m_buziaczek
04.10.06, 10:22
Dzisiaj spokojnie nie spalam, około godziny 4:00 zero miałam pobudzkę. Ze
strachu czułam, ze mam jakieś takie małe zdrętwienie nóg. Okropny miałam sen,
nawet śmiało mogłę powiedzieć Koszamar ala FredeeKrugerem w roli głównej.
Pierwsza faza snu:
śni mi się, że sapaceruję pomiędzy wyskokimi blokami i szukam tego właściwego
i nie mogę znaleźć. W końcu decydeuje się wejść do jakiegoś. Widzę, że klatki
i dzrzwi są w fatalnym stanie, już mnie napawa strachem.
Druga faza snu:
Decyduje się jechać windą, wysiada z niej jakis facet, który okropnie
przeklina, jest pijany i wygląda na groźnego.Spotkal kogoś z sąsiadow i można
zauważyć,że cieszył się pelnym szacunkiem. Mieszkańcy też wydają mi się inni,
jacyś zepsuci, bez zadnych zasad itp.
Trzecia faza snu:
Nie wsiadam do windy. Pomyślałam, że nie ma co ryzykować i pójdę schodami do
gory. Nagle słyszę za plecami, że ktoś na mnie krzyczy i mnie goni. To ten
brudny i sraszny facet. Uciekam ile sił w nogach, ale on jest coraz bliżej.
Czują jak mi slabną nogi, robią się jak z waty, zaczynam byc przerażona i
wpadam w panike (okropne uczucie taka niemoc). Chcesz uciekać, a nie możesz i
nie jesteś w stanie nad tym zapanowac. W koncu jestem na najwyżyszym piętrze
i nie mam gdzie już uciec. Pukam do drzwi nikt mi nie otwiera, walę głośno i
krzyczę POMOCY, decydeuje się zapukac do drugich, patrzę że on jest już tak
blisko. Ktoś otwiera i wpadam do tego domu.
Czwarta faza snu:
Mówię co się dzieje. Mieszkancy z obojętnością piją wódkę, śmieją się i
właściwie nie zwracają na mnie uwagi. Byl tam młody chlopak, który nic się
nie odzywał. Powiedział, że mogę się schować pod kołdrą, że on zawsze tak
robi. Leżę cała ze strachu pod tą kołdrą i czekam na dobry moment, zeby wyjść
z tego mieszkania, zbiedz schodami i wydostać się z tego okropnego bloku i z
tej traumatycznej sytuacji.
Piąta faza snu:
Nagle ktoś puka do drzwi, robi się coraz mniej ciekawie. Podgladam z innego
pokoju kto to jest, uchylając trochę kołdrę. Nagle patrzę, że to ten facet i
czterami innymi sobie podobnymi. Leżę cicho pod tą kołdrą i mam jakąś
nadzieję, że nikt mnie tam nie znajdziem, że jakoś przeczekam. Decyduje się
zadzwonić do mojego chłopaka. Właściwie, dla którego poszłam w te wysokie
bloki, żeby go znaleźć, w którymś z tych bloków mieszkał jego kolega, a ja
miałam się tam zjawić. Mówię co się stało i żeby nie ratował. Powiedziałam
mu, żeby stał na dole przed klatką. Ja tym czasem się wydostanę.
Szósta faza snu:
Wychodzę z łóżka, odkrywam kołdrę. Wszyscy piją, awanturują się, śmieją
przeraźliwie szatańskim śmiechem. Widzę, że nie mam możliwości wyjścia, że
mnie zauważą. Podejmuje ryzyko, aby się wydostać za wszelką cenę. Biegnę
nagle ktoś zatrzasnął mi drzwi przed nosem. Patrzę a to ten facet z
kolezkami. Zorientowałam się, że pijacka rodzinka z lokum, w którym się
znajdowalam, jest w bardzo dobrej kolektywie z tymi degeneratami. Nagle w
mieszkaniu znajduje się mój chłopak, ktory zaczął się bronić. Rozłączają nas,
mnie wzięli do pokoju obok. Słyszę jak się wydzierają i biją mojego chłopaka
w pokoju obok. Za mnie wzięło się trzech z nich i też mnie okladają. Probuję
się bronić, całymi silami jakie posiadam. Słabnę, już nie mogę. Szukam czegoś
ciężkiego, przedmiotu, który moglby mi pomóc. Krzyki mojego chłopka mnie
dopingują i się nie poddaje. Niestety znowu całe ciało robi się jak z waty,
znowu ta niemoc, psychika pełna wiary i odwagi, ale ciało odmawia
posłuszeństwa.
Budzę się... i wiecie co. Czuję, ze moje ciało jest z waty. Przez kilkanaście
minut dochodzialam do siebie.
KOSZMAR!!!!!!!!!