strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić???

05.10.06, 12:31
Miałam wczoraj bardzo burzliwą kłótnię z tatą. Jak zwykle poszło o jakieś
przewinienie młodszego brata (jeśli się z tatą na jakiś temat nie zgadzam, to
właśnie z tego powodu). Na początku wyrażałam jedynie swoje zdanie na temat
postępku brata, potem od słowa do słowa zaczęłam krzyczeć, ubliżać tacie,
wyzywać go. Strasznie jestem narwana, jak już zaczne się denerwować nie umiem
przestać. Powiedziałam więc ojcu straszne rzeczy, że nie jest dla nas
autorytetem, że co z niego za ojciec, że w naszym domu rządzę ja i brat, a
tata nie ma nic do powiedzenia, że my możemy go "osr..". Boże, tak mi teraz
strasznie wstyd. Tata na początku kłótni był jeszcze spokojny, potem kazał
mi się uspokoić, opuścić pokój, potem się prawie wściekł, też powiedział mi
kilka przykrych słów, dziwię się że mnie nie uderzył albo nie wyrzucił z
domu. Ja takie "dziecko" jakim jestem chyba bym udusiła. Mam 25 lat, a jestem
tak strasznie nieopanowana, gwałtowna, nerwowa. Teraz tata się do mnie nie
odzywa, ja do niego też nie. Jak go przeprosić, co powiedzieć? Wiem, że nie
wszyscy mają dobre relacje z ojcami, ja akurat do tych osób należę. Nie umiem
przepraszać, na spokojnie rozmawiać. Co więc zrobić? Czekać aż złosć tacie
minie? Wiem, że tata mi tego co powiedziałam nie zapomni. Jak wiekszosć
ojców jest dość surowy, ma dość zatwardziałe serce. Niestety ojciec to nie
matka. Nie radźcie mi tylko rzucania się na szyję, płaczu, pocałunków, nie
wiadomo jakich przeprosin. Tego bym nie potrafiła zrobić, bo wiem, że mój
tata uznałby takie zachowanie za nieszczere, mógłby mnie nawet odepchnać.
Poradźcie coś.
    • dyfre Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 12:33
      znalez prace i sie wyprowadzić proste
      • sinsi Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 12:43
        Co to znaczy "ty nie umiesz przepraszac" ? To sie naucz! Najwyzsza pora! Jak
        zamierzasz z kimkolwiek ukladac sobie relacje w związku jeśli słowo
        "przepraszam" ci przez gardło nie chce przejsc?
        Tym bardziej, ze wiesz , ze sama nawaliłas i przesadziłaś z chamskimi odzywkami
        do ojca.
        Idziesz do niego i mówisz: "przepraszam, nie powinnam, uniosłam się" . To twoj
        obowiązek.
        Druga sprawa, ze jak chcesz się "rządzić w mieszkaniu" - to sobie rządz, ale w
        swoim kupionym za własną kasę - czyli to co przedmówca.
        • martynika80 Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 12:57
          nie chodzi mi o to, że nie będę umiała powiedzieć słowa "przepraszam". Chodzi
          mi o taki "cyrk" jak płacz, rzucanie się na szyję, tulenie, niewiadomo jaka
          przemowa na temat mojego postępku. To by na tatę nie podziałało. Na pewno dziś
          powiem coś w stylu "tatku przepraszam, wcale nie myślę tak jak jak wczoraj
          mówiłam". Ale obawiam się, że to nie pomoże. Za bardzo tatę obraziłam, za
          wiele przykrych słów wypowiedziałam. Żaden ojciec, który jest tak dobry jak mój
          nie powinien usłyszeć takich rzeczy. Od kilku lat, od kiedy zabrakło mojej
          mamy, mamy tylko jego. A ja byłam taka okrutna. Tata wiele w życiu przeszedł,
          stał się twardym człowiekiem. Na pewno te przeprosiny nie pomogą. Nie wiem co
          robić, przepłakałam pół nocy, płacze teraz.
          • aiczka Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 13:01
            Moim zdaniem te przeprosiny to będzie początek. Potem z czasem zapomni. Dopóki
            nie przeprosisz, nie ma jak zacząć zapominania.
            • sinsi Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 13:27
              Dobrze napisane, przeprosiny to początek zapominania, nie wystarczający ale
              konieczny początek. A reszte załatwisz swoim dalszym przemyslanym zachowaniem
              bez takich scen...
    • kryzolia Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 12:46
      w tym wieku uważa sie że się wszystkie rozumy zjadło i często towarzyszy temu
      histeryczne zachowanie. NIe pozostaje CI nic innego jak uczyc się stonowanego
      zachowania w sytuacjach mocnych a Tatę poprostu zwyczajnie przeprosić.
    • martynika80 Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 12:47
      nie mogę. Tatę bardzo kocham. Kończę studia, ale jestem dość chorowita i wiem,
      że ciężko będzie mi znaleźć pracę. Poza tym u mnie w miasteczku kto nie ma
      pleców nie ma pracy. Nie mogę się wyprowadzić z tego względu, że musze się
      opiekować rodziną : młodszym bratem i tatą. Kilka lat temu zmarła nam mama,
      teraz ja jestem jedyną kobietą w domu. Ja dbam o dom, gotuję, sprzątam,
      studiuję i czasem pracuję (jeżeli mi się już tą pracę uda znaleźć i jeżeli
      akurat stan mojego zdrowia na to pozwala). Tata i brat na pewno by sobie beze
      mnie poradzili, ale byłoby im ciężko poradzić sobie ze wszystkim. Kobieta w
      domu jest zawsze potrzebna. Poza tym sumienie nie pozoliłoby mi opuścić taty,
      on mnie wychował, wykształcił. Jest moim tatą. I dopóki kiedyś nie założę
      własnej rodziny moim obowiązkiem jest - w zastępstwie mamy- dbać o to by
      ognisko domowe nie wygasło. Jak widać po wczorajszej kłótni nie zawsze mi się
      to udaje. Ale wyprowadzić się nie mogę. Tego nie chciałaby moja mamusia, a ja
      staram się przynajmniej częściowo ją zastępować.
      • sinsi Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 13:00
        martynika80 napisała:

