honor czy wakacje?

22.10.06, 13:50
Jakoś tak wyszło że dwa lata z rzędu finasowałam wyjazd na wakacje. Z
przyczyn poniekąd obiektywnych. Pierwszy raz - moj facet nie miał pracy,
drugi - spłacał samochód.
Zarabiam lepiej (jak równouprawnienie to równouprawnienie) i nie mam nic
przeciwko, żeby w związku z tym zapłacić "większą połowę". Ale nie mam ochoty
po raz trzeci płacić za wyjazd sama.
Temat już został poruszony i zadeklarowałm jaką kwotę mogę wyłożyć. Mój facet
to zaakceptował - przynajmniej werbalnie, ale ...
Obawiam się żeby znowu nie było jakichś obiektywnych okoliczności.
I jaki mam wybór - unieść się honorem i siedzieć w domu(bo z teściami na
działce to raczej nie) czy zapłacić i pojechać. Ostatecznie ciężko pracuję i
chcę odpocząć.
Trzecei wyjście - pojadę sama, ale nie chcę tak stawiać sprawy - byłoby to
prawie jednoznaczne z zerwaniem.

Co radzice? Jakie są wasze opinie?
    • wytrwala Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 15:07
      poczekaj moze jednak facet ta kase wylozy.
    • annubis74 Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 15:11
      jedzcie na takie wakacje na jakie Was stać, jeśli Twój facet nie ma tyle kasy,
      żeby opłacić jakiś drogi wyjazd
      Jeśli stwierdzi, że to Ty i tym razem powinnaś sfinansować wakacje bo coś tam
      to odmówiłabym i pojechałabym sama (lub z koleżanką)
      to drastyczne ale trudno cały czas finansować pasożyta
      • ibelin26 Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 15:21
        Nie mam zamiaru wybierać się na Majorkę. Dotychczas wakacje spędzaliśmy w kraju
        korzystając z agroturystyki.

      • a1901a Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 18:45
        > to drastyczne ale trudno cały czas finansować pasożyta

        No tak, jak facet funduje, to jest w porządku, a jak odwrotnie, to
        facet=pasożyt. Zapewne jest to równouprawnienie. Lubię kobiecą logikę ;)
    • iberia30 Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 15:20
      ibelin26 napisała:

      > Ale nie mam ochoty
      > po raz trzeci płacić za wyjazd sama.
      >> Trzecei wyjście - pojadę sama, ale nie chcę tak stawiać sprawy - byłoby to
      > prawie jednoznaczne z zerwaniem.


      nie rozumiem dlaczego jesli pojedziesz sama to = zerwanie???
      Daleko mi do egoizmu,rowniez nie wyliczam sie z katdego grosza ale podziwiam
      Twoja hojnosc....
    • ben-oni Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 15:35
      Szczerze? Jako facet kopnął bym cię w TO COŚ i dał sobie z Toba spokój. Baba,
      która mi forsę liczy może sobie iść w cholerę.
      • wytrwala Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 15:38
        ben-oni ty taki przyzwyczajony do sponsorowania, co?
        • ben-oni Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 16:08
          Ja ze swoją kobietą mam wspólną kasę i nikt nie wylicza ile do niej włożył.
          Szmal w związku liczy tylko ta co robi to dla szmalu (są takie zawody).
          • maretina Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 22:18
            ben-oni napisał:

            > Ja ze swoją kobietą mam wspólną kasę i nikt nie wylicza ile do niej włożył.
            > Szmal w związku liczy tylko ta co robi to dla szmalu (są takie zawody).

            taaak, tylko warunek jeden: wspolna kaa to wspolne wplty do budzetu. gotowka nie
            moze plynac tylko z jednej strony!
      • ibelin26 Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 18:27
        Nie wydzielam i nie wyliczam kasy. Uważam jednak, że pewne wydatki powinno się
        ponosić wspólnie.

        A może to ja pownnam kopnąć faceta i dać sobie z nim spokój skoro nie poczuwa
        się do dokładania kasy do wspolnego worka.

        A tak już na marginiesie jak byś miał sponsorkę to byś ją w d... kopnął???

        • ben-oni Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 20:22
          To mów, że nie jesteście razem, tylko masz utrzymanka. Jakie wydatki chcesz
          ponosić wspólnie? To co, jedzenie kupujecie sobie osobno a za telefon płacicie
          wg.bilingów? Wydaje mi się, że kiedy ludzie są razem to nie ma
          pieniedzy "moich" i "twoich". Chyba,ze on jest twoim utzrymankiem, ale wtedy
          nie mów, że jestescie razem. On po prostu jest w pracy...
          • ibelin26 Re: honor czy wakacje? 23.10.06, 08:22
            No i znowu... Ostatnie zdanie było dosyć drastyczne i przejaskarwione, żebyś
            się zastanowił - czy jeżeli twoja połówka zapłaci za wakacje, to ją w d ...
            kopniesz?

