Dodaj do ulubionych

facet 30 lat a seks...

08.10.06, 19:19
mam nieco ponad 20lat i wszystkie moja kontakty seksualne do tej pory mialam
tylko z facetami w moim wieku. ostatnio natomiast mialam przygody z jednym
30latkiem...i tak sie zastanawiam... zawsze, do tej pory kazdy facet z ktorym
bylam po bardziej namietnym pocalunku, pettingu, moich orgazmie, dotykaniu sie
nazwajem (dotykaniu mnie) mial wzwod, normalny, porzadny. samiec gotowy do
kochania sie:) czy to mozliwe, ze sie zmienia w pewnym wieku? 30latek z ktorym
jestem teraz rzadko kiedy ma wzwod, mimo moich pieszczot, mimo tego ze mnie
dotyka i mam orgazm (z mlodszymi zdarzalo sie, ze nie wytrzymywali w tym
momencie). to co robimy jest naprawde namietne, zachowuje sie jakby byl super
napalony, ale po prostu mu... nie stoi... o co chodzi? nie podniecam go?
naleze raczej do atrakcyjnych dziewczyn...kwestia momentu (bylismy po
imprezi)? mam sie go pytac? nie chcialam go zawstydzac na razie, zwlaszcza ze
podczas poprzedniego spotkania nie bylo AZ takich problemow (ale doprowadzenie
go do stania troche trwalo). kwestia wieku? mlodszym przeciez wystarczal
bardziej namietny pocalunek...
Obserwuj wątek
          • monorub Re: facet 30 lat a seks... 08.10.06, 19:36
            mam pojecie o czym pisze, bo pisze o faktach, o tym co mi sie przytrafilo . i
            nie mam pojecia jaka moze byc przyczyna i czy to jest normalne, dlatego sie
            pytam. kto pyta nie bladzi, prosze sie nie obrazac. dla mnie 30latek wcale nie
            jest zadnym staruszkiem, po prostu mnie to zdzwilo i chcialabym wiedziec coo tym
            sadza bardziej doswiadczeni/ trzydziestolatkowie/ trzydziestolatki.
          • bibita młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 10:14
            dziwi mnie , ze dziewczyny uwielbiaja sie czepiac wieku młodszych forumowiczek.
            po co te komentaze w stylu "widac ze masz 20 lat bo nie wiesz o czym pleciesz"
            A skad wiesz ze nie wie??
            co wiesz o jej zyciu intymnym??
            A moze ma doswiadczenie , ktore pozwala jej stwiedzic, ze wie o czym mowi-poza
            tym opisuje fakty ze swojego zycia.
            Czy wytykajac jej młody wiek, leczysz swoje kompleksy??


            Ja mam 25 lat, seks uprawiam od 6 lat, ale dopiero teraz jestem z partnerem ,
            ktory potrafi mnie w pełni zadowolic i seks z nim ejst w pełni
            satysfakcjonujacy.
            Spotkałam sie z podobna sytuacją, 3 lata temu spotykałam sie z mezczyna
            starszym ode mnie 7 lat, po długoletnim zwizku. MIał podobne problemy, nie
            tylko ze nam mu sie to zdarzyło. Rozmawialismy o tym i wyznał,, ze to dla
            niegop ogromny porblem. Potych rozmowach i moim "wsparciu" było jakby lepeij,
            ale jego i moje libido chodziły innymi drogami. Inna sprawa, ze on był
            przyzwyczajony do seksu raz w miesiacu a ja do własciwie codziennego.
            Zastanawiałam sie czy to nie wynikało tez z bardzo stresujacego zycia, jakie
            prowadził, oraz duzej ilosci papierosów , kawy i codziennego piwka,
            nieregularnego spania i czestego niejedzenia...

            • vandikia Re: młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 12:43
              wybacz, ale takie pytanie: "czy to mozliwe, ze sie zmienia w pewnym wieku?"
              jest tak głupie i infantylne, ze nie wypada sie nie smiac. i nie chodzi tu
              wcale o seksualnosc, bujne pożycie czy cokolwiek innego, ale o raczej dośc
              podstawową wiedzę na temat ludzkiego organizmu.
              tak jak chlopcy wiedza, ze dziewczynka nie ma miesiaczki od urodzenia
              tak dziewczynki powinny wiedziec, ze penis nie bedzie cale zycie sterczał w
              galotach.
              oki?
              • loltka Re: młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 12:49
                oj, ale chyba nie mowimy tu o 70-letnim staruszku, tylko o młodym gosciu,
                ktoremu nie staje. Dziewczyna szuka odpowiedzi, dlaczego tak sie dzieje, to
                chyba dobrze, ze zadaje pytania??
                stare przysłowie mowi, ze nie ma głupich pytan, sa tylko głupie odpowiedzi?
                • vandikia Re: młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 12:52
                  ja nie pisze o calej sytuacji, pisze o tym jednym zdaniu - bo tego sie uczepiłam