        > nie mogę. Tatę bardzo kocham. Kończę studia, ale jestem dość chorowita i wiem,
        >
        > że ciężko będzie mi znaleźć pracę. Poza tym u mnie w miasteczku kto nie ma
        > pleców nie ma pracy. Nie mogę się wyprowadzić z tego względu, że musze się
        > opiekować rodziną : młodszym bratem i tatą. Kilka lat temu zmarła nam mama,
        > teraz ja jestem jedyną kobietą w domu. Ja dbam o dom, gotuję, sprzątam,
        > studiuję i czasem pracuję (jeżeli mi się już tą pracę uda znaleźć i jeżeli
        > akurat stan mojego zdrowia na to pozwala). Tata i brat na pewno by sobie beze
        > mnie poradzili, ale byłoby im ciężko poradzić sobie ze wszystkim. Kobieta w
        > domu jest zawsze potrzebna. Poza tym sumienie nie pozoliłoby mi opuścić taty,
        > on mnie wychował, wykształcił. Jest moim tatą. I dopóki kiedyś nie założę
        > własnej rodziny moim obowiązkiem jest - w zastępstwie mamy- dbać o to by
        > ognisko domowe nie wygasło. Jak widać po wczorajszej kłótni nie zawsze mi się
        > to udaje. Ale wyprowadzić się nie mogę. Tego nie chciałaby moja mamusia, a ja
        > staram się przynajmniej częściowo ją zastępować.


        .........?
        przepraszam Cię bardzo, ale ten tekst nadaje się do psychoterapi...
      • aiczka Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 13:04
        Chyba musisz zmienić podejście do sytuacji. Jeśli będziesz uważać, że nikt sobie
        bez Ciebie nie poradzi, to jak odejdziesz, żeby założyć własną rodzinę?
        • martynika80 Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 13:14
          nie napisałam, że by sobie wogóle beze mnie nie poradzili, tylko że na pewno
          nie ze wszystkim. Gdyby zostali sami musieli by sobie radzić. Życie nauczyło
          nas wszystkich być twardymi. Wiem, że kiedyś odejdę,bo założę właśną rodzinę.
          Nie stanowi to dla mnie żadnego problemu. Ale minie na pewno jeszcze jakiś czas
          (oj, długi) zanim postanowię założyć własną rodzinę. Kto by zechciał za żonę
          taką magierę :) Na razie chcę być z moją rodziną, kocham ja bardzo i chcę
          byśmy byli razem.
          • sinsi Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 13:21
            Nie odgrywaj matki w tym domu, bo to nie Twoja rola, bo cięzko Ci bedzie się z
            niej uwolnić (emocjonalnie).
            Ty badz córką ojca i siostra brata, a ojcu sugeruj powoli, żeby on też sie
            rozglądal za kims dla siebie na reszte zycia.
            Co do nerwow- kontroluj sie i sprobuj wyciszyc (moze za duzo na siebie bierzesz
            odpowiedzialnosci i stad te nerwy?) , bo żarty zartami ale trudno potem wejsc w
            normalny związek ...jesli krzykiem i awanturą...
    • nikitka78 Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 13:33
      Koniecznie przeprosić, poczekaj na moment kiedy będzie sam w pokoju i wtedy do
      niego podejdź i spokojnie zacznij rozmowę.
      Wiem, że jest niełatwo ale ja byłam w takich sytuacjach. Moi rodzice byli
      dość "konserwatywni" (teraz rozumiem dlaczego, najchętniej to bym sobie
      spuściła niezłe lanie za moje zachowania). Pamiętam ciężką atmosferę w domu po
      każdej kłótni i płacz mamy. Czasami ich przepraszałam (było mi głupio) a czasmi
      czakałam aż sie do mnie odezwą. Pierwsze rozwiązanie było lepsze, bo ulga jaką
      potem czułam była wielka.
      Po 10 latach wiem, że mam najlepszych rodzców pod słońcem.
      • ivvette Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 14:10
        Powiedziałaś swojemu ojcu ,że możesz go osr...?????
        Współczuję Twojemu ojcu takij córki. Napewno masz 25 lat? Ja obstawiałabym na
        15.
        Wstydż się!
        A rządzić to sobie możesz jak bedzisz mieć swoje mieszkanie/dom kupiony za
        własne pieniądze.
        Myślisz ,że z takim switopoglądem, zachowaniem ,charakterem będziesz kiedyś
        autorytetem dla swoich dzieci? ...
        Obyś za kilkanaście/dziesiat lat nie usłyszała tego samego...
    • aserath Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 15:36
      wyczaj moment kiedy akurat nie będzie mial zbyt ciezkiego dnia po pracy, podejdz
      i po prostu powiedz to wszystko co tutaj napisałaś. I ważne - nie oczekuj ze od
      zrazu przebaczy. Takie coś bedzie się goiło dość długo. Wiem bo ja z ojcem (nie
      zwyzywałam go tak, ale też sie kłocilismy) po jednej walce nie odzywaliśmy sie
      prawie rook. Wiem jak to boli, bo kocham ojca najbardziej na świecie.
      Inna sprawa - wyprowadz się z domu, a znikną problemy z młodszym bratem i
      przyczyny kłotni.
      • martynika80 Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 06.10.06, 11:15
        ja sobie nie wyobrażam bym miała z kimś się rok nie odzywać! zwłaszcza z
        rodziną, najbliższą mi przecież.
    • martynika80 Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 17:33
      przeprosiłam tatę. Lecz ledwo wypowiedziałam kilka słów przeprosin, chciałam
      tatę objąć, gdy powiedział, żebym przestała i kazał mi "spieprz...".
      Rozszlochałam się, głos mi się załamał, jednak od płaczu się powstrzymałam. Nie
      widzę już szans na porozumienie, na to by mi wybaczył. Tata jest bardzo
      zawzięty. Powiedział też bym przestała mu gotować obiady i nie zajmowała się
      już domem. Czy rzeczywiście mam tak postąpić? Dzisiejszego obiadu też nie
      zjadł, był w jakiejś restauracji. Myślałam, że może uda mi się go jakoś
      udobruchać właśnie poprzez gotowanie jego ulubionych potraw. Wiem, że to
      niewiele... Ale w takiej sytuacji, kiedy sobie tego nie życzy? Co robić??
      Chyba sobie język obetnę za tą moją impulsywność.
      • trish_zarzecki Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 05.10.06, 20:36
        Nie załamuj się i przede wszystkim - nie poddawaj. Na kilka dni odpuść sobie
        gotowanie cudów świata dla taty, bo będzie bardzo boleć, gdy ich nie tknie. Ale
        coś na szybko niech zawsze w domu będzie. Tata jest na ciebie b. obrażony (i
        ma powód, dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę), ale może też zrozumiał, ze
        jesteś obciążona obowiązkami ponad twoje siły i jakby to powiedzieć...
        kompetencje? Nie jesteś swoja mamą i nigdy jej nie zastapisz, nie wymagaj tego
        od siebie.
        Tata jest zraniony, "zapiekł" się w sobie, ale myślę, że i tak bardzo cię
        kocha. Może dobrym wyjściem byłoby napisanie do niego listu i położenie w
        jakimś widocznym miejscu? Napisz w nim, co czujesz, że żałujesz, ze wiesz, ze
        go zraniłaś, że ... No sama już wiesz. Ale nie takie tam puste słowa, poprostu,
        że tobie też czasem jest ciężko itd. Nawet jak w pierwszej chwili rzuci listem
        w kąt, może za kilka dni podniesie i przeczyta, cos zrozumie. Zrozumie twój zal
        i że go kochasz. I za jakis czas przebaczy. A kiedy już to nastąpi (nie od razu
        na pewno, ale wierzę że nastąpi), to powinnas od razu zacząć powoli odzwyczajać
        tatę i brata od obarczania cię wszystkimi "babskimi" obowiązkami i
        przyzwyczajać ich do myślii, ze nie zawsze bedziesz im tak intensywnie pomagać,
        ze i ty w końcu załozysz własną rodzinę...
        Zyczę powodzenia i napisz, co postanowiłas, zrobiłaś, i jak z tatą.
        • ravny Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 06.10.06, 09:33
          t, to powinnas od razu zacząć powoli odzwyczajać
          > tatę i brata od obarczania cię wszystkimi "babskimi" obowiązkami i
          > przyzwyczajać ich do myślii, ze nie zawsze bedziesz im tak intensywnie pomagać,
          > ze i ty w końcu załozysz własną rodzinę...
          > Zyczę powodzenia i napisz, co postanowiłas, zrobiłaś, i jak z tatą.


          Przede wszystkim powinna od tego odzwyczaić SIEBIE!!
          • lilekkk Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 06.10.06, 09:47
            Nie chce potępiać autorki postu bo sama święta nie jestem..ale takie teksty pod
            adresem taty to lekka przesada. Rozumiem, że można w kulminacyjnym punkcie
            nerwów powiedzieć, żeby sie zamknął( co nieraz mi sie zdarzało :/ )ale zeby od
            razu s..ć na własnego ojca?
            Piszesz, ze trzymasz ognisko domowe, ze zajmujesz sie kobiecymi
            obowiązkami..Ale postaw się w roli ojca. jak on mógł się czuć gdy został z Tobą
            i bratem pozostawiony bez wsparcia żony.. Nie było mu łatwo..i na pewno nie
            jest.. Stad te nerwy..
            Powiem Ci tak..ojciec Ci tego nie zapomni. Nie raz i nie dwa wypomni Ci te
            awanture, nie po to by Ci dogryźć, ale tylko po to by Ci przypomnieć jak bardzo
            mu było przykro w tym momencie i ze ma w sercu żal.
            Jedyne co pomoże to skrucha i czas.. Schowaj dume do kieszeni, przeproś...i na
            przyszłość trzymaj nerwy.
            Powodzenia!
            • zoofka Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 06.10.06, 16:37
              lilekk nie potępiaj autorki postu. Nie zauważyłaś, że ona to wszystko już sama
              wie? Ze to co powiedziała było przesadą?

