justyna5577
15.10.06, 23:21
hmm... prosze o wyjsnienie, bo albo moje zasady sa dziwne albo to ten swiat
schodzi na psy...
poznalam miesiac temu fajnego goscia, zaczelismy sie spotykac, najpierw
niwinnie, z czasem juz trzymanie za reke, pocalunki itp. ale nic wiecej.
Bylismy na spacerze, w kinie, w dyskotece. no wiadomo, chemia byla od razu no
i tak jakos sie zaczelo... moim zdaniem jestesmy razem, mimo ze nie
rozmawialismy nigdy o tym, ale uwazam, ze w naszym wieku (ja 25 i 31) to
jakos samo wychodzi... no nie wiem. w kazdym razie dzis mnie zszokowal, jak
jakby nigdy nic, zaczal mi opowiadac, ze zalogowal sie w jakims czacie i
umowil sie z jedna laska stamtad tydzien temu na seks. to znaczy niby ona
bardzo chciala, ale on twierdzi ze do niczego nie doszlo.
na moje zdziwione pytajace spojrzenie "po cholere ty mi to mowisz" on zrazu
zdziwiony, o co mi chodzi, przeciez nie jestesmy razem, nic mi nie obiecywal,
a to ze sie spotykamy i jest milo i przyjemnie i calujemy itd. to jest -
wedlug niego - mozliwy poczatek zwiazku w przyszlosci, ale nie teraz! Wedlug
niego jak np. po kilku miesiacach takiego spotykania sie, z czasem moze i
seksu itp. stwierdzimy, ze dalej nam dobrze ze soba, to wtedy bedziemy razem
i wtedy on przestanie sie interesowac innymi kobietami. Ale narazie on szuka,
przebiera i dopoki nie jest pewien, ze ja jestem ta wlasciwa dla niego, on
nie czuje sie w obowiazku byc mi wierny...
ja mam calkiem inne zdanie na ten temat. uwazam ze ok, ze chce zobaczyc
najpierw jaka jestem itd. nim sie zdeklaruje, ale po ki **uj on musi z kazda
inna robic to samo co ze mna, jak nie wiecej? jak ja sie czuje, jak wiem, ze
dzis mnie caluje a jutro inna'? niby nie jestesmy razem, ale mnie krew
zalewa, jak dzwonie do niego wieczorem na dobranoc a on nie odbiera, a ja
teraz sie juz domyslam, ze to dlatego, ze jest z inna... mam byc kolejna w
kolejce? poza tym mysle, ze aby stwierdzic, ze za ta osobe chce sie zwiazac
czy nie, powinno sie na nia skoncentrowac cala uwage a nie latac z kwiatka na
kwiatek. przeciez nie pozna mnie przez porownywanie ale przez to, ze mi
poswieci swoja uwage! i czy taki facet potrafi byc w ogole wierny?
sumujac to wszystko, ja uwazam, ze najperw trzeba ta i TYLKO TA osobe dobrze
poznac a potem stwierdzic czy to to czy nie a nie juz na poczatku znajomosci
wprowadzac atmosfere niepewnosci, zazdrosci, nieufnosci. Jaka mam gwarancje
ze on sie za 3 miesiace zmieni? i w ogole po co on mi to mowil??
a on uwaza, ze wlasnie dlatego, ze nic mi nie obiecywal, ma prawo dzis
wychodzic z kazda i z kazda robic co chce. a jak przetarg wygrywam i jak on
stwierdzi, ze jestem jednak najlepsza z tych z ktorymi sie dzis widuje, to ze
mna bedziena dobre i na zle i kochal do konca zycia?!
paranoja. wytlumaczcie mi to prosze. czy ja cos widze w krzywym zwierciadle
czy to ten swiat jest taki popieprzony?