mam zadatki na bulimiczkę...

02.11.06, 18:24
Tak jak w temacie.

Nie wiem czemu tak się dzieje...Obiecuję sobie: "od dzisiaj jem regularne
posiłki, ograniczam słodycze, nie otwieram lodówki między posiłkami". A i tak
prędzej czy później kończy się to tak,że ucząc się nagle dopada mnie chęć na
coś do jedzenia. I nie chodzi tu głównie o słodycze...

Często już w godzinkę po obiedzie jem dwa tosty z masłem, fasolkę ze śmietaną
etc...Równie dobrze mogłabym się bez tego obyć,prawda? Jak już zjem takiego
zapychacza to myślę sobie: czas na herbatkę. Robię sobie herbatkę (bez
słodzenia na szczęście) i wtedy dopada mnie myśl, że do herbatki przydałoby
się ciasteczko. jak już skończę z ciasteczkiem to na finał jeszcze zjem
mandarynkę lub jogurt.

Efekt jest taki, że czuję się ociężała, w żołądku mam jeden wielki bigos i
męczą mnie wyrzuty sumienia - przecież mogłam tego wszystkiego nie jeść i
spokojnie poczekać do kolacji i wtedy zjeść coś sensownego - kanapki z
warzywami, serkiem.

Całe szczęście w tym, że nie prowokuję wymiotów, choć wiem,że poprawiłoby mi
to humor i samopoczucie. Wiem jednak,że to jest złudne myślenie i wiele kobiet
doprowadziło do ruiny. Dlatego tak nie robię,ale...czuję się w 50% taką
bulimiczką. Właśnie przez te niekontrolowane napady obżarstwa, które oznaczają
nawpieprzanie się wszystkim począwszy od ogórków kiszonych przez śmietanę po
nutellę. Strasznie mnie to wszystko męczy.

Kłopotów z wagą w zasadzie nie mam, mam 174 cm wzrostu i ważę średnio 60kg.
Najprostszym rozwiązaniem byłoby trzymanie w lodówce niewielkiej ilości
rzeczy, gotowanie tylko określonych porcji, niekupowanie ciasteczek.
Niestety,jeśli mieszka się z Rodzicami i Bratem nie jest to możliwe, eh...

Wiem,że problem leży w mojej psychice i w tym,że nie potrafię być
auto-asertywna i powiedzieć sobie:"nie, koniec!". To męczy... z jednej strony
człowiek jest kowalem własnego losu, z drugiej jednak strony sam często nie
potrafi wygrać ze swoją głupotą.

Uff, troszkę mi ulżyło, gdy to wszystko wypisałam. Mam teraz ochotę pójść do
łazienki, wziąć długi prysznic, ubrać się w piżamkę i wypić miętę:) Może
troszkę lepiej zrobi mi się wtedy na żołądku. I od jutra naprawdę jeść tylko
śniadanie, drugie śniadanie w postaci jabłka, obiad, podwieczorek pod postacią
jogurtu i kolację w sensie kanapek z warzywami i czerwonej herbatki.

ciekawe czy mi się uda.
    • eluch_a Re: mam zadatki na bulimiczkę... 02.11.06, 18:31
      To chyba nie są zadatki na bulimiczkę, wydaje mi się, że każdy tak ma.
      Ja np. mam tak, że mogę dwa dni nie jeść, jak coś w siebie wrzucę, to wtedy
      kiedy zdrowy rozsądek mi każe i to też tylko skubnę. A później dopada mnie taki
      czas, że potrafię wtłoczyć w siebie pół lodówki. Szczerze mówiąc: już się
      przyzwyczaiłam, bo wiem, w jakich sytuacjach to się dzieje. Ja tak żrę a nie
      jem, kiedy mam nadmiar stresu. Całe szczęście, że mam dobrą przemianę materii no
      i że to się nie zdarza często.
      • polla4 Re: mam zadatki na bulimiczkę... 02.11.06, 18:32
        To chyba nie są zadatki na bulimiczkę, wydaje mi się, że każdy tak ma.
        > Ja np. mam tak, że mogę dwa dni nie jeść, jak coś w siebie wrzucę, to wtedy
        > kiedy zdrowy rozsądek mi każe i to też tylko skubnę. A później dopada mnie taki
        > czas, że potrafię wtłoczyć w siebie pół lodówki. Szczerze mówiąc: już się
        > przyzwyczaiłam, bo wiem, w jakich sytuacjach to się dzieje. Ja tak żrę a nie
        > jem, kiedy mam nadmiar stresu. Całe szczęście, że mam dobrą przemianę materii n
        > o
        > i że to się nie zdarza często.

        Mam tak samo
        • qw994 Re: mam zadatki na bulimiczkę... 02.11.06, 18:35
          Ja też mam takie okresy w swoim życiu. To jedzenie kompulsywne, o ile się nie
          mylę. To wcale nie jest takie błahe, jak by się mogło wydawać.
          • eluch_a Re: mam zadatki na bulimiczkę... 02.11.06, 18:39
            Coś więcej powiedz. Czemu to nie jest takie błahe?
            • qw994 Re: mam zadatki na bulimiczkę... 02.11.06, 18:44
              Bo chyba opiera się na takich samych mechanizmach, jak bulimia. Nie chcę się
              mądrzyć, bo się nie znam. W każdym razie to też zaburzenie jedzeniowe, tylko
              niewyniszczające fizycznie. Ale z psychiką problemy są.
              • rybak24 Re: mam zadatki na bulimiczkę... 02.11.06, 19:06
                Ja też miewam takie napady choć wcale nie czuję głodu. Trochę przytyłam, widzę
                co sie ze mną dzieję i staram sie kontrolować choć nie powinnam sobie robic
                wyrzutów bo dobrze wyglądam, ważę w normie itp. Czasem jem z nudów, jedzenie
                sprawia mi przyjemność, zwłaszcza słodycze. Nieraz ukrywam sie z jedzeniem,
                czuję wstyd ,że tyle pochłaniam nie czując smaku potraw :) Ale tutaj chodzi
                raczej o coś innego. To głód uczuć , tak myślę. Jak widzisz ,nie jesteś sama.
                Dobrze,że zauważasz problem bo to już połowa sukcesu ;)
                • qw994 Re: mam zadatki na bulimiczkę... 02.11.06, 19:12
                  Tu jest więcej na ten temat:

                  www.fit.pl/dietetyka/zaburzenia_odzywiania,126,11,11,1480,0,0,0,0.html
Pełna wersja