czegos tu nie rozumiem...

15.10.06, 23:21
hmm... prosze o wyjsnienie, bo albo moje zasady sa dziwne albo to ten swiat
schodzi na psy...

poznalam miesiac temu fajnego goscia, zaczelismy sie spotykac, najpierw
niwinnie, z czasem juz trzymanie za reke, pocalunki itp. ale nic wiecej.
Bylismy na spacerze, w kinie, w dyskotece. no wiadomo, chemia byla od razu no
i tak jakos sie zaczelo... moim zdaniem jestesmy razem, mimo ze nie
rozmawialismy nigdy o tym, ale uwazam, ze w naszym wieku (ja 25 i 31) to
jakos samo wychodzi... no nie wiem. w kazdym razie dzis mnie zszokowal, jak
jakby nigdy nic, zaczal mi opowiadac, ze zalogowal sie w jakims czacie i
umowil sie z jedna laska stamtad tydzien temu na seks. to znaczy niby ona
bardzo chciala, ale on twierdzi ze do niczego nie doszlo.

na moje zdziwione pytajace spojrzenie "po cholere ty mi to mowisz" on zrazu
zdziwiony, o co mi chodzi, przeciez nie jestesmy razem, nic mi nie obiecywal,
a to ze sie spotykamy i jest milo i przyjemnie i calujemy itd. to jest -
wedlug niego - mozliwy poczatek zwiazku w przyszlosci, ale nie teraz! Wedlug
niego jak np. po kilku miesiacach takiego spotykania sie, z czasem moze i
seksu itp. stwierdzimy, ze dalej nam dobrze ze soba, to wtedy bedziemy razem
i wtedy on przestanie sie interesowac innymi kobietami. Ale narazie on szuka,
przebiera i dopoki nie jest pewien, ze ja jestem ta wlasciwa dla niego, on
nie czuje sie w obowiazku byc mi wierny...

ja mam calkiem inne zdanie na ten temat. uwazam ze ok, ze chce zobaczyc
najpierw jaka jestem itd. nim sie zdeklaruje, ale po ki **uj on musi z kazda
inna robic to samo co ze mna, jak nie wiecej? jak ja sie czuje, jak wiem, ze
dzis mnie caluje a jutro inna'? niby nie jestesmy razem, ale mnie krew
zalewa, jak dzwonie do niego wieczorem na dobranoc a on nie odbiera, a ja
teraz sie juz domyslam, ze to dlatego, ze jest z inna... mam byc kolejna w
kolejce? poza tym mysle, ze aby stwierdzic, ze za ta osobe chce sie zwiazac
czy nie, powinno sie na nia skoncentrowac cala uwage a nie latac z kwiatka na
kwiatek. przeciez nie pozna mnie przez porownywanie ale przez to, ze mi
poswieci swoja uwage! i czy taki facet potrafi byc w ogole wierny?

sumujac to wszystko, ja uwazam, ze najperw trzeba ta i TYLKO TA osobe dobrze
poznac a potem stwierdzic czy to to czy nie a nie juz na poczatku znajomosci
wprowadzac atmosfere niepewnosci, zazdrosci, nieufnosci. Jaka mam gwarancje
ze on sie za 3 miesiace zmieni? i w ogole po co on mi to mowil??
a on uwaza, ze wlasnie dlatego, ze nic mi nie obiecywal, ma prawo dzis
wychodzic z kazda i z kazda robic co chce. a jak przetarg wygrywam i jak on
stwierdzi, ze jestem jednak najlepsza z tych z ktorymi sie dzis widuje, to ze
mna bedziena dobre i na zle i kochal do konca zycia?!

