przyjaźń damsko-męska. tak czy nie?

09.11.06, 23:23
Jesteśmy razem ponad 4 lata. Poznaliśmy się przez net, on był z innego miasta. Ja już pracowałam, on studiował. Wprowadził się do
mnie po roku znajomości. Jest ciepłym, czułym introwertycznym chłopakiem, zupełnie nie w stylu macho. Młodszym ode mnie o kilka
lat, ale nad wiek dojrzałym emocjonalnie. Było nam ze sobą dobrze. Ale od jakiegoś czasu źle mi z tym, że nie wychodzimy. Ze jest
jak w starym małzenstwie - praca, zakupy, dom, bycie tylko we dwoje. On nie ma potrzeby wychodzenia, np. na tańce - a ja to zawsze uwielbiałam. Na początku znajomości
praca dawała mi jednak tak w kość,że też mnie nie nosiło w czasie wolnym.

Rozmawiałam z moim chłopakiem, że musimy zacząć wychodzić do ludzi,a nie tylko spotkania z rodzinką. Ze nie jestem introwertyczna
jak on i czuje się jak w klatce troche. Powiedział, że jemu nie przeszkadza, żebym chodziła z koleżankami, ale sam nie ma ochoty ze mną wychodzić np. na imprezę,bo nie znosi tłumów, nie lubi tańczyć, itp.
A ja chciałabym z nim razem gdzieś bywać, a nie siedzieć w domu jak para staruszków.

Do czego zmierzam? Poznałam innego chlopaka - właśnie na imprezie, gdzie poszłam z przyjaciółką. Świetnie się gadało, równie
świetnie tańczyło. Wie, że mam chlopaka, że nie odejdę od niego.
Kilka razy sie spotkaliśmy, doszlo do czegoś (calowalismy się).

Potem ja wyjechalam na miesiac sluzbowo. I z zagranicy napisalam mu,że nic z tego nie będzie, ze przeciez jestem z kims innym.

Po powrocie ten drugi prosił mnie o spotkanie. Powiedział, ze się zakochał. Że życzy mi jak najlepiej, bo jestem z innym i tamtego
wybrałam. Ale nie wyobraża sobie,zebyśmy się nie mieli więcej widzieć. I czy możemy być dalej przyjaciółmi? Bez żadnych
podtekstów. Tamten rozdział ew. damsko-męskich oczarowań zamknąć i być teraz po prostu przyjaciółmi. Spotykać się czasami.. rozmawiać o wszystkim. Powiedział też, że będzie mu trudno spotkać dziewczynę taką jak ja, ale sprobuje. A poza tym nigdy nic nie wiadomo, co życie przyniesie. I może kiedys za kilka lat, kiedy nadejdzie chwila, ze ja zdecyduje sie rozstac z moim, a on z jakąs - bedziemy koło siebie. I wtedy może..może..

Nie wiem, co o tym myśleć. Brakuje mi takiego
przyjaciela, z ktorym można by bylo pogadać na damsko-męskie tematy, gdzieś wyskoczyć, poszaleć(kiedyś miałam takiego - mogłam z nim konie kraść, wyjechał do Anglii niestety). A ten drugi mi go właśnie przypomina.

Dodam,ze mój chłopak wie o znajomości z tym drugim (bez wtrętu o calowaniu) i że mamy do siebie kontakt na zasadzie przyjaciół.Sam ma koleżanki z miasta rodzinnego, z ktorym jest w kontakcie smsowym.

Nie chcę nikogo skrzywdzić, ale nie chciałabym zrywać kontaktu z tym drugim. Nie wiem, co o tym wszystkim sądzić.
    • ebi3 Re: przyjaźń damsko-męska. tak czy nie? 10.11.06, 08:12
      Mysle ze czesniej czy pozniej dojdzie miedzy wami do czegos wiecej niz
      pocałunki...
      Moim zdanie przyjazn damsko-meska nie jest mozliwa. Kidys probowalam,
      przyjaznilismy sie, bylo fajnie itd az w koncu wyladowalismy w lozku ;) nie
      powiem ze bylo zle ( bo bylo super do konca zycia chyba zapamietam ten seks )
      ale nasze dzisiejsze konatktu juz sa inne....
    • samica1 Re: przyjaźń damsko-męska. tak czy nie? 10.11.06, 08:18
      Przyjaźń taka ma sens i perspektywy tylko wtedy, kiedy zainteresowane nią osoby
      nie działają na siebie estetyczno-chemicznie. W przeciwnym wypadku to tak, jak
      uwierzyć w bezinteresowną sympatię wilka do owcy:))
      • kasjopea_1 Re: przyjaźń damsko-męska. tak czy nie? 10.11.06, 12:05
        Hmm a ja tez już to przebrabiałam...
        i powiem tak jak ktoś już wyżej napisał, nie istnieje przyjaźń mędzy kobietą i
        mężczyną jeśli pojawiają się w niej wątki "estetyczno-chemiczne", choćby nawet
        wypływające tylko z jednej strony. Z tego co jednak piszesz wynika, że oboje
        działacie na siebie podobnie :-)
        Radzę przemyśleć sprawę, powodzenia.
    • 50procent_gratis Re: przyjaźń damsko-męska. tak czy nie? 10.11.06, 11:47
      Jak dla mnie, to wygląda to na strategie małych kroczków. Oczywiście nie
      chciałbym ujmować temu chłopakowi czystości intencji i honorowego podejścia do
      sprawy, jednak doświadczenie mi podpowiada, że jest to tylko preludium do
      wydarzeń, które będą miały miejsce, a na które, jak sądzę, owy „przyjaciel”
      świadomie liczy. Patrząc z boku, wasza relacja wygląda na początek klasycznego
      romansu. Kobieta niezadowolona ze swego związku, mężczyzna, który potrafi
      zaspokoić jej potrzeby, i sumienie, które walczy z chemią/uczuciem (?). Na
      Twoim miejscu zastanowiłbym się nad własnymi potrzebami. Odpowiedział na
      pytanie, czy ten introwertyczny chłopak jest faktycznie partnerem którego
      potrzebujesz. Z drugiej strony, czy ten „przyjaciel” jest w stanie dać Ci coś
      więcej ponad dobrą zabawę?
      Wiele pytań i wiele odpowiedzi. Niestety wszystkich musisz sama sobie udzielić.
      Życzę powodzenia.
      • ebi3 Re: przyjaźń damsko-męska. tak czy nie? 10.11.06, 12:08
        wiecie to tak naprawde zalezy o jakiej przyjazni mowimy
        mam swoja paczke, tak naprawde to sa same pary - jest nas wiec 10
        sa w niej faceci ktorych moge nazwac przyjaciolmi bo moge na nich liczyc, tyle
        tylko ze bardzo rzadko spotykamy sie sam na sam
    • martynika80 Re: przyjaźń damsko-męska. tak czy nie? 10.11.06, 13:14
      chyba sama nie wierzysz w taką damsko - męską przyjaźń skoro na tym forum nas
      się radzisz co robić. Moja rada- zdecydować z kim chcesz być. Bo musisz wybrać-
      albo jeden albo drugi. Innego wyboru nie ma. A chłopak (ten drugi), który
      proponuje ci przyjaźń, ewidentnie na ciebie "leci" - dlatego też by podtrzymać
      kontakt z tobą proponuje przyjaźń. Dobrze wie, że spotykając się z tobą może
      liczyć na coś więcej, bo się z czasem przywiążecie do siebie, bedzie miło, aż
      któregoś razu sie zapomnicie. Już teraz piszesz, że się całowaliście, a znacie
      się krótko. Co będzie potem? Sama sobie odpowiedz. Tylko zastanów się dobrze.
      Teraz działa jeszcze czar nowości, z tamtym (tym Twoim chłopakiem)jak sama
      piszesz jest jak w "starym małżeństwie". Spróbuj więc coś zrobić ze swoim
      związkiem a nie szukaj wrażeń w nowych znajomościach. Spróbuj "na siłę"
      wyciągać swojego chłopaka na jakieś imprezy. Każdy związek to sztuka
      kompromisu. Raz on z Tobą idzie na dyskotekę, innym razem ty spędzasz czas tak
      jak on chce. Jeśli jednak nie lubi, to może umówcie się że ten np. raz w
      miesiącu moze się poświecić i jednak pójdzie z Tobą potańczyć. Może łatwiej
      bedzie go wyciągnać gdy pójdzie z wami więcej osób np. twoje koleżanki i jego
      koledzy, albo jacyś wspólni znajomi? Dość często jest tak, że chłopcy na
      dyskoteki chodzą a wcale nie tańczą tylko raczą sie piwkiem podczas gdy ich
      dziewczyny szaleją na parkiecie. Może chłopak nie lubi tańczyć bo nie umie?
      Zapiszcie sie na jakiś kurs tańca (towarzyski, nowoczesny). Może po prostu
      chłopak nie lubi muzyki dyskotekowej, a spodobałaby mu sie muzyka
      bardziej "klasyczna". Kursy tańca towarzyskiego, jakiejś salsy nie są drogie,
      i działają chyba w każdym mieście. Nie trwaja też długo, z reguły poszczególne
      stopnie trwają ok. 3 miesięcy. Jeżeli sie wam nie spodoba to po tym czasie
      zrezygnujecie. Umiejętności tam zdobyte można potem szlifować np. na
      salsotekach lub w miejscach gdzie puszczają muzykę standardową. Jeśli jednak
      twój chłopak pała jakims wstrętem do muzyki i nie da się namówić na żaden kurs
      czy chodzenie na dyskoteki to może chodź tam od czasu do czasu z koleżankami
      (byle nie za często) i baw sie dobrze. Ale nie zaczynaj tam nowych znajomosci.
      Dla mnie facet podrywa mnie na dyskotece i który wie, że jestem z kimś związana
      a jednak nadal "mydli mi oczy" jest jakimś desperatem albo draniem, który liczy
      że coś zdziała mimo że dziewczyna jest "zajęta". Rozmawiałaś ze swoim
      chłopakiem o tym, że wspólne wyjscia są dla ciebie ważne? Może on wcale nie wie
      ile to wspólne bawienie sie dla ciebie znaczy? Powiedz, że chcesz od czasu do
      czasu wyjsć WŁAŚNIE Z NIM. Powiedz, że na dyskotekach samotne dziewczyny są
      podrywane przez facetów, a ty jako osoba "zajęta" nie masz ochoty na tanie
      podrywy podpitych kolesiów, skoro Twój własny facet siedzi w tym czasie w
      domu. Do pubów, klubów, przytulnych kawiarenek twój chłopak też nie chce
      chodzić? Tam jest ciszej niż w dyskotece, klimat nieco inny (zwłaszcza w
      kawiarenkach), tam też mozna miło spędzić czas czy to we dwoje czy ze
      znajomymi. Łatwiej też powinnaś namówić chłopaka na bywanie tam,a
      bedziesz "wśród ludzi", jak to nazywasz. Nie wiem w jakim wieku jesteście, ale
      niektórzy z wiekiem (a niektórzy już tak mają) przestają lubić tłoczne, głośne
      miejsca. Ale są przecież inne sposoby na spędzanie wolnego czasu razem i gdzie
      indziej niż w czterech ścianach domu. Wycieczki rowerowe (no teraz to już
      trochę po sezonie), spacery, wyjścia do kina, do teatru, na występ jakiegoś
      kabaretu, na basen, na łyżwy to tylko niektóre możliwości. Jak często gdzieś
      wyjeżdżacie? Na krótkie, np. 1- 3 dniowe wypady wcale nie trzeba dużo
      pieniedzy. Nie wiem gdzie mieszkacie, ale zbliza się zima i wiele par urządza
      sobie wówczas jednodniowe wypady na narty. Sprzęt i wszystko dostępne na
      miejscu.Ja ze swoim chłopakiem też staram się kilka razy w tym okresie
      wyjeżdżać na narty. Tzn. jeździ chłopak, bo ja nie umiem i nie lubię. On
      szusuje na stokach, a ja ze znajomymi (lub sama) spaceruję, a potem grzeję się
      w schronisku. Liczą sie chwile które możemy spędzić razem- oderwanie od
      codzienności,wspólna podróż, te miłe chiwle kiedy zmarznięci spotykamy się w
      schronisku (ehh...rozmarzyłam się, już za tym tęsknię). Nie trzeba szukać jakiś
      super okazji do wspólnego spędzania czasu. Nawet zwykłe rzeczy robione razem
      moga być niezwykłe. Wkrótce zaczną działać lodowiska, może się wybierzecie?
      Dwie godzinki spędzone na swieżym powietrzu, ruch, wspólne doskonalenie
      umiejętności jeździeckich (na początku może być bardzo śmiesznie) łaczą i
      urozmaicają monotonię codziennego bycia razem, zwłaszcza jeśli się już mieszka
      razem. Dla mnie nie ma nic przyjemniejszego niż wieczorny wypad na lodowisko,
      gdy jeździmy trzymajac się za ręce, potem "popisujemy" swoimi umiejętnosciami.
      Jest ciemno i śnieżnobiałą, lśniącą taflę lodowiska rozjaśniają tylko
      refletory. Jest jakoś tak romantycznie. Zmarznieci, przyjemnie zmęczeni
      wracamy potem do domku, po drodze wpadamy często do ulubionej knajpki na
      grzańca. Nie ma milszego wstępu do miłej nocy. Tak samo działa basen zimą. To
      tylko niekóre z możliwości.Dla każdego coś innego jest miłego. Z tego co
      piszesz rożnicie się charakterami, temperamentami, o taki związek trzeba
      szczególnie dbać. Ale nie jest to niewykonalne. Ja z moim kochaniem różnimy się
      bardzo, kiedyś zupełnie inaczej lubiliśmy spędzac wolny czas. Jednak metodą
      prób i błędów, kompromisu znaleźliśmy kilka sposóbów na coś co nam obojgu
      sprawia przyjemność. Ja bardzo lubie operę. 2 razy do roku udaje mi się mojego
      M. tam wyciągnąć, za to przez kilka niedziel w sezonie jeżdżę z nim na mecze
      lokalnej drużyny piłkarskiej. Tak, tak ,miłość to poświecenie:) Mój brat grał
      zawodowo w piłkę nożną i nigdy nie widziałam go "na żywo" grającego, a tu
      proszę, ok. 10-15 razy w roku bywam na meczach ze swoim chłopakiem. ;-) Za to
      kilka razy w roku chodzimy razem na dyskoteki. I powiem Ci jeszcze jedno, jeśli
      coś robimy dla ukochanej osoby to z czasem i nam sie to może spodobać. Na
      szczęście lepiej dogadujemy się ( i już nie na zasadzie coś za coś), w aktywnej
      formie spędzania wolnych chwil. A więc basen, narty,łyżwy, chodzenie po górach,
      rowerki, nawet wspólne spacery. Mój M. lubi kino, kabarety, ciągle mnie gdzieś
      wyciąga. Ja wolę przebywanie na świeżym powietrzu, stąd np. wypracowanie kilku
      rytuałów. W każdy weekend,popołudniami, przy miarę względnej pogodzie, o każdej
      porze roku urządzamy sobie dalekie spacery do lasu, na Zalew, na nasze "molo".
      Po co mamy marnować czas wolny na siedzienie przed telewizorem czy
      inne "bzdury"? Można wtedy pogadać o wszystkim i o niczym, nawet milczenie w
      otoczeniu pięknej przyrody nie przeszkadza. Czasem warto chłopaka "wypchać"
      gdzieś. Swojemu M. wykupiłam karnet na siłownie, niech zrzuci troszkę
      brzuszka :) W tym czasie ja spędzam czas ze swoimi koleżankami lub jeżdżę na
      rowerze. Czasem podjeżdżam rowerem w pobliże siłowni, siadam wówczas na
      pobliskim "molo" z książką w ręku i czekam aż mój chłopaczek do mnie dołączy.
      Przytuleni, zapatrzeni w wode, zasłuchani w jej szum istniejemy tylko my - dla
      siebie. Sorki, że tyle przykładów z własnego życia tu podaję. Ale to tak dla
      przykładu. Że jednak warto zadbać o coś co pozornie nie ma sensu, co nie może
      się udać. Naszemu związkowi nikt nie dawał szansy. Ja zmieniałam chłopaków
      dość czesto, z nikim nie umiałam być dłuzej, nie umiałam dbać o siebie, o
      chłopaka, o związek. M. mimo 30 "na karku" nie miał nigdy wcześniej dziewczyny,
      tak sie składało, że się nieodpowiednio zakochiwał. Jesteśmy jak ogień i
      woda. Na poczatku było trudno, tak różnym temperamentom ciężko było ustąpić,
      zgodzić sie w czymkolwiek. Moja przekorna natura zawsze mówiła "nie". Dopóki o
      mało nie straciłam tego fantastycznego chłopaka. Wtedy doceniłam jego
      wieloletnią cierpliwość do mn
      • olaboga.gdzie.ma.noga Re: przyjaźń damsko-męska. tak czy nie? 10.11.06, 13:33
        dziękuję Wam za wypowiedzi, a szczególnie martynice80. Widzę, że mamy podobne doświadczenia. Rozmawiałam dziś (w nocy) z moim chłopakiem. Takie filozoficzne rozważania nt. naszego związku i czego mi brakuje. I przyznał mi rację. I że widział, że coś się ze mną dzieje, że mnie "nosi".