                  poza tym kolezanka wyzej krytykuje 'przesmiewcow', a to jest tylko forum, a nie
                  wyrocznia czy sala sądowa. jesli ktos chce pisac poważnie, niech pisze, jesli
                  ktos chce sie posmiac, niech sie smieje. byle nie obrazac w wulgarny sposob.
                  demokracja chyba jest,nie?
                  • loltka Re: młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 13:17
                    dla mnie teksty powiżej nie sa zwykłymi zarcikami, tylko szydzeniem z czyjegos
                    problemu.
                    moze nie uzywa wulgarnych słow, a smianie to nie to samo co "wysmiewaie się".
                    ja po prostu nie lubie takiego czepiania sie bez powodu i syderczego smiechu z
                    czyjegos prblemu, nawet jesli komus ten problem wydaje sie błahy
                        • vandikia Re: młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 13:45
                          ok to nie wiem od kiedy piszesz, ale ja jestem wyczulona na rozne rzeczy. Ty
                          mozesz glowic sie i starac jak tu pomoc, a ktos po 2 stronie moze miec niezly
                          ubaw. tak jak mowie, to zdanie rzucilo mi sie w oczy, moze nieswiadome, ale
                          ciut zajeżdżające podpuchą. dlatego ogolnie darowuje sobie odpowiadanie na
                          posty, ktorych nie jestem pewna, a w tym watku odpowiedzialam jedynie kolezance
                          mowiacej o piraniach
                          • bibita Re: młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 14:02
                            ok,ok, to moze ja uscisle o co mi chodziło, bo sie widze powazna dyskusja robi:

                            kazdy moze pisac co chce bo tak jak powiedziałas to jest FORUM, ale nie lubie
                            jak padaja zdania w stylu"ale z Ciebie dzieciak" albo "widac , ze ejstes młoda
                            bo nie masz pojeca o tym czy tamtym"
                            rozumiem, ze jedni robią podpuchy, inny czuja sie niewidzialni, wiec walą "po
                            siniakach" ( patrz watek o zonie i tej drugiej-magdzie)
                            czasem ewidentnie wdac, ze podpucha, ale ja np. co do tej wypowiedzi wcale nie
                            jestem tego pewna, choc moze...
                            generalnie , zupełnie abstrahując od tego, czy ten temat jest prawdziwy cz nie,
                            to po prostu smieszy mnie gdy te troche starsze forumowiczki zaczynaja swoje
                            wypowiedzi od udowodnienia młodszej kolezance, ejst głupia i ma krosty na
                            mózgu:P
                            to smieszne
                              • monorub Re: młody wiek kontra piranie z forum 10.10.06, 15:38
                                dzieki za zrozumienie.
                                nie jest to podpucha. i nie ma tu nic do rzeczy znajomosc (lub jej
                                brak)ludzkiego cial, bo z mojego mejla nie wynika przeciez, ze 30latkowi NIE
                                POWINIEN stawac bo jest za stary, nie pisalam tez, ze jestem zdziwiona, bo
                                powinien mu stac caly czas, po jednym calusie. po prostu taka sytuacja zdarzyla
                                sie juz nam pare razy i dla mnie to powoli staje sie problemem. tez myslalam, ze
                                chodzi tutaj o regularny seks, ze moze poprzedniego dnia z kims byl, ale nie,
                                sam niepytany mowil, ze od ostatniego zwiazku, ktory sie zakonczyl pare miesiecy
                                temu nie byl zbyt aktywny. nasz pierwszy pierwszy kontakt: baaaardzo szybko
                                skonczyl. a teraz jest jak opisywalam... no coz, zobaczymy jak bedzie pozniej.
        • annubis74 Re: facet 30 lat a seks... 10.10.06, 10:53
          mówiąć wprost - namiętny pocałunek ustawia "do pionu" głownie napalonych
          nastolatków.
          Facet który nie jest już tak napalony i ma regularne życie seksualne
          niekoniecznie podnieca się w 5 sekund
          co niekoniecznie musi stanowić problem
          • monorub Re: facet 30 lat a seks... 10.10.06, 22:00
            ale on sie nie podniecil przez kilka godzin intensywnych pieszczot, moich
            orgazmow i generalnie namietnej atmosfery. nikt mi cholera nie wmowi, ze to
            normalne!!!
            daje jeszcze jedna szanse, bo pierwsze spotkanie bylo powiedzmy ze ok, nastepne
            byly W MIARE(nienajlepiej) ok, kolejne jak opisywane, ale bylismy po imprezie,
            on mial ciezki dzien. jesli to sie bedze powtarzalo i nie uda nam sie o tym
            porozmawiac to niestety koniec lozkowego epizodu z tym panem, a szkoda, bo
            zdolny jest:(

            annubis74 napisała:

            > niekoniecznie podnieca się w 5 sekund
            > co niekoniecznie musi stanowić problem
      • monorub Re: facet 30 lat a seks... 08.10.06, 19:34
        no ja nie wiem, mowi sie niby ze faceci swoj max przezywaja do 25roku zycia. nie
        mam doswiadczenia to pierwszy taki 'starszy' facet, nigdy mnie to wczesniej nie
        spotkalo, wiec nie wiem...zdzwilo mnie to. nie przeszkadza mi zajac sie dluzej
        mezczyzna, tylko nie wiem czy to normalne.
        kotkaaaa napisał:

        > chyba nie sadzisz mimo swoich 20 lat, ze 30 latek to facet, ktory ma problemy z
        >
        > erekcja ze wzgledu na wiek?
        >
        > (no i masz odpowiedz)
        • yagiennka Re: facet 30 lat a seks... 08.10.06, 20:49
          To nie wiek, faceci zaczynają miec problemy po 40stce dopiero. 30 latkowie to
          mój target i zapewniam cię że mają reakcje normalne :)) Nawet zbyt gwałtowne że
          tak powiem się zdarzają, hehe.
          Twój facet ma generalnie jakiś problem w tej dziedzinie i powinnaś z nim o tym
          pogadać. Nie ma co udawać że problemu nie ma.
          • mili_vanili Re: facet 30 lat a seks... 12.10.06, 23:43
            yagiennka napisała:

            > To nie wiek, faceci zaczynają miec problemy po 40stce dopiero. 30 latkowie to
            > mój target i zapewniam cię że mają reakcje normalne :)) Nawet zbyt gwałtowne
            że
            > tak powiem się zdarzają, hehe.
            > Twój facet ma generalnie jakiś problem w tej dziedzinie i powinnaś z nim o tym
            > pogadać. Nie ma co udawać że problemu nie ma.

            j.w.
            :D
      • monorub Re: facet 30 lat a seks... 08.10.06, 21:10
        zobaczymy jak bedzie nastepnym razem... teraz bylismy po imprezie, mial bardzo
        ciezki poprzedni dzien itp. innej nocy tez nie bylo 'latwo' ale jak juz przyszlo
        co do czego to skonczyl kilka razy, wiec zle nie jest... troche mi bylo przykro
        tej nocy, ale domyslam sie, ze jemu bardziej, zwlaszcza ze wiedzial ze chce sie
        kochac. jesli problem sie powtorzy to z nim pogadam chociaz nie bardzo wiem jak.
        bo chyba nie spytam sie: 'nie podobam ci sie?'. teraz staralam sie go pytac
        dyskretnie czy podoba mu sie co robimy i caly czas mowil, ze jst w 7 niebie:/.
        dzieki i prosze o jeszcze inne opinie:)
        • qw994 Re: facet 30 lat a seks... 08.10.06, 21:17
          Może na razie nie rozmawiaj na ten temat, tylko poczekaj i poobserwuj? Dla
          faceta to bardzo drażliwy temat. A poza tym napisałaś, że był bardzo zmęczony i
          do tego po imprezie, a więc w grę wchodził też zapewne alkohol. A już pytanie,
          czy mu się podobasz to chyba kompletnie nie na miejscu. Gdybyś mu się nie
          podobała, to nie byłby z tobą w łóżku.
            • 1ania21 Re: facet 30 lat a seks... 10.10.06, 12:37
              no włąsnie, lepiej nie pytaj,czy mu sie podobasz. Poza tym,jak zaczniesz od razu
              Go pytac i usiłować rozmowe,moze Go to zestresować i wogóle będzie klapa.
              Zaczekaj, wsumie raz na jakis zcas kazdemu moze sie to przydażyc. Wkońcu,to ze
              facet,zewsze jest gotowy i zawsze mu sie chce i moze,to taki sam mit,jak to,ze
              kobiety wiecznie "boli głowa".
              A myśle,ze nie jest to sprawa wieku.
    • sm2006 Re: facet 30 lat a seks... 08.10.06, 21:11
      no coz... ja moge z doswiadczenia swojego malzenskiego - nie wiem jaki jest
      mechanizm ale moj tak jakby wolal przytulanie niz seksik. i temperament w
      trakcie nie ten... moze zmeczenie, nie wiem ale bardzo mnie to niepokoi... wiek
      ten sam....
        • monorub Re: facet 30 lat a seks... 09.10.06, 00:52
          zdzichu, ale ja wlasnie nie pisze tego autorytatywnie, sie grzecznie pytam, bo
          nie rozumiem. nie twierdze, ze na pewno ma problemy ze wzwodem, tylko czy to sie
          zdarza czesciej po 30tce(?). i ze nie wiem o co chodzi. przeciez od pierwszego
          watku zaznaczam swj brak doswiadczenia, wiec dopuszczam fakt, ze moge sie mylic
          i chcialabym znac opinie innych, ponieewaz, powtorze:
          nigdy mnie to nie spotkalo
          nigdy nie bylam ze starszym facetem.
          jestem zdziwiona po prostu, nie przeszkadza mi zajmowac sie nim dluzej, ale
          nigdy wczesniej mi sie to nie zdarzylo i nie wiedzialam jak sie zachowac i przez
          moment troche mi bylo przykro.

          • zdzichu-nr1 Re: facet 30 lat a seks... 09.10.06, 00:57
            Kotuś, mogło być milion powodów dlaczego nie miał pełnego wzwodu od razu. Jeden
            stosunek czy nawet dwa-trzy to trochę mało. Zaczniesz z nim regularnie współżyć
            to będziesz mogła coś powiedzieć.
          • simon_r Re: facet 30 lat a seks... 09.10.06, 01:49
            oj... jako facet grubo po 30ce spóbuję coś odpowiedzieć
            1. facet w wieku 30 lat powinien miec ochotę jak cholera... ja w tym wieku
            potrafiłem i 6 razy pod rząd... ale fakt... z wiekiem ilość przechodzi w jakość :))
            2. patrzac na punkt pierwszy.... ilość przechodzi w jakość oznacza, że może juz
            tyle razy się nie da ale za to ten raz który się da trwa zdecydowanie dłużej ...
            i przez cały czas fujarka stoi jak dyszel :P
            3. niezależnie od wieku człowiekowi może zwiotczeć jeśli:
            - nie czuje się pewnie przy kobiecie.. np. boi się, że nie sprosta jej
            wymaganiom!!.. a skad wie o wymaganiach??... ano kobieta może być na przykład
            zbyt mocno przejawiająca inicjatywę.. tzn. koleś widzi jaka pewna siebie jesteś
            i ma wrażenie, że MUSI się sprawdzić bo inaczej kicha... no i jest kicha
            - ZA BARDZO SIĘ PRZEJMUJE!!... no to troche podobne do punktu wyżej... tyle, że
            to przejmowanie się może wynikać z innych pobudek.. tak bardzo chce, że jak już
            dochodzi co do czego to sprzęt odmawia posłuszeństwa... to się naprawdę zdarza
            - no .... generalnie... NERWY... STRES...
            - a czasem.. ZMĘCZENIE... tak tak.. prozaiczne zmęczenie!!... jak się odbywa z
            laską kolację, potem miły wieczór i cały czas kuśka stoi a nie można jej użyć...
            to na koniec juz nie ma siły ;))

