A kto właśnie zaczyna związek?:)

29.10.06, 17:33
Zamiast daremnego żalu, rozpaczy i retorycznych pytań....czy można był inaczej?
Proponuję trochę wskazówek dla wchodzacych w nową, serdeczną relację:)
Jak nie dać się znów ogłupić, zbajerować oszukać?
Jak podtrzymać ten ogień namiętności i rozkoszy przebywania ze sobą?
Jak być szczęśliwym nie tylko chwilkę...?
Mam obecnie takie dylematy, może nie tylko ja?;)
    • mahadeva Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 17:37
      :) te momenty sa tak zaczarowane, ze nie ma jednego prostego rozwiazania :)
      nigdy nic nie wiadomo :)
    • cala_w_kwiatkach Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 17:38
      to jak postepowac z druga osoba zalezy od typy tej osoby, od jej charakteru
      itp. nie ma uniwersalnej recepty, cos co moze wydawac sie wlasciwe w stosunku
      do jednego moze okazac sie fatalnym bledem jesli chodzi o inna osobe

      obserwowac, poznawac coraz lepiej, hm...z czasem ufac i nie byc chorobliwie
      zazdrosnym, dac troche wolnosci i niezaleznosci, niepotrzebnie nie wracac do
      przeszlosci, starac sie, ale byc takze wymagajacym... itp itd
    • shangri-la Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 17:50
      On jest jak ciepły, letni deszcz;)
      Troskliwy, wyrozumiały i serdeczny....czasem myślę , że ma tylko zalety.:)
      I bardzo się boję, bo rok temu myślałam podobnie o kimś, kto zniszczył mnie
      totalnie.....
      • mahadeva Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 18:10
        Ale teraz juz masz doswiadczenie, wiesz, co zrobic, zeby nie pozwolic na swoja
        krzywde :)
        PS. Mnie ktos niszczyl przez 4 lata...
        • shangri-la Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 18:21
          Wiesz jak to jest....kiedy uczucia zaślepiają, wszelkie doświadczenia nie mają
          racji bytu....
          Liczy się tylko tu i teraz:)
          Wówczas też nie brakowało mi doświadczeń, bardzo przykrych, a jednak zaufałam....
          • mahadeva Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 18:24
            No wiem, sama mam takie problemy :)
            A gdy jeszcze mieszaja sie w to oczekiwania spoleczne, to juz katastrofa :)
            Ale cos trzeba postanowic, moze sluchac sie wlasnego serca? :) Ja tak zrobie,
            wczoraj tu wyczytalam, ze samotne kobiety zyja dluzej, wypijmy za to! :)
            • shangri-la Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 18:28
              Wolę krótko a szczęśliwie;)
              Właściwie mam już dość powyższych dylematów, czujności i obaw....co będzie dalej.
              Mam teraz prawdziwą ochotę na "szczęściem nakryty stół";)
              • mahadeva Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 18:30
                O to mi wlasnie chodzi: krotko, ale szczesliwie :) Chyba niektorzy sa do tego
                stworzeni :)
                • shangri-la Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 18:37
                  Wiesz, zawze żyłam bardzo INTENSYWNIE;)
                  Szybko i z fantazją:)
                  Nieudane, fatalne małżeństwo wieki temu....
                  Wiele , wiele lat samotnego matkowania i pracy na kilku etatach.
                  I ostatnie kilka lat....trzy fatalne związki; oszust, schizofrenik i
                  psychopatyczny manipulant.
                  Mam już naprawdę dość nieustannej czujności, z której jak widać i tak niewiele
                  wynika.....
                  Czekam na spokój, wielki błękit, taniec wieczorem z lampką wina w dłoni, wspólną
                  wędrówkę po górach, wspólną poranną kawę, ale nie od święta....
                  • mahadeva Re: A kto właśnie zaczyna związek?:) 29.10.06, 18:52
                    Masz juz duzo wiecej madrosci zyciowej niz ja, ale tez dzis myslalam o tym,
                    ze 'tej' sfery nie da sie kontrolowac. Moze wlasnie tutaj poddawanie sie
                    zdarzeniom nie jest nieodpowiedzialnoscia... Zawsze i tak sie staram, jak moge,
                    ale nigdy nie wiadomo, co nastapi... Ciesze sie z tego, co sie zdarza i z
                    milych niespodzianek losu :) Tylko to mozna chyba zrobic...
                    • shangri-la Re: Ja też sie cieszę.....:) 29.10.06, 18:58
                      ....bo spotkałam wreszcie mężczyznę moich marzeń:)
                      Ale boję się też, bo złe doświadczenia budują z jednej strony "barierę ochronną"
                      a z drugiej budzą ogromną chęć wyjścia wreszcie z zaklętego kręgu.
                      To bardzo niebezpieczne w przypadku zaangażowania emocjonalnego
                      A ja......
                      bez zaangażowania nie potrafię.....
                      • mahadeva Re: Ja też sie cieszę.....:) 29.10.06, 19:05
                        :) bez zaangazowania jestem bezczelnie oschla, a to nie o to chodzi przeciez :)
                        hmmmm mnie kumpel pociesza, ze faceci sa rozni i zwiazki sa rozne i nie wszyscy
                        faceci sa tacy, jak poprzedni dziwolag :)
                        • shangri-la Re: Ja też sie cieszę.....:) 29.10.06, 19:10
                          Bardzo chciałabym wierzyć Twojemu kumplowi:)
                          Swojej intuicji też....
                          • blue_carpet Re: Ja też sie cieszę.....:) 29.10.06, 20:00
                            Gdzie poznałaś takiego faceta, może ma bliźniaka? :)
                            • mahadeva Re: Ja też sie cieszę.....:) 29.10.06, 21:21
                              ma :) niedawno go poznalam :)
                              • shangri-la Re: Są fajni faceci....:) 30.10.06, 08:17
                                Ale nie na necie.
                                Wszytkie opisane powyżej moje niefortunne znajomości były właśnie takimi:(
                                Dwóch z Sympatii, a psychopata z nieistniejącego już (chwała Bogu;) forum
                                Samotni. Dlaczego?
                                Wiem, że dla wielu kobiet net wydaje się być jedynym możliwym miejscem na
                                zawarcie znajomości, ale nie popełniajcie tego błędu.
                                Ja też tak myślałam i zapłaciłam straszna cenę za swoje zaufanie.
                                Bądżcie rozsądne.
                                Kłamcy , oszuści, hipokryci poszukują tu łatwych przygód i kasy.
                                Nie dajcie się oszukać tak jak ja(!)
                                • mahadeva Re: Są fajni faceci....:) 30.10.06, 16:14
                                  ale mnie tez duzo na necie :)
                                  btw ostatnio poznaje facetow tylko przez net, rozne typy, jak w realu,
                                  fajniejsi i mnie fajni :)
                                • naiwny6 Re: Są fajni faceci....:) 02.11.06, 10:59
                                  No tak,ale czy ty też bylaś do końca uczciwa?Ten oszust jest cały czas myślami
                                  przy tobie.Nie oszust a raczej zagubiony.
                                  • mahadeva Re: Są fajni faceci....:) 02.11.06, 11:04
                                    A dlaczego ja spotykam samych zagubionych? Takie sprawiaja wraznienie... Czy
                                    powinnam brac sprawy w swoje rece, mowic im, co dla nich najlepsze?
                                  • mahadeva Re: Są fajni faceci....:) 02.11.06, 11:05
                                    Staram sie byc uczciwa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja