jego matka

29.10.06, 01:42
Ok. Mam spory problem, może nie do końca na to forum, tyle że potrzebna mi
pomoc.
Do naszego(mojego i męża) mieszkania przyjechała jego matka. Wszystko niby
ok, skoro u nich (teściów) jest remont. Mieli zostać na noc, a ja miałam
akurat mieć dyżur. Jedna noc, to w końcu nic strasznego, to przecież rodzice
męża, mamy dodatkowy pokój. Tylko kiedy wróciłam wcześniej, zastałam teściową
samą, bez męża. Za to w przezroczystej koszuli nocnej. Nie histeryzuję, ona
była przezroczysta, z cienkiej siateczki, koronkowe stringi. samonośne
pończochy. Stałą nod moim mężem w kuchni. JAk to zobaczyłam... kiedy
weszłam...
po prostu się cofnęłam, byłam całą czerwona. Nie potrafiłam nic powiedzieć,
tylko przepraszam.
Myślałam, że po prostu, z własnym mężem, ona ma przecież prawo, że tylko
wpadła się napić wody. nie wiem. Że po prostu to ok, tylko niespodziewane.
Ona zresztą się też zmieszała, zdenerwowała. Powiedziała, że miałam przecież
wrócić rano.
Wtedy mój mąż spojrzał ze zdumieniem na matkę. Ona to mówiła z pretensją,
napastliwie.
Stała i patrzyła na mnie ze złością. Powiedziała, ze ona teraz nie wie co ma
zrobić i poszła do gościnnego.
Mąż powiedział, że nie wie co matkę napadło.
Pytałam, czy może się posprzeczała z jego ojcem przed chwilą. Okazało się że
on nie przyjechał. Spytałam czy może on nie ma remontu, skoro nie przyjechał.
I dlaczego w takim razie jest tak ubrana.
Mąż tłumaczył, że jego matka tak ma, że się go nie krępuje. A oni (teściowie)
od dawna nie są razem, od zawsze.
Zaczęłąm drążyć temat, jak swobodna jest jego matka. I usłyszałam kilka
takich rzeczy że nadal nie mogę jakoś tego poukładać. Odkąd mąż dorastał
ubierała się tak ładnie(erotycznie) dla niego, że czasami chodziła po domu
zupełnie nago, że wypytywałą o jego życie płciowe, że zawsze powtarza, że
jest dla niego najważniejszą i pierwszą kobietą.
Mąż uważa że to normalne, a ja się zastanawiam. Bo gdyby tam była kochanka a
nie jego matka to tak by wyglądało. Dokładnie tak.
Tylko to była jego matka.
Rano teściowa obrażona wyszła i na odchodnym powiedziała że mam jej więcej
tak nie przeszkadzać, bo przestanie pryzjeżdzać i będzie musiała wynająć
osobne mieszkanie żeby spotykać sie z moim mężem.
NAdal nie potrafie tego poukładać. Nie mam pojęcia co zrobić. Czuję tylko
straszny niepokój.
Mąż nie widzi problemu. Ze u nich zawsze tak było. Tata nieobecny, przynosił
pieniądze i siedział sobie w garażu. Matka zawsze z nim miała taki "bliski i
ciepły" kontakt. Wcześniej mieszkaliśmy w innym mieście niż teściowie i nie
widywaliśmy sie dużo.
Po co ona tak robi?
Po co jej niby osobny lokal do spotykani się z moim mężem?
Po co ona się tak zachowuje?
Odkąd jestem w ciąży, ona kilkakrotnie dzwoniła i wspominała, ze teraz mężowi
jest cieżko i ona sie nim musi zaopiekować i nie wiem czy to nie była ta
opieka.
I jakoś nie wiem co z tym zrobić.
Może zwariowałam, albo histeryzuję.
I sorry że nie piszę pod swoim nickiem, ale mi jakoś wstyd.
    • vera1 Re: jego matka 29.10.06, 07:24
      Robiłam coraz większe oczy czytając to, co napisałaś..Bo histori z lekka mnie
      przeraziła. Oczywiscie, ze zachowanie twojej teściowej jest nienormalne! Tak
      nie wyglądają ciepłe stosunki z dorosłym - zresztą tu wiek nie ma znaczenia -
      synem!Powiedz mi, jak długo jesteście po ślubie? czy do tej pory nie zauważyłaś
      niczego niepokojącego?Twój maż przecież jest dorosłym mężczyzną i musi
      wiedzieć, które zachowania matki- kobiety -nazywa się " czułością" a które już
      są erotyczne!Czy on naprawde nie widzi problemu? Jeśli nawet matka zachowywała
      się tak przez całe jego życie, to przecież on w koncu dorosł i musi wiedziec,
      ze normalnie matki tak sie nie zachowują!!Na twoje pytania po co matce osobny
      pokój itp. odpowiedz jest okrutna i sama wiesz jak ona brzmi.Ale naprawde nic
      niepokojącego nie zauważylas do tej pory?
    • wegeta23 Re: jego matka 29.10.06, 07:25
      hmm chore to strasznie. Skoro twój mąz nie widzi problemu to chyba matka
      zjechała mu psychikę takim zachowaniem. Nie wiem jaka jest prawda ale podobno to
      matki częściej molestują seksualnie swoje dzieci. Hmm nie chciałabym byc w
      twojej sytuacji i bardzo ci współczuje. A przed ślubem niczego nie zauwazyłaś
      podejżanego??? I nie wiedzialaś że twoi teściowie nie są razem?? Coś mi się tu
      nei podoba skoro twój mąż ukrywał przed tobą coś takiego.
    • sara.bb Re: jego matka 29.10.06, 07:44
      hmmm ta sytuacja jest bynajmniej nienormalna, żeby matka się tak zachowywała w
      stosunku do syna, na Twoim miejscu podrążyłabym ten temat, albo nawet poszła
      do psychologa i opowiedziała wszystko co sie stało, żeby wiedzieć jak sobie
      poradzić z taką sytuacją i z taką teściową.... i proponowałabym ograniczyć
      spotkania z teściami..
    • alpepe Re: jego matka 29.10.06, 07:57
      spytałabym wprost, czy on utrzymuje bądź utrzymywał stosunki seksualne z własną
      matką,
    • roda27 Re: jego matka 29.10.06, 18:23
      No, jeśli chodzi o stosunki to na pewno nie. Jeśli chodzi o sferę seksualną mój
      mąż jest normalny, tylko akurat w kwestii matki nie chce czy nie potrafi uznać,
      że jej zachowanie ma podtekst erotyczny.
      Rozmowa z mężem wyglądała tak: A gdyby inna kobieta tak sie zachowała?- No to
      byłoby erotyczne... ate to nie jest jakaś kobieta tylko moja matka stąd to nie
      jest erotyczne. I tyle.
      Ale odbyłam konferecję telefoniczną z poprzednią narzeczoną mojego męża i ona
      miała podobne lęki, tzn.: bywałą u nich(męża rodziców) w domu i atmosfera była
      przedziwna. Nawet wspomniała o swoich podejrzeniach co do tego, ze moja
      teściowa ją, no nie wiem jak to opisać, podglądała w trakcie stosunków, w męża
      pokoju, że ona stała wtedy pod drzwiami i podglądała i podsłuchiwała. Nigdy jej
      tego nie udowodniła, ale takie miała wrażenie.
      Skoro to nie tylko moje przywidzenia, to moze powinnam z tym rzeczywićcie
      gdzieś pójść.
      Tylko jest jeden mały problem, ja nie za bardzo radzę sobie, nie wiem jak to
      opowiedzieć, jak to opisać.
      Tu jest łatwo, ale nawet w trakcie rozmowy telefonicznej jakoś nie umiałam, nie
      radziłam sobie. Tylko chyba ona( była mojego męża) sama na to wpadła.
      Zresztą mój mąż, jest zdziwiony zachowaniem matki, ale i moimi dociekaniami.
      Że to jego matka, to już wyklucza wszelkie wątpliwości.
      Z nim nie umiem tego jakoś uściślić, a co dopiero z obcym.
      I z czym ja właściwie mam iść?
      Mam problem z zachowaniem teściowej?
      To też nie tak, mam problem ze swoimi podejrzeniami, jej zachowaniem, męża
      zachowaniem. Albo tylko z moimi podejrzeniami.
      I nawet nie wiem, bo na razie to wygląda jakby nic sie nie działo, tylko ja
      jakoś nie umiem sobie tego poukładać.