            no... moż są jeszcze jakieś inne powody.. ja to oczywiście tak swoją miarką
            skomentowałem.
            • monorub Re: facet 30 lat a seks... 09.10.06, 02:13
              w tym cos moze byc, bo raz mi powiedzial, niby komplement niby nie, ze jestem
              'zbyt goraca'. no i na pewno stres, mial fatalny dzien. i impreza...
              dzieki bardzo za opinie i powtrzam, ze nikogo nie chcialam urazic. pzdr

              simon_r napisał:

              > - nie czuje się pewnie przy kobiecie.. np. boi się, że nie sprosta jej
              > wymaganiom!!.. a skad wie o wymaganiach??... ano kobieta może być na przykład
              > zbyt mocno przejawiająca inicjatywę.. tzn. koleś widzi jaka pewna siebie jesteś
              > i ma wrażenie, że MUSI się sprawdzić bo inaczej kicha... no i jest kicha
              >
              > - no .... generalnie... NERWY... STRES...
              >
    • latindancer To jeszcze nie problem 09.10.06, 10:51
      Po jednym razie nie ma co skreślać/wychwalać partnera. Powodów braku wzwodu
      mogło być dziesiątki. Mógł być koleś zestresowany, przejęty, zmęczony, lub po
      prostu nie był to jego dzień. Jak problem pojawi się po którymś tam razie to
      wtedy z nim pogadaj. Zresztą teraz tez możesz z nim spokojnie o tym pogadać.
      Trzydziestoletni facet nie powinien czuć krępacji jesli chodzi o rozmowę na ten
      temat.
      • ania.downar Re: To jeszcze nie problem 09.10.06, 19:10
        Dziewczyna nie pisze ze po jednym razie. Pisze, ze kilkakrotnie fracet zawodzil.

        Do dziewczyny :-):
        Ten mezczyzna ma problemy ze wzwodem. Nie daj sobie wmawiac, ze "teraz akurat
        tak sie zdarzylo". W tym wieku mezczyzni albo moga zawsze, albo moga czasami.
        Nie licz na jego powrot do formy.
        • latindancer oto wypowiedź kobiety... 09.10.06, 21:17
          ...która uważa, że wszystkie rozumy pozjadała i o facetach wie więcej niż
          ktokolwiek inny. W rzeczywistości pie..ęłaś głupote jakich mało. Aż ci się
          dziwię, bo do tej pory twoje posty były dosyć sensowne.


          ania.downar napisała:

          > Dziewczyna nie pisze ze po jednym razie. Pisze, ze kilkakrotnie fracet
          zawodzil
          > .
          >
          > Do dziewczyny :-):
          > Ten mezczyzna ma problemy ze wzwodem. Nie daj sobie wmawiac, ze "teraz akurat
          > tak sie zdarzylo". W tym wieku mezczyzni albo moga zawsze, albo moga czasami.
          > Nie licz na jego powrot do formy.
          • ania.downar Re: oto wypowiedź kobiety... 10.10.06, 00:32
            No dziekuje slicznie za komplement.

            Ty za to radzilbys mlodej dziewczynie, zeby dzielnie znosila wszelkie
            niedomagania goscia, poniewaz to z pewnoscia przejsciowe.
            To Ci powiem, ze g* prawda. Znalam takich dwoch, zadnemu nie przeszlo z czasem,
            zawsze bylo tak samo :-)

            Co innego jednorazowa wpadka. Ale wowczas dziewczyna by tu nie pytala, czy u 30-
            letniego mezczyzny trzeba sie tak napracowac nad wzwodem.
            • latindancer Proszę proszę. 10.10.06, 08:58
              Znała "takich dwóch" i twierdzi, że rozumy pozjadała, a męski gatunek zna jak
              własną kieszeń. Toś rzeczywiście łyknęła wiedzy.


              ania.downar napisała:

              > No dziekuje slicznie za komplement.
              >
              > Ty za to radzilbys mlodej dziewczynie, zeby dzielnie znosila wszelkie
              > niedomagania goscia, poniewaz to z pewnoscia przejsciowe.
              > To Ci powiem, ze g* prawda. Znalam takich dwoch, zadnemu nie przeszlo z
              czasem,
              • ania.downar Re: Proszę proszę. 10.10.06, 09:58
                Oooo, jaki zlosliwy....
                A czy Ty nalezysz do tych, ktorym po dluzszym spadku formy wszystko wrocilo do
                normy? Jesli tak, to gratuluje.
                A moze jestes seksuologiem i widziales takich, co najpierw mogli slabo, a z
                wiekiem im sie poprawilo? No jesli tak, to doskonal badania, bo sie fajne
                chlopaki marnuja...

                ciao ;-p
                • latindancer Re: Proszę proszę. 10.10.06, 10:31
                  Z tego co widzę to ty właśnie przyjmujesz tu pozę mentorską doradzając babeczce
                  na podstawie doświadczeń z dwoma kolesiami. Równie dobrze ja mógłbym doradzać
                  facetom, żeby nie bzykali się z blondynami, bo ja bzykałem się z dwiema i
                  obydwie były marne w łóżku.

                  ania.downar napisała:

                  > Oooo, jaki zlosliwy....
                  > A czy Ty nalezysz do tych, ktorym po dluzszym spadku formy wszystko wrocilo
                  do
                  > normy? Jesli tak, to gratuluje.
                  > A moze jestes seksuologiem i widziales takich, co najpierw mogli slabo, a z
                  > wiekiem im sie poprawilo? No jesli tak, to doskonal badania, bo sie fajne
                  > chlopaki marnuja...
                  >
                  > ciao ;-p
                  • ania.downar Re: Proszę proszę. 10.10.06, 10:42
                    Ty przyjmujesz za to poze mentorsko-obronna-stronniczo-facetowa.
                    Sluchaj, swoje lata mam, jakos wyjatkowo wyuzdanie sie nie prowadzilam, ale
                    pewne doswiadczenie zdobylam chcac nie chcac.
                    I mezczyzni, jak to ludzie, sa rozni. Jedni lepsi, inni gorsi, niektorym staje
                    bardziej i moga zawsze, choc sie stresuja, a innych stes zabija w tej kwestii,
                    a sa tez tacy ktorzy moga gorzej, mimo ze sa uosobieniem spokoju, nie pala, nie
                    pija. I wierz mi, ze da sie odroznic jednorazowa wpadke od wiekszego problemu.

                    A jesli nie lubisz blondynek, to osobiscie nie mam nic przeciwko temu, zebys
                    odradzal kolegom spotykanie sie z nimi :-)
                    • latindancer Re: Proszę proszę. 10.10.06, 15:29
                      Niby gdzie tą mentorską postawę przyjąłem? Napisałem autorce wątku, żeby po
                      kilku razach osądu nie rzucała, bo powodów gorszej kondycji może być
                      dziesiątki. Może być stres, przepracowanie, kłopoty z psychą i masa innych.
                      Gdyby problem był permanentny to wtedy można osądzać, ale z tego co czytałem
                      problem pojawił się kilkukrotnie. Ty za to od razu klasyfikujesz w dziecinny
                      sposób - parę razy gościowi nie bryknie to znaczy, że jest kiepski. Stąd
                      twierdzę, że przyjmujesz mentorski ton.
                        • latindancer Re: Proszę proszę. 10.10.06, 22:22
                          Nie mogę odejść, bo nawet do ciebie nie przyszedłem - to raz.
                          Dwa, to że używasz klasycznej zagrywki gdy skończą się merytoryczne argumenty.
                          Trzy - słabo się znasz na facetach i ich reakcjach. Tyle w temacie.
                                  • ania.downar Re: A to ciekawe 11.10.06, 10:47
                                    Zrozumialam kontekst.
                                    Powiedz na jakiej podstawie utrzymujesz, ze klopoty ze wzwodem sa najczesciej
                                    przejsciowym problemem.
                                    Bo czytales statystyki? Opracowania naukowe? Sam miales gorsza chwile? Koledzy
                                    sie zwierzali?
                                    Odnosnie statystyk na temat potencji meskiej, dopiero pojawienie sie na rynku
                                    viagry pokazalo jak wielu panow ma z tym klopoty. I nie chcodzi mi o
                                    jednorazowcow ktorzy biora zeby pogebic doznania, a raczej o mezczyzn, ktorzy
                                    widzac nadzieje na wyleczenie zglosili sie do lekarza.

                                    I Ci powiem jeszcze, ze o reakcjach kobiet wiem naprawde niewiele, mimo ze dosc
                                    chetnie sie sobie zwierzamy.
                                    • latindancer Re: A to ciekawe 11.10.06, 11:17
                                      Po pierwsze to NIGDZIE nie napisałem, że to najczęsciej przejściowe problemy.
                                      Tego Nie wiem. Wiem, że są takie przypadki i dlatego o tym napisałem, bo ty
                                      napisałaś binarnie: jak jest kłopot kilka razy - to facet do kosza bez
                                      dyskusji. A to wierutna bzdura. To, że pyknełaś się dwa razy z takimi kolesiami
                                      nie znaczy od razu, że tak jest zawsze - a to właśnie starasz się wmówić
                                      autorce wątku.
                                      A jeśli chodzi o to, na czym się opieram to mogę ci podać pierwszy lepszy
                                      przykład z brzegu: Mam kumpla, który poznawszy swoją aktualną dziewczynę był w
                                      sporej depresji. Kłopoty rodzinne połączone z zawodowymi plus brak kasy. Miał
                                      koleś nerwicę, co odbijało się właśnie na tym, że mu wacek nie brykał. Mimo
                                      wszystko panna z nim została, bo nie wyznawała "cudownej zasady ani.downar" i
                                      całe szczęście. Ponieważ dzisiaj są bardzo szczęśliwym związkiem, problem
                                      minąłe i jest git. A na swoim przykładzie też mógłbym parę takich historyjek
                                      (mniejszego kalibru) przytoczyć, ale ja z zasady na forum się nie zwierzam.
                                      Więc nie pisz tu mentorskich kawałków opartych na przeżyciach z dwoma panami i
                                      podpartych jakimiś badankami statystycznymi. Życie jak widzisz jest znacznie
                                      bardziej zaskakujące.
                                      • ania.downar Re: A to ciekawe 11.10.06, 13:08
                                        Wiedzialam, ze przytoczysz jakas lzawa historie milosna o swoim kumplu
                                        depresjuszu.
                                        Bardzo sie ciesze, ze mu juz bryka, natomiast chocbys sie skichal to nie jestes
                                        w stanie porownac jakosci brykania wacka Twojego kumpla (jak to pieknie ujales)
                                        z brykaniem wacka u innego mezczyzny. A roznice moga byc znaczne.

                                        Wracajac do mnie, taka niedobra tez nie jestem, bo z jedym z nich bylam w
                                        zwiazku az 2 lata. Drugiemu pyknac (jak to nazywasz) mnie sie nigdy nie udalo,
                                        no coz... Mysle, ze i Ciebie w koncu zycie przestanie zaskakiwac.
                                        • latindancer Re: A to ciekawe 11.10.06, 15:54
                                          Nie no - ty chyba naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi.
                                          To może spróbuję prościej:
                                          Ty tłumaczysz panience, że każdy facet, któremu po kilku razach nie bryka jest
                                          do bani i do końca życia będzie impotentem, więc należy sobie dać z nim spokój.
                                          Ja tłumaczę, że niekoniecznie tak jest, bo może to być przejściowe (i często
                                          bywa), co popieram przykłądami z życia.
                                          Nie wiem - czy ja się niejasno wyrażam? Wpychasz mi tu jakieś tezy, których
                                          nigdy nie mówiłem o porównywaniu kumpla do jakichś innych facetów. Podałem to
                                          jako przykład - że nie wszystko jest czarno-białe i że bywa różnie. Jaśniej już
                                          ci nie potrafię tego napisać.
                                          • ania.downar Re: A to ciekawe 11.10.06, 18:12
                                            Chyba jednak rowniez nie potrafie Ci wyjasnic o co mi chodzi, bo Ty piszesz
                                            o "cudownych ozdrowieniach" a ja o "jakosci erekcji".
                                            Nawet przez mysl mi nie przeszlo, ze ten mezczyzna jest impotentem, on trudno
                                            osiaga wzwod, dziewczyne to meczy, obwinia sie, a jemu sie to raczej nie
                                            poprawi.
                                            • latindancer Re: A to ciekawe 11.10.06, 20:05
                                              Akurat mówimy dokładnie o tym samym i nie odwracaj kota ogonem. I nie mówiłem
                                              tu o żadnych "cudownych ozdrowieniach" - to są normalne rzeczy w życiu wielu
                                              facetów. Ty trywializujesz i traktujesz podany przeze mnie przykład jakbym ci
                                              podał przypowieść biblijną o Łazarzu. Nie wiem tylko dlaczego nie dociera
                                              kompletnie do ciebie fakt, że kilkudniowa/kilkutygodniuwa gorsza kondycja
                                              niekoniecznie musi byc czymś permanentnym. I nie piszę tu o całkowitej
                                              impotencji tylko o "gorszej kondycji". Osądzasz sytuację autorki wątku tak
                                              jednoznacznie, jakbyś na 100% znała przyczynę a ja ci udowadniam, że może byc
                                              inaczej, choć jak widać merytoryczne argumenty omijasz szerokim łukiem.
                                              Aha - i jeszcze jedno - wina MOŻE być niekoniecznie po stronie tylko i
                                              wyłącznie faceta. Może być w kobiecie coś, co go np zniechęca, albo sprawia, że
                                              podczas igraszek on nagle "trzeźwieje". To może być cokolwiek - jakiś
                                              nieprzyjemny zapach, coś w wyglądzie co go odpycha itd. Może to być równie
                                              dobrze coś innego, ale zawsze jednak.
                                              • ania.downar Re: A to ciekawe 12.10.06, 12:16
                                                Jakie marytoryczne agrumenty omijam? hahaha, niezly tekst :-)
                                                Odnosnie tego, ze to moze byc wina dziewczyny. Jasna sprawa, ze moze byc. Tylko
                                                merytorycznie mi wytlumacz, dlaczego facet nie da sobie spokoju w takim razie?

                                                Takie pieprzenie kotka przy pomocy mlotka to wszystko o czym piszesz.
                                                Tam nizej tez pisales cos o tym, ze winna moze byc dziewczyna oraz polecasz
                                                rozmowe. Nie wiem skad Ty sie urwales, ale chyba zbyt duzo czasu przy kompie
                                                spedzasz. Oczekujesz, ze facet jej powie "nie chcialbym Cie urazic, ale mysle
                                                ze na moja niemoc bardzo dobrze by mi zrobilo, gdybysmy sie moze nie calowali,
                                                poniewaz nie do konca odpowiada mi zapach z Twoich ust"...?

