zdrada - przyznać się czy nie?

    • madzia.c Re: zdrada - przyznać się czy nie? 17.10.06, 11:47
      Dziękuję Wam za rady...Często pytacie czy to możliwe, żeby zdradzić kogoś kogo
      się kocha? No niestety możliwe, wtedy gdy to się stało miałam ogromny żal do
      mojego chłopaka, zaczęliśmy się oddalać od siebie, a wszystko przez to że przez
      3 lata non stop podejrzewał mnie o zdradę z moim kolegą(znaliśmy się ze szkoły),
      przeglądał mi telefon, pocztę i w końcu miałam dość tej ciągłej kontroli i stało
      się... Nie wiem co chciałam przez to osiągnąć, ale wiem że gdy to zrobiłam wcale
      nie byłam pewna swoich uczuć, myslałam nawet o rozstaniu, może sądziłam, że
      zdrada pomoże mi podjąć decyzję, czy mam go zostawić czy nie...Ale jednak ta
      sytuacja uświadomiła mi, że go kocham!
      • madzia.c Re: zdrada - przyznać się czy nie? 17.10.06, 11:56
        I jeszcze jedno - małolatą już dawno nie jestem i łopatki czy grabki mi nie
        potrzebne. Wiem, że to żadne wytłumaczenie, ale wtedy gdy do tego doszło czułam
        się w związku niedoceniana, nie dość atrakcyjna dla mojego chłopaka, mimo że na
        powodzenie nie narzekam. To nie jest miłe jak się idzie ulicą a Twój chłopak
        zamiast wpatrywać się w Ciebie rozgląda sie wokół za różnymi "flądrami" albo
        ogląda je w internecie albo flirtuje z innymi na gg.
    • nglka A ja to widzę tak 17.10.06, 12:03
      Egoizm przy zdradach
      Egoizm przy próbie zatrzymania

      Wszystko ma swoją cenę i powinnaś ją ponieść. Uważam, że facet ma prawo
      wiedzieć. O ile potrafię (niejako) zrozumieć wytłumaczenie, że to ciężark,
      którego facet może nie udźwignąć - o tyle "bo ja nie chcę go stracić" świadczy
      tylko o tym, że dalej myślisz wyłącznie o sobie. Zmieniłaś tylko kierunek działania.

      Co masz zrobić? Żyć z tym i bardziej szanować uczucia Partnera.
      • loltka Re: A ja to widzę tak 18.10.06, 00:04
        nglka napisała:

        > Egoizm przy zdradach
        > Egoizm przy próbie zatrzymania
        >
        > Wszystko ma swoją cenę i powinnaś ją ponieść. Uważam, że facet ma prawo
        > wiedzieć. O ile potrafię (niejako) zrozumieć wytłumaczenie, że to ciężark,
        > którego facet może nie udźwignąć - o tyle "bo ja nie chcę go stracić" świadczy
        > tylko o tym, że dalej myślisz wyłącznie o sobie. Zmieniłaś tylko kierunek dział
        > ania.
        >
        > Co masz zrobić? Żyć z tym i bardziej szanować uczucia Partnera.



        zgadzam sie w pełni z tym co napisałas. Egoizm w zdradzaniu, teraz egoimz przy
        zmianie frontu...
        to jak powtarzanie: "nie pozwole mu odejsc bo tak go kocham, nie wyobrazam sobie
        zycia bez niego"
        i choc powinno sie mowic:" kocham go i własnie dlatego pozwole mu odejsc jesli
        tego chce", to niestety na takie słowa mało kto potrafi sie zdobyc-prawda ejst
        taka, ze w miłosci jestesmy wielkimi egoistami, nasza miłosc to w duzej mierze
        miłosc do naszych wyobrazen o partnerze i miłosc do siebie
        mysle, ze osiagniecie stanu mmiłosci doskonałej jest dla wiekszosci ludzi
        nieosiagalne
        aha-nikogo nie potępiam i nie pouczam- bo sama tez taka jestem-gdy ktos odchodzi
        płaczemy za SOBĄ, za SWOIMI Uczuciami, a nie za tą drugą osoba. Myslimy o tym,
        jak NAm jest zle, bez niej
        taka juz ludzka natura

    • agi_go Re: zdrada - przyznać się czy nie? 17.10.06, 15:20
      To trudna sprawa. To zależy od was, ja was nieznam.
      Ale chyba lepiej nie mowić.
      Może lepiej pójść do spowiedzi z tym albo powiedzieć zaufanej przajaciółce
      jeśli tobie z tym ciężko, ale po co obarczać tym jego.
    • ms.hyde NIE 18.10.06, 00:12
      tobie będzie lżej, a on będzie cierpiał.
      a przecież to ty zasługujesz na karę, a nie on.
      a jak powiesz to zrzucisz z siebie ten ciężar prosto na jego barki.

      a przy okazji spierdzielisz do końca to co jest między wami.
    • madzia.c Re: zdrada - przyznać się czy nie? 18.10.06, 13:07
      Bardzo łatwo napisać, ze jeśli go kocham to przyznam się i pozwolę mu podjąc
      decyzję, czy chce być ze mną czy nie...Tylko ciekawa jestem kto by tak postąpił?
      Chyba tylko święty. Normalne jest, że jeśli go kocham to nie chcę go stracić, a
      poza tym teraz wiem jak mocno on mnie kocha, po prostu potrzebujemy siebie
      nawzajem, ja pomoglam mu w wielu trudnych chwilach, pomogłam mu uwolnić sie od
      problemów i on również mi pomógł, gdy było mi ciężko, bardzo wiele nas łączy,
      wiele razem pokonaliśmy i dlatego wiem, że ani on ani ja nie potrafilibyśmy życ
      bez siebie, nawet jeśli przyznałabym się do tego co zrobiłam...Dlatego
      zdecydowałam, że nie ma sensu psuć naszego związku, który po wszystkich
      kłótniach i załamaniach na nowo "się odrodził" i nie przyznam się do swojego
      błędu. To ja zrobiłam źle i to ja będę cierpieć i nie zgadzam sie z tymi, którzy
      piszą, że jeśli go kocham to mu powiem...To bzdura!Kocham go i on kocha mnie i
      nie ma sensu tego psuć przyznając się do czegoś co sie już więcej nie powtórzy,
      ja będę to nosić w swoim sercu i to będzie moja kara, nie będę zrzucać tego na
      jego barki.
      • nglka Re: zdrada - przyznać się czy nie? 18.10.06, 19:26
        madzia.c napisała:

        > Bardzo łatwo napisać, ze jeśli go kocham to przyznam się i pozwolę mu podjąc
        > decyzję, czy chce być ze mną czy nie...Tylko ciekawa jestem kto by tak
        > postąpił?
        > Chyba tylko święty.

        - Mylisz się


        > Normalne jest, że jeśli go kocham to nie chcę go stracić,

        - A dla mnie normalnym jest, że jak się kocha to się nie zdradza, do tego
        trzykrotnie. Jak się zdradza trzykrotnie, to się nie kocha.

        Dalszej części komentować nie będę, bo i po co - skoro sama doskonale wiesz, że
        to, co napisałaś służy tylko temu, by usprawiedliwić samą siebie.
      • jasny_dzien Re: zdrada - przyznać się czy nie? 19.10.06, 01:16
        Prędzej czy później znów pojawią się gorsze dni w związku
    • kim.kim Re: zdrada - przyznać się czy nie? 19.10.06, 00:04
      NIe! Nie przyznaj się. Nic tym nie wskórasz, nie uspokoisz swojego sumienia, a
      wręcz pogorszysz sprawę, bo facet zrobi się zazdrosny, podejrzliwy, weźmie cię
      na celownik, będzie pilnował-rozliczał, o ile w ogóle z tobą zostanie po tym co
      mu chcesz wyznać
      Odradzam.
      • mojaskrzynka Re: zdrada - przyznać się czy nie? 19.10.06, 12:04
        Przepraszam wszystkich że się nie zgodzę. Sam zostałem zdradzony 3 miesiące
        temu. I niestety dopiero przed tygodniem rozpadł się mój związek, ten który był
        tak wyjątkowy i miał być tym jedynym. Najbardziej mnie boli fakt, że przez te 3
        miesiące byłem po prostu okłamywany. Patrzyłem jej głęboko w oczy a ona mówiła
        że mnie nie zdradziła. Wszystko zdarzyło się gdy pojechała sama na wakacjach do
        pracy. Po powrocie coś dziwnego było w jej zachowaniu, chciała się ze mną
        rozstać. Ja za wszelką cenę chciałem to uratować i wydawało mi się że udało się.
        Przypadkiem natknąłem się na dowód jej zdrady, któremu ona zaprzeczyła.
        Wyobraźcie sobie taką sytuację że wiem że coś jest nie tak, czuję to a ona
        zaprzecza - komu ufać, sobie czy jej? Koniec końców faceci to nie idioci i tez
        się pewnych rzeczy domyślaja i to w najróżniejszych sytuacjach. Od jej powrotu
        kochaliśmy się tylko raz i to mi tez dało do myslenia bo zachowywała się dużo
        inaczej niż wcześniej. A w takich sytuacjach kontrolować siebie i swoje
        zachowanie, kłamać, jest praktycznie niemożliwe. Myślę że gdyby przyznała się od
        razu, na pewno oszczędziłoby mi to 3 miesięcy zajebistego bólu, może nawet
        byłbym jej skłonny wybaczyć, bo każdy popełnia błedy i może się gdzieś w życiu
        pogubić. To by mi pokazało że mi ufa i że to ja jestem dla niej najważniejszy. A
        tak jest jak jest. Powoli wychodzę na prostą...
    • cari1 Re: zdrada - przyznać się czy nie? 19.10.06, 17:28
      No to masz zajeb... problem.Dlaczego to mialo miejsce az 3 razy? Gdyby to sie
      stalo raz , mozna jakos zrozumiec , zwlaszcza ze zalujesz , ale trzy razy?
      Pierszy raz powinien juz byc jak kubel zimnej wody dla ciebie! No ale bez
      moralizowania , czasu nie cofniesz...Mowisz ze go kochasz, wiec lepiej nic nie
      mow.A co ma byc to bedzie , to cena jaka zaplacisz za to co
      zrobilas.Powodzenia:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja