tomek_5a
07.11.06, 18:13
Tak sobie myślę że w dzisiejszych czasach ani kobiety nie potrzebują mężczyzn
ani mężczyźni nie potrzebują kobiet (nie licząc oczywiście seksu, ale do tego
nie trzeba wchodzić w stałe związki) Dzisiaj można mieszkać samemu, jadać na
mieści, ubrania nosic do pralni a sprzątać wtedy kiedy nie możemy przejść z
pokoju do pokoju bo potykamy się o różne rzeczy. Obserwując ludzi dochodzę do
wniosku że osoby samotne w dłuższej perspektywie czasu są szczęśliwsze. Nikt
ich nie zdradza, nie okłamuje, nie wmawia że kocha, choć myśli o innej osobie.
Z nikim się nie muszą wykłucać, niczego nie muszą negocjować, nie cierpią przy
rozstaniach. Każdy marzy o miłości i bliskości drugiego człowieka, ale do
samotności, jak do wszystkiego można się przyzwyczaić i w dłuższej
perspektywie czasu wyjdzie się na tym znacznie lepiej. 20-latki wierzą w
miłość szaloną i namietną, 30-latki już wiedzą co to cierpienie, zdrada i
odrzucenie, 40-latki nie mają złudzeń, miłość to stan krótkiego zauroczenia i
znacznie dłuższy okres cierpienia. Ja pomimo 20 lat też nie mam złudzen, wiem
że zawsze będę sam, wiem że nigdy nikomu nie zaufam, wiem co to samotność i
wiem, że prędzej czy później się przyzwyczaję :/
Zastanawiam się czy dorabiam sobie filozofię do mojego podłego charakteru czy
może to rzeczywiście jest prawda? Do chrzanu jest to życie :(
P.S
Czy jak ktoś już urodził się cynicznym i egoistycznym typkiem stojącym zawsze
obok i szydzącym z innych to tak mu juz zostanie, czy może charakter wraz z
biegiem lat ulega metamorfozie?