iga993
31.10.06, 23:23
poszlam z facetem na trzeciej randce do lozka.
zalezy mi na nim. nie ze kocham czy cos tam, ale chcialabym, aby ta znajomosc przerodzila sie tez w cos wiecej. Tyle tylko, ze moi koledzy mnie troche ostudzili. Jedni twierdza, ze to o niczym nie swiadczy, ze jak facetowi zalezy na kobiecie to i tak z nia bedzie, niewazne kiedy z nim do lozka pojdzie. Ale inni znowuz mowia mi, ze owszem dalej z nia bedzie, ale tylko do czasu. Jak ma latwy seksik bez zobowiazan, to oczywiscie bedzie z tego czerpal jak normalny facet az… dopoki nie spotka kobiety, ktora da sie zdobywac. Ze wbrew pozorom i dla mezczyzn seks to sport albo i tez nagroda za milosc… Ze jak sie pojdzie wczesnie ze soba do lozka, to juz milosci z tego nie bedzie, ale jak najpierw rozwinie sie milosc, a potem seks, to jest to jakby nagroda za prace nad zwiazkiem…
ech nie wiem. Nasz seks byl tak spontaniczny, po prostu pasowalo wszystko, nie myslalo sie w tym momencie o tym, ile sie go zna, tylko ze tak jest dobrze… Boje sie, ze pomysli, ze robie tak z kazdym, a tak naprawde to byl moj trzeci facet. Z pierwszym poszlam do lozka dopiero po roku, z drugim gdzies po 1,5 miesiaca znajomosci. A tu tak szybko…I nie potrafie powiedziec dlaczego, dlaczego akurat on. Ale chyba zawalilam sobie tym szanse na powazniejszy uklad... Boje sie, ze teraz nasze spotkania beda sprowadzac sie tylko do lozka…
Czy moge go dalej jakas soba zainteresowac i dac sie w inny sposob mu zdobywac czy dla facetow apogeum zdobycia kobiety to zaciagniecie jej do lozka?
P.S. ja mam 24 lata, on 32