Drugi dzień bez papierocha...

12.11.06, 16:15
Wszyscy, ktorym definitywnie udało się skończyć z nałogiem proszeni są o
słowa otuchy:-)
pozdrawiam i trzymajcie za mnie kciuki(bo jest naprawdę ciężko)
    • qw994 Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 16:19
      Trzymam bardzo mocno kciuki!!!

      Ja wprawdzie popalam towarzysko, więc nie czuję się uzależniona, ale popieram
      decyzję.
      Trzymaj się.
      Może kup sobie plastry albo gumę z nikotyną, żeby było ci łatwiej?
    • rudzielcowa Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 16:23

      Ja 2 lata temu rzucilam, troche silnej woli i dasz rade:)))

      Zycze powodzenia:)))
    • mahadeva Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 16:27
      a nie da sie zamienic rzucenia palenia na 3 papierosy w tygodniu? ;)
    • aquira Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 16:29
      Ja kiedyś trochę popalałam, ale rzuciłam :) Nie palę od 2 stycznia 2006 :P
      Rzucałam razem z moim facetem - on palił nałogowo przez 4 lata. Teraz mówi, że
      potrzebował kogoś, dla kogo mógłby to zrobić :) Zobaczysz, będzie dobrze:)
      Ważne, żebyś miała przy sobie kogoś, kto bedzie Cię wpierał! Powodznia! Na pewno
      się uda ;)
    • crazyrabbit Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 17:09
      Powodzenia! Rzuciłam w maju 2005, definitywnie :)) Ciężko było, ale dałam
      radę :))
    • ewazdrzewa7 Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 18:30
      13 dzien bez papierocha i nawet na imprezach mnie nie ciagnie!!chyba ze to
      ciągniecie sie dopiero zacznie
      • kasia_ruchasia Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 19:00
        rzuciałm ponad rok temu pomogły mi tabletki i program komputerowy "odliczaniec"
        quit coś tam sciagnij sobie z netu miło bedzie patrzeć na wyniki np dowiesz sie
        ze np akurat dziś już w twojej krwi nie ma nikotyny it. pierwszy miesiac
        rzucania to chyba green month
        uda się tylko miej silną wolę i pamietaj ze ejden zapalony papieros
        zagwarantuje Ci to ze np za kilka dni siegniesz po nastepny, rzuc bez zadnego
        popalania. Tzw. całkowity 2 dzien zero i niech tak zostanie
        Trzymam kciuki :)
    • dr.verte Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 19:23
      kornelka21 napisała:

      > Wszyscy, ktorym definitywnie udało się skończyć z nałogiem proszeni są o
      > słowa otuchy:-)


      żaden problem,robiłem to wiele razy
    • amagdek Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 20:01
      czesc ! Tez rzucilam palenie w paiek wieczorem i mi ladnie szlo ale godzine
      temu sie zlamalam i zapalilam jednego papierosa, ale mam zamiar nadal rzucac
      palenie i nie palic mino tego ze sie zlamalam. Chce cwiczyc silna wole , rzucam
      palenie ze wzgledow finansowych , a takze zdrowotnych. powodzenia i trzymam za
      Nas kciuki pozdrawiam
    • kornelka21 Re: Drugi dzień bez papierocha... 12.11.06, 23:15
      Dzięki wszystkim za słowa otuchy!!!!!!Jesteście super;-)
      Mam nadzieję,że się uda...
      Serdeczne pozdrowienia i oczywiście WIELKI SZACUNEK dla wszystkich uwolnionych
      od nałogu.
    • monia834 Re: Drugi dzień bez papierocha... 17.11.06, 13:07
      hej rzuciłam palenie w sobotę wieczorem, narazie mnie nie ciągnie, ale boję
      się,że sie złamię przy piwku albo winku.Rzucam głównie ze wzgledów finansowych,
      no i juz nie chcę żeby rządził mną papieroch!!!wierzę że się uda, tylko boje
      sie,że przytyję!!! Pozdrawiam, rzyczę powodzenia
    • filicudi Re: Drugi dzień bez papierocha... 17.11.06, 13:56
      Ja wczoraj rzucałam... ale sie nie udało... To, oczywiście, nie pierwszy raz,
      więc znam już - przynajmniej mój - "mechanizm" rzucania. Na pierwszym etapie
      najważniejsze jest WEWNĘTRZNE podjecie decyzji o rzuceniu, to znaczy głebokie i
      prawdziwe przekonanie o tym, że rzucam. Od momentu przemknięcia tej mysli -
      "powinnam rzucic" - do chwili podjęcia tej decyzji, ale tak naprawdę - mija
      sporo czasu. Powtarzam, w moim wypadku. Muszę do tego "dojrzeć", czyli naprawdę
      chcieć rzucić. Na razie mnie na to nie stać... Ciekawe, czy kiedyś rzucę raz na
      zawsze... Zazdroszczę podjęcia decyzji i powodzonka!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja