on1950
08.10.06, 11:39
Moja kobieta nie umie mówić o swoich problemach ani mnie ani nikomu
innemu.Zaczyna temat nazwijmy to tak że ujawnia skrawek tajemnicy a ja mam
niby ja pytać drążyć inaczej ona się zniechęca i zamyka...a ja tego nie
rozumiem.Proszę ją kochanie powiedz mi co cię męczy i coś poradzimy a ona
mówi że nie potrafi tak przyjść i się wygadać i nigdy tak nie umiała.Ona
tweirdzi że ja się np nie interesuje jej sprawami bo powie 2 zdania a ja mam
według niej zadawać 100 pytań i drążyć .Ja jej na to że słucham co mói do
mnie często coś dodam ale ona potrzebuje na maxa drążenia i rozwijania
tematu.Dla niej jeśli ja nie zadam wielu pytań to mnie ten temat nie
obchodzi.Ja to widze tak że chce słyszeć wszystko co ją gryzie i wtedy
będziemy dzukać lekarstwa na to znając "wszystkie obajwy".Jakie jets wyjście
z tej sytuacji?