przeczytałam jego bloga

06.10.06, 11:44
przypadkiem, a tam straszne wpisy, że dlaczego nie jest z taka jedna sprzed
12 lat.... powiedzialam mu wczoraj o tym, a on rozrzalił sie tylko, że juz
pisanie dalej tego bloga nie będzie miało sensu a gdy lekko roześmialam sie i
powiedzialam, że jakos nie potrafie mu wspułczuć to się rozłączył.
Powiedzialam mu przez telefon bo akurat miał do mnie jakies tam głupie
pretensje, że go nie kocham... ech, to nie jest normalna sytuacja.
wogule cały ten związek - w takim razie te wszystkie lata mnie oszukiwał !!!
aaaa oszaleję !!
    • krwawabestia Re: przeczytałam jego bloga 06.10.06, 11:47
      daj linka do bloga to moze cos poradzimy
    • k.tosia Re: przeczytałam jego bloga 06.10.06, 12:03
      Myślę, że gdyby nie Interenet związki byłyby prostsze... Chyba... :-(
      • joannaxxx Re: przeczytałam jego bloga 06.10.06, 12:07
        Napewno masz rację, że stworzyło to nowe możliwosci ale przeciez w dwie strony,
        można kogos poznać a nawet zakochac sie na całe życie. W związku z moim problem
        to wolę wiedzieć to co wiem niż nie wiedzieć i łudzić się. Czy tez zastanawiać
        co robie nie tak ( jak więkrzość dziewcząt, mam do tego tendencję ).
        • k.tosia Re: przeczytałam jego bloga 06.10.06, 12:09
          Ja też tak mam. Mój zrobił mi przed chwilą przykrość, więc co zrobiłam?
          Zapytałam się go, co ja takiego mu zrobiła, czym sobie na to zasłużyłam :-(
          • joannaxxx Re: przeczytałam jego bloga 06.10.06, 12:14
            A widzisz, i tak ja cały czas miałam a teraz wiem, że to dlatego jestem dla
            niego "nie taka" bo nie jestem TAMTĄ, przecież nie mogę sie równać z kimś kogo
            nie ma a był wspaniały, przyjaciel czas wszystko wyidealizował.
            • k.tosia Re: przeczytałam jego bloga 06.10.06, 15:02
              Kiedyś bez przerwy sobie powtarzałam, że jestem beznadziejna, że on mnie
              rzuci... I jeden mój związek tak się skończył. Naprawdę dałam kolesiowi
              popalić, byle tylko udowodnić sobie (do dziś nie wiem po co), że mam rację.

              Mojemu obecnemu facetowi też trochę dało się to we znaki, ale ostatnio staram
              się nad sobą panować i mówić sobie o sobie same dobre rzeczy - to trudne, ale
              pomaga :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja