alexles
05.11.06, 20:01
Mój ukochany parę dni temu spotkał się ze swoimi znajomymi - piwo, bilard.
Wrócił i był jakiś małomówny, unikał mojego wzroku. Czułam, że coś się
wydarzyło. Pytałam, ale mówił, że nic się nie stało i że gadam głupoty. Wtedy
zajrzałam mu potajemnie do telefonu. Wiedziałam, że coś jest nie tak i nie
dawało mi to spokoju. Mam niesmak po tym, że zrobiłam coś nieuczciwego, ale w
zasadzie nie żałuję z jednego powodu. Odkryłam tam sms, jaki wysłał parę
godzin po tym spotkaniu do swojego kolegi, w którym kazał pozdrowić fajne
laseczki i do zobaczenia następnym razem. Nie powiedziałam mu od razu, że
wiem o tym smsie. Zapytałam, czy był fair przez cały tamten wieczór w
stosunku do mnie. Odpowiedział mi w oczy, że tak i że nic się nie działo
takiego, co mogłoby mnie zaniepokoić lub z czego nie byłabym zadowolona. Ale
sms wykasował ze swojego telefonu. Wtedy powiedziałam, że zajrzałam do jego
skrzynki w tel i że chcę wiedzieć, co to za fajne laseczki. Tłumaczył się
gęsto i często nielogicznie, że te dziewczyny tylko z nimi grały w bilard i
że nic się nie działo. Po co więc ten sms? Obawiam się jedynie o to, że
gdybym nie odkryła tego, to oni spotykaliby się częściej, bo w końcu napisał
do zobaczenia następnym razem. Nie wiem, jak mam całą tą sytuację traktować.
Przeraża mnie też, że okłamał mnie patrząc mi prosto w oczy. Przepraszał mnie
bardzo i oczywiście jest dwa razy słodszy niż zwykle, a ja nie chcę dawać się
nabierać i nie wiem, jak powinnam się zachować w takiej sytuacji.