kaory
08.11.06, 14:15
Drogie Panie! Chciałabym dowiedzieć się co sądzicie o mojej sytuacji, może się
poradzić, sama nie wiem...Jestem z moim mężczyzną od 5 lat. Od 4 mieszkamy ze
sobą, kohabitujemy:) ale planujemy się pobrać w ciągu dwóch lat, gdy tylko
dokończymy studia i znajdziemy pracę. życie studenckie, jak wiadomo,
wypełnione jest nauką i rozrywką, w różnych proporcjach;) Ale zawsze
staraliśmy się tak układać sobie plany, aby jak najwięcej czasu spędzać ze
sobą. Młodość, miłość, szaleństwo:) W rezultacie spędzaliśmy ze sobą całe
dnie, oprócz weekendów, kiedy to wracaliśmy do rodziców. W wakacje
wyjeżdżaliśmy razem za granicę do pracy. Ciągle razem. Czasami mnie to
męczyło, dlatego w te wakacje zostałam w Polsce, mój luby wyjechał. Na
początku bardzo za nim tęskniłam, ale z czasem przywykłam do tego, że jestem
sama. Pracowałam, sama dla siebie robiłam zakupy, nikt mi nie wyjadał
ulubionych jogurtów i innych rzeczy, nie rozrzucał o pokoju swoich brudnych
ciuchów, nie musiałam po nim sprzątać całego mieszkania, z wolnym czasem
robiłam co chciałam. Wreszcie wyszłam z koleżankami na zakupy, imprezę itp.
Słowem, czułam się wolna, niezależna i bardziej wartościowa. Musiałam i mogłam
liczyć tylko na siebie, dzięki temu nauczyłam się wielu rzeczy, o których
wykonanie wcześniej prosiłam właśnie mojego partnera. Mój luby po powrocie
oczywiście zauważył zmiany i aż tak bardzo mu się to nie spodobało. Nie
zrezygnowałam z pracy, więc mniej jestem w domu, a on chciałby, żeby było jak
kiedyś. A ja czasami czuję, że się duszę. Chętnie wychodzę do pracy, na
miasto, byle być trochę sama ze sobą. Czy to znaczy, że przestaję go kochać?
Co się ze mną dzieje??