      • qw994 Re: jego matka 29.10.06, 18:27
        Ale Twój mąż będzie na sto procent szedł w zaparte, bo inaczej musiałby
        przyznać, że matka się zachowywała wobec niego erotycznie - a byłby to dla
        niego wstrząs. On sobie to jakoś poukładał i nie wiem, czy jest sens grzebać
        się w tym bagnie. Po prostu nie dopuszczaj do sytuacji, kiedy matka może wobec
        twojego męża prezentować tego typu zachowania.
        • gonzoo4 Re: jego matka 30.10.06, 13:16

          Może to okrutne co powiem, ale jeśli dla twojego męża to normalne zachowanie i
          nie ma w tym nic dziwnego- to obawiałbym się w przyszłości relacji twojego męża
          z dziećmi. W takim układzie może się okazać, żę dziwna relacja " erotyczna "-
          między ojcem a dziecmi tez będzie normalna.
      • simply_z Re: jego matka 29.10.06, 18:36
        a twój mąż jest jedynakiem? moze jego rodzenstwo cos by wiedzialo...
        • burza4 Re: jego matka 29.10.06, 19:16
          nie baw się w gierki tylko zareaguj ostro, bo ta baba jest zboczona, a twój mąż
          nawet nie rozumie, że był i jest przez nią wykorzystywany. Broni się przed tą
          wiedzą, bo to matka.

          "Rano teściowa obrażona wyszła i na odchodnym powiedziała że mam jej więcej
          tak nie przeszkadzać, bo przestanie pryzjeżdzać i będzie musiała wynająć
          osobne mieszkanie żeby spotykać sie z moim mężem. "

          i co ty na to???? bo ja po prostu wywaliłabym ostro, że:

          a) jestem u siebie i nikt mi nie będzie mówił o której mam wracać do własnego
          domu
          b) jeśli ktoś przeszkadza w domu, to goście, a nie gospodarze
          c) jak ma ochotę wynająć garsonierę to świetnie, ale chyba nie po to żeby
          paradować wpół goła przed synem? taka bielizna to strój dla kochanka, niech
          sobie znajdzie jakiegoś, to jej się polepszy

          obrazi się? tym lepiej.

          a mężowi podsunęłabym literaturę fachową na ten temat. Wykorzystywanie dzieci
          to nie tylko fizyczny kontakt, ona zdaje się czerpać satysfakcję z tego, że syn
          obserwuje jej ciało. Taki substytut normalnego życia seksualnego. I ty jej
          przerwałaś tę frajdę - i dlatego się wściekła.

          rozmowy z rodziną nic nie dadzą. W naszej rzeczywistości takie zachowania
          zamiata się pod dywan.
          • scintilla Re: jego matka 31.10.06, 17:05
            100% racji
    • roda27 Re: jego matka 29.10.06, 19:01
      No tak. Mąż to jedynak. Jego matka miała straszny poród, w końcu cesarkę,
      krwotok, usunietą macicę. Tyle wiem, nawet już miałam przyjemość oglądać jej
      bliznę, hm wtedy.
      Że jego rodzice nie są dobrym małzeństwem to wiedziałam, bo mąż przed ślubem
      bardzo podkreślał, że chciałby bardzo wychowywać w pełni dzieci, bo jego ojciec
      nie bardzo to robił. Ale o matce słyszałam tylko dobre rzeczy. Jak się nim
      opiekowała( mąż był przewlekle chory w dzieciństwie, teraz ma nową nerkę)
      Zawsze bardzo podziwiałam jego matkę, zrezygnowała z pracy, opiekowałą się
      dzieckiem chorym, prawie 24 godziny na dobę, bez urlopów i świąt.
      Nie bardzo mam możliwość ograniczyć im kontakty. Tzn. mogę poprosić męża by się
      z nia żadko widywał i pewnie by to zrobił, tylko nie jestem go w stanie
      przekonać dlaczego tak chcę. Boję się że uzna to za moją niczym nie spowodowaną
      niechęć, wobec jego rodzicielki. A ja nie chcę być traktowana jako
      niesprawiedliwa. Takie rzeczy mogą nieźle popsuć małżeńśtwo. Nie chcę, żeby mąż
      tesknił i cierpiał. Wolałabym żeby zrozumiał, co się stało.
      I co najgorsze, jestem teraz w ciąży i mąż zgodzi się na wszystko (czytaj:
      wszystkie wariactwa ciężarnej dla mojego spokoju) ale co będzie później, po
      urodzeniu dzieci? Będzie chciał żeby się widywały z dziadkami, a moi rodzice
      nie żyją. W końcu za 2 miesiące święta, a święta bez rodziny mielismy w zeszłym
      roku na obczyźnie i mąż był straszliwie smutny, że daleko od Polski i jeszcze
      bez rodziców.
      Pierwszy raz moich teściów widziałam na swoim ślubie i weselu. Ostatnio po
      przeprowadzce byliśmy z teściową raz na obiedziew w restauracji, bez teścia(
      podobno był w pracy)
      • qw994 Re: jego matka 29.10.06, 19:07
        Ale nie chodzi o to, żeby drastycznie ograniczyć kontakty z matką. Tylko o to,
        żeby nie dawać matce okazji do takich zachowań, jakie ty miałaś okazję zobaczyć.
      • izabellaz1 Re: jego matka 29.10.06, 20:32
        No ja również podsunęłabym mężowi literaturę fachową. A może dyskretnie sama
        pójdziesz do psychologa lub seksuologa i on podpowie Ci co możesz zrobić, jaką
        literaturę podsunąć, jakich argumentów użyć itd.?
    • enith Re: jego matka 29.10.06, 20:57
      Wygląda na to, że celem życia Twojej teściowej stał się jej syn: chorowity
      jedynak, który bez całodobowej opieki matki zginie niechybnie na tym okrutnym
      świecie. Ty natomiast weszłaś pomiędzy matkę i syna, których, nie ukrywajmy,
      łączy bardzo niezdrowy związek. Nie zazdroszczę Ci sytuacji, ale gratuluję, że
      próbujesz to wszystko jakoś poukładać. Ja na Twoim miejscu pewnie spakowałabym
      siebie lub męża i zarządziła separację, żeby dojść ze sobą do ładu po szoku,
      jaki bym zapewne przeżyła widząc męża i teściową w podobnej sytuacji. Na Twoim
      miejscu postawiłabym sprawę jasno: żadnych wizyt teściowej pod Twoją
      nieobecność, żadnych tajemnych schadzek w garsonierze. Porozmawiaj z teściem,
      jak trzeba to nim potrząś, niech zajmie się żoną. Wyraźnie powiedz teściowej, że
      takich sytuacji tolerować nie będziesz, to Twój dom i Twój mąż, na litość boską.
      A jeśli okaże się, że teściowa nie współpracuje może jednak rozważ mocne
      ograniczenie kontaktów. Wiem, że tego nie chcesz i wspaniale, że myślisz o
      dziecku, by miało dziadków, ale chyba nie chcesz, by ono pewnego dnia stało się
      świadkiem takiej chorej sytuacji, bo to może być dla niego trauma na lata.
      Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
      • sabriel Re: jego matka 29.10.06, 21:03
        Boże jakiś horror,no jakbym normalnie film w tv oglądała.
        Nienormalne zachowanie i już.Mamusia ewidentnie do leczenia sie nadaje.
        Dla własnego(i męża) zdrowia psychicznego ograniczyłabym mocno ich kontakty,a
        teściówke skierowała do specjalisty.
    • 5aga5 Re: jego matka 29.10.06, 22:34
      No własnie!
      któras z poprzedniczek dobrze napisała.
      Jeśli nie ograniczysz kontaktów męża z matką, Wasze dziecko też będzie oglądało
      taką patologię.
      Sorki, ale nie potrafię nazwać tego inaczej.
    • luna67 Re: jego matka 29.10.06, 23:00
      Dziewczyno jezeli zachowanie twojej tesciowej wedlug twojego meza jest normalne,
      to bym sie martwila o dziecko!!!! moze twoj maz bedzie sie tak samo zachowywal
      do swojego dziecka (albo jeszcze gorzej)
      Psycholog i jeszcze raz psycholog, ale razem!!!!!
    • bcde Podpucha. Nie wierzę. 30.10.06, 00:33
      Nie wierzę w to. Twoja opowiastka jest niewiarygodna w kilku miejscach.
    • roda27 Re: jego matka 30.10.06, 00:51
      Macie pewnie rację. Pójdę jakoś do poradni, może jutro. Tylko no po prostu
      przeraża mnie że to mogło być to o czym piszecie. Bo jak sobie wyobrazić, że
      matka mogłaby coś takiego robić. Robić własnemu dziecku.
      Z faktem, że miły sąsiad, kolega rodziców może jakoś się oswoiłam, ale matka?
      Nie bardzo mi się to mieści w głowie.
      Mąż się przejął moim stanem, nawet proponował, że weźmie urlop i sam mnie
      zawiezie, żebym się uspokoiła.
      Ale ta rodzina, to żadna patologia. Oboje rodzice normalnie pracują, mają
      znajomych, mieszkanie. Mąż jest czuły, dobry, odpowiedzialny.
      Tak się cieszyliśmy z powodu ciąży, to miał być taki cudowny okres.
      Po prostu, nie umiem sobie wyobrazić, nie umiem zrozumieć, nic nie zapowiadało
      takich zdarzeń, rewelacji.
      Bo jak mogło nic nie być widać, nic nie wskazywać?
      Przecież teściowa pracuje na codzień z chorymi dziećmi, w jednej z największych
      przychodni specjalistycznych, tam są sami psychologowie, terapeuci, pedagodzy.
      I co? Że niby nikt tego by nie zauważył? Jakaś bzdura totalna. Już łatwiej mi
      chyba uwierzyć, że zwariowałam.
      Im dłuzej o tym myśle tym bardziej nie chce mi się w to wierzyć. To jakiś
      dowcip po prostu. Boje się że seksuolog, bo o nim myślałam, zeby pójsć i się
      dopytać o to, po prostu mnie wyśmieje, że jakieś głupoty gadam.
      Zresztą chyba bym wolała, żeby mnie wyśmiał.


      • kotkaaaa Re: jego matka 30.10.06, 06:50
        odnosnie autentycznosci...
        co kobieta w ciazy robi grubo po polnocy przed komputerem?
        no i przesadzilas w opisie tesciowej, nocna koszula i ponczochy;)
        masz fantazje i skoro innym sie podoba branie udzialu w wymianie zdan to bawcie
        sie dalej
        • wegeta23 Re: jego matka 30.10.06, 08:49
          a co ma godzina pisania postów do ciąży????? Jakaś nawiedzona jesteś? Niektóre
          kobiety spac niemoga w nocy i krzatają się po domu, a odsypiają w dzień. A wogle
          to nie wyczułam w postach autorki nic co by mogło wskazywac na jej bujną
          wyobraźnie. Dziewczyna ma problem i to powazny. Jak ci nie odpowiada i nie
          wierzysz to po co czytasz i się udzielasz......
      • kachaa17 Re: jego matka 31.10.06, 09:15
        myślę, ze zaden rozsądny psycholog, seksuolog nie powie ci, że to sa wymysły,
        nie powinien cię wyśmiać. To JEST POWAŻNY PROBLEM. ze strony twojej teściowej
        to jest nadużycie seksualne ocierajace sie o kazirodztwo. I najgorsze jest to,
        ze twój mąz nie widzi, że to nienormalne. Jestem w szoku. W jaki sposób twoja
        tesiowa chciałą synowi pomóc w okresie twojej ciaży? Nie zwracaj uwagi na jej
        humory. Ona bedize chciała toba manioulować i wzbudzac w tobie poczucie winy,
        żeby osiagnąć swój cel. Nie daj sie w to wciągnać. Twoje odczucia są
        prawidłowe. A do psychologa powinniście isć razem.
    • calusek70 Mam podobny problem 30.10.06, 09:26
      Wiem, że trudno w to uwierzyć ale dla niektórych matek, które odsunęły swoich
      mężów (albo ich utraciay) jedynym partnerem życiowym staje sie ich syn.

      Otóż 75 letniej matce mojego meża (jedynaka) zdaża się obnażać się w naszej
      obecności np. przy niedzielnym obiedzie! Oczywiście nie rozbiera się do naga
      ale np. rozpina bluzkę i pokazuje jak sie opaliła nad morzem a potem siedzi tak
      w tej rozpiętej bluzce z podciągniętym stanikiem ...a my wcinamy ogórkową i nie
      wiemy zabardzo co począć :) albo zdejmuje spodnie niby nam siniaka pokazać na
      pachwinie :))) W pierwszym momencie przeżyłam szok! Krępowały mnie takie
      sytuacje a pozatym same wiecie jakie jest ciało 75 latki. Napewno nie były to
      normale zachowania.
      Zapytałam zaprzyjaźnionego psychologa co o tym sądzi? Oróż wg niego jego matka
      konkuruje ze mną!!! Walczy o swego syna-na różne sposoby!!!! No cóż jest to
      szokujace, śmieszne i załosne. Współczuję jej.

      Dlatego doradzam rodzie27 aby nie stawiała sprawy na ostrzu noża. Dla męża jest
      to również krępujące i prawdopodobnie odrzuca on tę świadomość, że matka go
      seksualnie epatuje. Nie chcę analizować jej zachowania bo może mieć tu wpyw
      odrzucenie meża i starzenie się lub operacja która pozbawiła ją "kobiecości".

      Mąż zapewne uznał, że ona tak ma i koniec. Trudno w tej sytuacji udzielać rad,
      ale na pewno nie żądałabym od meża aby ograniczył stosunki z matką. Przecież on
      nic złego nie zrobił i nie zrobi :) A jeśli zdaży się taka sytuacja ponownie
      może warto z nią delikatnie pogadać np. że jej śmiałe stroje was krępują etc.

      • aserath Re: Mam podobny problem 30.10.06, 09:47
        całusek ma trację. kobiety ktore utraciły mężów, bądź nie są z nimi emocjonalnie
        związane, hodują sobie własnych synów na mężów. Brzmi to strasznie ale tak jest
        - ona rzeczywiscie konkuruje z tobą o jego względy. On nawet jesli wyczuwa ze
        cos jest nie tak to będzie zaprzeczał - bo to sie nie bedzie miesciło po prostu
        w jego głowie. Sytuacja jest trudna i delikatna. Ja bym zostawila męża w spokoju
        i porozmawiała z matką, ze np. jezeli jest u ciebie to nie zyczysz sobie tego i
        tego. Twój dom, mozesz stawiac warunki. I nie daj sobie wejsc na głowę. Nie
        chodzi mi o wypowiedzenie wojny, bo to zaostrzy konflikt miedzy tobą a nią, ale
        o bycie stanowczym i konsekwentym.
        Swoją drogą - bardzo ci współczuje, moja tesciowa tez różne numery wywija, ale
        gdybym zobaczyla cos takiego, to chyba bym zemdlała..
        • guderianka Re: Mam podobny problem 30.10.06, 13:23
          dżizasss
          to chore
          matka kocha syna jak męża

          spytaj czy on ją kocha jak żonę bo jesli tak-nie wiem jakie jest twoje miejsce
          w związku
      • olusia19 Re: Mam podobny problem 30.10.06, 14:18
        Witam!
        Niestety, przykre, ale to nie jest problem do wyleczenia u takiej kobiety.
        Musiałaby po pierwsze zgłosić się sama do psychologa, a tego nie zrobi. Zresztą
        propozycja postawi zawsze młodą kobietę w roli podłeg z punktu widzenia i
        teściowej i jej syna.
        Jedyne, to unikać, unikać, nawet wprowadzając elementy rzekomej awantury o tzw.
        byle co, byle unikać.
        Omawiane objawy występują u kobiet niespełnionych, życiowo i seksualnie
        zawiedzionych. Obnażanie się na stare lata jest ostatnim gestem rozpaczy wobec
        mężczyzny, nawet syna, wołaniem o seksualność.
        Mam za sobą kilka takich obserwacji i doświadczeń.
        1. Starsza kobieta, na głębokiej emeryturze, po wylewie, rehabilitacji, a potem
        śmierci swego męża zaczęła zciągać do domu facetów z ławki w parku, z kolejki
        sklepowej itd. Nigdy i przenigdy tego nie robiła wcześniej. Potrzebowała nawet
        tylko dotyku mężczyzny, wylew ograniczył jej ruchy, np. sąsiad otwierał drzwi,
        a ona przewracała się na niego tak, by musiał ją objąć, następował wzrost
        ciśnienia, przyspieszony oddech. Z boku możnaby sądzić, że źle się czuje, ale
        przyparta kiedyś do muru chętnie o tych potrzebach rozprawiała.
        2. Inna starsza pani, najpierw zakochała się w księdzu. Zrobiła się tak
        pobożna, że święta, znała grafik kiedy odprawiał i siedziała w pierwszej ławce,
        ksiądz prowadził wykłady w przyparafialnym kółku, jeździł na pielgrzymki, ona
        też zawsze. W końcu była po imieniu z nim, stale go gościła, i ciągle u niego
        sprzątała, ciągle naprawiała jego bieliznę i prała ubrania. Ale ktoś się
        zorientował i on chyba sam czuł się niezręcznie, bo pani przeginała, siadała
        zbyt blisko, głaskała itd., więc przestał dysponować czasem, został
        przeniesiony. Miał niby dożywać w parafii jako rezydent, ale ona w sumie
        pokiereszowała jego plany.[oboje po 80-ce].
        Rzuciła się więc na swego jedynego syna: starała się pokazać mu jak najwięcej
        gołego, pomarszczonego ciała. Potem przyszło jej do głowy, że można robić w
        pieluchy i syn będzie ją musiał myć, przewijać itd. Bez powodu higienicznego
        stawała nagle naga przed synem np. zgłaszając odpięcie się pieluchy, opadnięcie
        rajstop. Potraktowała wrogo wszystkich, którzy odkryli jej udawanie niemocy.
        Zostali wrogami do końca jej życia.
        3. Miałam sąsiada, który uciekł od matki na morza, choć nigdy nie zamierzał być
        marynarzem, a ona w ostatniej godzinie przyznała, że to przez jej sekualne
        zachowania, błagała, by przekazać mu jej prośby o wybaczenie.

        Myślę, że chore sytuacje mijają ze śmiercią tych starych, w sumie biednych
        kobiet, ale myśłę także, że w obecnym stanie braku opieki na starszymi osobami,
        nie wiele można zrobić, bo nikt nie przyzna, że z jego psychiką coś się
        porobiło, raczej osoba postronna, taka np. synowa, zostanie pomówiona o
        odchyłki, zwłaszcza, że ma naprzeciwko nie tylko teściową, ale i jej syna.
        Żaden syn nie chce w takiej sytuacji przyznać, że z matką coś źle się dzieje.

        Współczuję wszystkim, któzy muszą to przeżywać. Chronić trzeba dzieci i siebie,
        po prostu izolacją.
        OLUSIA
        • aserath Re: Mam podobny problem 30.10.06, 15:01
          olusia, straszne są te rzeczy o których piszesz. Szkoda ze w polsce nie ma
          jesszcze mody na psychologów i domy starości. To rozwiązałoby wiele problemów...
          • agajan3 Re: Mam podobny problem 30.10.06, 22:59
            to z całą pwnością nie jest normalne - myślę, że powinnaś wybrać się do
            seksuologa, może on podpowie ci właściwe sposoby zachowań wobec teściowej. i
            wobec męża też chyba. poważny problem. współczuję.
          • olusia19 Re: Mam podobny problem 31.10.06, 08:43
            Witam
            Niestety w Polsce jest bardzo dużo starych ludzi, kobiet przede wszystkim i
            niestety przeciętna rodzina nie może pomóc komuś, kto potrzebuje np.
            całodobowej opieki, a inni muszą chodzić do szkoły, czy pracy. A już najgorzej,
            gdy ktoś wymaga opieki z powodu miażdżycowych zmian w psychice. Robi się tylko
            sensacyjne nagonki np. telewizyjne czy prasowe na tzw. "podłe dzieci".
            Ktoś, kto musi wyjść z domu i zostawia go na łasce starej, niepoczytalnej osoby
            wie dopiero wóczas, o czym mówią inni.
            Teorie o miłości, poszanowaniu starości itd można wygłaszać na luzie, gdy nie
            ma się z nieszczęściem bezpośrednio do czynienia.
            Tzw. "domy spokojnej starośći" - państwowe, nie są w Polsce osiągalne dla nawet
            przeciętnie zarabiających ludzi. Dochody stanowią kryterium. Normalna rodzina
            na opiekę państwową nie ma szans - jest zbyt bogata. Z puli państwowej miejsca
            otrzymują ludzie pozbawieni każdej opieki i rodziny. Jest ich tysiące. Jedni
            czekają , czasem 2-3 lata, aż umrą inni.
            Tłok, prymitywna opieka, brak środków powoduje, że wyjątkowym upodleniem jest
            znaleźć się w takim otoczeniu, gdzie czuć moczem od furtki, gdzie nikt nie ma
            czasu na zapewnienie ludzkich warunków, bo uwaga personelu skupia się na tym,
            by starzy ludzie nie zrobili sobie wzajemnie krzywdy, by nie brodzić w
            odchodach, by coś tam jedli ci ludzie...
            "Domy Spokojnej Starości" - prywatne zaczynają swe ceny od 1.200 - 1.600 zł aż
            do wielu tysięcy za miejsce. Przy czym 1.200 to łóżko w 4-sobowej klitce, gdzie
            na każdym łóżku osobny dramat.
            Każdy stary człowiek "przesadzony" w inne środowisko wie, niezależnie od stanu
            zdrowia, ze został wydalony "na wymarcie" i reaguje na tę "opiekę" protestem na
            jaki go zdrowotnie stać. Dantejskie sceny...
            Nikt totalnie się tym nie zajmuje w Polsce, widocznie rządzący, niezależnie od
            ekipy są przeświadczenie o swej wieczności, no i sami na pewno nie znajdą się w
            miejscu darmowym, ani za 1.200 zł nawet, bo są z innej gliny...
    • nikitka78 Re: jego matka 30.10.06, 13:25
      Nie zwariowałaś i nie histeryzujesz. Ta Twoja teściowa jest ostro szurnięta.
      Paradowanie w takiej bieliźnie albo nago przed synem na pewno nie jest czymś
      normalnym. Chora kobieta, powinna się leczyć.
    • jms80 Re: jego matka 31.10.06, 09:03
      Bardzo, bardzo współczuję i sama nie wiem, co poradzićw takiej sytuacji, jestem
      szokowana...Ale z pewnością nie możesz zostawić tego problemu nierozwiązanego.
      Powiem Tobie tak - zgadzam się z tym, co napisała jedna osoba - Twój mąż będzie
      się zapierał, że to normalne, bo taki jest mechanizm człowieka. Ja też
      momentami nie miałam "miłego dziedziństwa" - może bez wielkich patologi - ale
      miałam powody do tego, aby niektóre rzeczy wymazywać z mojej pamięci...Wy
      jesteście osobną rodzina, matka Twojego męża ma poważny problem,ale Ty powinnać
      porozmawiac z mężem, jakich zachowań sobie nie życzysz.....
    • bognisia1 Re: jego matka 31.10.06, 09:08
      Przecież kobiecie w ciaży nie wolno pracować nocą.
    • magnusg Jestesmy w UE-troszke wiecej tolerancji prosze 31.10.06, 17:14
      dla kazirodczych mniejszosci seksualnych.:)))
      Nie badz moherowym zacofancem i ze zrozumieniem podejdz do sytuacji, ze
      tesciowa kreci jej wlasny syn.Przeciez to tylko nastepna faza wspanialego
      postepu propagowanego w UE.Teraz homoseksualizm,jutro kazirodztwo,pojutrze
      pedofilia.
      • simply_z Re: Jestesmy w UE-troszke wiecej tolerancji prosz 31.10.06, 20:04
        dla mnie dosc dziwne jest ,ze autorka postu poznala teściow dopiero na wlasnym
        slubie....
    • roda27 Re: jego matka 31.10.06, 23:41
      Na zakończenie mojego wątku dodam epilog.
      Po wczorajszej pierwszej wizycie w poradni ja płakałam a mąż się nie odzywał.
      Dzisiaj mąż zaczął płakać, ja natomiast mam myśli o morderstwie.
      Tak, niestety to nie jest normalne. Okazało się, że w czasie choroby mąż, jako
      dziecko dośwadczał molestowania, pod pozorem zaleceń lekarskich.
      Gdyby nie jego wyjazd za granicę być może i wobec mnie jego matka by się jej
      dopuszczała.
      Tak jego matka to chora osoba. ZBOCZONA.
      Nadal nie rozumiem jak nikt mógł nie zauważyć. Chyba trzeba się bardzo postarać.
      To niesprawiedliwe, ze nikt mnie nie ostrzegł, nikt nie powiedział. Nie wiem
      jak to opisać.
      Niesprawiedliwe, że trafiło na mnie i mojego męża. Nie wiem dlaczego ja i
      dlaczego on.
      Nie wiem jak nikt nie dostrzegł i nie zareagował. Dlaczego nikt mu nie pomógł,
      tak, że mąż to musiał zepchnąć żeby jakoś normalnie żyć.
      Nie wiem jak sobie poradzimy z dzieckiem, jak bedziemy je pielegnować, dotykać.
      To niesprawiedliwe, obrzydliwe.
      A co do tego, jak to się dzieje, że nikt nie wiedzi, że nie ma słów żeby to
      opisać, opowiedzieć to winię wszystkich po kolei.
      Że takie opowieści są albo wyśmiewane, albo traktowane z niedowierzaniem to nie
      pomaga.
      Dlaczego o tym nie ma lekcji, zajęć, nikt o tym nie pisze.
      JA się na tym nie znam, nikt mi nie powiedział, ze takie żeczy sie dzieją.
      Nikt o tym nie ostrzega. A jak już wyjdzie na powierzchnię jest widoczne, to
      tylko reakcje wydaje ci się, chyba zwariowałaś, to pewnie jakiś żart i takie
      tam. Poza kilkoma osobami na forum nikt na to dobrze nie zareagował, nikt nie
      chce pomagać, pocieszyć wesprzeć. Wolałabym mieć cukrzycę albo raka, byłoby
      inaczej. Nawet moja przyjaciółka w połowie mi przerwała wypowiedź.
      Ja rozumiem, mnie samej jest trudno uwierzyć, może się nie pogodzę z tym nigdy,
      ale niewiara i traktowanie mnie jak winnej, albo nienormalnej nie pomaga. Wiem
      są specjaliści, terapeuci, seksuologowie i nawet wstd przyznać psychiatrzy. Ja
      zaraz po seksuologu na szybko, od razu miałam rozmowę z terapeutą. W tym czasie
      mąż był u seksuologa, potem jeszcze u teraupeuty. Potem oboje u terapeuty
      ustalalismy plan działania. Czeka nas podobno dużo pracy, dużo przykrosci i
      płaczu. I to jescze za pieniądze. My mamy pieniadze, ale co z osobami co nie
      mają? Podobno takich przypadków jest więcej. Najpierw trzeba mieć odwagę, zeby
      o tym powiedzieć, ale jak pytałam w poradni państwowej o termin to zdębiałam.
      Miałabym czekać miesiąc??? I to w dużym mieście.
      To co mają zrobić inni, ci co nie moga zapłacić???
      Fajny problem, nie można o nim mówić, nie ma się jak poradzić.

      Najchetniej bym ją podałą na policję, zawiadomiła prokuraturę. Chociaż tak
      naprawdę zabiła.
      I proszę się nad tym zastanowić.
      Ps.: dzięki na kilka wspierajacych postów i mail z adresem poradni.
      • guderianka Re: jego matka 01.11.06, 08:39
        najważniejsze że mąż jest świadomo problemu-jak mówił Frud-kluczem to
        zliwkidowania problemu jest uświadomienie sobie jego. przed wami ciezka droga
        ale wierze ze sobie poradzicie bo-przeciez sie kochacie-prawda?
        a tesciowa?-jak najdalej

        współczuje sytuacji
Pełna wersja