waldek1610
14.11.06, 12:01
Spotkalem dziewczyne w Japoni ktora sama zaproponowala mi bycie "razem",
znalismy sie zaledwie 2 miesiace, spedzilismy mile chwile, kochalismy sie,
chcielismy sie nawzajem poznac pod kazdym wzgledem, potem ja musialem wrocic
do USA. Ona zapytala sie mnie przed wyjazdem "czy moge na nia poczekac bo
przyjedzie napewno, na studia do USA" ja sie zgodzilem.
No i zamiast pol roku czekania okazalo sie ze musialem czekac 1.5 a wlasciwie
2 lata. Na poczatku Junko pisala czesto i dosc duzo, ale nie byly to listy
jak do chlopaka ktorego kocha, raczej do kogos kogo akceptuje, lubi, ale ani
slowa o milosc. A przeciez to ona pierwsza zaproponowala mi
bycie "lovers/kochankami" co w japaness-english znaczy bycie chopakiem i
dziewczyna, i uwazala mnie jako swojego chlopaka. Ale w moim Polskim czy
zachodnim rozumieniu nie zachowywala sie jak "moja dziewczyna", nie wiem czy
to kwestia kultury, bo wiem ze na pewno chciala sie spotkac, i kontynuowac
znajomosc, ale dzielila nas odleglosc 14 tys km.
Zanim minelo 1.5 roku i ona wreszczie napisala ze przyjezdza, bo zdala
wszystkie egzaminy kwalifikacyjne do college, juz dozylismy sie poklucic o to
ze ja zazucalem jej brak czulosci. Kiedys napisalem jej ze "ona ma serce jak
kamien", "ze rozmowia z nia (o uczuciach) jest jak rozmowa ze sciana" i ze
jest samolubna. Ona wpadla w furie, obrazila sie i zarzucila mi ze niby "ja
chce ja posciasc, i nie zahcowuje sie jak jej chlopak tylko jak jej starszy
brat bo mowie jej co powinna robic"...Czy nie wydaje sie wam to tylko jej
przewrotna wymowka zeby wyszlo ta to ze ja jestem be, a ona cacy, wszystko
tylko zeby odwrocic kota do gory ogonem i zatuszowac jej nieczulosc? Bo
przeciez ona chciala byc moja dziewczyna a nie stac ja bylo na odrobine
czulosci, tym bardziej ze nie widzielismy sie tak dlugo.
Wiec potem nie pisala swoich oschlych listow przez pol roku, ale dzwonilismy
do siebie. Potem po 1.5 roku od czasu gdy ja wyjechalem z Japoni napisala ze
przyjezdza jakby nigdy nic, po wielu miesiacach milczenia, i ja niby
powinienem sie cieszyc ze spotkam sie z nia na 7-9 dni w czasie jej feri, za
nastepne 4-6 miesiace. Tylko ja zastanawialem sie po co? Po to zeby
zafundowac takiej oschlej dziewczynie wakacje? Ktora nie pisala przez pol
roku, a jak juz cos napisala to bardzo oschle, jak do kolegi.
Wiec ja nie odpisalem, bo przeciez ja czekalem na cudowna kochana Junko, a
ona okazala sie byc oschla, samolubna dziewczyna, ktory nie jest w stanie isc
na kompromis, tylko chce zebym ja zawsze przystosowywal sie do jej planow.
Wiem ze mnie nie kochala, ale chciala kontynuowac znajomosc, tylko po co?
Chyba tylko po to zeby nie tracic faceta ktory ja adoruje, i ktorego moze
ewentualnie jescze wykorzystac.
Ale ja juz wczesniej przestalem na nia czekac, bo wiedzialem ze nie ma na
kogo, ze to nie jest dziewczyna na ktora warto czekac. I gdy napisala ze
wreszczie przyjezdza ja nie odpowiedzialem jej i zerwalem z nia wszelki
kontakt, tym bardziej ze ona zamiast przyjechac do college w North Carolina,
jak umowialismy sie przyjechala do Seattle, na przeciwlegle wybrzeze. I
jescze jakby nigyd nic wymaga odemnie zebym sie cieszyl ze zobacze sie z nia
w czasie wakacji, olalem ja.
Idiotka sadzila ze po prawie 2 latach nie widzenia, zgodze sie na nastepne 3
lata znajomosci na odleglosc, ze bede jej chlopakiem wakacjyjnym. A przeciez
wystarczylo powiedziec zegnam, , ze ona nie chce rezygnowac z jej wolnosci,
bo wedlug niej moja milosc do niej byla zagrozeniem dla jej wolnosci. Mysle
ze byla przewrazliwiona, na tym punkcie, bo w Japoni kobiety kraktuje sie
raczej bardzo zle. I do tego ona oczekiwala ze ja sie zgodze na taki
niepartnerski zwiazek.
Dlaczego kobiety po prostu nie potrafia powiedziec: "nie kocham cie,wiec
pozwalam ci odejsc" albo "zaslugujesz na kobiete ktora ciebie kocha, bo sam
potrafisz z siebie dac wiele."?. Zamiast tego chca udawac ze wszystko jest
OK, tuszowac swoja nieczulosc, i dalej wykorzystywac chlopaka.
Ja wkoncu zmadrzalem z zrezygnowalem z takiej "znajomosci". Dlaczego wy
kobiety, probujecie obrocic kota do gory ogonem i zamiast przyznac sie ze nie
zaslugujecie na milosc, i pozwolic facetowi znalezc sobie bardziej
wartosciowa i czula kobiete, robicie wszystko zeby zmusic faceta do odejsca,
zeby to on zerwal, zeby wyszlo na to ze to facet zrywa bo niby on jest be a
ona jest cacy?
Czy wy kobiety nie potraficie sie przyznac do tego ze czasamy to wy jestescie
pasorzytkami w zwiazku?
I czy tak trudno jest powiedziec; "przepraszam ciebie, ale ty zazlugujesz na
kobiete ktora bedzie ciebie kochac, tak bardzo jak ty ja"?
Kobiety sa przewrotne, wykorzystuja bezczelnie a chca udawac aniolki. Do tego
jesli one nie kochaja, nie chca sie angazowac, to nigdy nie potrafia sie do
tego przyznac, tylko robia wszystko zeby wyszlo na to ze niby facet jest
niedobry.
Takie kobiety lepiej zostawic, niech sie ktos inny meczy z ich pokrzywiona
psychika.