rzeczy praca, obowiazki,
wieksozśc osób zangazowana w swoje relacje natury uczuciowje :) ...
i coz ...wszelkie źródła...znajomosci usychają , srodowisko pracy
zfeminizowane w ogormnym stopniu , mioasto małe...po 22 zycie zamiera...
i co ..mimo ogromnej potrzeby - normalnej ,najzwyklejszej -
zakochania, byci z kimś ...nie ma zadnego pola hmm...manewru ..
jeszcze skundeczka ) (umowna)...i pozostanie tylko rozgoryczenie, i
brak nadzieji ..ot tak wlasnie rozą sie te zgryźlewe nauczycielki ;) stare panny
pozdrawiam :)