            Nie mam nic przeciwko temu, zeby za te cholerne wakacje zapłacić, ale dlaczego
            tylko ja mam po raz któryś płacić za wyjazd?

            Jasne, że jak jest się razem to kasa jest wspólna. Ale powinna być zasilana
            przez dwie strony.

    • rlena Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 15:54
      Sa mezczyzni, ktorzy nie zgdziliby sie,zeby partnerka placila za wakacje, nawet
      w bardzo "obiektywnych" okolicznosciach. Bo co to znaczy,ze facet nie ma
      pracy??? Jest mnostwo mozliwosci zarobienia na wspolny wyjazd nawet, gdyby
      trzeba bylo klasc kostke chodnikowa lub zbierac ogorki. Tu chodzi o calkiem
      inny honor niz ten, o ktory pytasz, a twoj partner jest go pozbawiony.
    • pan_szczepan Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 16:03
      Co to za facet, który nie potrafi zarobić na przyjemności swojej kobiety?
      Kopnij w dupę ciapka!
    • cioccolato_bianco Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 16:41
      to zalezy. jesli facet jest twoim mezem (piszesz o tesciach..), to w
      malzenstwie wszystko jest wspolne i moim zdaniem nie powinnas tak stawiac
      sprawy. poza tym zawsze mozna zdecydowac sie na tanszy wyjazd.

      jesli natomiast malzenstwem nie jestescie, to powinnas zmienic podejscie i
      jednak placic zawsze tylko za siebie, bo facet rozpieszczony jest.
      smialo mozesz jechac bez niego na wakacje.
    • bitch.with.a.brain Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 17:20
      Powiedz jasno,że masz tyle kasy ile masz. I jak chcesz jechać z nim to jedźcie
      na takie wakacje na jakie jego stać (chyba te 700 zl jakos znajdzie,a za to
      mozna wyjechać),a na reszte pojedź sama.
      Mnie tez nie byłoby staćna tyle wyjazdow na ile stać mojego chłopaka i nei robię
      z tego tragedii.
    • widokzmarsa Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 17:34
      tu dostaniesz tylko jedną odpowiedz od lasek: pogoń pasożyta lub jedz sama.
      • a1901a Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 18:48
        Czyżby dla kobiet kasa była najważniejsza? ;)
        • widokzmarsa Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 19:04
          nie, najważniejsza jest duża kasa:)
          • bitch.with.a.brain Re: honor czy wakacje? 23.10.06, 10:14
            nie dla wszystkich
    • vandikia Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 19:27
      pieniadze są po to, zeby je wydawac a nie gromadzic :)

      jest sto tysiecy czynnikow, o ktorych na pewno nie wiemy. hipotetycznie...jesli
      zarabiasz 8.000 netto a Twoj facet 2.000 netto to zafundowalabym mu urlop po
      raz trzeci. ale jesli roznica jest niewielka a np. on splaca samochod. no to
      sorry albo samochod albo wycieczka. taki life :)
    • maretina Re: honor czy wakacje? 22.10.06, 22:17
      to facet czy maz?
      piszesz facet a potem o jego rodziach jako o tesciach. jesli maz... to tego ten
      tego, niezly burdel w domu macie jak sie tak szczegolowo rozliczacie, jesli
      facet, to honor nie powinien mu pozwolic jechac na krzywy ryj.
      • trypel Re: honor czy wakacje? 23.10.06, 08:40
        Ja bym pojechał na Twoim miejscu sam - jak mu wsiądziesz na ambicję to może
        weźmie się do roboty i zacznie zarabiać więcej. Zaznaczam że jestem
        przeciwnikiem równouprawnienia i uważam że pewne wydatki powinien ponosić facet.
        Przede wszystkim rozrywki a urlop zdecydowanie do nich należy.
        A tak przyzwyczajasz go do pasożytowania :)
    • lilarose Re: honor czy wakacje? 23.10.06, 11:38
      Powiedz mu, ile kasy masz zamiar wyłożyc na wasz wyjazd, spytaj, ile on ma
      zamiar sie dołożyć, i za tą hipotetyczną sumę róbcie plany
Inne wątki na temat:
Pełna wersja