koralka3
20.11.06, 19:58
Chcialabym sie kogos poradzic, bo sama nie wiem jak mam postapic...Poznalam
super chlopaka, inteligentny, ulozony, spokojny, romantyk i artysta. Po pewnym
czasie zaczelismy byc razem...bylam z nim tydzien...jak stwierdzil nie moze
teraz z nikim byc, bo jest wypalony, przez rok z nikim nie byl, przycyzna tego
bylo burzliwe rozstanie ze swoaj dziewczyna z ktora byl 2 lata, po tym
przestal ufac ludziom i teraz nie jest w stanie z nikim byc/ze mna.Stweirdizl
zebysmy zostali dobrymi znajomymi, sadzil, ze to w nim jest problem i on musi
go jakos rozwiazac, wierzyl, ze wszystko obroci sie w dobra strone i znowu
bedziemy razem, tylko zeby dac jemu czas. Po tej rozmowie zaczelismy sie
sptoykac an stopie kolezenskiej rpawie codzinnie, zaproponowal mi wyjazd w
gory. Pojechalam razem z nim. Bylo super...ale znowu zaczla mnie rpzytulac...i
znowu zaplatalam sie w tych wszystkich relacjach...wiec znowu rozmowa i znowu
uslyszalam to samo, ze jest wypalony, ze mozliwe ze nigdy z nikim nie ebdzie
mogl byc, ze chodziac ze mna po gorach myslal, ze chcialby keidystak chodzic z
kims z kim bedzie...to mnie zabolalo;/powiedzialam jemu, ze dobrze, ze juz
wszystko jest jasne...a on w tym momencie wyszedl mi z miejsca gdzie
siedzielismy w kawiarni...byl w jakims amoku, dorwalam go na ulicy, to
poweidzial zebym nigdy nie mowila onim ze jest normalny.Ja go zostawilam tam
zdenerwoana sytuacja, to on wyslal mi za 5 min smsa, ze mnie bardzo
przeprasza. Ja nic jemu nie odpisalam. Na drugi dzien napisal smsa jak gdyby
nigdy nic, na inny temat...odpisalam mu oschle...po 2 tyg znowu sie
odezwal...a teraz znowu 2 tyg ciszy...co mam robic?zapomniec o nim?dac jemu do
zrozumienia, ze mi zalezy nadal?chcialabym isc do niego z butelka wina i
poweidziec, ze nie dam tak o sobie szybko zapomniec...jednak nie wiem czy to
dobry pomysl...nie chce byc nachalna...skoro on nic sie nie odzywa, to moze
juz nie szuka konaktu ze mna...jednak chcialabym byc jego kolezanka, pomimo
wszystkiego...moze wtedy by mi zaufal...