alhambra5
09.11.06, 11:24
Mój mąż jej nie lubi. Ona o tym wie. Ale jest z tego typu kobiet, które za
punkt honoru obierają sobie udowodnić sobie(i światu, że jej się nie da
nielubić.Każdy, prędzej czy później ulegnie jej urokowi. Zresztą udowadnia to
sobie regularnie, bo wciąż zdradza swojego mężą.
Gdy do nas przychodzi jest wyzywająca, ale w taki sposób, że trudno zwrócic
jej uwagę, np: rozciąga się na kanapie, nie zwraca uwagi na to, że wyszło jej
połowę bluzki i widać wszystko. Ostatnio zasiedziała się do późna i zapytała
czy mój mąż może ją odwieźć, bo ona się boi. Zapytała bardzo uprzejmie, czy to
nie będzie kłopot. (Ja nie mam prawa jazdy, bardzo wówczas żałowałam!)
Niby nic, ale...
Nie chodzi mi o to, że mąż jej ulegnie, ale jak - delikatnie, aby nie urazić -
zwrócic jej uwagę? Nie chcę wyjść na kretynkę, ona po prostu zaprzeczy, powie,
że to moje wymysły i już.
A nawet mąż powiedział, że ona jakoś dziwnie się zachowuje. (między innymi
dlatego jej nie lubi)