Smutny los kobiety w pracy...

02.11.06, 10:16
We wtorek została zwolniona z pracy moja koleżanka. Pracowała w firmie 2 lata
na stanowisku asystenckim. Powód? Wraca dziewczyna z urlopu macierzyńskiego i
musieli zrobić dla niej miejsce, a koleżanka wyszła właśnie za mąż więc
istnieje zagrożenie, że też zapragnie mieć dziecko.
Smutno mi bardzo. Smutno mi że mieszkam w kraju w którym każda potencjalna
matka jest traktowana w taki sposób:( Kiedy to się zmieni?
    • kajkai Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 10:25
      no wiesz...gdyby zwolnili tamtą wtedy można by powiedziec, ze cięzki jest los
      matek Polek. Tak to już jest w zyciu i zapewniam Cię - nie tylko w naszym kraju.
    • trypel Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 10:51
      kundziorek napisała:
      Wraca dziewczyna z urlopu macierzyńskiego i
      > musieli zrobić dla niej miejsce, a koleżanka wyszła właśnie za mąż więc
      > istnieje zagrożenie, że też zapragnie mieć dziecko.


      Dla mnie powód jest inny - wraca tamta którą muszą przyjąć a 2 asystenetek nie
      trzeba więc jedną muszą zwolnić. Jeżeli obie są tak samo dobre to też wybrałbym
      tę z dzieckiem bo bezdzietna łatwiej sobie poradzi.
      Natomiast utrzymywanie sztucznego zatrudnienia (czyli 1 niepotrzebnej) chyba nie
      ma nic wspólnego z ekonomią.
    • iberia30 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 10:59
      a czy zwolniona kolezanka byla zatrudniona niejako w zastepstwie tamtej, ktora
      byla na macierzynskim?Jesli tak to nie rozumiem twojego zdziwienia.
    • eluch_a Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 13:32
      No, chyba normalne, że skoro pracowała za tę na macierzyńskim, to kiedy ta
      wróciła, musiała odejść... Wiadomo, że jesteś akurat w to zaangażowana, bo to
      twoja koleżanka, ale właśnie tak jest sprawiedliwie...
    • khaki3 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 13:38
      A mnie irytuje jak na rozmowie kwalifikacyjnej ktos mnie pyta czy mam w planach
      dziecko. czyli pytaja czy mam w planach odbyc stosunen seksualny zakonczony
      zaplodnieniem. a czy mezczyzn pytaja : czy ma pan w planach odbys stosunek
      seksualny? nie! a kobieta jest juz z natury gorszym pracownikiem bo moze zajsc w
      ciaze!
      • eluch_a Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 13:41
        Widzą, że oglądałaś w TV tą debatę, czy kobiety są dyskryminowane - tam, gdzie
        gościem była Katarzyna Grochola i był taki śmieszny chłopaczek, pan Marcin, taki
        blondynek...
        A jeśli nie oglądałaś: to powiem, że mówisz jak ona :)
        • khaki3 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 13:45
          Hehehe nie ogladalam:) a co to za debata?i co to za program?
          • eluch_a Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 13:54
            Wiesz,ja nie wiem co to było. Jakiś dzień w tygodniu, na jedynce albo dwójce.
            Dosyć późno.
            Problem taki: czy kobieta w Polsce jest dyskryminowana. I gościem była Kasia
            Grochola, która właśnie identyczny argument wysunęła: że pytać: czy chce pani
            mieć dziecko, to tak jak pytać: czy chce pani zaciągnąć swojego faceta do łóżka
            i że ona nie życzy sobie, żeby ją ktoś pytał o jej plany seksualne.
            A był też pan, który pytał: po co kobieta ma pracować? Ona ma zajmować się
            domem, dziećmi i do tego jeszcze ładnie wyglądać, żeby on był zadowolony. Jakaś
            babka go zdemaskowała, mówiąc, że z tego co ona wie, od niego żona odeszła, więc
            chyba ten model rodziny idealnej nie sprawdził się w praktyce.
            • khaki3 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 18:15
              hehehehe dobre:) jak przypomnisz sobie co to za program daj znac:) Musi byc
              ciekawy:)
    • aiwlys25 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 14:56
      W tym roku zmieniałam pracę i byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, i
      muszę przyznać, że wszędzie byłam pytana o moje plany związane z
      macierzyństwem, a było to pytanie, ma pani dzieci! jak nie to planuje pani mieć
      dzieci i kiedy? Przykre ale prawdziwe... mało tego, w jednym miejsu padło
      stwierdzenie, że teraz modne jest w wieku 20 lat mieć dziecko, ja na to tylko
      odpowiedziałam, no fakt, w moim wieku obecnie dziecko już byłoby w zerówce i
      byłoby po problemie, a tak jest problem bo nie mam dzieci...
      Do czego ten nasz kraj zmierza, chcą wprowadzić podatek od małżeństw które nie
      mają dzieci, a czy państwo zagwarantuje mi, że jak wrócę z macierzyńskiego będę
      pracowała na swoim stanowisku, a pracuję jako samodzielna księgowa i jedyny
      pracownik biurowy, czyli mam szanse znikome... bo jak mnie nie będzie jest ktoś
      potrzebny, mnie niby zarudnią na chwilę a potem dadzą wypowiedzenie...
      Posłowie i senatorowie, po czasie sprawowania mandatu mają okres 2 lat
      zapewnienia pracy w swoim zakładzie pracy, a kobiety wracające z
      macierzyńskiego mają zapewnione zatrudnienie na jeden dzień, bo tak naprawdę
      już drugiego dnia mogą otrzymać wypowiedzenie....! jaka sprawiedliwość??? żadna
      • eluch_a Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 14:59
        Zgoda, a poza tym pozostaje jeszcze jedna kwestia. Z kimś to dziecko mieć
        trzeba, prawda? I co? Jeżeli będę powiedzmy pracującym singlem, to mam wyjść pod
        budkę z piwem i "zrobić sobie" dziecko, bo, jak tak dalej pójdzie, większy
        podatek będą płaciły też osoby niedzieciate, bo niezamężne.
      • trypel Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 15:03
        sama sobie odpowiedziałas na pytanie.
        "> pracowała na swoim stanowisku, a pracuję jako samodzielna księgowa i jedyny
        > pracownik biurowy"