              Moim zdaniem bardzo dobry jest pomysł z listem. Ja podobnie jak autorka jestem
              straszną choleryczką, wbrew pozorom też nie mam już 15 lat, i udało mni się
              urazić nie jedną bliską mi osobę. Te bliskie raniłam najczęściej.
              A że jednocześnie jestem bardzo uparta i nie znoszę samego, sztucznego
              przepraszam, pisałam w takich sytuacjach właśnie listy. Nie jeden raz
              poplamione łzami.
              Nie za każdym przebaczenie uzyskałam od razu, ale uzyskiwałam je zawsze. Bo
              list jest najszczerszą formą przeprosin i daje możliwość wypowiedzenia swoich
              myśli w całości - bez przerywania z drugiej strony barykady

              Powodzenia.
    • amelie_poulain Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 06.10.06, 19:18
      mam 16 lat i nie rozmawiam ze swoim ojcem od lutego tego roku. 3 lata temu wyprowadzil sie z domu i od tego czasu nie bylo spotkania, zebysmy sie nie poklocili. wyrzuty, wieczne obwinianie, rozpamietywanie. co ciekawe, sam odszedl, do innej kobiety, ma z nia dziecko. wieczne klotnie i wyrzuty o wszystko, paranoje prowadzace do awantur sprawily ze pewnego dnia miarka sie po prostu przebrala. po kolejnej awanturze po prostu unioslam sie honorem. i tak do dzis. dzis spotkalam go na ulicy. odwrocil glowe.
      to paskudnie boli. wiem, ze mnie kocha, ja go tez, ale jest toksyczny, nie umiem z nim normalnie zyc, bo mam wrazenie ze po prostu sie nie da. mialam zszargane nerwy. brakuje mi ojca. nie jego, nie tego mojego, ale po prostu kogos, kto spelnilby ta role w moim zyciu.
      nawiazujac - po 3 latach klotni i wiecznych nieporozumien wiem, jak trudno jest przeprosic, jesli sie nie zawinilo. jesli zas wina jest ewidentnie nasza - wiem jak trudno jest widziec, ze przeprosiny nie dzialaja, ze ktos probuje pokazac, ze tym gardzi; jak bolesna jest swiadomosc, ze to i tak nie dociera. ze to co mowisz, nie wplynie w zaden sposob. ze nawet najszczersza rozmowa nie zdziala nic, jesli druga osoba jest zamknieta na to co mowimy. bezsilnosc i ból. po jakims czasie bunt, w koncu obojetnosc. to sie czuje.
      • agnida Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 07.10.06, 11:10
        niestety nie mam sympatii dla Ciebie, jestem w odwrotnej sytuacji:

        jestem o wiele lat od Ciebie starsza, a ojciec zawsze pod wplywem zlosci mnie
        wyzywal w straszny sposob - "bydle, potwor, smierdziel'tylko by Cie kopnac,
        sfolocz i gorzej" Powiedzial mi pare razy ze mam sie wynosic z domu i ze
        najgorzej go z dzieci traktuje. Dodam ze od paru lat zajmuje sie nim (nie jest
        chory).

        Potem zaluje i przepraszam, ale te slowa tak strasznie wplywaja na mnie. Tego
        sie nie da zapomnic. Czuje sie wtedy tak jak mnie wyzywa. Tego sie nigdy nie
        zapomni. I poza tym zawsze w mojej glowie jest mysl, ze w zlosci mowi to co o
        mnie mysli. Sa dwa rodzaje uczuc: czuje sie nic niewarta szmata, mam do niego
        zal, i nienawidze ze mnie tak rani. Oczywiscie po jakims czasie przechodzi sie
        do porzadku dziennego, ale uczucie zranienia NIGDY nie odchodzi. Dlatego nie
        mam dla Ciebie ZADNEJ sympatii, bo jest to oznaka okurcienstwa.
        • agnida Re: strasznie pokłóciłam się z ojcem, co robić??? 07.10.06, 11:12
          mialo byc:

          Potem ON zaluje i przepraszA , ale te slowa tak strasznie wplywaja na mnie.
Pełna wersja