ibelin26
22.10.06, 13:50
Jakoś tak wyszło że dwa lata z rzędu finasowałam wyjazd na wakacje. Z
przyczyn poniekąd obiektywnych. Pierwszy raz - moj facet nie miał pracy,
drugi - spłacał samochód.
Zarabiam lepiej (jak równouprawnienie to równouprawnienie) i nie mam nic
przeciwko, żeby w związku z tym zapłacić "większą połowę". Ale nie mam ochoty
po raz trzeci płacić za wyjazd sama.
Temat już został poruszony i zadeklarowałm jaką kwotę mogę wyłożyć. Mój facet
to zaakceptował - przynajmniej werbalnie, ale ...
Obawiam się żeby znowu nie było jakichś obiektywnych okoliczności.
I jaki mam wybór - unieść się honorem i siedzieć w domu(bo z teściami na
działce to raczej nie) czy zapłacić i pojechać. Ostatecznie ciężko pracuję i
chcę odpocząć.
Trzecei wyjście - pojadę sama, ale nie chcę tak stawiać sprawy - byłoby to
prawie jednoznaczne z zerwaniem.
Co radzice? Jakie są wasze opinie?