        Wybieramy się na kurs salsy. Ponieważ widzi, jaką mi frajdę sprawia taniec, chce się trochę nauczyć, zeby bez obciachu wybrać się na salsotekę. Bo dyskoteka to dla niego "za dużo szczęścia" na raz. I stwierdził, że tak - do tej pory spędzaliśmy czas wolny tak jak on lubi, a teraz zaczniemy wychodzić. I jutro mamy randkę na mieście. Ale nie wiem,co będziemy robić, bo to na razie tajemnica dla mnie.:-)

        A co do drugiego. Pisał mi ostatnio w smsach, że mu się śnię po nocach i że chce się spotkać, zeby obgadać "naszą przyjaźń". Dlugo nie odpowiadałam, więc w końcu zaczął mi robić wyrzuty, ze go znowu odtrącam itp itd.
        W końcu napisałam, że może być przyjaźn tzn. kontakty smsowe lub od czasu do czasu tel albo spotkanie, bez żadnych dodatkowych atrakcji. I że przyjaźń to nie spotykanie się, kiedy tylko on da sygnał, bo jestem osobą dość zajętą..

        I cisza. Obrażony. Pewnie dotarlo do niego, że nie będzie żadnych kroczków dalej. I rzeczywiście sama przyjaźń mu nie wystarcza, więc woli uciąć znajomość. I ok.
      • martynika80 coś urwało... 10.11.06, 13:41
        miało być -do mnie. Spróbowaliśmy jeszcze raz i walczyliśmy o siebie, o naszą
        przyszłość. Rezygnacja ze swoich przyzwyczajeń, czasem z błogiego nic nie
        robienia na rzecz ukochanej osoby się opłaca. Warto zobaczyć błysk zadowolenia
        w oku, uśmiech na twarzy ukochanej osoby gdy zrobimy razem coś co jej sprawia
        przyjemność. Z tamtym facetem daj sobie spokój , spróbuj się zaprzyjaźnić z
        własnym chłopakiem. Raz Ty zrobisz coś dla niego, raz od dla ciebie. Ważne też
        byście wspólnie znaleźli taką forme spędzania wolnego czasu, wspólnych chwil
        która obojgu wam bedzie sprawiała przyjemność. Nie zachowujcie sie jak stare
        małżeństwo, jesteście przypuszczalnie jeszcze młodzi więc wyjdźcie z domu,
        wyjedźcie od czasu do czasu, uprawiajcie jakieś sporty (wcale nie mówię tu
        oczywiście o systematyce, ale o wspólnym przyjemnym "poruszaniu się"),
        chodźcie na imprezy kulturalne, do cukierni i gdzie wam sie zapragnie. Byle
        pozbyć się tej monotonii, tego "zgnuśnienia" typowego dla par z wieloletnim
        stażem. Nawet taki domator jak on może to polubić i ty nie bedziesz szukać
        wrażeń poza związkiem. Nie mówię że bedzie łatwo, bo zmiana wieloletnich
        przyzwyczajeń zawsze jest trudna. Jeśli chłopak bedzie szczególnie oporny to
        może pokaż mu ten wątek. Nic nie szkodzi, że dowie sie o pocałunku z tamtym
        chłopakiem, to jeszcze nie zdrada.Ale może zrozumie ile pokus czeka na znudzoną
        dziewczynę gdy bywa sama w miejscach pełnych ludzi. Może jest zbyt pewny
        ciebie, mało zazdrosny, a ten wątek otworzy mu oczy, że o ukochaną osobę trzeba
        dbać zawsze. Życze ci powodzenia w realizowaniu zmian w codziennym życiu.
        • szubrawiec76 Re: coś urwało... 10.11.06, 14:45
          zaje#$#ście to napisałaś martynika80 :)
          powodzenia.
          • ms_mroofka Re: coś urwało... 10.11.06, 15:48
            moze i napisalas za.....scie ale za dlugo, zeby to czytac.

            A ja chce tylko "zlota" mysl zostawic. '
            Ze jak facet mowi "przyjazn", to tylko po to, zeby miec alibi i zostawic noge w
            drzwiach. Swinstwo, nic wiecej.
            A jesli jest przyjacielem, to po prostu jest przyjacielem. Tylko, ze o takich
            trudno. Kropka.
            • martynika80 Re: coś urwało... 12.11.06, 12:09
              może i za długo. Ale starałam się pomóc autorce postu, najlepiej jak umiem
              poradzić i przy okazji podać przykłady z życia wzięte. Zresztą czytała ten
              wątek koleżanka i powiedziała, że czyta się mnie bardzo fajnie. :) Nie każdy
              musi przeczytać moją odpowiedź, ale osoba najbardziej zainteresowana czyli
              autorka wątku. Sam wiem z doświadczenia, że jeśli o coś się radzimy to za
              każdą rade (nawet przydługą) jesteśmy wdzięczni.
Pełna wersja