        Postaw się w sytuacji właściciela firmy który zatrudnia Cię na samodzielnym
        stanowisku a któregoś dnia Ty znikasz mu na pół roku (w najlepszym wypadku). Co
        on ma wtedy zrobić? Zamknąc firmę? Zatrudnić drugą dziewczynę informując ją że
        jak tylko Ty wrócisz to ona wylatuje? A jak ona zajdzie w ciążę i nie będzie
        mógł jej wyrzucić? Nie da rady pogodzić w tym przypadku obydwu stron i zawsza
        jakaś będzie miała pretensje.
        • qw994 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 17:33
          Przecież są umowy na zastępstwo.
    • pan_szczepan Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 15:07
      I słusznie się stało. Miejscem pracy kobiety powinien być dom i wychowywanie
      dzieci. Kobieta powinna usługiwać mężowi a nie innemu facetowi w pracy.
      • qw994 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 17:34
        Ty chyba strasznie niedowartościowany jesteś.
      • eluch_a Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 18:14
        Ty masz ze sobą jakiś problem? Zresztą my mówimy o pracy - co to za
        sformułowanie: usługiwać? Ja co wakacje pracuję i - no, właśnie - pracuję, a nie
        usługuję, bo nie pracuję jako służąca. I żadnemu facetowi "usługiwać" nie będę,
        on też ma dwie rączki i mózg...
        • qw994 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 18:15
          > on też ma dwie rączki i mózg...

          Nie zawsze, jak widać na załączonym obrazku.
    • aiwlys25 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 19:33
      zrozumieć pracodawcę, dobre... a nas kto zrozumie, jak pracuję na samodzielnym
      stanowisku to rozumiem, że skazana jestem na życie bez dzieci...
      nie pół roku tylko 18 tygodni a to jest zaledwie trzy miesiące... a na ten czas
      przecież pracodawcy mogliby zatrudnić osobę na zastępstwo, albo wziąść jakąś
      młodą osobę na staż, a potem przedłużyć umowę, załóżmy przez okres ciąży sporo
      nauczyłabym ją, a potem te trzy miesiące dałaby sobie radę beze mnie, a po
      drugie, mogłabym być pod telefonem, albo nawet w razie potrzeby raz na dwa
      tygodnie jechać aby zobaczyć co sie dzieje...
      chociaż może to głupie bo ja dla pracodawcy jestem w stanie się poświęcić, ale
      w swoim krótkim życiu dostałam już nauczkę, jeszcze w poprzedniej pracy po
      wypadku komunikacyjnym byłam pół roku na chorobowym, mało tego prosto po
      dwutygodniowym pobycie w szpitalu pojechałam do pracy zobaczyć co się dzieje,
      koleżanka pomagała mi chodzić... później do pracy jeździłam codziennie, na
      kilka godzin i co z tego miałam, pretensje, że znowu mnie nie ma w pracy, jak
      miałam kontrolę u lekarzy... dobre nie...
      tak w dzisiejszych czasach pracodawcy traktują pracownika... taka jest polska
      rzeczywistość...
      • trypel Re: Smutny los kobiety w pracy... 03.11.06, 08:14
        aiwlys25 napisała:


        > przecież pracodawcy mogliby zatrudnić osobę na zastępstwo, albo wziąść jakąś
        > młodą osobę na staż, a potem przedłużyć umowę, załóżmy przez okres ciąży sporo
        > nauczyłabym ją, a potem te trzy miesiące dałaby sobie radę beze mnie, a po
        > drugie, mogłabym być pod telefonem, albo nawet w razie potrzeby raz na dwa
        > tygodnie jechać aby zobaczyć co sie dzieje...

        Rozumiem że pensję tej osobie na stażu płaciłabyś Ty? Bo nie widzę powodu dla
        którego pracodawca miałby opłacać dwie osoby na tym samym stanowisku. I
        uczyłabyś ją PO pracy bo w pracy Twój czas jest przeznaczony na co innego.
        Jak firma zatrudnia 100 czy 500 osób to zazwyczaj urlop macierzyński nie stanowi
        problemu ale uwierz ze w firmie 3 czy 5 czy 10 osobowej taka młoda mama potrafi
        doprowadzić firmę na skraj bankructwa.
        • aiwlys25 Re: Smutny los kobiety w pracy... 03.11.06, 08:36
          Jeśli chodzi o moją wypowiedź i pracownika na stażu to staż opłacają urzędy
          pracy, czyli państwo wykłada na to pieniądze, a jak ja byłabym na
          macierzyńskim, to na mnie pracodawca nie płaciłby nic, a więc przedłużyłby staż
          o te kilka miesięcy, i płaciłby normalne wynagrodzenie, mało tego jeszcze
          pierwsze zatrudnienie to 80% minimalnego wynagrodzenia, więc zyskałby... tylko
          ciężko pomyśleć... ja jak pisałam byłabym w stanie pomóc i wpaść raz na dwa
          tygodnie na dzień aby to wszystko posprawdzać itd, a nawet i częściej... i nic
          za to nie chciałabym, ale pracodawcy nie potrafią docenić pracownika, mało tego
          znam z życia swojego że ja po wypadku na chorobowym a do pracy jeździłam i
          pomagałam, bo wiedziałam, że nie daliby sobie rady beze mnie, i co z tego
          miałam nic, kolega który pracował ze mną i zajmował się tym czym mógł, a ja tą
          resztą której nie dał rady, a dostał takie samo wynagrodzenie jak ja, ja byłam
          w stanie później zostać sama w firmie i dźwigać cieżar jego obowiązków i
          swoich, i co z tego miałam, takie wynagrodzenie jak on... i gdzie tu
          sprawiedliwość...
          • trypel Re: Smutny los kobiety w pracy... 03.11.06, 08:54
            aiwlys25 napisała:

            i gdzie tu
            > sprawiedliwość...

            A kto Ci obiecywał sprawiedliwość. Życie jest brutalne i albo my ich albo oni nas :)
            A poważnie - przecież nikt Cię nie zmusza do pracy u tego pracodawcy, znajdź
            innego lub załóż działalność... wtedy Ty przeżyjesz może te same problemy co
            inni pracodawcy w Polsce. Że pracownik ma za dużo praw, że nie można go zwolnić,
            żę... że.... że.....
            Najlepiej poszukaj firmy o skandynawskim rodowodzie tam socjalizm wciąż rządzi i
            takie historie się nie zdarzają.
    • maretina Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 19:34
      szkoda gdy ktos traci prace, ale tprawo gwarantuje kobiecie po ciazy, po
      urlopach ( wychowawczy czy macierzynski) wrocic do pracy na stanowisko, ktore
      miala przed urodzeniem. dobrze, ze tak jest!
    • f166 Re: Smutny los kobiety w pracy... 02.11.06, 22:26
      > Smutno mi bardzo. Smutno mi że mieszkam w kraju w którym każda potencjalna
      > matka jest traktowana w taki sposób:( Kiedy to się zmieni?

      Ta koleżanka co wraca z urlopu macierzyńskiego jest dobrze traktowana
Pełna wersja