roda27
29.10.06, 01:42
Ok. Mam spory problem, może nie do końca na to forum, tyle że potrzebna mi
pomoc.
Do naszego(mojego i męża) mieszkania przyjechała jego matka. Wszystko niby
ok, skoro u nich (teściów) jest remont. Mieli zostać na noc, a ja miałam
akurat mieć dyżur. Jedna noc, to w końcu nic strasznego, to przecież rodzice
męża, mamy dodatkowy pokój. Tylko kiedy wróciłam wcześniej, zastałam teściową
samą, bez męża. Za to w przezroczystej koszuli nocnej. Nie histeryzuję, ona
była przezroczysta, z cienkiej siateczki, koronkowe stringi. samonośne
pończochy. Stałą nod moim mężem w kuchni. JAk to zobaczyłam... kiedy
weszłam...
po prostu się cofnęłam, byłam całą czerwona. Nie potrafiłam nic powiedzieć,
tylko przepraszam.
Myślałam, że po prostu, z własnym mężem, ona ma przecież prawo, że tylko
wpadła się napić wody. nie wiem. Że po prostu to ok, tylko niespodziewane.
Ona zresztą się też zmieszała, zdenerwowała. Powiedziała, że miałam przecież
wrócić rano.
Wtedy mój mąż spojrzał ze zdumieniem na matkę. Ona to mówiła z pretensją,
napastliwie.
Stała i patrzyła na mnie ze złością. Powiedziała, ze ona teraz nie wie co ma
zrobić i poszła do gościnnego.
Mąż powiedział, że nie wie co matkę napadło.
Pytałam, czy może się posprzeczała z jego ojcem przed chwilą. Okazało się że
on nie przyjechał. Spytałam czy może on nie ma remontu, skoro nie przyjechał.
I dlaczego w takim razie jest tak ubrana.
Mąż tłumaczył, że jego matka tak ma, że się go nie krępuje. A oni (teściowie)
od dawna nie są razem, od zawsze.
Zaczęłąm drążyć temat, jak swobodna jest jego matka. I usłyszałam kilka
takich rzeczy że nadal nie mogę jakoś tego poukładać. Odkąd mąż dorastał
ubierała się tak ładnie(erotycznie) dla niego, że czasami chodziła po domu
zupełnie nago, że wypytywałą o jego życie płciowe, że zawsze powtarza, że
jest dla niego najważniejszą i pierwszą kobietą.
Mąż uważa że to normalne, a ja się zastanawiam. Bo gdyby tam była kochanka a
nie jego matka to tak by wyglądało. Dokładnie tak.
Tylko to była jego matka.
Rano teściowa obrażona wyszła i na odchodnym powiedziała że mam jej więcej
tak nie przeszkadzać, bo przestanie pryzjeżdzać i będzie musiała wynająć
osobne mieszkanie żeby spotykać sie z moim mężem.
NAdal nie potrafie tego poukładać. Nie mam pojęcia co zrobić. Czuję tylko
straszny niepokój.
Mąż nie widzi problemu. Ze u nich zawsze tak było. Tata nieobecny, przynosił
pieniądze i siedział sobie w garażu. Matka zawsze z nim miała taki "bliski i
ciepły" kontakt. Wcześniej mieszkaliśmy w innym mieście niż teściowie i nie
widywaliśmy sie dużo.
Po co ona tak robi?
Po co jej niby osobny lokal do spotykani się z moim mężem?
Po co ona się tak zachowuje?
Odkąd jestem w ciąży, ona kilkakrotnie dzwoniła i wspominała, ze teraz mężowi
jest cieżko i ona sie nim musi zaopiekować i nie wiem czy to nie była ta
opieka.
I jakoś nie wiem co z tym zrobić.
Może zwariowałam, albo histeryzuję.
I sorry że nie piszę pod swoim nickiem, ale mi jakoś wstyd.