vea1705
09.10.06, 21:41
Byliśmy ze sobą 2 lata i 4 miesiace..miesiac temu odkryłam, ze w pracy
flirtowal z kolezanka, pisali do siebie maile, przeczytalam je...swiat mi sie
zawalił: pierwsza wielka miłosc, pierwszy kochanek, wielkie szczescie i
planowane zareczyny (mimo mlodego wieku)...mija czas, zaczelismyz e soba
rozmawiac..on zaluje tego co sie stalo, mowi,ze chcial mi o tym pwiedziec,
zerwał z nią pred ta naszą powazna rozmową..., placzemy oboje spotykajac sie
po 3 tygodniach rozłąki w parku. wiem ze mnie kocha i ma potworne wyrzuty
sumienia, wie ze mnie skrzywdził, ze to był wielki błąd z jego strony i
głupota..tez go kocham, wiem ze bylam z nim naprawde szczesliwa. czy zdrade
mozna wybaczyc? moi bliscy są przeciwko tej decyzji, boją sie o mnie, zebym
znowu nie została skrzywdzona...co robic? czy mozliwe jest jeszcze wspolne
szczescie? czy ktos byl w podobnej sytuacji? prosze pomozcie, nie wiem, czy to
ma sens..czy warto ryzykowac?