kij-anka
30.03.03, 15:57
Jestem z chłopakiem od 2,5 roku.
Chcieliśmy być razem na zawsze, on mówił, że mnie kocha i dalej tak mówi. Ja
też go kocham.
Wszystko było ok. Właśnie.... Było....:(
Ostatnio wiele się popsuło. Wcześniej też się psuło, ale zawsze jakoś to
naprawialiśmy. Teraz ja nie mam siły, aby ratować ten związek co nie znaczy
że nie chcę. Nie mam siły, bo kto by miał słysząc co jakiś czas że on mi nie
ufa :(( Tylko, że ja nie daję mu żadnych powodów to tej nieufności - dla
niego zrezygnowałam ze spotkań ze znajomymi - co dla mnie nie było łatwe bo
mam naprawdę świetnych znajomych i czuję że mają do mnie trochę żalu.
Poprostu ostanio on ma ciągle do mnie pretensje, że to nie tak, dlaczego z
rozmawiam z koleżanką a nie z nim i takie tam - prawdziwa dziecinada. Tylko
że on to może łazić a ja? Przecież nie jestem rzeczą którą można mieć na
własność :(( Co byście zrobili na moim miejscu? Ja już naprawdę nie mam siły
aby mu tłumaczyć że jestem wobec niego w porządku:((( I gdyby nie to że go
kocham zostawiłabym go. I pewnie znowu się skończy na obiecankach i będzie
tak samo:/