                                                W zyciu to raczej tak wyglada, ze jesli komus w danej osobie cos przeszkadza na
                                                tyle, ze ma klopoty z odbyciem stosunku to daje sobie normanie spokoj, no chyba
                                                ze jest w potwornej desperacji (choc wlasna desperacje rzadko sie dostrzega). A
                                                sily szczerej rozmowy bym raczej nie przeceniala... :-)
                                                • latindancer Re: A to ciekawe 12.10.06, 14:38
                                                  > merytorycznie mi wytlumacz, dlaczego facet nie da sobie spokoju w takim razie?

                                                  O ile pamiętam to gdzieś tu wyżej napisałaś, że z kolesiem, który miał problemy
                                                  ze wzwodem męczyłaś się 2 lata. To dlaczego nie dałaś sobie spokoju od razu?
                                                  • ania.downar Re: A to ciekawe 12.10.06, 15:28
                                                    Piszac to zdanie przemknelo mi przez mysl, ze pewnie popelnisz to durne
                                                    pytanie, ale uspila mnie nadzieja ze moze jednak rozmawiam z rozsadnym gosciem.

                                                    Odpowiem w rownie debilnym tonie, co Ty:
                                                    Bo przez 2 lata mi koles wmawial, ze to przejsciowe i z pewnoscia minie... a ze
                                                    bylam mloda i glupia i nie bylo wtedy jeszcze forum na ktorym moglabym zapytac
                                                    czy to normalne... ale trudno, stalo sie.
                                                  • latindancer Re: A to ciekawe 12.10.06, 16:10
                                                    Zazwyczaj, gdy w dyskusji ma się coraz mniej do powiedzenia zaczyna się używać
                                                    podobnych inwektyw jakich ty przed chwilą użyłaś. W takim razie pętla się
                                                    zamknęła bo tym samym odpowiedziałaś sobie na pytanie dlaczego koleś miałby się
                                                    męczyć z kobietą przez x czasu. Powód mógłby być podobny.
                                                    W sumie sama wyręczyłaś mnie w odpowiedzi.
                                                  • ania.downar Re: A to ciekawe 12.10.06, 16:34
                                                    Gdybys byl sprawiedliwy, dodalbys jeszcze ze zapewne dlatego odradzam
                                                    dziewczynie spotykanie sie z tym gosciem.
                                                    Ale sprawiedliwy nie jestes :-))))

                                                    Milo sie rozmawialo.
                                                  • latindancer Re: A to ciekawe 12.10.06, 16:45
                                                    Możesz doradzać i domniemywać, że istnieje prawdopodobieństwo, że jej przypadek
                                                    jest podobny do twojego. Ty natomiast stwierdzasz to jako bezsprzeczną regułę.
                                                    Próbowałem ci to pokazać, ale jak widać jesteś na to odporna.
    • pasqdeq Re: facet 30 lat a seks... 09.10.06, 23:39
      I dwudziestokilkulatkowi moze to sie zdazac i to nawet czesto - tak naprawde
      wiek nie ma znaczenia(no chyba ze 60). Kazdy facet jest inny i zdazaja sie i
      tacy ktorzy maja z tym problemy albo np nie pelny wzwod albo problemy z jego
      uzyskaniem/utrzymaniem. W takim przypadku pozostaje kwestia madrej partnerki...
          • hard-candy Re: facet 30 lat a seks... 10.10.06, 19:45
            Nieeee. Trzydziestka to absolutnie nie jest dla faceta jeszcze tym krytycznym
            momentem. Facetom o wiele starszym staje po pocałunkach i pieszczotach. Twój
            facet może mieć jakieś głębsze problemy ze wzwodem i jest niestety taka
            możliwość, że taka jego uroda. To się zdarza, nie rozumiem czemu niektórzy
            faceci płoną tu takim świętym oburzeniem.
                • hard-candy Re: facet 30 lat a seks... 10.10.06, 21:51
                  Zobacz, jak się sytuacja rozwinie, niemniej jednak z tego, co tu piszesz, to już
                  się rozwinęła...
                  Z moich doświadczeń wynika to, że są faceci, którzy "ruszyła maszyna po szynach
                  ospale..." i nic na to nikt nie poradzi. Nie wiem jakie są tego przyczyny,
                  natomiast wiem to, że jest to dość deprymujące i męczące dla kobiety. Zresztą,
                  co ja Ci będę gadać, sama o tym tym wiesz najlepiej i piszesz o tym, więc jest
                  to dla Ciebie problem.
                        • hard-candy Re: facet 30 lat a seks... 10.10.06, 22:40
                          Najważniejsze w takiej sytuacji to nie doszukiwać się siłę winy w sobie, a
                          strasznie dużo kobiet tak właśnie robi. Bo nie wiedzą, że to cecha osobnicza.


                          ania.downar napisała:

                          > No po prostu. Choc dla niektorych moze byc to deprymujace. Zreszta tak jak i
                          > dla kobiet, ktore sie z tym spotykaja...
                          • monorub Re: facet 30 lat a seks... 11.10.06, 10:24
                            a wlasnie tam na gorze ktos mi powiedzial, ze byc moze go nie podniecam i cos mu
                            we mnie przeszkadza.
                            :((((



                            hard-candy napisała:

                            > Najważniejsze w takiej sytuacji to nie doszukiwać się siłę winy w sobie, a
                            > strasznie dużo kobiet tak właśnie robi. Bo nie wiedzą, że to cecha osobnicza.
                            >
                            >
                            > ania.downar napisała:
                            >
                            > > No po prostu. Choc dla niektorych moze byc to deprymujace. Zreszta tak ja
                            > k i
                            > > dla kobiet, ktore sie z tym spotykaja...
                            • klaudia82 Re: facet 30 lat a seks... 11.10.06, 11:35
                              Witam! nie wiem co piszą inne dziewczyny nie czytałam wszystkich wypowiedzi,ale
                              ja mam męża któy ma 28 lat i nie ma żadnego probleu ze wzwodem i myśe,że za dwa
                              lata też nie będzie miał to jest indywidualna sprawa i też nie jest to problem
                              tego typu,że ty go nie podniecasz myśle,że trzeba o tym pogadać z facetem może
                              wcześniej też miał z tym problem.
    • zlakobieta85 Re: facet 30 lat a seks... 11.10.06, 11:45
      Facet z ktorym obecnie sie spotykam jest w tym samym wieku co Twoj i rowniez ma
      podobne problemy.Na razie tlumacze go tym ze byl to nasz pierwszy raz, mogl byc
      zestresowany itp. Ale musze przyznac ze niemoznosc odbycia normalnego stosunku
      jest frustrujaca. On nawet w czasie orgazmu nie mial colkowitego wzwodu.
      Przyznam ze mnie to nieco przeraza i zniecheca do kolejnych kontaktow.. wiec
      rozumiem Cie calkowicie.
      • d.o.s.i.a Re: facet 30 lat a seks... 11.10.06, 19:28
        Dobrze wiedziec, ze jest nas wiecej :)
        Mysle, ze tak naprawde ten problem jest u facetow b. czesty, tylko malo sie o
        tym mowi.
        Pytanie - jak madrze go rozwiazac? Jak nie stresowac go jeszcze bardziej?
    • izabellaz1 Re: facet 30 lat a seks... 11.10.06, 19:33
      To pewnie sprawa indywidualna. Czasem ktoś może mieć lat 30 i mieć problemy a
      inny mężczyzna w wieku 60 lat jeszcze spokojnie "da radę". Trzeba podagać
      szczerze i bezpośrednio.
      Mój mężuś też za pół roku skończy 30 lat i wystarczy mu tylko do uszka szepnąć
      jakiś "miły", zachęcający tekścik i jest gotowy :D
    • malgorzata_i_mistrz smutna prawda 12.10.06, 16:26
      No niestety. Smutna prawda jest taka, że ludzie po 30-tce zaczynają się kurczyć.
      O ile u kobiet, jeśli kurczą się proporcjonalnie, co jest normą u zdrowych
      osobników, proces ten przechodzi prawie niezauważenie i nikomu nie dokucza, o
      tyle u facetów zaczyna się na kutasie. Dlatego czasami osobnik po 30 z wzwodem
      wygląda tak samo, jak osobnim przed 30 bez wzwodu. Może i w przypadku Twojego
      mężczyzny zaistniała taka niemiła sytuacja? Jeśli tak, absolutnie nie powinnaś
      dać mu odczuć, że dla Ciebie ma to jakiekolwiek znaczenie... Są to zresztą tylko
      przejściowe problemy, kiedy Ty przekroczysz magiczną barierę 30 lat, Wasze
      wymiary się wyrównają i będziecie szczęśliwą, dopasowaną parą. Czego Ci
      oczywiście z całego serca życzę.

      Buziam.

      ___________________________

      Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista nie jest tego
      zdania, ale ma taką nadzieję.
    • oxygen100 Re: facet 30 lat a seks... 12.10.06, 18:01
      przyczyn moze byc co najmniej kilka:
      - nie podniecasz go wystarczajaco, to ze jestes ladna nie znaczy ze jestes
      atrakcyjna sexualnie. Moze w lozku jestes sztywna jak kukla?? To sie zdarza ale
      to mozna leczyc. Mozna sie zwiotczyc takimi specjalnymi preparatmi.
      - jest taka stara zeglarska piosenka :byla w Liverpoolu ku.. co sie zwala
      krwawa bronka bo jak zaciskala uda obcinala czlonka" jesli nie jestes kukla
      mozesz byc np. taka bronka ktora jest brutalna a czasem panowie wola zeby ich
      polechtac piorkiem po dupci niz obcinac czlonka. Musisz sie gleboko nad tym
      zastanowic
      - mozliwe tez ze np. Twoj trzydziestolatek z roznych powodow czuje sie w Tobie
      jak serce w dzwonie i dlatego mu nie staje bo wie ze penetrujac Twa pochwe
      bedzie mial sporo luzu.
      Ale nie martw sie nawjazniejsze ze sie kochacie. Bo kochacie prawda??
    • judith123456 Re: facet 30 lat a seks... 28.12.18, 23:06
      Z wiekiem erekcja nie jest 100-procentowa i trudniej ją uzyskać, kobieta musi się bardziej postarać. Ale rozumiem Cię:) Mnie się podoba, że jak idę do łóżka ze swoim facetem, który przede mną nie miał innych kobiet, to od razu jest erekcja i obydwoje jesteśmy na siebie tak napaleni;)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka