Zen

29.10.06, 14:28
Słuchałam dziś rano audycji radiowej w której mowa była o buddyźmie zen.
Wypowiadała się pani Maria Moneta- Malewska, przebywająca od kilku lat w
klasztorze Zen w Japonii, autorka książki "Zen- zamiatając skały, czesząc
mech".
Według relacji fascynatki Zen, w japońskich klasztorach Zen panuje ogromny
rygor. Mnisi wstają o godz. 3 nad ranem, zajmują się medytowaniem polegającym
na słuchaniu odgłosu bębnów, śpiewie. Siedzą w pozycji lotosu bądź półlotosu,
a jeśli ktoś kondycyjnie nie wytrzymuje takiego ułożenia ciała, układa się w
pozycji ćwierćlotosu. Około godz. 6, 7 rano nadchodzi czas sprzątania,
posiłków. Następnie wszyscy udają sie do pracy, prawdopodobnie fizycznej. Po
południu znów nadchodzi czas medytacji, modłów itp. Mieszkańcy klasztoru
kładą się spać o godz. 23.
Moneta-Malewska sugerowała, iż musiała pokonać wiele swoich ograniczeń
(zmęczenia fizycznego) by podołać tak trudnym warunkom panującym w klasztorze
Zen. Podobno wielu amatorów buddyzmu załamywało się psychicznie i podupadało
znacznie na zdrowiu fizycznym, nie wytrzymując reżimu narzuconego przez
kierownictwo duchowe klasztoru.
W religii buddyjskiej kładzie się nacisk na życie "tu i teraz", intensywne
przeżywanie każdej chwili. Myślenie o przeszłości i planowanie przyszłości
traktowane jest jako marnowanie czasu, niepotrzebne zakłócanie uwagi. W ten
sposób człowiek ma uwolnić sie od nurtujących go problemów, trosk życia
codziennego. Powinien także dojść do zaznania spokoju wewnętrznego i odczucia
szczęścia. Buddyzm Zen akcentuje właśnie zdolność każdego człowieka do
odczuwania szczęścia.

Zastanawia mnie jednak czy odrzucanie od siebie wszelkich trosk i niepokojów
można przyrównać do prawdziwego życia ? Oczywiście, że uwolnienie się od
zmartwień odnosi pozytywny skutek. O to przecież chodzi we wszelkiego rodzaju
rozrywce, odpoczynku itp. Ale czy takie trochę sztuczne wyzbywanie się
problemów i koncentracja na doznawaniu spokoju nie jest zachowaniem
autystycznym, pełniącym rolę ochronną przed koniecznością zmierzenia się z
brutalnością świata ?
Pomino tych nieco krytycznych uwag, jestem pełna podziwu dla hartu ducha
mnichów poświęcających na sen jedynie 3 godziny na dobę, a aktywnie
wykorzystujących pozostałe 21 godzin i trwających w tym stanie całymi latami.








    • alpepe Re: Zen 29.10.06, 14:34
      też się nad tym zastanawiałam.
      Ładny post, ale chyba zbyt wielu wpisów nie będzie :-).
    • izabellaz1 Re: Zen 29.10.06, 14:45
      Interesuję się kulturą Japonii. Ci ludzie mają inne priorytety, inną
      obyczajowość. Dodatkowo sam fakt funkcjonowania w klasztorach duchowych uważam
      za inną formę spełniania się w życiu. To dla mnie inne "przeżywanie życia".
      Życie w klasztorze to doskonalenie ducha (czy to w buddyjskim czy katolickim czy
      innym), pozbywanie się słabości w dość "sztucznych" warunkach. To zupełnie inna
      filozofia i "pomysł" na spędzenie życia.
      Kiedyś pewien ksiądz komuś bardzo młodemu w mojej rodzinie kto chciał pójść do
      zakonu poradził żeby bardzo poważnie zastanowić się nad tą decyzją bo "służyć"
      Bogu i doskonalić siebie można w różny sposób. Zarówno w klasztorze jak i w
      "normalnym" życiu.
    • mahadeva Re: Zen 29.10.06, 17:20
      Od kiedy zainteresowalam sie mysla dalekowschodnia, poczulam, ze 'troski i
      niepokoje' mnie przerastaja...
      Nasza kultura jest zupelnie inna.
    • mahadeva Re: Zen 30.10.06, 00:58
      Ale wzielam sie za Kena Wilbera, moze mi to cokolwiek wyjasni.
Pełna wersja