paranoja. wytlumaczcie mi to prosze. czy ja cos widze w krzywym zwierciadle
czy to ten swiat jest taki popieprzony?
    • triss_m7 Re: czegos tu nie rozumiem... 15.10.06, 23:35
      Niczego nie widzisz zle i swiat nie jest popieprzony. Ten chlopak jest
      popieprzony i to bardzo. A co Ty jestes przedmiot na aukcji wystawiony? To
      straszny lekkoduch, lubi kobiety i bedzie sie z nimi zabawial. Zostaw go zanim
      sie bardziej zaangazujesz.
      Troche wiary w siebie!
    • cioccolato_bianco Re: czegos tu nie rozumiem... 15.10.06, 23:47
      przynajmniej jasno postawil sprawe...
      masz do wyboru albo przyjac jego zasady gry i tez sie spotykac z innymi, albo
      zerwac z kolesiem ;)
      ja bym wybrala to drugie, nie lubie polsrodkow.
    • simon_r Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 00:55
      jakby to powiedzieć.... i tak wybierze tą z największymi cyckami ;))
      baran jakiś i tyle.. zostaw go w cholerę
    • kylie7 Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 15:24
      a ja mysle, ze on mysli powaznie i nic przed toba nie ukrywa. zawsze tak jest,
      ze najpierw musisz kogos poznac, nim sie zdeklarujesz, nie mozesz juz teraz od
      niego zadac wylacznosci, ledwo sie znacie, on tez nie wie jaka jestes.
      przynajmniej jest szczery z toba. jak z czasem zrozumie, ze do ciebie czuje
      wiecej - byle by to nie trwalo rok czy dwa - to mozesz byc pewna, ze on swoja
      decyzje naprawde przemyslal i sie juz nie wycofa. jak wtedy bedziesz miala jego
      i jego milosc, to na pewno bedzie to stabilniejsze i pewniejsze niz budowanie
      czegos na nietrwalym gruncie teraz - bo ledwo sie przeciez znacie. Bedziesz sie
      martwic w tedy, jak sytuacja za pare miesiecy nie ulegnie zmianie, ale uwazam
      ze ulegnie, wiec uszy do gory! :)
      • sabriel Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 15:54
        To ja też chyba z innej bajki jestem bo uważam,że ten twój chłoptaś to jest
        niezły asekurant i bajerant.Skoro umawia sie z tobą na randki,jest wymiana
        czułości to znaczy, że coś sie miedzy wami już dzieje.A to do czegoś zobowiązuje.
        Najwyrażniej on wciąż nie znalazł tego czego szukał i zostawia sobie ciebie jako
        otwartą furtkę.
        Znałam kiedyś fajnego faceta,też tak szukał dziewczyny nie angażując sie przy
        tym specjalnie.To mnie do niego zraziło.
      • sumire Re: czegos tu nie rozumiem... 17.10.06, 12:02
        tia, ja dziękuję za taką miłość przetestowaną w łóżkach innych bab...
    • bri Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 15:32
      Rozumiem jednak, że nadal tkwisz w tym układzie, który Cię tak oburza?
    • sumire Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 15:33
      znamy.
      racja, szczery jest przynajmniej :) ale tacy panowie wierni nie są.
      rzuć takiego, bo będziesz się męczyć straszliwie.
      • kotkaaaa Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 15:35
        kylie7, Ty powaznie piszesz, czy mam omamy???
    • magnusg Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 16:39
      Masz prawidlowe zdanie.
      Jak na 31 lat to jakis wyjatkowo plytkomyslacy misiek.
    • annubis74 Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 17:12
      świat jest popieprzony i znajdują się na nim popiprzeni facecvi tacy na jakiego
      trafiłaś
      daj sobie z nim spokój
      masz racje, jeśli facet spotyka, umawia sie z Tobą i caluje się z Tobą to masz
      prawo sądzić ze w tym samym czasie nie umawia sie z innymi
      powiedz mu żeby sobie wsadził tą swoją popieprzoną szczerość gdzieś i niech
      spada z twojego życia
      szybciutko
    • paliwowy takie mało prawdopodobne tłumaczenie... 16.10.06, 19:31
      może on w taki chory i pokrętny sposób chce dać Ci do zrozumienia, że jest osobą fajną (bo inne na niego lecą:P), a poza tym nakłonić Cię do szybkiego podjęcia decyzji i "pójścia na całość"? ale i tak to trochę smutny przypadek...
      • grax zostaw go 16.10.06, 19:41
        i to szybko.
        Mam znajomego 38 lat, 12 lat po ślubie, 10-letni syn. Jego praca zmusza go do
        jeżdżenia po całej Polsce, nie musze mówić co wyprawia.... Jeżdzimy razem na
        szkolenia, zdarzyło mi się zrobić z nim coś czego nie powinnam, adorował mnie
        później długo nie widząc w tym nic złego chociaż odpychalam go jak mogłam.
        Teraz za mnie na szkolenie pojechała koleżanka i zgadnijcie co jest teraz,
        dokładnie ten sam scenariusz! Nie moge tego zrozumieć, a on chcąc jakoś mi
        wytłumaczyć mówi : zobaczymy co będziesz mówić jak będziesz 12 lat po ślubie.
        Ten świat naprawdę zwariował.
        Także uciekaj od niego jak najdalej, bo nawet jak już wybierze tę jedną to
        dalej będzie postępował tak samo, taki typ.....
    • seth.destructor Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 19:45
      Sama piszesz, ze tylko twoim zdaniem jestescie razem. on ci jasno przestawil
      swoje zdanie, nie kryl sie i nie oszukiwal. Czy ma byc odpowiedzialny za twoje
      imaginacje? Uczciwy jest i tyle. Uroilas sobie, ze jestescie zwiazkiem i nawet,
      gdy on ci w oczy mowi, ze nie, to ty swoje. Czarno to widze.
      • 83kimi Re: czegos tu nie rozumiem... 16.10.06, 20:55
        A co - chcial najpierw zapytac: "Bedziesz moja dziewczyna?" Wtedy spotykalby
        sie tylko z Toba? Uciekaj jak najdalej!!!
        • hard-candy Re: czegos tu nie rozumiem... 17.10.06, 10:27
          Mnie by takie zachowanie momentalnie otrzeźwiło i dałabym facetowi kopniaka w
          tyłek. Godność trzeba mieć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja